Menu

Karuzela
polityczna

Podsumowanie listopadowego trzęsienia

pawmak

Pora najwyższa na podsumowanie miesiąca, w którym zmienił się cały układ rządzący, czyli listopada.

Partią miesiąca została:

Nowoczesna

Ugrupowanie to, mimo iż składa się z samych parlamentarnych debiutantów, znakomicie zadomowiło się na warszawskiej Wiejskiej. Pokazało świeżość i chęć do działania, co przełożyło się na niespotykany wzrost w sondażach i wyprzedzenie Platformy Obywatelskiej, mimo że w odbytych parę tygodni temu wyborach ta uzyskała o 110 mandatów więcej w Sejmie. Nowoczesna zbiła kapitał na sprawie teatru (mając czy nie mając racji - moim zdaniem akurat nie mając), a także na tym, że jako jedyne ugrupowanie sejmowe ma zupełnie czyste ręce w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. W jednym z ostatnich sondaży partia ta jest nawet... jedyną, która zyskuje poparcie.

Nagrody dodatkowe, podobnie jak przed miesiącem (cóż, taki okres) będą dwie. Jedna trafia do Polskiego Stronnictwa Ludowego, a druga do Chrześcijańskiej Demokracji III RP. PSL błyskawicznie wyciągnęło wnioski ze średnio udanego wyniku wyborczego i wybrało najlepszego możliwego prezesa. Takiego, który daje nadzieję na otwarcie się na szerszy elektorat i zdecydowaną zmianę wizerunku. Z dużą klasą PSL zachowało się też, wstrzymując się od głosu nad wotum zaufania dla rządu, którego nie sposób, aby oceniało mocno krytycznie, jednak dając mu szansę (wszakże w gabinecie Beaty Szydło znalazła się grupa dobrze rokujących ministrów). PSL nie boi się współpracy z twardszą opozycją, jednak zawsze używa wyważonego języka. Notowania sondażowe nie rosną, ale trzeba docenić dobrą zmianę. ChDRP wyróżniłem dlatego, że formacja ta po wielu latach nieaktywności postanowiła realnie (a nie tak, jak przed wyborami, gdy nie wiadomo po co zarejestrowała komitet) wrócić do aktywności. Jednak istotną sprawą jest, że nie jest to byle jaka partyjka, tylko jedyna w Polsce partia, która w szeregach ma byłego prezydenta i to legendarnego Lecha Wałęsę. To on poinformował o reaktywacji działalności partii i powołał jej wiceprzewodniczących (usuwając się jednak przy tym w cień, na rzecz młodszego pokolenia). Partia założyła na początek stronę internetową. Nawet jeśli z ambicji niewiele wyjdzie, warto zwrócić uwagę na sam fakt reaktywacji partii legendy. Przyznam, że z ugrupowaniem tym ogólnie najbardziej sympatyzuję, niezależnie od jego siły i rozmiarów.

Antypartią miesiąca zostaje:

Prawo i Sprawiedliwość

Tak, pomimo że formacja ta utworzyła rząd, a jej klub parlamentarny uzyskał samodzielną większość. Jest to jednak efektem październikowych wyborów, po których hulaj dusza... Na początek było symboliczne oszustwo, czyli powołanie na szefa MON (na którego zapowiadany był lider Polski Razem Jarosław Gowin) Antoniego Macierewicza. Fatalnie z punktu widzenia standardów wyglądało także powołanie na konstytucyjnego ministra skazanego na bezwględne więzienie Mariusza Kamińskiego. Były też inne mocno kontrowersyjne nominacje (np. Zbigniew Ziobro czy Krzysztof Jurgiel), ale tutaj jeszcze można dać kredyt, zresztą powołano sporo dobrych ludzi na ministrów. Już po objęciu władzy PiS zaczęło robić szybki "porządek" w służbach, a także zlikwidowało rotacyjne przewodnictwo związanej z nimi komisji sejmowej. Można jeszcze zrozumieć nieprzyznanie wicemarszałkostwa Sejmu przedstawicielowi PSL, ale żeby przy tym zasłaniać się oszczędnościami i powoływać, oprócz marszałka, TRZECH własnych wicemarszałków Senatu i tylko jednego dać opozycji? Opozycja została też kiepsko potraktowana ogólnie przy obsadzie składów komisji. Pomijam już taką niewytłumaczalną i niespotykaną śmiesznostkę, że szef klubu (i to największego w historii III RP) został jednocześnie wicemarszałkiem Sejmu. Większy problem to totalna bezczelność marszałka Sejmu podczas prowadzenia obrad (np. olewającego odpowiedzi na pytania po pytaniach - czy można bardziej się naigrawać z demokracji? To akurat sytuacja grudniowa, ale już wcześniej marszałek się nie popisywał. A cała twarda opozycja głosowała za wyborem Kuchcińskiego na marszałka, mimo że PiS było przeciwne wszystkim marszałkom z PO za jej rządów, a nawet niekontrowersyjnej wicemarszałek...). Oczywiście koronną sprawą było zamieszanie wokół ważnej dla ładu praworządnego państwa instytucji, czyli Trybunału Konstytucyjnego. PiS, wykorzystując brzydkie zagranie autorstwa PO i pod pozorem jego odwrócenia, samo w jeszcze bardziej bezczelny sposób się zachowało. Już nie mówię o tym, jak PiS zareagowało na wyrok TK (bo to było już w grudniu, ale tu wyszła już cała, prawdziwa arogancja władzy) i nie mówię także o mocno wstydliwych działaniach prezydenta (choć wiadomo, że jest to wyjątkowo partyjniacka głowa państwa, no ale jednak formalnie nie idą one na konto PiS). Ewenementem jest to, że premia za zwycięstwo wyborcze w sondażach była symboliczna i nawet we wszystkich nie wystąpiła, a już powoli zaczyna spadać poparcie. Po trzech tygodniach od przejęcia władzy...

Podsumowanie zmian

Zmieniły się składy rządu i parlamentu. Skład rządu podałem już w odpowiednim wpisie wcześniej. Nie będę podawać też, kto przestał, a kto zaczął być posłem i senatorem w wyniku wyborów, bez przesady :) Mogę natomiast wspomnieć o obsadzie prezydium izb parlamentarnych. Dotychczasowa marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) i wicemarszałek Marek Kuchciński (PiS) zamienili się miejscami. Podobnie jak dotychczasowy marszałek Senatu Bogdan Borusewicz z PO (pełniący tę funkcję przez aż 10 lat) z wicemarszałkiem Stanisławem Karczewskim z PiS. Funkcję wicemarszałków Sejmu przestali pełnić ponadto Elżbieta Radziszewska (PO), Eugeniusz Grzeszczak (PSL), Jerzy Wenderlich (SLD) i Wanda Nowicka, a zaczęli ją pełnić Joachim Brudziński (PiS), Ryszard Terlecki (PiS), Stanisław Tyszka (Kukiz'15) i Barbara Dolniak (Nowoczesna). Poza Karczewskim wicemarszałkami Senatu przestali być reprezentujący PO Maria Pańczyk-Pozdziej i Jan Wyrowiński, a zaczęli nimi być (poza Borusewiczem) senatorowie PiS: Adam Bielan z Polski Razem oraz Grzegorz Czelej i Maria Koc. Marszałkami seniorami Sejmu i Senatu byli odpowiednio Kornel Morawiecki (Kukiz'15) i Michał Seweryński (PiS). Wymienię też zmiany niewynikające z wyników wyborów. Jeszcze w poprzedniej kadencji wygasł mandat posła PO Mirona Sycza, który został wicemarszałkiem województwa warmińsko-mazurskiego. W tej kadencji mandatu nie objął wybrany z listy PiS burmistrz Mszczonowa Grzegorz Kurek (gdyby go objął, prawdopodobnie byłymi członkami PZPR byłoby więcej posłów PiS niż PO, a propos poprzedniego tutaj wpisu), a na jego miejsce posłanką została Anna Cicholska. Do klubu PiS w Sejmie nie przystąpił jedyny reprezentant Prawicy Rzeczypospolitej Jan Klawiter, a do klubu Kukiz'15 nie został przyjęty Janusz Sanocki. Już w trakcie obecnej kadencji zmarł poseł PO Tomasz Tomczykiewicz, a do Europarlamentu, w miejsce powołanych na ministrów Marka Gróbarczyka i Dawida Jackiewicza, przeszli posłowie PiS Czesław Hoc i Sławomir Kłosowski. W Senacie do klubu PiS na samym początku znalazł się wybrany jako niezależny Grzegorz Bierecki, a w klubie PO nie znalazł się jedyny członek Biało-Czerwonych Grzegorz Napieralski, który został na razie jedynym senatorem niezrzeszonym, bowiem niebędący Biereckim senatorowie wybrani jako niezależni (czyli Marek Borowski, Jarosław Obremski i Lidia Staroń) utworzyli Koło Senatorów Niezależnych. Nie będę już wymieniać szefów klubów parlamentarnych. Jeśli chodzi o władze partyjne, to najwięcej zmieniło się w PSL. Nowym prezesem został dotychczasowy wiceprezes Władysław Kosiniak-Kamysz. W ogóle z NKW (przynajmniej na razie) zniknęli prezes Janusz Piechociński i wiceprezes Urszula Pasławska. Nowymi wiceprezesami zostali Dariusz Klimczak i Adam Struzik (funkcję tę zachowali pozostali wiceszefowie partii Krzysztof Hetman i Adam Jarubas). NKW PSL miał sekretarzy (Klimczaka i Ilonę Antoniszyn-Klik), a teraz nie ma, ale może ich jeszcze nie wybrano. Na funkcji skarbnika Tadeusza Nalewajka zastąpił Stanisław Rakoczy. Struzik, a także Stanisław Żelichowski (który też wszedł do NKW), przestali pełnić funkcję wiceszefów rady naczelnej partii (której reszta prezydium pozostała bez zmian). Nastąpiły również niespodziewane zmiany w kierownictwie PD. Andrzeja Celińskiego na funkcji przewodniczącego zastąpiła dotychczasowa wiceszefowa partii Elżbieta Bińczycka. Funkcję przestał pełnić także inny wiceprzewodniczący Karol Kaczmarski (zachowała ją jedynie Anna Sporyszkiewicz). Na stanowisko sekretarza generalnego PD powrócił Zdzisław Litwińczuk, który zastąpił Kamilę Kozłowską. Jeśli chodzi o ChDRP, to Piotr Dwornicki zachował funkcję wiceprzewodniczącego. Nie wiem, czy byli jeszcze jacyś, ale drugim został Adam Zalewski, a rzecznikiem Adam Domiński. Mianował ich Lech Wałęsa - widocznie pełniąc obowiązki przewodniczącego partii. Zdaje się, że od 2000 roku funkcja ta pozostaje nieobsadzona, a były prezydent od tego momentu jest honorowym szefem partii.

Dawne ugrupowania parlamentarzystów

pawmak

W dzisiejszym wpisie przedstawię ZESTAWIENIE DAWNYCH UGRUPOWAŃ OBECNYCH PARLAMENTARZYSTÓW. Są tam wymienione ugrupowania, do których należeli w przeszłości (lub należą obecnie, jeśli są w partii, która nie ma klubu w parlamencie) obecni posłowie, senatorowie i eurodeputowani. Oczywiście ci, o których wiadomo (w niektórych przypadkach nie na 100%, ale prawie). Niekoniecznie należeli, ale w ogóle jeśli z jakimiś byli związani (np. poprzez kandydowanie) - wówczas partia taka zostaje wymieniona w nawiasie. A kursywą co ważniejsze niepartie (np. AWS - jeśli ktoś w tym czasie nie był w jakiejś partii z tej koalicji - czy też Polska XXI). PP to oczywiście Przymierze Prawicy, a PK - Partia Konserwatywna. Nie wymieniałem PSL "Odrodzenie", choć była to osobna partia, jednak nie ma za bardzo konkretnych źródeł, kto do niej należał. Generalnie można założyć, że ci, którzy byli w ZSL (a potem w PSL). Wiadomo, że w PSL "Odrodzenie" był Jarosław Kalinowski, ale że nie był w ZSL, to nie został wymieniony (potraktowałem więc PSL "Odrodzenie" jakby jak PSL). Oczywiście to wszystko to wiadomo tylko z neta, a sporo polityków mogło gdzieś należeć i o tym nie wiadomo, no ale trudno.

Wśród parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości dominują działacze dawnych partii AWS: głównie oczywiście Porozumienia Centrum, ale mamy także sporo osób z ZChN, RS AWS czy PPChD. Z SKL mniej, ale też się zdarzają. Jest pewna grupa osób z postAWSowskiego Przymierza Prawicy, które bezpośrednio weszło do PiS. Spoza AWS najwięcej PiS-owców wywodzi się z Ruchu Odbudowy Polski. Są i osoby, które powróciły do PiS (z Polski Plus, Solidarnej Polski, czy też PJN). Są grupki działaczy wywodzących się z LPR, UPR, KPN czy ChDSP, ale też parę osób z przeszłością w PZPR, ZSL/PSL/Stronnictwie "Piast" i SD. Także kilka osób z Unii Wolności (także partii ją współtworzących) i PO. Oczywiście kilkunastu posłów i kilku senatorów PiS związanych jest z innymi partiami, co jest na wykazie wyraźnie widoczne. Wszyscy parlamentarzyści Solidarnej Polski przewinęli się wcześniej przez PiS, niektórzy także przez inne ugrupowania. "Razemiacy" natomiast wywodzą się głównie z PiS, PO, SKL i PJN.

Dominującą dawną partią wśród reprezentantów Platformy Obywatelskiej jest Unia Wolności. Przy tym rzecz jasna większość jej dawnych działaczy wywodzi się z Kongresu Liberalno-Demokratycznego, jednak jest i grupka z Unii Demokratycznej (w tym z ROAD). W PO także sporą część stanowią dawni działacze partii AWS-owskich, przy czym tu zdecydowanie dominującą rolę odgrywa Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe. Nietrudno jednak też znaleźć grupki działaczy z RS AWS, ZChN, a także z innych AWSowskich partii. Jest i pewna grupa transferowiczów (pośrednich - np. poprzez PJN - lub bezpośrednich) z PiS. Zdarzają się też byli członkowie UPR i KPN (w tej drugiej partii zaczynał choćby szef klubu). Michał Kamiński był nawet w NOP, jednak jeszcze wówczas, gdy nie było ono partią. Liderka partii była w ZSL (choć twierdzi, że nieświadomie, ale w papierach nawet jest, że przewodniczącą koła), no i uwagę zwraca grupa byłych lewicowców. Zarówno z PZPR (zwłaszcza w Europarlamencie stanowią oni sporą grupę, obecni są też w Sejmie), jak i z okolic SDPL i SLD. Widać jednak wyraźnie, że o wiele większa grupa w PO wywodzi się z partii prawicowych niż z lewicowych, toteż przy centrowości tej partii pamiętać należy, że jest ona odchylona jednak bardziej w prawo niż w lewo, pomimo pewnego skrętu w ostatnich latach.

Pomimo radykalnie antypartyjnej retoryki, blisko połowa posłów klubu Kukiz'15 była lub jest związana z jakimiś partiami. Sam Paweł Kukiz kiedyś blisko współpracował z PO i angażował się w działania na rzecz jej poparcia. Blisko 1/4 posłów jest mniej lub bardziej związana z Ruchem Narodowym (połowa z nich to jego członkowie, w tym sam przewodniczący i inni liderzy), m.in. prezes UPR. Są też inni byli działacze UPR, a także KNP, no i obecny wiceprezes Kongresu Jacek Wilk. Kilka osób miało też styczność z PiS, LPR, Polską Razem i innymi partiami - jednak wyłącznie prawicowymi. Według mnie, pomimo teoretycznie aideologicznego charakteru, Kukiz'15 powinien siedzieć w Sejmie na prawo od PiS (a co najmniej od PO). Nawet skandaliczny Liroy, który sympatyzował z Ruchem Palikota (choć nie aż na tyle, żebym to uwzględnił w wykazie) i nie lubi Kościoła, uważa się za prawicowca i chwalił Korwin-Mikkego.

Także prawie połowa posłów Nowoczesnej związana była wcześniej z partiami. Podobnie jak w przypadku PO (z której też mamy tu konkretną grupkę), głównie z Unią Wolności, choć widoczne jest inne rozłożenie akcentów: chyba nikt nie był w KLD, za to mamy dwie osoby z UD (której jednego z liderów asystentem był też sam Ryszard Petru), no i unici ci byli w UW już za czasów istnienia PO, a także później kilkoro z nich związanych było z Partią Demokratyczną. Gensek partii Adam Szłapka działał co najmniej w młodzieżówce UW i PD, a rzeczniczka Kamila Gasiuk-Pihowicz (jeszcze jako Gasiuk) jako bezpartyjna startowała z listy UW do Europarlamentu, a rok później podpisała deklarację PD (nie wiadomo, czy do niej należała). Oprócz przedstawicieli rodziny partii liberalnych, mamy wśród posłów Nowoczesnej także byłą działaczkę Partii Kobiet. Raczej nikt akurat z posłów nie należał do ROAD ani do SD.

Prawdopodobnie tylko około (a nawet mniej niż) 1/3 posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego wywodzi się ze Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. Przynajmniej o innych nie wiadomo, ale partia wyraźnie się odmładza. Byłych członków innych partii (poza wspomnianym PSL "Odrodzenie") nie stwierdzono. Europosłów PSL w ZSL była połowa, ale w PSL "Odrodzenie" większość (z Kalinowskim). Senator PSL nawet nie należy do tej partii, ale nie uwzględniłem go, bo także i wcześniej chyba nigdzie nie był.

Parlamentarzyści niezrzeszeni. Być może to dlatego klub Pawła Kukiza nie przyjął do siebie Janusza Sanockiego, żeby nie był jedynym posłem tego klubu z przeszłością w PZPR ;) No i w KLD. Dalej jednak jego droga także była mocno prawicowa. Jan Klawiter jest jedynym reprezentantem Prawicy Rzeczypospolitej, który w związku z umową tej partii z PiS jest niezrzeszony. Jak standardowy członek tej partii, wywodzi się z ZChN. Nie był jednak członkiem Przymierza Prawicy, ani PiS (ani też LPR - z PiS tylko raz kandydował) i wstąpił do partii Marka Jurka dopiero po kilku latach jej istnienia. Senator Grzegorz Napieralski został wybrany z ramienia PO, jednak na razie nie otarł się o klub tej partii i pozostaje aktywnym członkiem Biało-Czerwonych (trzeciej swojej lewicowej partii).

W trzyosobowym Kole Senatorów Niezależnych większość tym razem ma prawica (w poprzedniej kadencji było 3:1 dla lewicy). Lidia Staroń i Jarosław Obremski wywodzą się z prawego skrzydła PO (Obremski także z innych prawicowych partii - a oboje nieoficjalnie są bliscy Polsce Razem, Obremskiego w wyborach poparło także PiS), Marek Borowski zaś prawdopodobnie nadal należy do SDPL (wcześniej był w innych lewicowych partiach, w tym dwukrotnie w PZPR). Borowskiego w wyborach wsparła jednak PO, ale i lewica również.

Wszyscy (po odejściu jeszcze przed końcem kadencji Lidii Geringer de Oedenberg) eurodeputowani Sojuszu Lewicy Demokratycznej wywodzą się z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, wszyscy byli też związani z Socjaldemokracją Rzeczypospolitej Polskiej.

Wszyscy europosłowie Kongresu Nowej Prawicy oraz Koalicji Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja wywodzą się z Unii Polityki Realnej. KORWiN powstał przy tym bezpośrednio z rozłamu w KNP. Janusz Korwin-Mikke oprócz UPR działał też w innych partiach (nie wszystkie z nich były prawicowe i antydemokratyczne ;)).

Marek Jurek z Prawicy Rzeczypospolitej przeszedł standardową drogę działacza tej partii - od ZChN przez Przymierze Prawicy i PiS.

Nie uwzględniłem Adama Gierka z Unii Pracy, bo nie był chyba wcześniej w żadnej partii (o PZPR nic nie wiadomo, ewentualnie ROG, którego był współzałożycielem, ale już jako członek UP).

Eurodeputowany Mirosław Piotrowski z przeszłością w LPR, który opuścił (podobnie jak w poprzedniej kadencji) delegację PiS, prawdopodobnie sympatyzuje nieoficjalnie z Solidarną Polską.

Szydłowy rząd po rządzie szydłowczanki

pawmak

Wczoraj powołany został rząd Beaty Szydło. Jest to rząd koalicji Prawo i Sprawiedliwość – Polska Razem – Solidarna Polska. Zastąpił on rząd Ewy Kopacz, który był trzecią odsłoną (po dwóch rządach Donalda Tuska) koalicji Platforma Obywatelska – Polskie Stronnictwo Ludowe, która rządziła przez lat 8 (nawet co do dnia, bo dokładnie od 16 listopada 2007), po poprzednim rządzie pisowskim (dwuletnim). Solidarnej Polsce przypadło ministerstwo sprawiedliwości (Z. Ziobro) oraz jedno stanowisko bez teki (B. Kempa jako szef Kancelarii Premiera). Polska Razem otrzymała resort nauki wraz z teką wicepremiera (J. Gowin) oraz ministerstwo zdrowia (K. Radziwiłł jest jej senatorem), a można może nawet zaryzykować stwierdzenie, że i resort cyfryzacji (A. Streżyńska jest ekspertem tej partii). Omówmy krótko każdego członka Rady Ministrów.

Premier: Beata Szydło. Tę obietnicę PiS spełniło – Beata Szydło została premierem. Z jednej strony nie jest to naturalny kandydat partii na premiera. Poziom porównywalny z Ewą Kopacz (a propos tego, co mówił kiedyś Adam Hofman...), jednak z drugiej strony wizerunkowo wygląda na pewno lepiej niż Jarosław Kaczyński, no i dzięki temu PiS wygrało zdecydowanie wybory (pomogło to być może także Andrzejowi Dudzie – ale czy na pewno?). Słaba pozycja jak na premiera, no a jeśli chodzi o wizerunek, to wypadać lepiej od prezesa PiS nie jest dużą sztuką... Ponoć była słabym burmistrzem. No i mówi dość męczoco. Cóż, kręcę nosem na tę nominację, choć plusem jest to, że z poziomu urzędu premiera nie będą padały radykalizmy Jarosława Kaczyńskiego.

Wicepremier oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego: Piotr Gliński. Dobra nominacja. Jako premier też byłby lepszy niż Szydło. Porządny profesor, a że w ostatnim czasie stał się żołnierzem PiS (nawet jeśli się narażał na śmiech), nie ujmuje mu żadnych kompetencji.

Wicepremier oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego: Jarosław Gowin. Też bardzo dobra nominacja. Wieloletni rektor, no a jeśli poradził sobie w resorcie sprawiedliwości, to zapewne będzie ministrem bez zarzutu (nie muszę chyba dodawać, że na premiera też dużo lepiej by się nadawał niż B. Szydło). Jedna z najjaśniejszych twarzy obozu rządzącego (inna sprawa, czy powinien się w nim w ogóle znaleźć – jak na jego wcześniejsze funkcjonowanie polityczne, to uważam, że nie powinien, a już przynajmniej jako poseł klubu PiS).

Wicepremier oraz minister rozwoju: Mateusz Morawiecki. Z tego, co się mówi, bardzo dobra nominacja. Liberał (choć z rekomendacji socjalnej partii), syn znanego Kornela (socjała z kolei – choć z generalnie nawet mocno wolnorynkowego klubu Kukiz'15). Ciekawa będzie konfrontacja jego poglądów z poglądami PiS, zwłaszcza w kontekście wygórowanych obietnic. Wszakże zajmować się będzie m.in. gospodarką.

Minister cyfryzacji: Anna Streżyńska. Powszechnie chwalona (i to przez liberałów) szefowa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Bardzo dobra nominacja.

Minister edukacji narodowej: Anna Zalewska. Niezbyt sympatyczna postać z czasu ław opozycyjnych. Pamiętamy ostre wystąpienie po expose Ewy Kopacz. Może i będzie sprawna, tylko niech nie szaleją z tymi gimnazjami, no i te siedmiolatki z powrotem w szkołach to też mocno kontrowersyjny postulat.

Minister finansów: Paweł Szałamacha. Dobra nominacja. PiS powierzył mu finanse, choć był w UPR. Ma być jednak podobno "tylko księgowym". Pierwszy raz się z tym nazwiskiem zetknąłem, jak w czasie poprzednich rządów PiS Jadwiga Staniszkis uznała, że PiS powinno postawić prędzej na niego niż na Pawła Poncyljusza, bo to fachowiec, chociaż Poncyljusz... jest lojalny. No jeśli tak wypadł w porównaniu z Poncyljuszem, to coś w tym pozytywnego musi być.

Minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej: Marek Gróbarczyk. Osoba na pewno kompetentna, tylko pytanie o sens specjalnego resortu – bo niektórzy twierdzą (i to nie żadni korwiniści), że niekoniecznie jest potrzebny.

Minister infrastruktury i budownictwa: Andrzej Adamczyk. Pierwsze, to zastanawia mnie nazwa resortu. W infrastrukturze zawsze zawierało się budownictwo, a jeśli budownictwo występowało osobno, to równolegle do transportu (czy to w ramach dwóch różnych resortów, czy w nazwie jednego), więc nazwa trochę na zasadzie masła maślanego. Jeśli chcieli wyszczególnić budownictwo, to resort powinien się raczej nazywać "transportu i budownictwa". Sam A. Adamczyk od transportu na pewno jest fachowcem, a czy od budownictwa? Zespół Szkół Budowlanych ma ukończony, więc może i się coś zna. Jastrząb nie jest, choć chyba potrafił ostro powiedzieć w opozycji. Czy będzie dobry, poznamy po działaniu.

Minister obrony narodowej: Antoni Macierewicz. Nominacja oparta na symbolicznym założycielskim oszustwie rządu PiS. Że najbardziej prawdopodobnym (a nie "jednym z najbardziej prawdopodobnych", jak próbowała manipulować własne słowa Beata Szydło podczas prezentacji rządu), w domyśle praktycznie pewnym ministrem tego resortu będzie Gowin, a już na pewno nie Macierewicz. Nie chodzi tyle o to, że Gowin nie został, ani nawet, że AM w ogóle znalazł się w rządzie. Ale objęcie przez niego akurat MON-u to było ów symboliczne oszustwo. I jeszcze te zapewnienia rzeczniczki PiS, że wszystko to tylko prywatne poglądy Macierewicza, to co wygadywał. Co do samej postaci – skandalicznie przeprowadzona lustracja, skandaliczny sposób likwidacji WSI, no i liczne skandaliczne wypowiedzi, zwłaszcza w kontekście katastrofy smoleńskiej. Specjalista od politycznego kanalizowania, a co gorsza podsycania nastrojów fanatycznie nastawionych prawackich wyborców. Kompetencje do resortu zapewne ma i – co dla mnie zaskakujące – nawet Paweł Poncyljusz uznał, że byłby dobrym ministrem. Jak nie będzie odlatywał, to może i będzie, ale jednak jest to mocno ryzykowna nominacja. Cóż – życzmy, aby fanatycy poczuli się zawiedzeni.

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej: Elżbieta Rafalska. Może być niezła, zobaczymy. Ciekawe jest umieszczenie "rodziny" w nazwie resortu.

Minister rolnictwa i rozwoju wsi: Krzysztof Jurgiel. Bardzo słaby szef tego resortu w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Ostro krytykowany szczególnie przez Jana Rokitę, który uważał go wówczas za najgorszego ministra w rządzie. Jeśli przy powszechnie znanym stosunku Rokity do Andrzeja Leppera już za ministrowania Leppera mówił on, że dzięki Bogu, że Jurgiel już nie jest ministrem, to samo za siebie mówi, jak podchodzić do tej nominacji...

Minister skarbu państwa: Dawid Jackiewicz. Powołany do resortu w roli jego wygaszacza. Oby wygasił dobrze, a nie jak kto inny z tego rządu kiedyś co innego. Ciekawe, że chciało mu się odejść z Europarlamentu (podobnie jak Gróbarczykowi).

Minister sportu i turystyki: Witold Bańka. Nie kojarzyłem w ogóle faceta, zanim dostał nominację, więc nic się nie wypowiem. Wyrażę tylko nadzieję (oprócz tej na dobre ministrowanie), że nie skończy urzędowania, jak inny młody lekkoatleta, którego PiS powołało na ten urząd 10 lat temu...

Minister spraw wewnętrznych i administracji: Mariusz Błaszczak. Dość nieprzyjemna postać z czasów ław opozycyjnych, tzw. twardogłowy kaczysta krytykujący wszystko. I już po dzisiejszej generalizującej wypowiedzi (o "niemieckiej bucie") widać, że średnio nadaje się na pełnienie tak eksponowanej funkcji. Na szczęście nie związanej ze sprawami zagranicznymi. Samo ministrowanie poznamy po owocach – trudno powiedzieć, czy będzie dobre, czy nie. Sprawne ma szansę być, okaże się.

Minister spraw zagranicznych: Witold Waszczykowski. Też kontrowersyjna nominacja, ale zawsze lepszy niż Anna Fotyga. Oby wyrażał się bardziej dyplomatycznie niż Błaszczak, choć wstawka o "oszalałym lewactwie" w wywiadzie radiowym została odebrana fatalnie.

Minister sprawiedliwości: Zbigniew Ziobro. Bardzo kontrowersyjna nominacja rozłamowca skłóconego z dawną i obecnie znów bliską sobie partią, która przed trzema laty mówiła, że jej wizja państwa to "IV RP minus Ziobro". Przypomnijmy, że po jego słynnej wypowiedzi mocno spadły wskaźniki przeszczepów, a jego medialne szołmeństwo w stylu det. Rutkowskiego też wywoływało przykre skutki. Choć wielu porządnych ludzi ceni go za twardą walkę z korupcją i chuliganami. Myślę, że to ciekawa nominacja. No bo rozumiem parytet dla Solidarnej Polski, ale jednak partia, która w nazwie ma "Sprawiedliwość", jej prezesem jest doktor prawa, a na ministrowaniu tym resortem przez jego legendarnego brata ona w ogóle wyrosła, na ten resort musi mianować niebylekogo. Sam Ziobro wprawdzie nie odcina się od tego, co robił jako minister i wszystkiego broni, ale najprawdopodobniej wie, że narozrabiał. Blisko współpracował ostatnio z Gowinem, który stwierdził parę miesięcy temu, że na Ziobrę jako ministra patrzył mocno krytycznie (podzielając opinię Władysława Frasyniuka, który na Ziobrze nie zostawił suchej nitki), jednak teraz jest zupełnie inny (nawrócony). I tego trzymajmy się z nadzieją.

Minister środowiska: Jan Szyszko. Wieczny szef tego resortu w rządach prawicy, bo był też nim za AWS i za pierwszych rządów PiS. Raczej kontrowersyjna nominacja.

Minister zdrowia: Konstanty Radziwiłł. W wyborach do Senatu bardziej kibicowałem Romanowi Giertychowi, który z nim przegrał, ale jednak bez silnego przekonania. Radziwiłł to bardzo porządna postać i rokuje na całkiem dobrego ministra tego trudnego resortu.

Ministrowie bez teki. Zwykle jest nich 1, góra 2. A tym razem mamy aż 5! Samo to wygląda śmiesznie. Ale skupmy się na osobach.

Mariusz Kamiński (koordynator ds. służb specjalnych). Po 8 latach funkcja ta wróciła w ręce ministra konstytucyjnego. Ceniony za ideowość, jednak skrajnie kontrowersyjny. Można mu zarzucić upolitycznienie CBA. Jako szef tej służby wręcz powiedział, żeby patrzeć, na kogo nie głosować. Choć chodziło o osobę, która przeca już nie kandydowała. Być może wyrok na niego jest nawet i głupi (trudno powiedzieć) i się nie uprawomocni, ale jeśli ktoś skazany na bezwzględne więzienie zostaje tak odpowiedzialnym ministrem, to jednak trochę opadają ręce. I teraz jeszcze te jakieś dziecinne pretensje do poprzednika, czyli Marka Biernackiego. Sorry, ale jeśli ktoś zarzuca przed kamerami brak powagi właśnie Biernackiemu, to tylko sam się ośmiesza moim zdaniem.

Beata Kempa (szef Kancelarii Premiera). Nominacja prawdopodobnie po prostu na "zaduszenie" Solidarnej Polski i w ramach parytetu koalicyjnego. Kontrowersyjna osobowość, ale jednak mniej krzykliwa niż za czasów członkostwa w PiS.

Henryk Kowalczyk (szef Komitetu Stałego Rady Ministrów). Dobra nominacja, chociaż lepiej, żeby był ministrem rolnictwa zamiast Jurgiela.

Krzysztof Tchórzewski (przyszły minister energii czy tam energetyki). Może być niezły (choć uważa się, że lepszy byłby Piotr Naimski), tylko niech się koncentruje bardziej niż na zaprzysiężeniu, kiedy zapomniał (?) kartki z rotą przysięgi i postanowił powiedzieć z pamięci, co skończyło się słabo ;)

Elżbieta Witek (szef gabinetu politycznego premiera i rzecznik rządu). Taki oto superresort konstytucyjny dostała... Na tle PiS robi dobre wrażenie.

***

Ogólnie parę nominacji bardzo dobrych i parę bardzo kontrowersyjnych. Trudno powiedzieć, co przeważy. Wizerunkowo może być nie najlepiej, ale lepiej niż za poprzednich rządów PiS, pod warunkiem, że jeden z ministrów nie stanie się ministrem ataku narodowego ;) Bardzo dobrzy wicepremierzy i słaba premier. A najwięcej zależy od tego, który formalnie nie odpowiada za nic.

Jeszcze statystycznie partyjnie. 16 ministrów należy do PiS, 2 do Solidarnej Polski, 1 do Polski Razem, a 5 jest bezpartyjnych (w tym 2 współpracujących z Polską Razem). A teraz, ilu do jakiej partii należało wcześniej (z tego, co wiadomo):

  • 5 – Porozumienie Centrum
  • 2 – Unia Wolności, Ruch Odbudowy Polski, Porozumienie Polskich Chrześcijańskich Demokratów, Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, Prawo i Sprawiedliwość (to u ziobrystów oczywiście), Ruch Obywatelski Akcja Demokratyczna
  • 1 – Platforma Obywatelska, Akcja Polska, Ruch Katolicko-Narodowy, Ruch Patriotyczny, Unia Polityki Realnej, Przymierze Prawicy, Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe – Ruch Nowej Polski

Październik podsumować

pawmak

Pora na podsumowanie najważniejszego miesiąca politycznego od momentu powstania bloga, czyli października 2015. Bo się odbyły wybory parlamentarne, dlatego najważniejszego.

Partią miesiąca zostało:

Prawo i Sprawiedliwość

Bo wygrało wybory parlamentarne. W dodatku komitet wyborczy tej partii (nie mylić z samą partią) uzyskał, jako pierwszy w III RP (nawet nie IV), większość w izbie sejmowej (bo w Senacie akurat to często ma większość, kto wygrywa). I niech teraz wypijają to piwo, kredyt dostali.

Nagroda dodatkowa będzie przyznana ex aequo, bo były dwie partie, co na nią se zasłużyły. Znaczy Nowoczesna i Partia Razem. Nowoczesna, bo w niecałe 5 miesięcy od powstania weszła do Sejmu, wywalczając 28 mandatów. A nie miała wcześniej żadnego parlamentarzysty. Ba, to jest pierwsze od 1993 roku ugrupowanie, które przekraczając próg, nie wprowadziło do Sejmu żadnej osoby, która wcześniej nie zasiadała w parlamencie (wówczas takimi były chyba KPN i BBWR). No bo Ruch Palikota miał Palikota, Samoobrona Mojzesowicza, LPR także wprowadzała ze swoich list znane z parlamentu osoby. No a Nowoczesna nikogo. Także Kukiz'15 nie wprowadził żadnego byłego posła na Sejm ani senatora, ale byłego eurodeputowanego Chruszcza już owszem. No i nie jest to partia, toteż ani subwencji, ani nagrody tutaj nie dostanie. A Partia Razem dostaje. Była bardzo mało znana i się zapowiadało na 1%, a się zrobiła znana i dostała ponad 3,5%. I hajs dostanie, i skostniałych postkomunistów podgryźć spore szanse posiada.

A skoro już przy postkomunistach jesteśmy, to na nagrodę antypartii miesiąca zasłużył:

Sojusz Lewicy Demokratycznej

Czerwonej partii zabrakło w parlamencie (nie licząc tandemu senackiego Borowski-Napieralski, ale oni już nie są z tej głównej Partii) po raz pierwszy od 1944 roku. Wówczas PPR powołała Krajową Radę Narodową, w której zasiadała wraz z PPS. Obie obsadziły sobą własnoręcznie także w 1947 Sejm Ustawodawczy, a w roku następnym połączyły się w jedną Zjednoczoną partię, która, podobnie jak w nowym Sejmie klub parlamentarny PiS, do roku 1989 dzierżyła większość mandatów poselskich. A ponieważ kandydowała dalej, to i dalej wchodziła. Jako SdRP w ramach koalicji o nazwie SLD, a potem jako partia SLD - czy to w koalicji, czy to samodzielnie. No i gdyby tym razem wystartowali ponownie jako SLD, no to by se te dwadzieścia parę mandatów mieli, a tak nie mają. Bo myśleli, że kto jak kto, ale czerwoni to w Sejmie być muszą. A tu klops, na szczęście nie muszą. Wystarczy, że ludzie nie chcą, no i nie ma, proste.

Tyle jeśli chodzi o nagrody, ale w pozytywny bądź negatywny sposób wyróżniło się dużo więcej partii, więc i im należy się wspomnienie. Na plus na pewno Ruch Narodowy, bo wprowadził kilku posłów. Jeszcze więcej (a poza nimi senatorów) Solidarna Polska i Polska Razem (zwłaszcza w przypadku tej drugiej można mówić o sukcesie, ze względu na wyraźne zwiększenie stanu posiadania), jednak na tyle były nietwarde, że kasy z budżetu nie dostaną. Pierwszego od 8 lat posła wprowadziła także Prawica Rzeczypospolitej, ale jej Wielki Brat na więcej nie pozwolił. Ale jak poseł ów się postara, to może i koło Prawicy w którymś momencie w Sejmie nowym ujrzymy. Pierwszego posła natomiast od 11, a nie licząc rychłego uciekiniera do PO (choć obecnie kiszącego się w KNP), to od 18, a nie licząc dołączającego do partii w trakcie kadencji, to aż od 22 lat, wprowadziła Unia Polityki Realnej. No i pierwszego od kilku miesięcy (czyli od wywalenia Wiplera) wprowadził Kongres Nowej Prawicy. Do parlamentu wrócił też w osobie senatora Czerwińskiego Ruch Katolicko-Narodowy, który był w Sejmie w latach 1997-2005 i 2007-2012. Przyzwoicie w wyborach do Senatu wypadło startujące własnymi siłami Narodowe Odrodzenie Polski. Na plus także partie lewicowe, które w cwany sposób skorzystały z głupoty SLD - czyli Partia Zieloni, Unia Pracy, Polska Partia Socjalistyczna, a nawet w pewnym stopniu Twój Ruch (choć ta partia chyba bardziej na minus niż na plus, bo mimo wszystko 11 posłów miała, a będzie mieć 0, no ale podejście do wyborów na plus, bo gdyby nie jej cwaniactwo, dotacji by nie miała - choć gdyby zgodziła się po prostu na start z list SLD, to miałaby choćby 1-2 mandaty - no nie wiadomo, czy na nich, czy na dotacji TR-owi bardziej zależało). No ale Zieloni ani PPS dotacji nigdy nie wąchały, a teraz się im ona dostanie. UP się już dostawała, ale ostatnio nie. A żadna z tych 3 partii w czasie ostatnim parlamentarzystów też nie miała. A teraz mają za co budować tę nową lewicę, no i stara w Sejmie im już dzięki tej koalicji nie przeszkadza... Na minus na pewno wyniki wyborcze Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Także KORWiN-u, choć wynik tu akurat był przyzwoity, w przeciwieństwie do debilnych wypowiedzi lidera tej partii (w stylu niejakich meneli...).

Podsumowania zmian nie będzie, bo zmian nie było. Ani Sejmie, ani w Senacie, ani w Europarlamencie, ani w Radzie Ministrów, ani w prezydium izb parlamentarnych, ani we władzach żadnych partii chyba też nie. Się dopiero będzie działo.

Powyborczo

pawmak

Czas na podsumowanie wyborów parlamentarnych. Przedstawić wyniki i napisać o ugrupowaniach w kontekście tych wyborów.

  1. Prawo i Sprawiedliwość — 37,58%
  2. Platforma Obywatelska — 24,09%
  3. Kukiz'15 — 8,81%
  4. Nowoczesna — 7,60%
  5. Zjednoczona Lewica — 7,55%
  6. Polskie Stronnictwo Ludowe — 5,13%
  7. KORWiN — 4,76%
  8. Partia Razem — 3,62%
  9. KWW Zbigniewa Stonogi (Stonoga Partia Polska) — 0,28%
  10. Mniejszość Niemiecka — 0,18%
  11. Zjednoczeni dla Śląska — 0,12%
  12. JOW Bezpartyjni — 0,10%
  13. KWW Grzegorza Brauna "Szczęść Boże!" — 0,09%
  14. Kongres Nowej Prawicy — 0,03%
  15. Samoobrona — 0,03%
  16. Ruch Społeczny RP — 0,03%
  17. Obywatele do Parlamentu — 0,01%

Mandaty uzyskali:

  • PiS — 235 (w tym: 9 — członkowie Solidarnej Polski, 8 — przedstawiciele Polski Razem, 1 — działacz Prawicy Rzeczypospolitej)
  • PO — 138
  • Kukiz'15 — 42 (w tym: 5 — członkowie Ruchu Narodowego, z czego 1 także Unii Polityki Realnej; 1 — członek Kongresu Nowej Prawicy)
  • Nowoczesna — 28
  • PSL — 16
  • MN — 1

Mandaty w Senacie zdobyli:

  • PiS — 61 (w tym: 6 — reprezentanci Polski Razem, 2 — działacze Solidarnej Polski, 1 — członek Ruchu Katolicko-Narodowego)
  • PO — 34 (w tym 1 członek Biało-Czerwonych)
  • Po 1 mandacie zdobyli: PSL, Grzegorz Bierecki (wspierany przez PiS), Marek Borowski (prawdopodobnie SDPL, popierany przez centrystów i lewicowców, z PO na czele), Jarosław Obremski (kandydat prawicy, popierany głównie przez Polskę Razem, ale także m.in. PiS) i Lidia Staroń (kandydatka prawicowa, jednak oficjalnie nie popierana przez żadną partię – choć bliska Polsce Razem)

A teraz ocena i sytuacja poszczególnych ugrupowań.

Prawo i Sprawiedliwość. Komitet tej partii jako pierwszy w III RP uzyskał większość. Większość będzie miał także klub tej partii – choć warto pamiętać, że PiS jako taki większości w Sejmie nie ma ani bez Solidarnej Polski, ani bez Polski Razem. Aczkolwiek może ją łatwo zdobyć, przyjmując posłów z innych ugrupowań, głównie z Kukiza'15. Nie będzie oczywiście też problemu z powołaniem rządu. Co się złożyło na taki wynik PiS? Dwie rzeczy – po pierwsze zmęczenie i zawiedzenie przez wielu wyborców Platformą Obywatelską, po drugie całkowita zmiana strategii PRowej PiS w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. PiS najpierw porozumiało się z partiami Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina, następnie wystawiło chyba najlepszego w tym celu z możliwych kandydata na prezydenta Andrzeja Dudę, zrobiło Beatę Szydło zamiast Jarosława Kaczyńskiego kandydatem na premiera, no i trochę ograniczyło agresywny język. Złożyło też mocno populistyczne obietnice wyborcze, co musiało w tej sytuacji przełożyć się na sukces. Obietnice te będą jednak mocno na tej partii ciążyły. Wygląda na to, że możliwe są dwa warianty: albo PiS będzie zachowywać się racjonalnie, co oznaczałoby wycofanie się z wielu ważnych obietnic, ale też duże rozczarowanie licznych wyborców, albo PiS będzie się starał spełnić jak najwięcej obietnic, co z kolei może oznaczać rozwalenie budżetu i pójście trochę w kierunku greckim. Obstawiałbym, że będzie coś pośrodku – PiS będzie się starało spełniać populistyczne obietnice, ale wszystkiego i tak nie spełni. W każdym razie, cokolwiek się nie stanie, prędzej czy później rzesza wyborców od PiS się odwróci i wkurzy. No a partie Gowina i Ziobry zawsze mogą sobie i wyborcom przypomnieć, że są odrębnymi partiami i się z tego okrętu ewakuować. Oczywiście na razie wyjście z klubu nie będzie im się opłacało. Potencjał ma szczególnie Polska Razem, której reprezentantami mogą się stać potencjalni przybysze z innych klubów. Co ciekawe – partia ta już teraz ma tylu bliskich sobie senatorów, że gdyby chciała, mogłaby od razu powołać klub senatorski (pomijając oczywiście fakt, że senatorami PO i PiS zostało m.in. trzech byłych posłów PJN, no i to, że w Sejmie wraz z niektórymi posłami wybranymi z list Kukiza’15, ale także PO i Nowoczesnej, partia Jarosława Gowina też jak najbardziej ma potencjał klubowy).

Platforma Obywatelska. Porażka po ośmiu latach musiała przyjść. Zwłaszcza, że kryzys uniemożliwił zrealizowanie szumnie brzmiących obietnic z kampanii wyborczej w 2007 roku, no a ponieważ naturalne, że obywateli bardziej interesuje własne życie niż budżet państwa, partii musiało się dostać też za podwyższenie wieku emerytalnego. Poza tym Donald Tusk nie zrobił wszystkiego, co mógł, a podsłuchane rozmowy w restauracjach i ich okoliczności zrobiły fatalne wrażenie. Także przywództwo Ewy Kopacz nie mogło się skończyć dla PO lepiej. Partia niepotrzebnie skręciła także w lewo, co może aż tak wielu wyborców nie odstraszyło, jednak część owszem (mnie przede wszystkim to). Jeśli Ewa Kopacz zostanie wybrana na przewodniczącą partii, pogrzebie szanse na sukces PO w wyborach za kilka lat. Jedynie Tomasz Siemoniak i Rafał Trzaskowski będą wówczas widoczną wartością dodaną, jednak wiele to nie pomoże. Schetynowcy wówczas odejdą i najpewniej sprzymierzą się z Nowoczesną (o ile wręcz nie poszerzą tej partii o siebie). Przewodnictwo Grzegorza Schetyny w PO jednak jest możliwe, a to stwarzałoby szanse na realną odbudowę partii.

Kukiz’15. Paweł Kukiz nie roztrwonił całego potencjału z wyborów prezydenckich, jednak się poobijał. Raczej wątpliwe, aby klub tego ruchu rozpoczął kadencję w liczbie 42 posłów. Najpewniej powstanie koło Ruchu Narodowego, o którym pisałem już w poprzednim wpisie, przed wyborami. Być może, jeśli miałoby to zablokować powstanie tego koła, posłem niezrzeszonym zostanie Liroy? W każdym razie z biegiem czasu możliwe są różne secesje z tego klubu i powstanie nowych kół (a może i jakiegoś klubu), niektórzy posłowie mogą też przejść do klubu PiS. Mało prawdopodobne jest istnienie klubu Kukiz’15 pod koniec kadencji, za cztery lata.

Nowoczesna. Poważny projekt dla sierot po Unii Wolności oraz liberałów rozczarowanych PO. Zrobił też bardzo dobrą kampanię. Nie wszedł może z jakimś super wynikiem, jednak sukces jest niewątpliwy. Potencjał tego ugrupowania zależny jest wprost od tego, w którą stronę pójdzie PO. Sama Nowoczesna niczego nie zepsuje, ale może być przyblokowana przywództwem Schetyny w Platformie. Wtedy być może za kilka lat będzie zmuszona wejść z PO w koalicję wyborczą. Jeśli na czele PO pozostanie Kopacz – sojusz Petru i Schetyny będzie miał większe poparcie od Platformy i stanie się najrealniejszą siłą opozycyjną.

Zjednoczona Lewica. Lawina błędów SLD i partii Janusza Palikota spowodowała, że los lewicy, pomimo dobrego finiszu, uzależniony był od szczęścia – tego im na ostatniej prostej jednak zabrakło (głównie za sprawą Partii Razem). Teraz lewicy pozostanie głównie demokracja uliczna. Oczywiście rozczarowanie rządami PiS stwarza lewicy jakąś szansę na powrót za cztery lata, jednak trudno powiedzieć, czy zostanie ona wykorzystana. Być może za jakiś czas powstanie z tego jedna partia (przynajmniej z połączenia SLD z TR i może UP, bo zielona partia jest potrzebna, a PPS to jednak tradycja – chyba że Zieloni i PPS staną się takimi częściami nowej partii, jak UPR Ruchu Narodowego).

Polskie Stronnictwo Ludowe. Partia tradycyjnie przekroczyła próg wyborczy, jednak w sposób naturalny dostało jej się za 8 lat współrządzenia (m.in. za udział w podwyższeniu wieku emerytalnego, być może także za trzymanie na funkcji szefa klubu Jana Burego i jego start z „1” na liście). Szansy do końca nie wykorzystał także nowy szef partii Janusz Piechociński. Zastąpić go powinien wkrótce Władysław Kosiniak-Kamysz, co stworzy dobrą przestrzeń dla partii (chyba lepszą niż gdyby na funkcję szefa wrócił Waldemar Pawlak bądź Jarosław Kalinowski – co wprawdzie ustabilizowałoby partię, jednak nie gwarantowałoby jej przekroczenia progu w kolejnych wyborach).

Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja. Podobnie jak w przypadku ZL, zabrakło szczęścia w końcówce. Główną przyczyną całej tej sytuacji, że Janusz Korwin-Mikke nie wszedł do Sejmu, jest Paweł Kukiz, który odessał mu elektorat. Częściowo także Ryszard Petru. Jednak, co ciekawe, próg prawdopodobnie zostałby przekroczony pomimo Kukiza’15 i Nowoczesnej, gdyby nie wystartowały komitety Zbigniewa Stonogi i Grzegorza Brauna oraz w kilku okręgach KNP. Być może jakąś cząsteczkę zabrali także JOW Bezpartyjni. KORWiN nadal jednak zasiada w Europarlamencie i będzie mógł realnie zbierać prawicowy elektorat rozczarowany Pawłem Kukizem i nie chcący (więcej – w części przypadków) głosować na PiS. Ma szansę za cztery lata, choć lider coraz starszy.

Partia Razem. Gdyby odbyły się powtórzone wybory, miałaby naprawdę spore szanse na przekroczenie progu. Potencjał jest ewidentny, jednak co z tego zostanie za kilka lat? Trudno powiedzieć. Gdyby nie podchwycony przez media występ Adriana Zandberga w debacie telewizyjnej, ugrupowanie pomimo wykonania olbrzymiej pracy prędzej czy później by się wykończyło.

Pozostałe ugrupowania wystawiające listy. Zbigniew Stonoga powinien dać sobie raczej spokój z polityką, bo nie ma na nic szans. Podobnie Grzegorz Braun (chyba że dogada się z KNP w sprawie ideowego egzystowania na skrajnych obrzeżach polityki). JOW Bezpartyjni, jeśli chcą nadal działać, powinni organizować struktury od podstaw i liczyć na rozczarowanie Pawłem Kukizem. Priorytetem powinny być dla nich wybory samorządowe, a ich wynik odpowiedzią na pytanie o sens kolejnego startu w wyborach parlamentarnych. Z KNP nie może być dalej, jak jest, jeśli partia chce jakoś zaistnieć. Chyba że nie chce. A jeśli chce, ale nie z Korwin-Mikkem jako liderem, niech tworzy coś wspólnie z RN i być może Republikanami na bazie postkukizowego koła w Sejmie. Samoobrona i RS RP powinny połączyć siły, a najlepiej dogadać się z ZL (np. jako sojusznicy PPS) albo z Partią Razem (która chyba jednak nie widziałaby ich mile, podobnie zresztą jak PSL, jeśli chciałby się odświeżyć). Coś takiego, jak OdP, nie jest potrzebne jako odrębny byt – jeśli chce działać, to w ramach czegoś takiego, jak JOW Bezpartyjni.

Nie będę pisać o ugrupowaniach, które ani nie wystawiły list, ani nie dostały się do parlamentu, jednak niektóre z nich mogą spróbować odnaleźć się w różnych konfiguracjach.

Ocena przedwyborcza

pawmak

Tym razem wpis będzie bardziej subiektywny. Ocenię komitety startujące w pojutrzejszych wyborach parlamentarnych i napiszę o ich szansach.

Platforma Obywatelska. Podwoiła rekord najdłużej z rzędu rządzącego ugrupowania w III RP. Zanotowano też pod jej rządami bardzo przyzwoite wskaźniki. Choć zabrakło jej też ochoty do jeszcze bardziej efektywnego rządzenia. Nie obeszło się też bez ciemnych sprawek. Panująca krytyka partii też jest w znacznej mierze przesadzona, jednak generalnie ci, którzy krytykują ją bez zacietrzewienia, mają sporo racji. Zużycie partii w Polsce po 8 latach rządzenia i zmęczenie nią jest rzeczą oczywistą. W kampanii wyborczej partia też nie przyjęła najlepszej strategii i w sporej mierze odpycha wyborców. Nie najlepiej wizerunkowo wygląda też nowa liderka partii. Prognoza: 20-25%.

Prawo i Sprawiedliwość. Przy zdecydowanym poprawieniu w ostatnim roku PR-u (nie zaprzestając przy tym populizmu) jako największa opozycyjna partia w sposób oczywisty zbija kapitał na zużyciu PO i idzie po zdecydowane zwycięstwo. Prawdopodobnie jednak nie będzie rządzić samodzielnie, a dalszego poszerzania zdolności koalicyjnej nie widać. Całkiem prawdopodobne, że sporo jej wyborców zatęskni za PO, ale to dopiero za jakiś czas. Prognoza: 35-40%.

Zjednoczona Lewica. Koalicja kilku partii, z których zdecydowanie najsilniejsze, ale też i najbardziej umiarkowane, jest SLD. Przed powołaniem tej koalicji SLD ostro staczało się na dno, a TR już był praktycznie stoczony, ale szereg jedynych racjonalnych ratunkowych ruchów skutkuje tym, że lewica pomimo 8%-owej poprzeczki może przekroczyć próg - choć nie musi. PR PR-em, ale układanie list tej koalicji miało dużo słabych stron. Nie będzie to 3,8%, jakie kandydaci tych partii łącznie mieli w majowych wyborach prezydenckich, ale nie będzie to też 18,8%, jakie środowiska te zdobyły łącznie w wyborach w 2011. Prognoza: 6-9%.

Polskie Stronnictwo Ludowe. Dwie pełne 4-letnie kadencje u władzy, jednak tylko jako mały koalicjant. Przy czym koalicjant, którego nie dało rady wyssać. Partia krytykowana (pewnie za bardzo stereotypowo), jednak z widoczną coraz świeższą jakością i pewnymi osiągnięciami. Oprócz stałego elektoratu paradoksalnie niezła oferta dla rozczarowanych niektórymi partiami (oczywiście nie dla jakichś wkurzonych antysystemowców ani zaprzysięgłych liberałów, ale bynajmniej nie tylko tacy mogą być rozczarowani). Kampania nienajgorsza. Prognoza: 6-10%.

KORWiN. Na fali zeszłorocznego sukcesu KNP mandaty mieliby jak w banku (bo wyssanie Kongresu po odejściu krula było oczywistością), gdyby nie Paweł Kukiz, który w tym roku niespodziewanie został liderem antysystemu. Szanse na wejście są, ale raczej mniejsze niż większe. Z progiem finansowania nie powinno być problemu. Czy coś się tu nie kojarzy z sytuacją SDPL z 2005 roku? Prognoza: 3-6%.

Nowoczesna. Poważna, merytoryczna i centrowa partia, a taka jest z pewnością potrzebna. Przy takim liberalizmie ciężko o popularność, ale dużo świeżości i bardzo dobra kampania. Prognoza: 5-10%.

Partia Razem. Powstałe w tym roku ugrupowanie radykalne i ideowe, choć unikające skrajnych akcentów i nawet, o dziwo, sympatycznie wyglądające pod względem wizerunkowym. Do ostatniego wtorku bardzo mało rozpoznawalne, potem mocno nagłośnione przez media. Gdyby nagłośnienie miało miejsce wcześniej, miałoby szanse na próg finansowania, a tak to niespecjalnie. Chyba że w związku z podebatową pompką medialną nastąpi efekt superświeżości. Sukces jednak już został niewątpliwie osiągnięty. Prognoza: 1-3%.

Kukiz'15. Po 21%-owym wejściu smoka Pawła Kukiza w wyborach prezydenckich w sondażach pojawiały się wyniki jego ruchu porównywalne nawet do wyników PiS. Nastąpił jednak gwałtowny zjazd w dół, choć może z lekkim odbiciem od dna w samej końcówce. Bądź co bądź, błędów w tworzeniu komitetu było mnóstwo (choć nawet jakaś konkretna część antysystemowców się pod tymi skrzydłami zjednoczyła) i nawet jeśli ruch się prześliźnie, znaczył będzie niewiele. Ciekawe mogą być konfiguracje w Sejmie - np. koło Ruchu Narodowego, czy jakieś inne koło prawicowe (czy nawet klub) wraz z posłami z list PiS i PO. Prognoza: 4-10%.

Komitety nieogólnopolskie. Oczywiście, poza komitetami mniejszości narodowych, komitety te z zasady nie mają szans na wejście do Sejmu. Tzn. gdyby dajmy na to w kilkunastu okręgach zarejestrowały się PiS czy PO i nie zraziłoby to w ogóle ich wyborców, to co najmniej kilkadziesiąt mandatów by zdobyły, no ale to tylko teoria i przede wszystkim trzeba mieć poparcie. Myślę, że żaden z tych komitetów nie zdobędzie 1% głosów, choć KWW Zbigniewa Stonogi (Stonoga Partia Polska) ma jakieś szanse się do tego wyniku trochę zbliżyć. Zapewne poniżej 0,5% zdobędzie komitet Grzegorza Brauna, JOW Bezpartyjni, Samoobrona i reszta.

Jeśli prognozować podział mandatów, to ok. 210-220 zdobędzie PiS, o jakieś ok. 100 mniej PO, a reszta, co wejdzie, od kilku do ok. 50. Jeśli PiS nie zdobędzie większości, wyciągnie część posłów z list Kukiza'15. Jazda zacznie się, gdy i to nie da większości. Z KORWiN-em (jeśli niespodziewanie wejdzie) może by i się udało zawiązać karkołomne porozumienie, jednak najwyżej krótkotrwałe (podobnie byłoby z Kukizem'15, gdyby szantażem wywiercono dziurę w brzuchu Pawłowi Kukizowi). Z PSL może by i dało radę zrobić koalicję, ale nie trzeba było tej partii w ostatnim czasie nieustannie obrażać, a tak to może być ciężko. Z PO więcej niż pojedynczych osób się nie wyciągnie, z ZL ani Nowoczesnej nikogo nie da rady. Z drugiej strony - rząd antypisowski nie wydaje się prawdopodobny. Oby tylko nie było powtórzonych wyborów.

W Senacie ok. 55-65 mandatów powinno zdobyć PiS, ok. 30-40 PO, kilka PSL i kilka kandydaci niezależni.

A jeśli idzie o najbardziej subiektywną część, czyli na kogo zagłosuję? Jednak i tym razem bardziej partyjnie niż personalnie, choć dwie partie mnie w ciągu minionej kadencji zawiodły, a inne startujące programowo idealne nie są. No ale. Oczywiście z zasady nie zagłosuję na lewicę, a zatem ani na ZL, ani na Partię Razem. Także nie na populistycznych bądź radykalnych kontestatorów - zarówno trochę bardziej miękkich (czyli PiS, o dyskwalifikujących wadach którego nie będę się tu rozpisywać, i Kukiz'15), jak i na twardych (czyli KORWiN i występujący w moim okręgu komitet Zbigniewa Stonogi). Nie zagłosuję też do Sejmu na PO ani na Nowoczesną - głównie ze względu na niekonserwatywne poglądy głównych nurtów tych partii. Znalazłbym wprawdzie odpowiednich kandydatów na ich listach, ale to mogą być rodzynki w tych partiach i są na odległych miejscach i głos faktycznie byłby oddany na partię w tym wypadku. W związku z tym, jeśli już głosować na ugrupowanie, to zostaje to samo, co ostatnio do sejmiku i na prezydenta - czyli zielony głos. Stronnictwo odpowiada mi światopoglądowo, a i gospodarczo obleci (na pewno bardziej niż PiS), no i umiar cenna rzecz. Czy po wyborach powstanie koalicja z udziałem lewicy, czy też koalicja z PiS-em na czele, raczej nie będę takiej popierał, a PSL jest jedyną siłą, która może znaleźć się zarówno w jednej, jak i drugiej konfiguracji. Jednak - po pierwsze, nie świadczy to o nim źle, a po drugie i najważniejsze - w koalicji z PiS będzie to głos rozsądku, a w koalicji antypisowskiej głos konserwatyzmu. No a jeśli PSL będzie w opozycji - będzie mi do niego bliżej. Jakby nie patrzeć - głos się "nie zmarnuje". Ideowo to tym fajniejszy wybór, że partia ta marzy o koalicji jednocześnie z PO i PiS - czyli odtworzeniu dawnego POPiS-u, po którym jestem tzw. sierotą, no i do czego nawiązuje fraza "Polska razem"... W wyborach do Senatu przełknę kandydata PO, gdyż konkuruje jedynie z kandydatami PiS i ZL, no a senatoruje dobrze. W pozostałych okręgach opowiadałbym się za kandydatami PSL bądź PO (w zależności od sytuacji), tudzież za niezależnymi (zarówno wspieranymi przez te partie, jak i nie - jak np. Lidia Staroń, Helena Hatka, Sławomir Preiss czy Danuta Olejniczak). Są jednak też nieliczne miejsca, gdzie zagłosowałbym na kandydatów PiS (przynajmniej na Annę Anders i Piotra Andrzejewskiego, no i na popieranego przez PiS niezależnego Jarosława Obremskiego).

Partie w wyborach parlamentarnych w 2015

pawmak

Tym razem zajmiemy się kwestią startu partii politycznych w tegotygodniowych wyborach parlamentarnych. Ile partii startuje w tych wyborach? Oczywiście nie 8 (ani 17, biorąc pod uwagę komitety startujące w części okręgów), jak myślą praktycznie wszyscy na czele z dziennikarzami... Wśród komitetów ogólnopolskich mamy 6 partii startujących samodzielnie (to PO, PiS, PSL, KORWiN, Nowoczesna i Partia Razem), 1 komitet koalicyjny tworzony przez 5 partii (ZL), oraz 1 komitet niepartyjny (Kukiz'15 - nie jest to jednak komitet bezpartyjny, bo z jego list startują też częściowo partie). Ponadto z list niektórych komitetów partyjnych startują też inne partie (np. z list PiS, gdzie z pewnością członkowie różnych partii uzyskają mandaty), toteż mocno razi powszechnie powtarzane stwierdzenie, że tyle to a tyle "partii" może wejść do Sejmu, gdy przez partie rozumie się komitety wyborcze. Wśród komitetów nieogólnopolskich, dla porządku dodając, mamy 2 komitety formalnie partyjne, 1 faktycznie partyjny oraz komitety niepartyjne. A we wpisie przeanalizujemy udział wszystkich obecnie zarejestrowanych partii w tych wyborach, o których stosunku do tych wyborów coś wiadomo - mniej więcej z jakich list startują ich członkowie bądź w przypadku braku startu, kogo formacje te popierają.

  • Biało-Czerwoni. Dwóch członków partii startuje do Sejmu z siedleckiej listy Ruchu Społecznego RP, z którym BC zawarli porozumienie (RS RP startuje jedynie w 3 okręgach). Do Senatu BC wystawiają własnymi siłami Jacka Najdera w okręgu pilskim. Ponadto w okręgu świnoujskim z ramienia PO startuje należący do BC Grzegorz Napieralski, który ma poparcie swojej partii, choć to nie z jej rekomendacji został kandydatem Platformy. Spośród komitetów ogólnopolskich największą sympatią liderów ugrupowania cieszą się Partia Razem i Nowoczesna.
  • Chrześcijańska Demokracja III RP. Nie startuje, pomimo rejestracji komitetu. Poparła 3 kandydatów do Senatu: Jarosława Laseckiego z PO oraz startujących z ramienia PiS (bliskich Polsce Razem) Annę Anders i Konstantego Radziwiłła.
  • Demokracja Bezpośrednia. 5 jej działaczy startuje do Sejmu z ramienia komitetu Kukiz'15.
  • Dzielny Tata. W okręgu lubelskim członek tej partii startuje z ramienia KWW Grzegorza Brauna "Szczęść Boże!".
  • Elektorat. Zarejestrował komitet, ale go rozwiązał.
  • Jedność Narodu. Tadeusz Marczak otwiera listę KWW G. Brauna "SzB!" we Wrocławiu. Andrzej Zapałowski otwierał ją w Krośnie, był też jeszcze jeden kandydat, ale ostatecznie nie wystartowali.
  • Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja. Wystawia listy w całym kraju do Sejmu i w 10 okręgach do Senatu.
  • Komunistyczna Partia Polski. Wzywa do bojkotu wyborów.
  • Kongres Nowej Prawicy. Najbardziej podzielona partia. Do Sejmu w 6 okręgach startuje samodzielnie, kilkanaście osób startuje z ramienia Kukiza'15, a po kilka z list komitetu Brauna i KORWiN. Do Senatu partia wystawia 8 kandydatów, poza tym jeden członek startuje z Kukiza'15, a jeden z Sikorowskiego'15.
  • Krajowa Partia Emerytów i Rencistów. 4 działaczy startuje z list ZL.
  • Liga Polskich Rodzin. Nie popiera żadnego komitetu (przynajmniej do Sejmu), jednak radzi nie głosować na PiS ani ZL. 3 jej członków startuje z list komitetu Brauna, jednak raczej nie są oni w głównym nurcie partii, która ostatnimi czasy popierała PO i PSL... Do Senatu startuje związany z LPR Obywatelski KWW Polskie Rodziny Razem (pełnomocnik wyborczy oraz 2 z 3 kandydatów to członkowie zarządu partii), ponadto oczywiste jest wsparcie Ligi dla Romana Giertycha.
  • Narodowe Odrodzenie Polski. Ma 7 kandydatów do Senatu.
  • Nowoczesna. Wystawia listy w całym kraju do Sejmu i w 16 okręgach do Senatu. Ponadto do Senatu popiera Władysława Komarnickiego z PO oraz niezależnych Tadeusza Ferenca i Bogusława Spanskiego. Wadim Tyszkiewicz pozytywnie mówił także o Waldemarze Sługockim, startującym do Senatu z PO.
  • Organizacja Narodu Polskiego - Liga Polska. Jej członek Jerzy Strzelecki startuje do Senatu z ramienia Obywateli do Parlamentu w okręgu ostrołęckim.
  • Partia Demokratyczna - demokraci.pl. Wystawia do Senatu Andrzeja Celińskiego w jednym z okręgów warszawskich. Do Sejmu 2 jej działaczy startuje z podwarszawskiej listy ZL. Sporo jej byłych działaczy związało się jednak z Nowoczesną.
  • Partia Emerytów Rencistów RP. Andrzej Aumiller otwiera kaliską listę JOW Bezpartyjnych do Sejmu.
  • Partia Kobiet. Elżbieta Jachlewska startuje do Sejmu z gdyńskiej listy Nowoczesnej.
  • Partia Libertariańska. 6 osób startuje do Sejmu z list Kukiza'15, jedna z listy KORWiN. Niektórzy działacze popierają Nowoczesną.
  • Partia Razem. Wystawia listy w całym kraju do Sejmu.
  • Partia Zieloni. Część ZL. Ponadto popierają do Senatu niezależnego Piotra Waglowskiego w części Warszawy.
  • Piast-JMEN. Wystawia Eugeniusza Maciejewskiego do Senatu w okręgu konińskim.
  • Platforma Obywatelska. Wystawia listy w całym kraju do Sejmu i w 83 okręgach do Senatu. Ponadto do Senatu w 10 okręgach mniej lub bardziej oficjalnie wspiera kandydatów PSL, a w pozostałych jej najbliżsi są kandydaci niezależni (Krzysztof Cugowski, Roman Giertych, Marek Borowski, Lidia Błądek, Tadeusz Ferenc, Eugeniusz Czykwin i Kamil Suchański). W okręgu nowosądeckim członek PO startuje do Sejmu z listy Nowoczesnej, a w warszawskim z listy OdP.
  • Polska Lewica. Zawarła z SDPL i WiR koalicję, która nie wystartowała i poparła kandydatów z lewego skrzydła PO. Sama PL wezwała do głosowania na kandydatów Partii Razem.
  • Polska Partia Narodowa i Stronnictwo Narodowe. Leszek Bubel został zarejestrowany, a potem wyrejestrowany - jako kandydat KWW Zbigniewa Stonogi do Senatu w okręgu szczecińskim (oficjalnie reprezentując SN).
  • Polska Partia Piratów. W części Warszawy popiera do Senatu niezależnego Piotra Waglowskiego.
  • Polska Partia Pracy - Sierpień 80. Związani z nią Patryk Kosela i oficjalnie bezpartyjna Elżbieta Fornalczyk (jako przedstawicielka UP) otwierają listy ZL.
  • Polska Partia Socjalistyczna. Część ZL.
  • Polska Patriotyczna. W okręgu konińskim do Senatu wystawia Zdzisława Jankowskiego.
  • Polska Razem. Startuje z list PiS, ponadto 2 członków znalazło się na listach Kukiza'15 do Sejmu.
  • Polskie Stronnictwo Demokratyczne. Paweł Rogaliński kandyduje do Sejmu z łódzkiej listy ZL. Do partii się nie przyznaje, ale ona do niego tak.
  • Polskie Stronnictwo Ludowe. Wystawia listy w całym kraju do Sejmu i w 58 okręgach do Senatu (łącznie z kandydatką z okręgu kieleckiego, dla której wycofali poparcie). W pozostałych okręgach mniej lub bardziej popierają kandydatów PO bądź niezależnych (są zapleczem Krzysztofa Cugowskiego czy Wojciecha Maksymowicza). Po jednej osobie z partii startuje też do Sejmu z list PO (celebrycki rolnik w Elblągu) i Nowoczesnej (w Koszalinie) oraz do Senatu z ramienia ZL (pod Siedlcami).
  • Prawica Rzeczypospolitej. Startuje z list PiS, choć w okrojonej przez PiS liczbie. Ponadto dwie osoby z tej partii startują do Sejmu z list komitetu Kukiza i jedna z list komitetu Brauna, a jeden z działaczy "po cichu" (i przy dezaprobacie partii) kandyduje do Senatu w okręgu nowosądeckim z ramienia PO.
  • Prawo i Sprawiedliwość. Wystawia listy w całym kraju do Sejmu i w 98 okręgach do Senatu. W pozostałych okręgach senackich popiera kandydatów niezależnych: Jarosława Obremskiego (bliższego Polsce Razem) i Grzegorza Biereckiego (swojego obecnego senatora). Jeden członek PiS startuje do Sejmu z wrocławskiej listy komitetu Brauna.
  • Przymierze Ludowo-Narodowe. Edward Szwed startuje z lubelskiej listy KWW Brauna.
  • Ruch Katolicko-Narodowy. Jerzy Czerwiński startuje pod Opolem do Senatu z ramienia PiS.
  • Ruch Narodowy. Startuje do Sejmu z list Kukiza'15, ponadto jeden członek z siedleckiej listy KWW Brauna.
  • Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka. Popiera ZL, a w okręgu włocławskim działacz tej partii Eugeniusz Wypijewski z ramienia tej koalicji startuje do Senatu.
  • Ruch Sprawiedliwości Społecznej. Obsadza prawie całą warszawską listę Ruchu Społecznego RP do Sejmu, działaczka partii startuje też z lubelskiej listy RS RP.
  • Samoobrona. Wystawia 7 list do Sejmu i 2 kandydatów do Senatu. Członkini partii startuje też do Sejmu z sieradzkiej listy Kukiza'15.
  • Socjaldemokracja Polska. Jest z PL i WiR w koalicji popierającej kandydatów z lewego skrzydła PO. Ponadto Jacek Kasprzyk startuje do Sejmu z częstochowskiej listy ZL, a dystansujący się od partii Marek Borowski do Senatu w części Warszawy jako niezależny.
  • Sojusz Lewicy Demokratycznej. Część ZL. Ponadto do Senatu z ramienia innych komitetów startuje 5 członków tej partii (Katarzyna Pawlak z ramienia OdP, Adam Kępiński, Tadeusz Ferenc, Eugeniusz Czykwin i Jarosław Ligas). SLD i ZL popierają też do Senatu niektórych kandydatów PO, PSL bądź niezależnych.
  • Solidarna Polska. Startuje z list PiS, ponadto do Sejmu dwie osoby z list Brauna i jedna z listy Kukiza.
  • Stonoga Partia Polska. Startuje do Sejmu w 19 okręgach oraz do Senatu w okręgu podkoszalińskim jako KWW Zbigniewa Stonogi. W pozostałych okręgach popiera KORWiN.
  • Stronnictwo Demokratyczne. Po dwie osoby z tej partii startują do Sejmu z list ZL i OdP. Jedni z najważniejszych osób związanych z SD (Bogdan Lis, Andrzej Olechowski czy Sławomir Potapowicz) opowiadają się za Nowoczesną.
  • Stronnictwo Narodowe im. Dmowskiego Romana. W okręgu sieradzkim Bogdan Tomaszewski startuje z listy KWW Brauna "SzB!" do Sejmu.
  • Stronnictwo "Piast". W okręgu lubelskim Zdzisław Podkański startuje do Sejmu z listy PiS.
  • Stronnictwo Pracy. Wystawia do Senatu Zbigniewa Wrzesińskiego w okręgu katowickim. Andrzej Wójcik kandyduje natomiast do Sejmu z siedleckiej listy Kukiza'15.
  • Tak dla Polski. Przemysław Piasta otwiera konińską listę KORWiN do Sejmu (tyle wiadomo, bo nawet on nie przyznaje się do członkostwa w partii).
  • Twój Ruch. Część ZL.
  • Unia Polityki Realnej. W okręgu gnieźnieńskim do Senatu wystawia Jerzego Kałwaka. Ponadto kilka osób kandyduje do Sejmu z list Kukiza'15 (w tym otwierający listę konińską Bartosz Józwiak), a dwóch działaczy z gliwickiej listy komitetu Brauna.
  • Unia Pracy. Część ZL.
  • Wolność i Równość. Jest w koalicji popierającej kandydatów z lewego skrzydła PO wraz z SDPL i PL. Poza tym Eugeniusz Orłow startuje do Sejmu z warszawskiej listy Ruchu Społecznego RP.
  • Wspólnota. Andrzej Anusz startuje z podwarszawskiej listy komitetu Kukiza, a Mariusz Wierzbicki z kieleckiej listy komitetu Brauna.
  • Związek Słowiański. W okręgu grudziądzkim wystawia do Senatu Zbigniewa Adamczyka.

O stanowisku wobec wyborów dwudziestu kilku pozostałych partii nic nie wiadomo. A które partie mają realne szanse znaleźć się w parlamencie? W Sejmie na pewno znajdą się członkowie PiS, PO, PSL, Polski Razem, Solidarnej Polski i chyba Nowoczesnej. Ponadto mniejsze lub większe szanse na mandaty mają działacze SLD, RN, TR, Prawicy Rzeczypospolitej, KORWiN, UP, Zielonych, PPP, może Stronnictwa "Piast", ewentualnie jakieś niewielkie TdP, KNP, Partii Kobiet i Wspólnoty. W Senacie miejsca na pewno zajmą działacze PiS i PO, prawie na pewno także PSL, Polski Razem, Solidarnej Polski, prawdopodobnie również BC, szanse mają też członkowie SLD, SDPL, może RKN, moooże Prawicy Rzeczypospolitej.

Przypomnijmy też wykaz członków partii na listach innych komitetów. A jak już przy partiach jesteśmy, to polecam także wykaz dawnych ugrupowań obecnych parlamentarzystów.

Wrzesień do rozliczenia

pawmak

Pora przyznać nagrody za wrzesień i dokonać podsumowania. W miesiącu rejestracji list w wyborach parlamentarnych i wzmożonej kampanii wyborczej nie było trudno dokonać wyborów zdobywców nagród, a i konkurencja była duża.

Partią miesiąca zostaje:

Partia Razem

Mocno lewicowa partyjka, powstała ledwie kilka miesięcy temu i nie posiadająca żadnej rozpoznawalnej twarzy, zarejestrowała listy we wszystkich okręgach wyborczych i przebiła się do mediów jeszcze bardziej (może bardziej zasłużenie niż wcześniej...). Nie wiem, czy ludzie ją mylili z Polską Razem, czy nie, w każdym razie tak się zorganizować to trzeba umieć, zwłaszcza jeśli nie ma się nikogo znanego i ma enigmatyczną nazwę. Za ten miesiąc przyznaję nagrodę dodatkową, którą otrzymuje KORWiN: Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja. Jej stan posiadania w Sejmie zwiększył się z 1 do 3 posłów, co jest niewątpliwym sukcesem. Ponadto partia trochę wróciła do gry w sondażach, gdyż w niektórych z nich ponownie przekracza próg wyborczy. Warto wyróżnić też Nowoczesną, którą nagrodziłem w zeszłym miesiącu - nic spektakularnego się nie wydarzyło, ale partia nie zwalnia tempa i możliwy jest efekt kuli śniegowej.

Antypartie miesiąca będą dwie ex aequo. Konkurencja była silna, jednak postanowiłem przyznać jedną "nagrodę" antypartii ze względów politycznych, a drugą ze względów moralnych. Otrzymują je odpowiednio:

Biało-Czerwoni i Prawo i Sprawiedliwość

Partia BC zarejestrowała wprawdzie komitet wyborczy, jednak z powodu długiego czekania na rejestrację partii (czemu zatem tak późno założonej?) nie udało się zebrać liczby podpisów potrzebnych do powołania komitetu ogólnopolskiego. Nie udało się też przyciągnąć dużej ilości młodych eselduchów ani dogadać ze Stronnictwem Demokratycznym, ani nawet z trójkątem SDPL-WiR-PL, ani wynegocjować korzystnych miejsc na listach PO (na co poszedł tylko Grzegorz Napieralski). Udało się wprawdzie porozumieć z Ruchem Społecznym RP, ale formacja Sławomira Izdebskiego i Piotra Ikonowicza nie wydaje się zbyt bliska w poglądach BC, w dodatku zarejestrowała listy jedynie w trzech okręgach i tylko w jednym z nich na liście znaleźli się członkowie BC - w liczbie dwóch... I tak oto partia posiadająca koło poselskie i znanych polityków w szeregach, spaprała sprawę wyborczą. Zobaczymy, czy starczy jej determinacji do dalszego rozwoju.

PiS za bezczelne niedotrzymywanie umów z mniejszymi partnerami, wręcz wyrżnięcie wielu z nich z list bądź z właściwych miejsc. Prawica Rzeczypospolitej została okropnie potraktowana, Polska Razem też, a i Solidarna Polska - a jakżeby inaczej, też nie najlepiej. Już nie mówiąc o tym, że bezwzględnie właściwy byłby KKW, a nie KW. Bezczelne jest hasło kampanii "Praca, nie obietnice". No i te kłamstewka, np. o likwidowaniu stołówek szkolnych, choć wg danych GUS w 2013 roku było ich o prawie 2 tysiące więcej niż w 2006...

Zdecydowanie na minus we wrześniu był też Kongres Nowej Prawicy, który startuje częściowo z własnych list, częściowo z list Kukiza'15, ale częściowo także z list "Szczęść Boże!" Grzegorza Brauna i z KORWiN-u. Całkowite niezorganizowanie. Na minus też PSL i PO, ale w zdecydowanie mniejszym stopniu.

Podsumowanie zmian:

Aż 5 posłów straciła PO. Lidia Staroń, która w sierpniu odeszła z partii, najwyraźniej dopiero we wrześniu dopełniła formalności z klubem. Odeszło także dwóch innych prawoskrzydłowych posłów - Andrzej Kania przeszedł do Polski Razem i klubu ZP, zaś Jerzy Budnik po prostu opuścił PO. Z kolei do klubu SLD przeszli Aleksander Sosna i Czesław Gluza. PiS zyskało natomiast posłów, którzy objęli mandaty wakujące po tych, którzy przeszli do Kancelarii Prezydenta. W Sejmie zasiedli więc Daniela Chrapkiewicz (za Macieja Łopińskiego), Michał Dworczyk (za Adama Kwiatkowskiego), Krzysztof Głuchowski (za Małgorzatę Sadurską) i Filip Kaczyński (za Krzysztofa Szczerskiego). Ponadto mandat złożył szef TR i koła Ruch Palikota Janusz Palikot, a objął go Andrzej Dołecki, który zasiadł w tym samym kole (jednak do partii nie należy). Do partii KORWiN wstąpiło ponadto dwóch posłów niezrzeszonych: Tomasz Górski i Jarosław Jagiełło. We władzach partyjnych nie doszło chyba do specjalnych zmian. Warto odnotować jednak, że wreszcie zniknął wakat na funkcji prezesa Ruchu Katolicko-Narodowego, z którego w lutym 2012 odszedł do PiS Antoni Macierewicz. Nowym prezesem (prawdopodobnie w tym roku) została Małgorzata Romanowicz.

Aktualizacja: Okazuje się, że 14 września sąd zarejestrował Stonogę Partię Polską (z wniosku Zbigniewa Stonogi, Kamila Całka i Mateusza Młynarczyka).

Co i kto startuje do parlamentu?

pawmak

Zanim tradycyjnie posumujemy miniony miesiąc, ogarnijmy po krótce, jakie komitety wyborcze i partie wystawią kandydatów w tegomiesięcznych wyborach parlamentarnych. Nie wszystkie dane mogą być jeszcze ostateczne, gdyż niektórzy kandydaci wycofują się z wyborów. Ale się uaktualni w razie cóś.

Komitety wyborcze startujące do Sejmu według ilości okręgów (na 41):

  • 41 – Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Zjednoczona Lewica, Polskie Stronnictwo Ludowe, KORWiN, Nowoczesna, Partia Razem, Kukiz'15
  • 19 – KWW Zbigniewa Stonogi
  • 13 – KWW Grzegorza Brauna "Szczęść Boże!"
  • 9 – JOW Bezpartyjni
  • 7 – Samoobrona
  • 6 – Kongres Nowej Prawicy
  • 3 – Ruch Społeczny RP
  • 2 – Zjednoczeni dla Śląska
  • 1 – Mniejszość Niemiecka, Obywatele do Parlamentu

PO, PiS, PSL, KORWiN, Nowoczesna, Partia Razem, Samoobrona i KNP to partie, ZL to koalicja (partii SLD, TR, PPS, UP i Zieloni), a pozostałe komitety to komitety wyborcze wyborców. W tym KWW Zbigniewa Stonogi, pod którym to szyldem ukrywa się znajdująca się zarejestrowana dopiero we wrześniu Stonoga Partia Polska. Komitet MN jest zwolniony z 5%-owego progu wyborczego, natomiast nie wiadomo, czy uda się to także komitetowi ZdŚ (także m.in. Niemcom).

Komitety wyborcze startujące do Senatu według ilości okręgów (na 100):

  • 98 – PiS
  • 83 – PO
  • 58 – PSL
  • 31 – ZL
  • 16 – Nowoczesna
  • 11 – KORWiN
  • 8 – KNP
  • 7 – Narodowe Odrodzenie Polski
  • 6 – JOW Bezpartyjni
  • 3 – MN, OdP, Obywatelski KWW Polskie Rodziny Razem, KWW Łukasza Gibały "Niezależni do Senatu"
  • 2 – RS RP, Samoobrona, Polska Patriotyczna, kilka KWW (Obywatelski KWW Romana Giertycha, Kruzel Andrzej – Wasz Senator, Ślonzoki Razem, Polska Obywatelska, Pakt Obywatelski, Forum Obywatelskie)
  • 1 – 67 komitetów: m.in. komitety Stonogi i Brauna, oprócz których wyszczególnię jeszcze partie – Związek Słowiański, Stronnictwo Pracy, Piast-JMEN, Partia Demokratyczna, Unia Polityki Realnej, Ruch Narodowy

Spośród komitetów, które zarejestrowały więcej niż jednego kandydata do Senatu, a nie zarejestrowały ich do Sejmu, partiami są oczywiście NOP i Polska Patriotyczna. De facto pod nazwą OKWW PRR ukryła się natomiast Liga Polskich Rodzin (dwoje z trzech kandydatów tego komitetu to członkowie zarządu tej partii, a inny członek zarządu jest pełnomocnikiem wyborczym).

Wymieńmy jeszcze paru ciekawszych kandydatów do Senatu z tych 58, którzy startują samodzielnie (niepartyjnie i jako jedyni z komitetu):

  • Marek Woch – w zeszłym roku zarejestrował komitet do Europarlamentu, który jednak nie wystawił żadnych list, i komitet, który wystawił 5 list w wyborach do sejmiku mazowieckiego (było to Centrum Społecznej Demokracji, a teraz komitet Wocha to KWW Społecznej Demokracji)
  • Krzysztof Cugowski – znany wokalista rozwiązanej niedawno Budki Suflera, w latach 2005–2007 senator PiS (po wejściu Samoobrony RP do rządu zadeklarował odejście z klubu, jednak chyba ostatecznie tego nie uczynił; w wyborach w 2005 popierała go też PO z Januszem Palikotem w regionie na czele), obecnie popierany przez PSL i nieoficjalnie także przez PO
  • Adam Kępiński – obecny poseł należący do SLD (a wcześniej do Ruchu Palikota), ale startujący z komitetu o nazwie streszczającej program (Min. 15 zł/h Świeckie Państwo ZUS Max. 30%), który zasłynął kontrowersyjną wizytą na Krymie w marcu zeszłego roku
  • Marek Borowski – obecny senator, także wybrany ze swojego KWW (zasiadający w Kole Senatorów Niezależnych), jednak wówczas przyznawał się jeszcze do członkostwa w stworzonej przez siebie partii SDPL. Tym razem się nie przyznaje, jednak nic nie wskazuje na to, żeby z niej odszedł ani żeby nie był już szefem jej rady politycznej. Były marszałek Sejmu, dawniej wicepremier i minister finansów. Dwukrotny członek PZPR, z przyzwoitszego nurtu tej partii. Konkuruje jedynie z kandydatem PiS.
  • Piotr "Vagla" Waglowski – prawnik, poeta, publicysta, webmaster, zaangażowany w ruch antyACTA. Popierany przez Partię Zieloni i Polską Partię Piratów (nie popierającą nikogo innego w tych wyborach)
  • Jarosław Obremski – obecny senator, wybrany z ramienia komitetu Rafała Dutkiewicza (jedyny związany z Obywatelami do Senatu), zwolennik Polski Razem, stronnik Bezpartyjnych Samorządowców, jednak nie kandydujący z JOW Bezpartyjnych, popierany m.in. przez PiS
  • Anna Kalata – celebrytka, dawna działaczka Samoobrony RP i z jej ramienia minister pracy i polityki społecznej. W 2011 niedoszła kandydatka OdS, przymierzana wówczas także do startu z PSL
  • Lidia Błądek – radna sejmiku podkarpackiego z listy PiS, jednak porzuciła tę partię. Popiera ją PSL, którego dawno temu była posłanką, jednak w trakcie kadencji związała się z Unią Wolności. Kilka lat temu należała do Stronnictwa "Piast"
  • Grzegorz Bierecki – obecny senator PiS, szef SKOK-ów. Popierany po cichu przez tę partię, jako jedyny (oprócz jego okręgu PiS nie ma kandydata tylko tam, gdzie popiera Obremskiego)
  • Tadeusz Ferenc – prezydent Rzeszowa. Członek SLD, ale nie stawiający na lojalność wobec swojej partii. Sam popiera w wyborach Nowoczesną, a w eurowyborach w 2009 i 2014 popierał PO. Tym razem wszystkie 3 partie go popierają
  • Zbigniew Girzyński – obecny poseł niezrzeszony, a wcześniej PiS. Niby dalej bliski PiS-owi, jednak konkurujący z jego kandydatem
  • Eugeniusz Czykwin – obecny poseł, działacz prawosławny i SLD, wyjątkowo konserwatywny polityk tej partii. Tak jak Włodzimierz Cimoszewicz kandydował w 2007 i 2011 z ramienia komitetu Cimoszewicz do Senatu (też jako członek SLD), tak tym razem Czykwin kandyduje z komitetu Czykwin do Senatu. Powtórzyć sukces WC szanse ma, gdyż przy wsparciu nie tylko lewicy, ale również PO i PSL, konkuruje jedynie z kandydatem PiS
  • Danuta Olejniczak – w zeszłej kadencji posłanka PO, 10 sierpnia tego roku odeszła z partii. Była raczej na jej prawym skrzydle
  • Marzena Wróbel – obecnie posłanka niezrzeszona. Do zeszłego roku w Solidarnej Polsce, wcześniej na prawym skrzydle PiS. Obecnie niby blisko PiS-u, ale w konflikcie z nim
  • Helena Hatka – obecnie senator niezrzeszona. Niedawno odeszła z PO, będąc na prawym skrzydle tej partii
  • Robert Smoktunowicz – senator w latach 2001–2007. Wcześniej w UPR, następnie jeden z założycieli PO. W 2007 odszedł z partii, ubiegając się o reelekcję z rekomendacji PD jako kandydat LiD. W 2009 działał w Stronnictwie Demokratycznym jako skarbnik tej partii. Naturalny kandydat dla twardego, centrowego elektoratu PO, nieakceptującego Romana Giertycha
  • Jerzy Pokój – obecnie radny powiatu jeleniogórskiego, w latach 2008–2014 szef sejmiku dolnośląskiego. Za założenie własnego konkurencyjnego komitetu wykluczono go z PO, jednak nadal popiera go Grzegorz Schetyna. Przed PO Pokój działał w Przymierzu Prawicy
  • Sławomir Preiss – obecny senator PO, kilkanaście dni temu usunięty z partii. Dlatego, że konkuruje z Grzegorzem Napieralskim z Biało-Czerwonych, jednak wystawionym przez PO. Wcześniej działał w Partii Konserwatywnej, SKL i RS AWS
  • Józef Franciszek Wójcik – pisarz, komandor, nawigator, wykładowca, w 2010 i 2015 rejestrował swój komitet w wyborach prezydenckich
  • Krzysztof Sońta – obecny poseł PiS, ale bezpartyjny, nie mający poparcia partii w tych wyborach i zawieszony w prawach członka klubu

Polecam przygotowane przeze mnie zestawienie członków partii na listach innych komitetów wyborczych. Przy okazji zestawienia z wyborów w 2011, 2007, 2005 i 2001, a także z eurowyborów w 2014, 2009 i 2004.

JOW-y. Za czy przeciw?

pawmak

W odbywającym się pojutrze referendum ciekawe jest pytanie o jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do Sejmu. Jest to kwestia budząca najwięcej dylematów i wątpliwości. Mnóstwo osób od wielu lat jest mocno zaangażowanych w sprawę wprowadzenia JOW, choć, jak wynika to z podawanych wielokrotnie przykładów, budzi ono ogromne wątpliwości.

Tezę o tym, że JOW-y nie odpartyjniają sceny politycznej, popiera się często przykładami ze Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii, gdzie panuje system dwupartyjny. To oczywiście prawda, ale trzeba zwrócić uwagę na różnice pomiędzy Polską a tymi krajami. Tam nie ma żadnej polityki poza partiami. Partie mają tam ogromne tradycje i są szanowane w społeczeństwie. U nas zupełnie odwrotnie. Partie nie mają bogatych tradycji i nie są, oględnie mówiąc, masowo szanowane w społeczeństwie. Wybory na prezydentów miast czy włodarzy niższego szczebla, bardzo często wygrywają (z kandydatami partyjnymi) kandydaci niezależni. Także lokalne komitety mają ogromnie dużo do powiedzenia w wyborach do rad. W wyborach do sejmików województw mniej, jednak też, przy dobrej organizacji i odpowiednich "motorach napędowych", zdarza im się osiągać dobre wyniki.

Bardzo często przywołuje się też przykład wyborów do Senatu w 2011 roku, kiedy przy JOW-ach tylko czterech kandydatów niezależnych zdobyło mandaty, przy czym tylko jeden bez pomocy dużej partii. No, ale w 2007 roku w ogóle tylko jeden kandydat z komitetu innego niż PO i PiS zdobył mandat. I to, że Borowski, Cimoszewicz i Kutz nie startowali z komitetu PO, świadczy o tym, że jednak start z ramienia tego komitetu byłby, czy dla nich, czy dla tej partii, w jakiś sposób niekorzystny. Jeszcze istotniejsza rzecz: w wyborach do Senatu okręgów jest 100, a do Sejmu 460 – czyli prawie pięć razy więcej i o tyle też są mniejsze, w związku z czym dużo łatwiej przebić się mniejszym, bardziej lokalnym środowiskom. I inna kolosalnie istotna tu rzecz – koherencja z systemem finansowania partii. W ostatnich wyborach do Senatu mieliśmy patologiczną sytuację JOW-ów przy obecnym systemie finansowania, w związku z czym, mówiąc językiem z mojego ulubionego sportu, duże partie startowały z wyższej belki (a językiem z drugiego chyba pod względem lubienia przeze mnie sportu, były na dopingu, a jak wiadomo, "bez dopingu nie wyjdzie nic – gdy kasa jest chuda, nic się nie uda"). W JOW-ach nie obowiązuje próg wyborczy, więc system finansowania automatycznie stałby się bezprzedmiotowy (chyba że próg ten by ktoś specjalnie obliczał, ale to byłoby w sposób oczywisty chore, zresztą w razie czego w tym samym referendum mamy też pytanie o system finansowania partii, którego wynik jest oczywisty). Także między wyborami do Senatu w 2011 roku (warto też pamiętać, że przeprowadzanymi w Polsce po raz pierwszy), a potencjalnymi wyborami w JOW-ach do Sejmu jest kilka naprawdę zasadniczych różnic.

Często przywoływaną zaletą JOW-ów jest fakt, że w systemie proporcjonalnym trzeba związać się z jakąś partią (i to prawie zawsze jedną z tych, które są finansowane z budżetu państwa), żeby mieć szansę pełnić mandat. A jak komuś nie odpowiada żadna z tych partii, to czemu ma tylko z tego powodu stracić szansę wykonywania mandatu? Np. jeśli jest apolitycznym ekspertem, który świetnie poradziłby sobie z wykonywaniem mandatu i mógł przekonywać do swoich pomysłów działaczy różnych partii. Tutaj zaleta JOW-ów jest oczywista. Wprawdzie teoretycznie może to rodzić też patologie związane z korupcją i oligarchizacją, jednak nie ma co przesadzać, bo Ukrainą nie jesteśmy, a przypadek Stokłosy był wyjątkowo oryginalny.

Przykładem totalnie "masakrującym" JOW-y jest sytuacja po wyborach do parlamentu w Wielkiej Brytanii, w oczywisty sposób skrajnie niesprawiedliwa (chodzi rzecz jasna o zestawienie wyników UKIP-u ze Szkocką Partią Narodową). Wybory jednoturowe w JOW są z gruntu rzeczy niesprawiedliwe i na pewno nie powinny mieć miejsca. Nikt jednak nie twierdzi, że w Polsce nie wprowadzonoby dwóch tur głosowania. A to już zupełnie co innego, jeśli chodzi o sprawiedliwość (choć niewątpliwie i tak wybory proporcjonalne są od tego bardziej sprawiedliwe). Można też powiedzieć o pewnym mechanizmie naturalnym, łagodzącym zjawisko niesprawiedliwości JOW-ów. Jeśli partia chce wygrać wybory, musi odwoływać się do szerokiego elektoratu. Toteż siłą rzeczy wiele osób (zwłaszcza o poglądach nieradykalnych) będzie mniej lub bardziej usatysfakcjonowanych ze swojej reprezentacji. Muszą pogodzić się z tym, że politycy chodzą na różne kompromisy, ale przynajmniej mamy tu wymuszoną stabilność władzy.

A zatem system jednomandatowych okręgów wyborczych, choć w dużym stopniu jest niesprawiedliwy i po prostu nieciekawy (jeśli ktoś śledzi życie partyjne i interesują go mniejsze partie) oraz posiada liczne wady, ma też sporo zalet. Poza tym jeśli chodzi o pytanie referendalne, to generalnie ci, którzy opowiadają się za systemem mieszanym, w referendum deklarują głos za JOW-ami, no i główna siła będąca za JOW-ami, czyli PO, nie jest jednomyślna w ich sprawie, toteż poparcie JOW-ów nie jest tak niebezpieczne, jak się wielu wydaje (zwłaszcza, że referendum będzie ze względu na niską frekwencję niewiążące). Każde głosowanie za JOW-ami prowadzi do poprawy systemu wyborczego, niekoniecznie na typowo JOW-owski, a głosowanie za statusem quo raczej tę dyskusję zamyka, co nie jest dobre. Zaletą JOW-ów jest też prostota, jasność i szybkość liczenia głosów.

Osobiście miałem duży dylemat, jak głosować w tej sprawie i wynik referendum jest mi generalnie obojętny (zresztą samo referendum nie zostało w mądry sposób zarządzone), ale bez szczególnego przekonania zagłosuję mimo wszystko za JOW-ami, będąc za dwiema turami (zresztą system dzielenia głosu także byłby interesujący) i systemem mieszanym.

A oto zestawienie ugrupowań politycznych będących za JOW-ami i przeciw.

Za:

  • Platforma Obywatelska (choć nie murem)
  • Kukiz'15 (w tym ugrupowania startujące z jego list)
  • Nowoczesna (za systemem mieszanym)
  • Polska Razem (też w obecnej sytuacji za systemem mieszanym)
  • Prawica Rzeczypospolitej
  • Kongres Nowej Prawicy
  • JOW Bezpartyjni

Przeciw:

  • cała lewica (w ogólnie przyjętym sensie)
  • Prawo i Sprawiedliwość
  • Polskie Stronnictwo Ludowe
  • Stronnictwo Demokratyczne
  • Partia Demokratyczna
  • Liga Polskich Rodzin
  • Narodowe Odrodzenie Polski

Pomieszane jest stanowisko Solidarnej Polski i KORWiN-u. KORWiN uważa JOW-y krok w dobrą stronę (czyli w kierunku odejścia od demokracji), jednak stanowczo bojkotuje referendum, a Janusz Korwin-Mikke w debacie telewizyjnej wykazał mocny sceptycyzm wobec JOW-ów, co doprowadziło do skłócenia się go z Pawłem Kukizem. Solidarna Polska opowiada się w programie za ordynacją mieszaną (czyli podobnie jak Nowoczesna i Polska Razem), ale unika deklaracji ws. referendum, a sam Zbigniew Ziobro niedawno w sprawie JOW-ów wypowiedział się sceptycznie.

Jako ciekawostkę warto dodać, że Ruch Palikota w swoim programie także miał ordynację mieszaną, jednak Twój Ruch jest obecnie na pierwszej linii frontu przeciw JOW-om. Konstruktywną opozycję w sprawie JOW-ów stanowią partie opowiadające się za WPP, czyli "wyborami prawdziwie proporcjonalnymi". Zaproponowało ją SD, a poparły PD i Biało-Czerwoni. Osobiście ta propozycja nawet mi się dosyć podoba, ale głosowanie w referendum przeciw JOW-om raczej nas do niej nie przybliży. Choć jeśli PO popiera Napieralskiego, to w sumie kto wie... ;)

© Karuzela
polityczna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci