Menu

Karuzela
polityczna

Po lutym

pawmak

Pora podsumować kolejny miesiąc, czyli luty. Jakkolwiek był gorący politycznie, żadna partia jakoś znacząco nie zaplusowała ani nie zaminusowała, toteż ciężko przyznać nagrody, no ale trzeba. Na pewno jednak nie na podstawie sondaży, w których jak jedna partia idzie w górę, a inna w dół, tak w innych jest odwrotnie - mamy na razie pewną stabilizację.

Przy tejże słabej konkurencji, partią miesiąca zostali:

Biało-Czerwoni

Dlaczego? Dlatego, że stali się jądrem nowego lewicowego stowarzyszenia Inicjatywa Polska, którego powstanie odbiło się pewnym echem medialnym. Jego szefem została współprzewodnicząca Twojego Ruchu Barbara Nowacka, pojawiły się też jakieś inne osoby z TR (np. Maciej Mroczek), jednak nic nie wiadomo, aby ugrupowanie to angażowało się jakoś gremialnie w tę inicjatywę (np. nie ma Janusza Palikota). Jest też parę nawet znanych twarzy z SLD, które tej partii nie opuszczają, jednak ewidentnie są teraz poza jej głównym nurtem. Pojawili się przedstawiciele Zielonych, jednak chyba bardziej jako goście. Są i osoby, które odeszły z SLD i nawet chciały tworzyć nową partię (jak Tomasz Lewandowski), ale chyba poszły po rozum do głowy i się nie zdecydowały. Natomiast BC jako jedyna partia rzuciła na pokład Inicjatywy Polska całe swoje siły - wszystkich najważniejszych działaczy, którzy utworzyli tę partię. BC najbardziej z partii zaangażowało się więc w ten projekt i pokazało, że po prostu żyje, działa i potrafi jednoczyć (a nic sensowniejszego w tej chwili na lewicy zrobić nie można), a przyciągnięcie Nowackiej jako lidera też ma swoją wagę. BC, przy zachowaniu odpowiednich proporcji, pełni teraz tę rolę, co kiedyś Socjaldemokracja Polska, czyli nowocześniejszej od SLD centrolewicy o tendencjach jednoczeniowych (za czasów kierowania SDPL przez światłego polityka Marka Borowskiego było ono np. inicjatorem LiD). Zastanawiałem się, czy nagrody nie przyznać Partii Zieloni, która miała swój kongres, jednak ponieważ nie dokonała ona niczego poza wyborem nowych władz, zdecydowałem przyznać nagrodę partii, która mimo wszystko dokonała czegoś ważniejszego niż zajęcie się sobą.

Antypartią miesiąca zostało:

Prawo i Sprawiedliwość

Pal licho program 500+, bo trudno ocenić, czy ogólnie zrobiono dobrze, czy niekoniecznie (cel bezwzględnie dobry, pytanie o metodę i sposób jej realizacji). Generalnie niedający się ukryć opisywany w mediach chaos w rządzie, skandaliczne wypowiedzi niektórych działaczy na temat Lecha Wałęsy (nie tylko takich "dyplomatów" jak Witold Waszczykowski, ale członkiem PiS zdaje się jest też Krzysztof Wyszkowski, który porównał Wałęsę do Kajetana P., co miałoby świadczyć o "zdziczeniu moralnym" jego obrońców, a taka postawa nadaje się już chyba tylko do leczenia...) oraz po prostu gołym okiem widoczna kompromitacja PiS jako demokratycznej partii poprzez wypowiedzi nt. komisji weneckiej i żal, że się do niej zwrócono...

Podsumowanie zmian:

W parlamencie ani w Radzie Ministrów nie było żadnych zmian, natomiast miały one miejsce we władzach partyjnych. Wiceprzewodniczącymi PO przestali być Cezary Grabarczyk i Radosław Sikorski, a zastąpili ich Borys Budka i Tomasz Siemoniak (dwoje pozostałych wiceszefów partii pozostało bez zmian). Pełniącym obowiązki sekretarza generalnego tej partii został Stanisław Gawłowski. Powołano także trzech jego zastępców, co jest pewnym ewenementem (niczym rekordowa ilość wiceszefów SLD). Nowym skarbnikiem został Mariusz Witczak, który zastąpił Łukasza Pawełka (ten z kolei został jego zastępcą). Powołano też rzecznika partii (Jana Grabca, chyba nikogo nie zastąpił), a Siemoniak został szefem rady programowej (poprzednim był jeszcze... Andrzej Olechowski, 12 lat temu, przez rok). Zmiana rzecznika nastąpiła także w SLD, gdzie Dariusza Jońskiego zastąpiła Anna Maria Żukowska. W Partii Zieloni nastąpiła zmiana męskiego przewodnictwa - Adama Ostolskiego zastąpił Marek Kossakowski. Ponadto dotychczasowego sekretarza Marka Matczaka zastąpiła, uwaga... sekretara - Elżbieta Hołoweńko.

Zanim ktoś nazwie Lecha Wałęsę agentem...

pawmak

W sytuacji zaistniałej po opublikowaniu materiałów na Lecha Wałęsę zaobserwować można cztery rodzaje przybieranych postaw wobec byłego prezydenta (abstrahując od postawy dość obojętnej na ten temat, która zresztą wraz z możliwym milczeniem u pewnych środowisk jest jak najbardziej wskazana – mowa tu np. o Sojuszu Lewicy Demokratycznej).

Pierwszy rodzaj postawy polega na absolutnej wierze w czystość Lecha Wałęsy – w to, że mówi prawdę i rzeczywiście nie donosił ani nie brał pieniędzy, a wszystkie kwity są spreparowane. Drugi rodzaj postawy prezentują ci, którzy uznają za dość prawdopodobne, że Lech Wałęsa uwikłał się na początku lat 70. we współpracę z SB, jednak nie ma to specjalnego znaczenia i na całą kontrowersyjność tej postaci trzeba przymknąć oczy i zdecydowanie bronić dobrego imienia Wałęsy, gdyż jest to obrona pewnego eksportowego polskiego symbolu. Trzeci rodzaj postawy w tej sprawie polega na tym, że nie kwestionuje się zasług Lecha Wałęsy z lat 80. i jego legendy, jednak zupełnie się nie wierzy, że w latach 70. był czysty, jest się przekonanym o jego współpracy, chociaż za najgorsze uważa się to, że od lat 90. i pewnych związanych z tym kontrowersyjnych momentów prezydentury cały czas "idzie w zaparte" i nie chce się przyznać, w związku z czym sam pozbawia się autorytetu. I wreszcie czwarty rodzaj przyjmowanej w tej sprawie postawy – polegający po prostu na tzw. opluwaniu byłego prezydenta i kwestionowaniu jego zasłużonej roli w ogóle, czynienie z niego postaci po prostu negatywnej i niegodnej szacunku.

Można wskazać przykłady wymienionych postaw z życia publicznego. Tę pierwszą reprezentuje najbliższe otoczenie byłego prezydenta, które powołało Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie (politycznie rzecz biorąc jest to linia Chrześcijańskiej Demokracji III RP oraz niektórych polityków PO). Drugą postawę prezentują generalnie rzecz biorąc środowiska partii politycznych, takich jak Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Polskie Stronnictwo Ludowe, Partia Demokratyczna, Stronnictwo Demokratyczne, można doliczyć także Twój Ruch czy Biało-Czerwonych (jeszcze bardziej przecież odległych Lechowi Wałęsie w poglądach). Pogląd ten widoczny jest też mocno u byłych działaczy PD niezwiązanych w tym momencie z żadną partią. W trzeciej grupie znajdują się osoby typu Jarosław Gowin, Kornel Morawiecki, Marek Migalski czy Piotr Gontarczyk. Czwartą grupę stanowi część, być może główna, środowiska Prawa i Sprawiedliwości (jak można wywnioskować z wypowiedzi choćby Witolda Waszczykowskiego) czy mocno radykalny Sławomir Cenckiewicz, a w szczególności, ma się rozumieć, członek PiS Krzysztof Wyszkowski (m.in. zatweetował w ten sposób: "Ci, którzy bronią Wałęsy, dowodzą takiego zdziczenia moralnego, jakby chodzili z napisem: Jestem Kajetanem Poznańskim i jestem z tego dumny!").

Osobiście co uważam? Ostatnia grupa jest oczywiście żałosna i szkoda na nią w ogóle słów. Wstyd i hańba. Najbliższa jest mi pierwsza grupa – Wałęsie od zawsze "kibicowałem" i nie chce mi się przytaczać na to przykładów, ale generalnie rzecz biorąc mam silne przekonanie, że jest to porządny człowiek (dowodzić mogą tego zresztą np. klapa marynarki, przekazanie pieniędzy z Nobla, mam nawet pewien mały przykład rodzinny). Jarosław Wałęsa opowiada, że jego ojciec jest tak zaszczuty, że próbuje tłumaczyć się w domu. Kiedyś opowiedział też nawet, że w nocy słucha Radia Maryja (w jego wypadku może to świadczyć tylko o tym, że nie jest religijny na pokaz) oraz że dokumenty były podrabiane u Czesława Kiszczaka przez całe departamenty w celu zdyskredytowania Lecha Wałęsy. Wszystko to jest naprawdę logiczne, a rozbieżności w podpisach "Bolek" (na papierze szwedzkim zresztą) na tymże zdjęciu mówią same za siebie...

 Podpisy_Bolek1

Są więc silne podstawy, żeby wierzyć Lechowi Wałęsie i temu, że rzeczywiście nie było donosów ani brania pieniędzy. Wbrew temu, co się często mówi, nie widzę też jakoś specjalnie, żeby w jego tłumaczeniach były sprzeczności. Nigdy nie wypierał się, że podpisał pewne rzeczy, ale zawsze powtarzał, że nie był agentem, tylko prowadził pewną grę. A dokładnie, jak twierdzi, na razie ze względu na pewną osobę wytłumaczyć się nie może. A to, że jego tłumaczenia nie wyglądają zręcznie, wynika zapewne z jego niepowtarzalnego charakteru... Lecha Wałęsy nie można mierzyć tą miarą, co innych i jakkolwiek lustracja jest ogólnie rzeczą pożyteczną, to w przypadku Wałęsy, znając fakty o preparowaniu na niego dokumentów i niszczeniu go przez komunistów, trzeba do znalezionych kwitów podchodzić ze szczególną ostrożnością.

Aczkolwiek, jeśli się nie jest zaślepionym i nie zna się osobiście Lecha Wałęsy, trudno dać sobie cokolwiek uciąć za jego absolutną prawdomówność i niewinność. Nie można wykluczyć, że legenda "Solidarności" pewne rzeczy nagina i nie mówi 100%-owej prawdy. Jakkolwiek by nie było, jest to postać bardzo zasłużona (a wtedy, kiedy rzekomo miał donosić, dobijał zaledwie do 30 lat i zakładał rodzinę, no a potem jak nikt wszystko odkupił – zresztą, jak powiedział Andrzej Czuma, "według ustawy lustracyjnej oraz ustawy o IPN, jeśli ktoś współpracował z SB i porzucił współpracę, a potem działał na rzecz wolności Polski, wówczas nie wolno go uważać za agenta bezpieki"). Czyli nawet gdyby miał coś na sumieniu, jego postać się broni, no a jeśli rzeczywiście potem niszczył dokumenty i nie mówił prawdy, to też trudno się dziwić i też nie umniejszałoby to jego wielkości (trudno nie wstydzić się takiej współpracy, jeśli ma się taką opinię na świecie, a sam twierdzi, że miał obiecane zniszczenie dokumentów, więc jeśli by tak robił, byłaby to pewna sprawiedliwość dziejowa... no i pamiętajmy o jego szczególnym charakterze). Ale, zastrzegam, jeśli rzeczywiście nie jest do końca czysty (bo jak wykazałem, bardzo możliwe, że jednak jest). Tak czy inaczej do obrony, a ponieważ opinię na świecie ma taką jaką ma i jest to dobry polska „marka”, dobrze robią ci, którzy go bronią, nawet jeśli ich zdaniem były prezydent ma coś za uszami. Trzeba bowiem znać proporcje, a po ostatniej fali medialnej, zwłaszcza ze strony TVP, silne wsparcie dla polskiego symbolu zawsze się przyda.

A co ze wskazaną przez mnie trzecią grupą? Daleko mi do niej dlatego, że po pierwsze zupełnie nie wierzy ona w niewinność Lecha Wałęsy ma jednak do tego prawo – a po drugie trudno się z tą grupą zgodzić, że nie warto bronić tej symbolicznej polskiej postaci, nawet jeśli chachmęci (choć zrozumiałe jest samo oburzenie z tego powodu). Grupie tej brakuje jednak po pierwsze dobrej woli (wiary w to, że były prezydent rzeczywiście może być czysty), po drugie ma ona zachwiane proporcje (za dużo krytyki Lecha Wałęsy). Trzeba oddać jej jednak szacunek za to, że przynajmniej nie opluwa legendy „Solidarności” i potrafi docenić zasługi Wałęsy z lat 80. – w przeciwieństwie do haniebnych przedstawicieli czwartej grupy, którzy Lecha Wałęsę po prostu niszczą, nawet nie przejmując się jego zdrowiem i zupełnie olewając jego zasługi.

Podsumowując: warto wierzyć Lechowi Wałęsie, bo naprawdę całkiem możliwe, że mówi prawdę. Ale nawet jeśli by jej nie mówił (co byłoby oczywiście nieładną i przykrą sprawą), to zupełną głupotą jest go gnoić, bo po pierwsze ma autentyczne zasługi dla wolnej Polski i myślący i znający temat w latach 80. nie kwestionują jego heroizmu, a po drugie jest bardzo ważnym symbolem polskiego zwycięstwa na świecie, co jest niezmienialne.

Warto potępić też działanie IPN, że udostępnił materiały bez ich zbadania. Nikt przy zdrowych zmysłach nie podejrzewałby tej instytucji o chachmęcenie na korzyść Lecha Wałęsy, gdyby opóźniano ich publikację do czasu wykonania rzetelnych badań. A ludźmi o zmysłach niezdrowych przejmować się nie warto (a najwyraźniej tym się właśnie kierowano, skoro swoją decyzję IPN tłumaczy tym, że z każdej strony był poddany presji).

PS. A to prawdziwy, na 100% autentyczny podpis Lecha Wałęsy, na który kiedyś zapolowałem :)

Autograf_pomn

 

Ogarnięcie stycznia

pawmak

Tuż po podsumowaniu grudnia wpis podsumowujący styczeń. No będzie bywało i tak.

Partią miesiąca zostaje tym razem:

Platforma Obywatelska

Jedna z dwóch dużych partii, obok SLD, która wybrała przewodniczącego. Wprawdzie głosowało mniej członków niż w pozaparlamentarnym SLD, jednak PO to w przeciwieństwie do czerwonych nadal silna partia parlamentarna, z dużym klubem i wielokrotnie liczniejszym przedstawicielstwem także na dużych szczeblach. W przeciwieństwie do SLD, nie słychać o żadnych odejściach z PO grup działaczy, za to pojawiają się nawet powroty (wypchniętych wcześniej schetynowców na Dolnym Śląsku). Widać konsolidację, ogarnięcie się partii i jej ambitny plan dalszego działania. Choć sondaże nadal raczej cienkie.

Antypartią miesiąca zostaje:

Solidarna Polska

Żadna partia w tym miesiącu nie zanotowała jakiejś katastrofy, jednak wybór musi być dokonany. Sporo działaczy odeszło z SLD, jednak huczny wybór szefa partii, stabilne sondaże i obecność SLD jako SLD w mediach to jak na partię pozaparlamentarną i tak dobrze. A dlaczego Solidarna Polska? M.in. ze względu na szereg kompromitujących wypowiedzi wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego (i nie tylko jego zachowań, np. także kierowanie się prasą w poważnych działaniach przez samego prezesa i ministra Zbigniewa Ziobrę), a także za to, że od pewnego już czasu w ogóle nie działa strona internetowa tej będącej w rządzie partii, która zatraciła już wszelkie różnice z PiS, do którego, jak się kiedyś zarzekała, miało nie być powrotu... Jej politycy w mediach już rzadko kiedy przedstawiani są jako jej działacze, a z reguły jako posłowie PiS. Nie wiadomo też do końca, którzy parlamentarzyści jeszcze w tej partii pozostali - np. niejasna jest przynależność partyjna Arkadiusza Mularczyka, szefa niegdysiejszego klubu parlamentarnego ugrupowania (bo różnie piszą w artykułach). Jedną wypowiedzią, w której przeszedł samego siebie, shańbił się Janusz Korwin-Mikke, jednak to jeszcze nie powód, aby karać tylko z tego powodu jego partię (nawet za miniony styczeń).

Podsumowanie zmian:

W parlamencie tym razem nie zanotowano żadnych zmian (choć być może o wszystkich nie wiadomo, jeśli chodzi o przynależność partyją - piję tutaj do wspomnianej Solidarnej Polski, choć jeśli akurat Mularczyk wrócił do PiS, to było to najpóźniej w grudniu). W rządzie też nie. Dużo zmian natomiast na szczytach partyjnych. Przewodniczącym PO został Grzegorz Schetyna, w związku z czym dotychczasowa p.o. przewodniczącej partii Ewa Kopacz wróciła na funkcję I wiceprzewodniczącego. Reszta kierownictwa partii się na razie nie zmieniła. W SLD wybory na następcę Leszka Millera, czyli na przewodniczącego partii, wygrał - w II turze z Jerzym Wenderlichem - Włodzimierz Czarzasty. W I turze odpadli (w kolejności od największej liczby głosów): Krzysztof Gawkowski, Zbyszek Zaborowski, Joanna Senyszyn, Michał Huzarski, Tomasz Nesterowicz, Dariusz Szczotkowski, Adam Kępiński i Piotr Rączkowski. Wiceprzewodniczącymi partii przestali być Joanna Agatowska, Dariusz Joński, Paulina Piechna-Więckiewicz i Joanna Senyszyn, zostali nimi zaś Wincenty Elsner, Gawkowski, Karolina Pawliczak, Andrzej Szejna, Tomasz Trela i Wenderlich (ponadto utrzymali tę funkcję Marek Balt, Bogusław Liberadzki i Zaborowski). Dwójka wiceszefów partii będzie w dodatku jeszcze dobrana, więc liczba 11 to chyba będzie jakiś rekord Guinessa... Gawkowskiego na funkcji sekretarza generalnego zastąpił Marcin Kulasek. Nie wiem, czy nastąpiło to w styczniu, czy też wcześniej, jednak uzupełniono także skład władz PSL: kolejnym wiceprezesem została ponownie Urszula Pasławska, natomiast sekretarzami NKW zostali Andrzej Grzyb i Piotr Zgorzelski. Doszli też nowi wiceszefowie rady naczelnej (Aleksander Bentkowski i Stanisława Bujanowicz).

Podsumowanie grudnia

pawmak

Podsumujemy teraz ostatni miesiąc 2015 roku, czyli grudzień. Burzliwy miesiąc na polskiej scenie politycznej, choć głównie pod względem atmosfery.

Partią miesiąca ponownie zostaje:

Nowoczesna

Trwałe zadomowienie się z sondażach przed Platformą Obywatelską, a w niektórych nawet przed rządzącym od kilku tygodni Prawem i Sprawiedliwością partii, która w wyborach miała 7,6% głosów, a miesiąc temu liczyła około 250 członków, mówią same za siebie... Ugrupowanie Ryszarda Petru stało się najkonkretniejszą opozycją wobec szokujących rządów PiS i to wystarczy. Zanotowało też niewielkie zdobycze polityczne, jak przejęcie posła z Kukiza'15 czy utworzenie klubu radnych miasta Gorzów Wielkopolski. A działa ostro i z głową.

Nagrody dodatkowej nie będzie tym razem, choć jako partię z pozytywnym bilansem istnienia można w jakimś stopniu wyróżnić Partię Demokratyczną, ale niech się jeszcze bardziej stara. Antypartią miesiąca zostaje natomiast, także po raz drugi z rzędu:

Prawo i Sprawiedliwość

To unikalna sztuka, aby ugrupowanie rządzące, i to wygrywające wybory tak spektakularnie, po kilku tygodniach od objęcia władzy traciło tak dużo w sondażach i w niektórych przegrywało nawet z partią, która w wyborach otrzymała o prawie 30 pkt proc. mniej! A nie bierze się to oczywiście z byle czego. Nie czas tutaj na wyliczankę punktującą wszystko, co rządzący zrobili, ale miarodajne są opinie takich osób, jak Jadwiga Staniszkis, Ryszard Bugaj, Jan Rokita, Adam Strzembosz czy Michał Szułdrzyński, a nawet Marek Jurek, który ustawę o TK także krytykuje (i poseł z jego partii nie popierał jej). Media zagraniczne na pewno przesadzają w tonie krytycznym, media polskie troszkę też (te wiadomego nurtu), ale to bynajmniej nie oznacza, że jest dokładnie odwrotnie niż podają. Nie było do tej pory protestacyjnych odejść z klubu i partii, ale to bardzo trudne na tym etapie, zwłaszcza przy tak kruchej większości. Ale się pewnie jeszcze niejedno będzie działo...

Podliczmy teraz bilans wszystkich nagród miesięcznych za 2015 rok.

Partią miesiąca 5 razy zostało Prawo i Sprawiedliwość, 3 razy Nowoczesna, a po jednym razie Unia Pracy, Kongres Nowej Prawicy, Polska Razem i Partia Razem. Antypartią miesiąca 3 razy został Sojusz Lewicy Demokratycznej, po 2 razy KNP, Platforma Obywatelska oraz PiS, a po jednym razie Twój Ruch, Partia Zieloni i Biało-Czerwoni. Zdarzały się też nagrody dodatkowe (jakby wicepartii miesiąca), które po jednym razie trafiły do KORWiN, Nowoczesnej, Partii Razem, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Chrześcijańskiej Demokracji III RP.

Podsumowanie zmian:

Krzysztof Tchórzewski przestał być ministrem bez teki, obejmując resort energii. Mandaty utracili posłowie PiS - Piotr Pszczółkowski został, pewnie bezprawnie, ale jednak, wybrany na sędziego TK. Wojciech Jasiński został natomiast prezesem PKN Orlen. Zastąpili ich odpowiednio Alicja Kaczorowska i Waldemar Olejniczak. Ponadto mandaty objęli następcy posłów, którzy wskutek powołania dotychczasowych europosłów zasiedli w Europarlamencie - Czesława Hoca zastąpił Stefan Strzałkowski, a Sławomira Kłosowskiego Katarzyna Czochara. Ponadto w ramach PO zmarłego Tomasza Tomczykiewicza zastąpiła Ewa Kołodziej. W Sejmie był też jeden transfer - Paweł Kobyliński przeszedł z klubu Kukiz'15 do klubu Nowoczesnej. W Senacie mandat utracił Bohdan Paszkowski z PiS, powołany na wojewodę podlaskiego. Jeśli chodzi o partie, to władze wybierała PPS, ale nie wiadomo do końca, co z tego wynikło... Z władz SD zniknęli dotychczasowy wiceprzewodniczący Sławomir Potapowicz oraz wicegensek Marcin Kalek.

Ranking partii 2015

pawmak

Podobnie jak przed rokiem, spróbowałem sporządzić ranking polskich partii politycznych – jak mniej więcej wygląda na ten moment siła poszczególnych partii. Zarejestrowanych i nierozwiązanych (z tego, co wiadomo) formacji partyjnych jest 82, jednak w trzech przypadkach potraktowałem partie "podwójnie" (kiedy mają one wspólnego lidera i w ogóle podobne kierownictwo – partia i jej klon).

  1. (+1) Prawo i Sprawiedliwość

Główna partia rządząca o największej liczbie posłów (jej klub posiada większość w Sejmie), a także posiadająca większość senatorów.

  1. (-1) Platforma Obywatelska

Nie pod względem poparcia społecznego, ale pod każdym innym główna partia opozycyjna z solidną liczbą posłów i senatorów oraz największą w ogóle liczbą eurodeputowanych, radnych sejmików i prezydentów miast.

  1. (N) Nowoczesna

W sondażach ścigająca się już z prowadzącym PiS, jednak posłów 29 i brak innych polityków mandatowych (poza radnymi – powstał przynajmniej klub w radzie Gorzowa Wlkp.), a struktury w fazie wczesnorozwojowej. Niemniej ta powołana kilka miesięcy temu formacja odnosi fenomenalny sukces. Najbardziej udany ogólny debiut partyjny od czasów PO i PiS sprzed kilkunastu lat.

  1. (-1) Polskie Stronnictwo Ludowe

Mocno odchudzona reprezentacja w parlamencie, jednak ciągle posiada klub parlamentarny i współrządzi poza pewnymi wyjątkami we wszystkich sejmikach. Być może partia z największą liczbą członków, na pewno z największą liczbą włodarzy.

  1. (+3) Polska Razem

Koniunkturalna, ale/i dlatego politycznie korzystna była dla tej partii decyzja o sojuszu z PiS. W wyniku wyborów partia podwoiła liczbę swoich posłów i senatorów – choć zasiedli oni w klubie PiS, więc szyld partii jest dość schowany. Jej prezes jest jednak wicepremierem, a dwoje jej ekspertów ministrami konstytucyjnymi. Kilku polityków Polski Razem zajmuje też stanowiska wiceministerialne, a jeden jest wicemarszałkiem Senatu (w Senacie zresztą partia ma mocne 3. miejsce z takowych, jeśli chodzi o przedstawicieli). Nawet, w wyniku uzupełniania wakatów, zwiększyła się liczba radnych wojewódzkich Polski Razem. To wszystko jest pewnym kapitałem mogącym zaprocentować może za 2–3 lata...

  1. (+1) Solidarna Polska

Partia ta ma podobno przestać istnieć i dać się wchłonąć PiS-owi. Na razie jednak istnieje, jest (jako jedna z trzech oprócz PiS i Polski Razem) w rządzie, w którym posiada dwoje członków Rady Ministrów, a także paru wiceministrów. Ma też ministra prezydenckiego. Stan parlamentarny zbliżony do tego sprzed wyborów, jednak działacze są ukryci w klubie PiS. W przeciwieństwie do Polski Razem od PiS się praktycznie nie odróżnia i (pomimo dobrego wyniku w zeszłorocznych eurowyborach) nie ma w sobie już żadnego potencjału.

  1. (-3) Sojusz Lewicy Demokratycznej

Oczywiście struktury ma nieporównanie silniejsze niż dwie partie będące powyżej – ale także niż Nowoczesna. Nie ma jednak ani jednego parlamentarzysty. Jedynie europosłów ma. Ma także grupę radnych sejmikowych i prezydentów miast, jednak i to coraz chudsze grupy... Być może pozbiera się jakoś pod nowym przywództwem, ale obecnie jest to partia w totalnym kryzysie.

  1. (N) Ruch Narodowy

Rok temu jeszcze nie był zarejestrowaną partią, jednak znajdował się już w fazie rejestracji. Rok 2015 sprawił mu prezent w postaci reprezentacji w Sejmie. Jest ona jeszcze ukryta w klubie Kukiz’15, jednak wszystko zmierza powoli ku powstaniu koła lub nawet klubu... Struktury też są solidne – w końcu RN powoływał w 2014 ogólnopolski komitet do PE i do sejmików, a tym roku zarejestrowała kandydata na prezydenta. Wprawdzie odszedł on z pewną grupą osób z partii, jednak bilans okazał się dla RN zdecydowanie korzystny.

  1. (N) Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja

KORWiN znaczy się. Rok temu poprzednia partia jej lidera zajęła 5. miejsce, jednak kapitał został w widocznym stopniu roztrwoniony. Częściowo poprzez rozłam, w wyniku którego powstała właśnie ta partia, jednak w większym stopniu poprzez odessanie sporej części elektoratu przez Pawła Kukiza. Niemniej KORWiN to zadomowiona już na scenie marka, której bardzo niewiele zabrakło do przekroczenia progu wyborczego. Nie posiada żadnego parlamentarzysty na Wiejskiej, jednak ma 2 eurodeputowanych i nawet solidny potencjał.

  1. (-1) Prawica Rzeczypospolitej

Po 8 latach zyskała posła, ma też eurodeputowanego. Możliwe, że gdyby PiS po prostu w pełni dotrzymało umowy, miałaby koło poselskie albo i senackie – jednak dostała jedynie około 1/4 przewidzianych miejsc na listach wyborczych. Niemniej stała się bardziej zauważalna, zyskała też dwóch radnych wojewódzkich (ma ich już 7, obecna jest także na niższych szczeblach). Plusem jest na pewno większa samodzielność wobec PiS niż innych partii sojuszniczych (być może właśnie za to płaci cenę, bo jej struktury nie są aż o tyle słabsze).

  1. (N) Partia Razem

Odkrycie kampanii wyborczej, przekroczenie progu finansowania z budżetu i kilka tysięcy zaangażowanych działaczy – to wszystko zrobiono z niczego (przynajmniej w sensie partyjnym, bo wielu działaczy działało chociażby w Młodych Socjalistach – pomimo zresztą czego partia bardzo nie lubi określać się jako socjalistyczna...). Polityków mandatowych jednak brak (chyba że jacyś skromni radni, o których nic nie wiadomo). Potencjał spory, ale na razie to tylko potencjał.

  1. (-7) Kongres Nowej Prawicy

Zupełnie wyssany z elektoratu po rozłamie, który doprowadził do powstania KORWiN-u. Choć i tak sporo znaczących osób pozostało w partii (w tym dwóch europosłów), udało się też zarejestrować kandydata na prezydenta. Jej wiceprezes jest także posłem (klubu Kukiz’15), choć KNP był na tyle ambitny, że wystawił własny komitet, a ów obecny poseł startował z konkurencyjnego... Rozproszony start członków partii (byli także na listach KORWiN-u i komitetu Grzegorza Brauna) też nie świadczy dobrze o porządku w tym ugrupowaniu i jego integralności. Jeśli Jacek Wilk nie doprowadzi do powstania koła KNP w Sejmie, partia straci chyba już ostatnie resztki potencjału.

  1. (-1) Unia Pracy

Nic jej nie przybyło w ciągu roku, ale i nie ubyło, jeśli chodzi o stan przedstawicielski. Stabilna partia pozaparlamentarna, choć ze znanym eurodeputowanym, z wiceszefem sejmiku, a także z radnymi na niższych szczeblach. No i z dotacją budżetową. Stać ją było na odważne gesty wobec SLD, choć nie udało się zarejestrować kandydatki na prezydenta. Zgodziła się nią jednak zostać ówczesna wicemarszałek Sejmu.

  1. (-8) Twój Ruch

Katastrofa spotkała tę partię w tym roku (a raczej została kontynuowana ta z poprzedniego, w którym odeszła większość klubu poselskiego, a partia uzyskiwała koszmarne wyniki w wyborach). Najpierw utrata klubu wraz z ważnymi i można powiedzieć dobrymi politykami, potem niezbyt udany start w wyborach prezydenckich (choć to i tak dość jasny punkt w roku), dobre ruchy ratunkowe (współprzewodnictwo Barbary Nowackiej i wejście w koalicję wyborczą, która pozwoliła na utrzymanie prawa do subwencji), jednak utrata mandatów parlamentarnych, a także rozwód z polityką po wyborach części najbardziej znanych polityków, którzy jeszcze w tej partii pozostawali. W paru okręgach zniknęły już struktury, a ze względu na zużycie potencjału też już praktycznie nie ma.

  1. (-5) Partia Zieloni

Dali odejść z partii (i to pod kuriozalnym powodem) znanej posłance, tracąc unikatową reprezentację parlamentarną. Ratuje ich pokazanie się w koalicji wyborczej, dzięki czemu otrzymała subwencję. Pozostała też jakoś tam obecna w przestrzeni publicznej.

  1. (-3) Demokracja Bezpośrednia

To de facto nagroda za rejestrację kandydata na prezydenta. Że mają zdolne do rejestracji list struktury, pokazali też już wcześniej. Poparcia społecznego jednak praktycznie brak.

  1. (N) Biało-Czerwoni

Nowa partia ze znanymi twarzami (nielicznymi, ale jednak), senatorem (a wcześniej kołem poselskim) i radnymi w sejmikach (nielicznymi, ale jednak). Zarejestrowała też własnego kandydata do Senatu, a zapewne udałoby się i w kilku-kilkunastu okręgach mieć listy do Sejmu, jednak przy braku ogólnopolskiego komitetu się nie zdecydowano. Ponad 1000 osób podobno do tej partii wstąpiło i aktywność też nie zamarła. Jest jakiś potencjał do budowania umiarkowanie lewicowej alternatywy dla SLD.

  1. (-7) Stronnictwo Demokratyczne

Duże struktury, ale ambicji żadnych nie wykazało. Potencjał poparcia natomiast całkowicie zabity przez Nowoczesną, z którą dogadanie się to jedyna sensowna droga dla tej partii.

  1. (-5) Samoobrona

Kilka samodzielnych list w wyborach do Sejmu, właśni kandydaci do Senatu, wśród kandydatów dawni posłowie, którzy jeszcze w Sejmie odeszli od Andrzeja Leppera, no i aktywność nawet w miarę spora. Struktury jednak chyba jeszcze bardziej osłabły, bo część działaczy (w tym jedni z najbardziej znanych) odeszli, tworząc formację Zmiana. Poparcie oczywiście znikome.

  1. (-3) Partia Demokratyczna

Z jednej strony utrata znanego szefa, a wcześniej wystawienie tylko jego (z komitetu partyjnego) do parlamentu, a poza tym raptem dwie osoby na liście ZLewu, jednak z drugiej strony wynik Andrzeja Celińskiego do Senatu był całkiem przyzwoity (nawet lepszy niż 4 lata wcześniej, gdy, będąc zresztą posłem, kandydował jako niezależny i w świadomości opinii publicznej bezpartyjny i nie było w społeczeństwie tak mocno prawicowych tendencji), partia poprzez niego była obecna medialnie, były snute na poważnie ambitne plany samodzielnego startu do Sejmu, a po zmianie przewodnictwa paradoksalnie partia nawet bardziej się uaktywniła (zaangażowała w KOD i zainicjowała powstawanie klubów im. T. Mazowieckiego). Struktury jednak na razie słabiuteńkie i plan odbudowy nieznany. Jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się sojusz z Nowoczesną, bo samodzielnego potencjału brak zupełnie.

  1. (-1) Unia Polityki Realnej

Sojusz z Ruchem Narodowym i Pawłem Kukizem wyszedł jej na dobre. Prezes partii został posłem, grupa innych członków także startowała do Sejmu, partia wystawiła też ze swojego komitetu kandydata do Senatu. Struktury jednak najpewniej słabsze sporo nawet od PD, a samodzielnego potencjału nie ma najmniejszego (jeśli nawet odróżnia się od RN, bo to w końcu nie jest narodowa partia, to od KNP już nie, nawet pomijając KORWiN ze względu na jego lidera).

  1. (-7) Polska Partia Pracy

Struktury pewnie ciągle solidne, jednak pewnie też coraz mniej, ambicje niewielkie (choć udało utargować 1–2 miejsca, pierwsze zresztą, z ZL), a potencjał (i tak dający do tej pory mizerne poparcie) zabity praktycznie zupełnie przez Partię Razem.

  1. (-4) Narodowe Odrodzenie Polski

Być może poparcie i nawet struktury słabsze niż LPR (choć trudno wyrokować), to jednak trzeba docenić ambicje. NOP wystawiło 7 kandydatów do Senatu, nawet ze stosunkowo przyzwoitymi wynikami. Widać, że walczy.

  1. (-8) Liga Polskich Rodzin

Ciągle jakieś tam w miarę struktury są, ciągle jest aktywność, jednak ambicji ostatnio w gruncie rzeczy nie było widać. Choć ciekawie, gdyby partia pokazała się jeszcze w jakimś sensownym sojuszu.

  1. (+1) Ruch Sprawiedliwości Społecznej

Zręby struktur widać, choćby po warszawskiej liście Ruchu Społecznego RP w wyborach do Sejmu. Jest też medialny lider. Zawsze to coś wartego docenienia, choć partyjka to niewielka.

  1. (-8) Socjaldemokracja Polska

Chyba ma senatora („chyba” jest tu słowem dość znaczącym) i nawet się coś tam pokazywała i to nawet w mediach, współsabotując „duży ZLew”, ale nawet jeśli były jakiś tam ambicyjki, to na nich się wszystko kończyło. Ze struktur zostało bardzo niewiele.

  1. (-2) Polska Partia Socjalistyczna

Udało się jej załapać do koalicji, dzięki której będzie otrzymywała jakąś małą kwotkę z budżetu państwa. Skrót też widoczny w całym kraju na billboardach. Struktury to jednak chyba tylko jakieś skrawki (i jeszcze ostatnio jakieś jaja się dzieją), potencjał na chwilę obecną zerowy, nikogo znanego w tej partyjce też nie ma.

  1. (-7) Krajowa Partia Emerytów i Rencistów

Nadal pozostało trochę struktur i rozpoznawalności, kilka osób ZLew wykorzystał na listach, zaskakujący mógłby być potencjał wyborczy, jednak ambicji brak.

  1. (-7) Stronnictwo „Piast”

Nie wiadomo dokładnie, ile zostało z w miarę przyzwoitych niegdyś struktur, ale opiera się już chyba tylko na liderze (który jest radnym sejmiku, jednak uzyskał kiepski wynik w wyborach do Sejmu) i paru strukturach powiatowych. Reszta nawet jak jest, to jej nie widać.

  1. (-7) Partia Kobiet

Nie ma chyba żadnych radnych. Struktury jeśli są, to mało ambitne. Znaczy chcieli/chciały wystawić szefową na prezydenta, no ale chcieć to można... Trochę niby obecna, ale słabo.

  1. (-3) Polska Patriotyczna

Dwóch kandydatów do Senatu, byli posłowie w składzie, na stronie też coś tam się dzieje.

  1. (-5) Liga Obrony Suwerenności

Tym razem nikt z niej w wyborach nie startował (ze wszystkich powyższych partii tak). Także traci na braku ambicji.

  1. (N) Jedność Narodu

Nowa partia, z paroma nawet nie tak anonimowymi działaczami. Coś tam robi (kandydaci na listach Brauna, strona, profil na fb), chociaż efekty średnie.

  1. (+13) Ruch Katolicko-Narodowy

Nie dość, że w końcu po trzech latach od odejścia Antoniego Macierewicza wybrał szefową, to jeszcze jeden z jego liderów został senatorem. Większych przejawów aktywności nie widać, choć wpływy ze składek nawet nawet.

  1. (-6) Związek Słowiański

Miał kandydata do Senatu, chciał mieć na prezydenta, wcześniej rejestrował wszystkie okręgi do sejmiku mazowieckiego. Poza tym aktywności specjalnie nie widać, znanego nikogo też tam nie ma.

  1. (-2) Wolność i Równość

Jeszcze kilka miesięcy temu Unia Lewicy. Była małą marginalną partyjką, ale tchnął w nią pewien duch. Związali się z nią (choć nie wiadomo, czy zostali członkami) Jan Hartman czy Robert Kwiatkowski. W wyborach oczywiście nie wystartowała, ale jakąś aktywność widać.

  1. (-7) Stronnictwo Ludowe „Ojcowizna” RP

Nieaktywne ostatnio wyborczo, jednak sama partia aktywna, co też po stronie widać. Jakieś tam strukturki są.

  1. (-7) Partia Libertariańska

Malutka partyjka, jednak jakąś aktywność pokazała. Próbowała wystawić Waldemara Deskę na prezydenta (co się przebiło w mediach), miała też kilku swoich na listach Pawła Kukiza. Sporo potencjału mogło zostać wyssane przez nową centrowo-liberalną partię Nowoczesna, która stała się silna.

  1. (-7) Polska Partia Piratów

Wyborczo zupełnie nieaktywna (poza poparciem VaGli do Senatu), jednak ogólnie jakoś tam aktywna, władze wybierała, w necie strona też się kręci.

  1. (-5) Polska Lewica

Aktywnie wspierała próbę kandydatury Wandy Nowickiej na prezydenta, współtworzyła „mały ZLew”, coś tam na stronie się dzieje. Ale strukturki pewnie niewielkie i o startach w wyborach to chyba już całkiem zapomniała.

  1. (-17) Partia Regionów

Jaki tu spokój, nic się nie dzieje... Część struktur mogła odpłynąć do Zmiany (np. Marian Curyło), a Partii Regionów w ogóle w tym roku nie było widać (poza podpisaniem porozumienia z tąże). Jakieś grupy w środowiskach rolniczych mogły pozostać.

  1. (+2) Stronnictwo Pracy

Struktury pewnie niewielkie, ale aktywność jest, partia przestała być tylko papierowa. Jej szef z jej komitetu wystartował do Senatu, jeden członek kandydował też z komitetu Pawła Kukiza do Sejmu. Nawet stronę w necie znowu utworzyli, i to dość porządną.

  1. (-2) Polskie Stronnictwo Demokratyczne

Też przywrócili aktywność strony. Wybierali na początku roku władze, jeden z wiceszefów z niezłego miejsca listy ZL kandydował do Sejmu. Ale większej aktywności brak, a partia pewnie ze względu na elitarny charakter bez specjalnych struktur (choć szczegóły nieznane).

  1. (+20) Chrześcijańska Demokracja III Rzeczypospolitej Polskiej

Ruszyła reaktywacja działalności tej partii, i to pod patronatem legendarnego Lecha Wałęsy, jej honorowego przewodniczącego. Odtwarzane są struktury, powstała już na powrót strona w necie, a także strona na fb. I zaczęła normalna działalność, po co najmniej 11 latach (można chyba powiedzieć, że i po 14–15).

  1. (-7) Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka

ZLew wystawił z niego kandydata do Senatu. Aktywność jakaś jest, co widać po stronie, choć struktury pewnie mizerne.

  1. (-13) Samoobrona Odrodzenie

W tym roku żadnej aktywności nie przejawiła, poza poparciem Andrzeja Dudy w II turze wyborów prezydenckich. Chociaż we wcześniejszych latach rejestrowała jakichś kandydatów w wyborach.

  1. (-8) Tak dla Polski

Nadal zupełnie niewidoczna, choć lider otworzył konińską listę KORWiN-u do Sejmu, a partii tej nie zabrakło dużo do przekroczenia progu... Chociaż ów lider został już szefem okręgu w KORWiN-ie, toteż nie wiadomo, co dalej z TdP (i czy ma jeszcze lidera).

  1. (-9) Polska Partia Narodowa / Stronnictwo Narodowe

Grozili wystawieniem Leszka Bubla w wyborach prezydenckich, jednak nie powołali nawet komitetu. Bubel zarejestrował się natomiast do Senatu z ramienia komitetu Zbigniewa Stonogi, jednak sąd wyrejestrował tamtejszych jego kandydatów. Strona PPN ciągle żyje...

  1. (N) Piast – Jedność Myśli Europejskich Narodów

Nowa partia, ambitna, budująca struktury, miała własnego kandydata do Senatu. I nawet stronę porządną powołała. Same nołnejmy chyba jednak tam są.

  1. (N) Normalny Kraj / Ruch Wolności

Kolejne rozdwojenie – obie partie kierowane są przez Wiesława Lewickiego, inne osoby z władz też się powtarzają. Jest to antywiplerowa część środowiska „Republikanów”. NK (a wcześniej Kongres Republikański, jak pierwotnie się nazywał), powoływał strony w necie, ale coś zmarniały one. Partię współzakładał obecny poseł Kukiza’15 Tomasz Jaskóła, jednak raczej do niej nie należy, gdyż podkreśla bezpartyjność. W wyborach NK ani RW nie zaistniał.

  1. (-11) Komunistyczna Partia Polski

Strona żyje, jakieś tam stanowiska partia zajmuje (w sprawach), nic poza tym.

  1. (-10) Unia Polskich Ugrupowań Monarchistycznych

Jakaś tam aktywnostka (ale w najmniejszym stopniu wyborcza) widoczna na stronie, jakieś tam strukturki, nie za wiele.

  1. (-10) Partia Zielonych Rzeczypospolitej Polskiej

Widać jakąś aktywność partii, choćby w poparciu (dość niespodziewanym) Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich. Ale czy ma jakieś struktury poza Łodzią?

  1. (N) Razem Dla Niepełnosprawnych

Nowa partia, aktywna chyba bardziej społecznie niż politycznie. W wyborach startować nie próbowała, ale uruchomiła choćby ostatnio infolinię z poradami. Strona żyje aktywnie, profil na fb ma ponad 1000 lajków. Struktury jednak coś niezbyt widać.

  1. (N) Dzielny Tata

Nowa partyjka, której lider próbował niby wystartować w wyborach prezydenckich, ostatecznie popierając Janusza Korwin-Mikkego. Profil na fb jest, jeden kandydat startował do Sejmu z listy Brauna, a lider ciągle obecny jest w kamerach jako dziennikarz sejmowy.

  1. (+7) Wspólnota

W necie to tego nadal nie widać, ale był zarejestrowany komitet na wybory (choć nie zaowocowało to żadnymi skutkami) i lider (były poseł) startował z niezłego miejsca listy Kukiza’15, jeden kandydat był też na liście Brauna.

  1. (N) Legion Patriotów

Nowa partia pewnego reżysera, którą chyba można określić jako proputinowską. Współpracuje ze Zmianą. Wyborów wąchać nie próbowali, ewentualne struktury nieznane. Coś tam o nich pisano. Ponad 2 tys. lajków na fb, ale pochodzenia niewiadomego...

  1. (-5) Przedsiębiorcza Rzeczypospolita Polska

Potraktowałem to jako spadek, chociaż partia Przedsiębiorcy Rzeczypospolitej Polskiej została wykreślona, a na jej miejsce powołana została ta oto o niepoprawnej ortograficznie nazwie. De facto to jednak ta sama partia. Widać, że aktywna, strona żyje. Ale nikogo znanego (może poza jednym raperem, o ile się nie wycofał z działalności) i wyborów nie wąchała. Struktury też nie wiadomo, czy jakieś są.

  1. (-14) Organizacja Narodu Polskiego – Liga Polska

Aktywność ostatnio śladowa – założono podlaski profil partii na fb, jeden członek wystartował do Senatu z ramienia Obywateli do Parlamentu (nawet nie był ostatni), wzięła też udział w jakimś zjeździe organizacji pozaparlamentarnych (wraz z ONP i PLN). Nic więcej nie wiadomo, jeśli chodzi o rok mijający, ale ogólnie partia w kryzysie.

  1. (-4) Konfederacja Polski Niepodległej

Członków nie wiadomo, czy ma więcej niż kilkudziesięciu, od wszelkich wyborów trzyma się z daleka, niemniej ma ładną stronę, na której pojawiają się wpisy oraz aktywny profil na fb.

  1. (-15) Europa Wolnych Ojczyzn – Partia Polska / Polskie Porozumienie Przedsiębiorczości i Pracy

Jakakolwiek aktywność w minionym roku nie jest znana. Ponieważ nadal istnieją, to pamiętając o ich poprzednich aktywnościach, partie Jana Szczepankiewicza nie spadły jeszcze niżej.

  1. (-14) Porozumienie Polskie

Podobna sytuacja, jak miejsce wyżej.

  1. (-6) Polska Wspólnota Narodowa

Przynajmniej widać na stronie jakąś aktywność tej proputinowskiej partyjki, która od 14 lat od wyborów trzyma się z daleka.

  1. (N) Moja Polska

Nowa, liberalna nołnejmowa partyjka. Ma kilkadziesiąt lajków na fb, twittera rzadko używanego, no i niby stronę, ale... trzeba się na niej rejestrować.

  1. (N) Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin

Nowa partia założona przez byłego eurodeputowanego Bogusława Rogalskiego. Był jakiś profil na fejsie, ale zniknął. Nic więcej nie wiadomo.

  1. (N) Obywatelska Rzeczpospolita Polska

Jeszcze nie będąc partią, próbowała wystawić swojego lidera na prezydenta. Odgrażała się startem w wyborach parlamentarnych, jednak nie powołała nawet komitetu. Strona jest, ale zbyt bogato nie wygląda, choć aktywność ewidentna.

  1. (-17) Obrona Narodu Polskiego

Poza zebraniem wspomnianym przy okazji ONP-LP, żadna tegoroczna aktywność nie jest znana.

  1. (-10) Przymierze Ludowo-Narodowe

Ślad aktywności partii jakoś zaznaczony – zebranie z ONP-LP i ONP, Piast Polski i Nowy Przegląd Wszechpolski, start Edwarda Szweda do Sejmu z niskiego miejsca listy Grzegorza Brauna.

  1. (-17) Polski Ruch Uwłaszczeniowy

W zeszłym roku przynajmniej chcieli wystawić lidera do Senatu i wystartował on z listy KNP do sejmiku, a w tym zero widoczności.

  1. (-18) Stronnictwo Narodowe im. Dmowskiego Romana

Nic nie wiadomo, żeby coś robiło w tym roku (poza startem jednego z członków do Sejmu z listy Brauna).

  1. (-17) Lepsza Polska

Ostatnia partia, która ma za sobą jakiś start wyborczy pod własnym szyldem, choć ciągle ogranicza się on do Warszawy w wyborach samorządowych w 2010. Nazwa już bardziej się kojarzy z fundacją związaną z Polską Razem, a nawet z hasłem, którym posługują się Biało-Czerwoni.

  1. (-17) Stronnictwo Patriotyczne Polski i Polonii

Niespełna rok temu założyło profil na fejsie, który ma jak do tej pory... 7 lajków. W zeszłym roku powołało komitet na wybory samorządowe (tylko komitet).

  1. (-14) Elektorat

Na wybory parlamentarne pierwszy raz zdarzyło mu się powołać komitet. Tyle że... nie tylko został on szybko rozwiązany, ale wraz z nim zniknęła strona internetowa i nie wiadomo, czy partia nadal działa.

  1. (-14) Stronnictwo Polska Racja Stanu

Ewentualna tegoroczna aktywność nieznana.

  1. (-13) Partia Emerytów Rencistów Rzeczypospolitej Polskiej

Jednak istnieje, toteż ją w międzyczasie wstawiłem do zeszłorocznego rankingu, ale jedynie formalnie (choć Andrzej Aumiller otwierał listę JOW Bezpartyjnych do Sejmu).

  1. (-15) Polski Ruch Monarchistyczny

Raczej nic nie robili w tym roku.

  1. (-12) Forum Samorządowe

Nic się nie dzieje.

  1. (-11) Partia Rozwoju

Przynajmniej złożyła sprawozdanie i coś było ze stroną kombinowane (bo przestała działać, potem znowu działała).

  1. (-13) Polskie Forum Osób Niepełnosprawnych i Specjalnej Troski

Nawet nie złożyło sprawozdania finansowego, toteż nie wiadomo, czy w ogóle istnieje jeszcze.

W porównaniu z zeszłym rokiem z rankingu wypadły: Liga Narodowa (którą dałem wtedy trochę na kredyt, ale chyba niepotrzebnie), Partia Zielonych, Polska Socjalistyczna Partia Robotnicza i Związek Weteranów Wojny, które przestały istnieć (anulowałem potem w zeszłorocznym rankingu Sztandar Matki Boskiej Licheńskiej Bolesnej Królowej Polski, który został wykreślony jeszcze przed końcem roku). Nowe partie to, lecąc skrótami: Nowoczesna, RN, KORWiN, Razem, BC, JN, Piast-JMEN, NK/RW, RDN, DT, Legion, MP, ZChR i ORP – absolutnie wyjątkowo dużo, jak na jeden rok. Powstała też Stonoga Partia Polska, jednak rekordowo szybko się rozwiązała (gdyby nie to, dałbym jej pewnie gdzieś 16.–17. miejsce). Chyba do tej pory nie udało się zarejestrować Zmianie, choć założona została już w lutym. Największy awans zanotowała ChDRP (+20), a największy spadek SN im. Dmowskiego (-18). Żadna partia nie zachowała swojego miejsca sprzed roku.

Podsumowanie listopadowego trzęsienia

pawmak

Pora najwyższa na podsumowanie miesiąca, w którym zmienił się cały układ rządzący, czyli listopada.

Partią miesiąca została:

Nowoczesna

Ugrupowanie to, mimo iż składa się z samych parlamentarnych debiutantów, znakomicie zadomowiło się na warszawskiej Wiejskiej. Pokazało świeżość i chęć do działania, co przełożyło się na niespotykany wzrost w sondażach i wyprzedzenie Platformy Obywatelskiej, mimo że w odbytych parę tygodni temu wyborach ta uzyskała o 110 mandatów więcej w Sejmie. Nowoczesna zbiła kapitał na sprawie teatru (mając czy nie mając racji - moim zdaniem akurat nie mając), a także na tym, że jako jedyne ugrupowanie sejmowe ma zupełnie czyste ręce w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. W jednym z ostatnich sondaży partia ta jest nawet... jedyną, która zyskuje poparcie.

Nagrody dodatkowe, podobnie jak przed miesiącem (cóż, taki okres) będą dwie. Jedna trafia do Polskiego Stronnictwa Ludowego, a druga do Chrześcijańskiej Demokracji III RP. PSL błyskawicznie wyciągnęło wnioski ze średnio udanego wyniku wyborczego i wybrało najlepszego możliwego prezesa. Takiego, który daje nadzieję na otwarcie się na szerszy elektorat i zdecydowaną zmianę wizerunku. Z dużą klasą PSL zachowało się też, wstrzymując się od głosu nad wotum zaufania dla rządu, którego nie sposób, aby oceniało mocno krytycznie, jednak dając mu szansę (wszakże w gabinecie Beaty Szydło znalazła się grupa dobrze rokujących ministrów). PSL nie boi się współpracy z twardszą opozycją, jednak zawsze używa wyważonego języka. Notowania sondażowe nie rosną, ale trzeba docenić dobrą zmianę. ChDRP wyróżniłem dlatego, że formacja ta po wielu latach nieaktywności postanowiła realnie (a nie tak, jak przed wyborami, gdy nie wiadomo po co zarejestrowała komitet) wrócić do aktywności. Jednak istotną sprawą jest, że nie jest to byle jaka partyjka, tylko jedyna w Polsce partia, która w szeregach ma byłego prezydenta i to legendarnego Lecha Wałęsę. To on poinformował o reaktywacji działalności partii i powołał jej wiceprzewodniczących (usuwając się jednak przy tym w cień, na rzecz młodszego pokolenia). Partia założyła na początek stronę internetową. Nawet jeśli z ambicji niewiele wyjdzie, warto zwrócić uwagę na sam fakt reaktywacji partii legendy. Przyznam, że z ugrupowaniem tym ogólnie najbardziej sympatyzuję, niezależnie od jego siły i rozmiarów.

Antypartią miesiąca zostaje:

Prawo i Sprawiedliwość

Tak, pomimo że formacja ta utworzyła rząd, a jej klub parlamentarny uzyskał samodzielną większość. Jest to jednak efektem październikowych wyborów, po których hulaj dusza... Na początek było symboliczne oszustwo, czyli powołanie na szefa MON (na którego zapowiadany był lider Polski Razem Jarosław Gowin) Antoniego Macierewicza. Fatalnie z punktu widzenia standardów wyglądało także powołanie na konstytucyjnego ministra skazanego na bezwględne więzienie Mariusza Kamińskiego. Były też inne mocno kontrowersyjne nominacje (np. Zbigniew Ziobro czy Krzysztof Jurgiel), ale tutaj jeszcze można dać kredyt, zresztą powołano sporo dobrych ludzi na ministrów. Już po objęciu władzy PiS zaczęło robić szybki "porządek" w służbach, a także zlikwidowało rotacyjne przewodnictwo związanej z nimi komisji sejmowej. Można jeszcze zrozumieć nieprzyznanie wicemarszałkostwa Sejmu przedstawicielowi PSL, ale żeby przy tym zasłaniać się oszczędnościami i powoływać, oprócz marszałka, TRZECH własnych wicemarszałków Senatu i tylko jednego dać opozycji? Opozycja została też kiepsko potraktowana ogólnie przy obsadzie składów komisji. Pomijam już taką niewytłumaczalną i niespotykaną śmiesznostkę, że szef klubu (i to największego w historii III RP) został jednocześnie wicemarszałkiem Sejmu. Większy problem to totalna bezczelność marszałka Sejmu podczas prowadzenia obrad (np. olewającego odpowiedzi na pytania po pytaniach - czy można bardziej się naigrawać z demokracji? To akurat sytuacja grudniowa, ale już wcześniej marszałek się nie popisywał. A cała twarda opozycja głosowała za wyborem Kuchcińskiego na marszałka, mimo że PiS było przeciwne wszystkim marszałkom z PO za jej rządów, a nawet niekontrowersyjnej wicemarszałek...). Oczywiście koronną sprawą było zamieszanie wokół ważnej dla ładu praworządnego państwa instytucji, czyli Trybunału Konstytucyjnego. PiS, wykorzystując brzydkie zagranie autorstwa PO i pod pozorem jego odwrócenia, samo w jeszcze bardziej bezczelny sposób się zachowało. Już nie mówię o tym, jak PiS zareagowało na wyrok TK (bo to było już w grudniu, ale tu wyszła już cała, prawdziwa arogancja władzy) i nie mówię także o mocno wstydliwych działaniach prezydenta (choć wiadomo, że jest to wyjątkowo partyjniacka głowa państwa, no ale jednak formalnie nie idą one na konto PiS). Ewenementem jest to, że premia za zwycięstwo wyborcze w sondażach była symboliczna i nawet we wszystkich nie wystąpiła, a już powoli zaczyna spadać poparcie. Po trzech tygodniach od przejęcia władzy...

Podsumowanie zmian

Zmieniły się składy rządu i parlamentu. Skład rządu podałem już w odpowiednim wpisie wcześniej. Nie będę podawać też, kto przestał, a kto zaczął być posłem i senatorem w wyniku wyborów, bez przesady :) Mogę natomiast wspomnieć o obsadzie prezydium izb parlamentarnych. Dotychczasowa marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) i wicemarszałek Marek Kuchciński (PiS) zamienili się miejscami. Podobnie jak dotychczasowy marszałek Senatu Bogdan Borusewicz z PO (pełniący tę funkcję przez aż 10 lat) z wicemarszałkiem Stanisławem Karczewskim z PiS. Funkcję wicemarszałków Sejmu przestali pełnić ponadto Elżbieta Radziszewska (PO), Eugeniusz Grzeszczak (PSL), Jerzy Wenderlich (SLD) i Wanda Nowicka, a zaczęli ją pełnić Joachim Brudziński (PiS), Ryszard Terlecki (PiS), Stanisław Tyszka (Kukiz'15) i Barbara Dolniak (Nowoczesna). Poza Karczewskim wicemarszałkami Senatu przestali być reprezentujący PO Maria Pańczyk-Pozdziej i Jan Wyrowiński, a zaczęli nimi być (poza Borusewiczem) senatorowie PiS: Adam Bielan z Polski Razem oraz Grzegorz Czelej i Maria Koc. Marszałkami seniorami Sejmu i Senatu byli odpowiednio Kornel Morawiecki (Kukiz'15) i Michał Seweryński (PiS). Wymienię też zmiany niewynikające z wyników wyborów. Jeszcze w poprzedniej kadencji wygasł mandat posła PO Mirona Sycza, który został wicemarszałkiem województwa warmińsko-mazurskiego. W tej kadencji mandatu nie objął wybrany z listy PiS burmistrz Mszczonowa Grzegorz Kurek (gdyby go objął, prawdopodobnie byłymi członkami PZPR byłoby więcej posłów PiS niż PO, a propos poprzedniego tutaj wpisu), a na jego miejsce posłanką została Anna Cicholska. Do klubu PiS w Sejmie nie przystąpił jedyny reprezentant Prawicy Rzeczypospolitej Jan Klawiter, a do klubu Kukiz'15 nie został przyjęty Janusz Sanocki. Już w trakcie obecnej kadencji zmarł poseł PO Tomasz Tomczykiewicz, a do Europarlamentu, w miejsce powołanych na ministrów Marka Gróbarczyka i Dawida Jackiewicza, przeszli posłowie PiS Czesław Hoc i Sławomir Kłosowski. W Senacie do klubu PiS na samym początku znalazł się wybrany jako niezależny Grzegorz Bierecki, a w klubie PO nie znalazł się jedyny członek Biało-Czerwonych Grzegorz Napieralski, który został na razie jedynym senatorem niezrzeszonym, bowiem niebędący Biereckim senatorowie wybrani jako niezależni (czyli Marek Borowski, Jarosław Obremski i Lidia Staroń) utworzyli Koło Senatorów Niezależnych. Nie będę już wymieniać szefów klubów parlamentarnych. Jeśli chodzi o władze partyjne, to najwięcej zmieniło się w PSL. Nowym prezesem został dotychczasowy wiceprezes Władysław Kosiniak-Kamysz. W ogóle z NKW (przynajmniej na razie) zniknęli prezes Janusz Piechociński i wiceprezes Urszula Pasławska. Nowymi wiceprezesami zostali Dariusz Klimczak i Adam Struzik (funkcję tę zachowali pozostali wiceszefowie partii Krzysztof Hetman i Adam Jarubas). NKW PSL miał sekretarzy (Klimczaka i Ilonę Antoniszyn-Klik), a teraz nie ma, ale może ich jeszcze nie wybrano. Na funkcji skarbnika Tadeusza Nalewajka zastąpił Stanisław Rakoczy. Struzik, a także Stanisław Żelichowski (który też wszedł do NKW), przestali pełnić funkcję wiceszefów rady naczelnej partii (której reszta prezydium pozostała bez zmian). Nastąpiły również niespodziewane zmiany w kierownictwie PD. Andrzeja Celińskiego na funkcji przewodniczącego zastąpiła dotychczasowa wiceszefowa partii Elżbieta Bińczycka. Funkcję przestał pełnić także inny wiceprzewodniczący Karol Kaczmarski (zachowała ją jedynie Anna Sporyszkiewicz). Na stanowisko sekretarza generalnego PD powrócił Zdzisław Litwińczuk, który zastąpił Kamilę Kozłowską. Jeśli chodzi o ChDRP, to Piotr Dwornicki zachował funkcję wiceprzewodniczącego. Nie wiem, czy byli jeszcze jacyś, ale drugim został Adam Zalewski, a rzecznikiem Adam Domiński. Mianował ich Lech Wałęsa - widocznie pełniąc obowiązki przewodniczącego partii. Zdaje się, że od 2000 roku funkcja ta pozostaje nieobsadzona, a były prezydent od tego momentu jest honorowym szefem partii.

Dawne ugrupowania parlamentarzystów

pawmak

W dzisiejszym wpisie przedstawię ZESTAWIENIE DAWNYCH UGRUPOWAŃ OBECNYCH PARLAMENTARZYSTÓW. Są tam wymienione ugrupowania, do których należeli w przeszłości (lub należą obecnie, jeśli są w partii, która nie ma klubu w parlamencie) obecni posłowie, senatorowie i eurodeputowani. Oczywiście ci, o których wiadomo (w niektórych przypadkach nie na 100%, ale prawie). Niekoniecznie należeli, ale w ogóle jeśli z jakimiś byli związani (np. poprzez kandydowanie) - wówczas partia taka zostaje wymieniona w nawiasie. A kursywą co ważniejsze niepartie (np. AWS - jeśli ktoś w tym czasie nie był w jakiejś partii z tej koalicji - czy też Polska XXI). PP to oczywiście Przymierze Prawicy, a PK - Partia Konserwatywna. Nie wymieniałem PSL "Odrodzenie", choć była to osobna partia, jednak nie ma za bardzo konkretnych źródeł, kto do niej należał. Generalnie można założyć, że ci, którzy byli w ZSL (a potem w PSL). Wiadomo, że w PSL "Odrodzenie" był Jarosław Kalinowski, ale że nie był w ZSL, to nie został wymieniony (potraktowałem więc PSL "Odrodzenie" jakby jak PSL). Oczywiście to wszystko to wiadomo tylko z neta, a sporo polityków mogło gdzieś należeć i o tym nie wiadomo, no ale trudno.

Wśród parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości dominują działacze dawnych partii AWS: głównie oczywiście Porozumienia Centrum, ale mamy także sporo osób z ZChN, RS AWS czy PPChD. Z SKL mniej, ale też się zdarzają. Jest pewna grupa osób z postAWSowskiego Przymierza Prawicy, które bezpośrednio weszło do PiS. Spoza AWS najwięcej PiS-owców wywodzi się z Ruchu Odbudowy Polski. Są i osoby, które powróciły do PiS (z Polski Plus, Solidarnej Polski, czy też PJN). Są grupki działaczy wywodzących się z LPR, UPR, KPN czy ChDSP, ale też parę osób z przeszłością w PZPR, ZSL/PSL/Stronnictwie "Piast" i SD. Także kilka osób z Unii Wolności (także partii ją współtworzących) i PO. Oczywiście kilkunastu posłów i kilku senatorów PiS związanych jest z innymi partiami, co jest na wykazie wyraźnie widoczne. Wszyscy parlamentarzyści Solidarnej Polski przewinęli się wcześniej przez PiS, niektórzy także przez inne ugrupowania. "Razemiacy" natomiast wywodzą się głównie z PiS, PO, SKL i PJN.

Dominującą dawną partią wśród reprezentantów Platformy Obywatelskiej jest Unia Wolności. Przy tym rzecz jasna większość jej dawnych działaczy wywodzi się z Kongresu Liberalno-Demokratycznego, jednak jest i grupka z Unii Demokratycznej (w tym z ROAD). W PO także sporą część stanowią dawni działacze partii AWS-owskich, przy czym tu zdecydowanie dominującą rolę odgrywa Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe. Nietrudno jednak też znaleźć grupki działaczy z RS AWS, ZChN, a także z innych AWSowskich partii. Jest i pewna grupa transferowiczów (pośrednich - np. poprzez PJN - lub bezpośrednich) z PiS. Zdarzają się też byli członkowie UPR i KPN (w tej drugiej partii zaczynał choćby szef klubu). Michał Kamiński był nawet w NOP, jednak jeszcze wówczas, gdy nie było ono partią. Liderka partii była w ZSL (choć twierdzi, że nieświadomie, ale w papierach nawet jest, że przewodniczącą koła), no i uwagę zwraca grupa byłych lewicowców. Zarówno z PZPR (zwłaszcza w Europarlamencie stanowią oni sporą grupę, obecni są też w Sejmie), jak i z okolic SDPL i SLD. Widać jednak wyraźnie, że o wiele większa grupa w PO wywodzi się z partii prawicowych niż z lewicowych, toteż przy centrowości tej partii pamiętać należy, że jest ona odchylona jednak bardziej w prawo niż w lewo, pomimo pewnego skrętu w ostatnich latach.

Pomimo radykalnie antypartyjnej retoryki, blisko połowa posłów klubu Kukiz'15 była lub jest związana z jakimiś partiami. Sam Paweł Kukiz kiedyś blisko współpracował z PO i angażował się w działania na rzecz jej poparcia. Blisko 1/4 posłów jest mniej lub bardziej związana z Ruchem Narodowym (połowa z nich to jego członkowie, w tym sam przewodniczący i inni liderzy), m.in. prezes UPR. Są też inni byli działacze UPR, a także KNP, no i obecny wiceprezes Kongresu Jacek Wilk. Kilka osób miało też styczność z PiS, LPR, Polską Razem i innymi partiami - jednak wyłącznie prawicowymi. Według mnie, pomimo teoretycznie aideologicznego charakteru, Kukiz'15 powinien siedzieć w Sejmie na prawo od PiS (a co najmniej od PO). Nawet skandaliczny Liroy, który sympatyzował z Ruchem Palikota (choć nie aż na tyle, żebym to uwzględnił w wykazie) i nie lubi Kościoła, uważa się za prawicowca i chwalił Korwin-Mikkego.

Także prawie połowa posłów Nowoczesnej związana była wcześniej z partiami. Podobnie jak w przypadku PO (z której też mamy tu konkretną grupkę), głównie z Unią Wolności, choć widoczne jest inne rozłożenie akcentów: chyba nikt nie był w KLD, za to mamy dwie osoby z UD (której jednego z liderów asystentem był też sam Ryszard Petru), no i unici ci byli w UW już za czasów istnienia PO, a także później kilkoro z nich związanych było z Partią Demokratyczną. Gensek partii Adam Szłapka działał co najmniej w młodzieżówce UW i PD, a rzeczniczka Kamila Gasiuk-Pihowicz (jeszcze jako Gasiuk) jako bezpartyjna startowała z listy UW do Europarlamentu, a rok później podpisała deklarację PD (nie wiadomo, czy do niej należała). Oprócz przedstawicieli rodziny partii liberalnych, mamy wśród posłów Nowoczesnej także byłą działaczkę Partii Kobiet. Raczej nikt akurat z posłów nie należał do ROAD ani do SD.

Prawdopodobnie tylko około (a nawet mniej niż) 1/3 posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego wywodzi się ze Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. Przynajmniej o innych nie wiadomo, ale partia wyraźnie się odmładza. Byłych członków innych partii (poza wspomnianym PSL "Odrodzenie") nie stwierdzono. Europosłów PSL w ZSL była połowa, ale w PSL "Odrodzenie" większość (z Kalinowskim). Senator PSL nawet nie należy do tej partii, ale nie uwzględniłem go, bo także i wcześniej chyba nigdzie nie był.

Parlamentarzyści niezrzeszeni. Być może to dlatego klub Pawła Kukiza nie przyjął do siebie Janusza Sanockiego, żeby nie był jedynym posłem tego klubu z przeszłością w PZPR ;) No i w KLD. Dalej jednak jego droga także była mocno prawicowa. Jan Klawiter jest jedynym reprezentantem Prawicy Rzeczypospolitej, który w związku z umową tej partii z PiS jest niezrzeszony. Jak standardowy członek tej partii, wywodzi się z ZChN. Nie był jednak członkiem Przymierza Prawicy, ani PiS (ani też LPR - z PiS tylko raz kandydował) i wstąpił do partii Marka Jurka dopiero po kilku latach jej istnienia. Senator Grzegorz Napieralski został wybrany z ramienia PO, jednak na razie nie otarł się o klub tej partii i pozostaje aktywnym członkiem Biało-Czerwonych (trzeciej swojej lewicowej partii).

W trzyosobowym Kole Senatorów Niezależnych większość tym razem ma prawica (w poprzedniej kadencji było 3:1 dla lewicy). Lidia Staroń i Jarosław Obremski wywodzą się z prawego skrzydła PO (Obremski także z innych prawicowych partii - a oboje nieoficjalnie są bliscy Polsce Razem, Obremskiego w wyborach poparło także PiS), Marek Borowski zaś prawdopodobnie nadal należy do SDPL (wcześniej był w innych lewicowych partiach, w tym dwukrotnie w PZPR). Borowskiego w wyborach wsparła jednak PO, ale i lewica również.

Wszyscy (po odejściu jeszcze przed końcem kadencji Lidii Geringer de Oedenberg) eurodeputowani Sojuszu Lewicy Demokratycznej wywodzą się z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, wszyscy byli też związani z Socjaldemokracją Rzeczypospolitej Polskiej.

Wszyscy europosłowie Kongresu Nowej Prawicy oraz Koalicji Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja wywodzą się z Unii Polityki Realnej. KORWiN powstał przy tym bezpośrednio z rozłamu w KNP. Janusz Korwin-Mikke oprócz UPR działał też w innych partiach (nie wszystkie z nich były prawicowe i antydemokratyczne ;)).

Marek Jurek z Prawicy Rzeczypospolitej przeszedł standardową drogę działacza tej partii - od ZChN przez Przymierze Prawicy i PiS.

Nie uwzględniłem Adama Gierka z Unii Pracy, bo nie był chyba wcześniej w żadnej partii (o PZPR nic nie wiadomo, ewentualnie ROG, którego był współzałożycielem, ale już jako członek UP).

Eurodeputowany Mirosław Piotrowski z przeszłością w LPR, który opuścił (podobnie jak w poprzedniej kadencji) delegację PiS, prawdopodobnie sympatyzuje nieoficjalnie z Solidarną Polską.

Szydłowy rząd po rządzie szydłowczanki

pawmak

Wczoraj powołany został rząd Beaty Szydło. Jest to rząd koalicji Prawo i Sprawiedliwość – Polska Razem – Solidarna Polska. Zastąpił on rząd Ewy Kopacz, który był trzecią odsłoną (po dwóch rządach Donalda Tuska) koalicji Platforma Obywatelska – Polskie Stronnictwo Ludowe, która rządziła przez lat 8 (nawet co do dnia, bo dokładnie od 16 listopada 2007), po poprzednim rządzie pisowskim (dwuletnim). Solidarnej Polsce przypadło ministerstwo sprawiedliwości (Z. Ziobro) oraz jedno stanowisko bez teki (B. Kempa jako szef Kancelarii Premiera). Polska Razem otrzymała resort nauki wraz z teką wicepremiera (J. Gowin) oraz ministerstwo zdrowia (K. Radziwiłł jest jej senatorem), a można może nawet zaryzykować stwierdzenie, że i resort cyfryzacji (A. Streżyńska jest ekspertem tej partii). Omówmy krótko każdego członka Rady Ministrów.

Premier: Beata Szydło. Tę obietnicę PiS spełniło – Beata Szydło została premierem. Z jednej strony nie jest to naturalny kandydat partii na premiera. Poziom porównywalny z Ewą Kopacz (a propos tego, co mówił kiedyś Adam Hofman...), jednak z drugiej strony wizerunkowo wygląda na pewno lepiej niż Jarosław Kaczyński, no i dzięki temu PiS wygrało zdecydowanie wybory (pomogło to być może także Andrzejowi Dudzie – ale czy na pewno?). Słaba pozycja jak na premiera, no a jeśli chodzi o wizerunek, to wypadać lepiej od prezesa PiS nie jest dużą sztuką... Ponoć była słabym burmistrzem. No i mówi dość męczoco. Cóż, kręcę nosem na tę nominację, choć plusem jest to, że z poziomu urzędu premiera nie będą padały radykalizmy Jarosława Kaczyńskiego.

Wicepremier oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego: Piotr Gliński. Dobra nominacja. Jako premier też byłby lepszy niż Szydło. Porządny profesor, a że w ostatnim czasie stał się żołnierzem PiS (nawet jeśli się narażał na śmiech), nie ujmuje mu żadnych kompetencji.

Wicepremier oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego: Jarosław Gowin. Też bardzo dobra nominacja. Wieloletni rektor, no a jeśli poradził sobie w resorcie sprawiedliwości, to zapewne będzie ministrem bez zarzutu (nie muszę chyba dodawać, że na premiera też dużo lepiej by się nadawał niż B. Szydło). Jedna z najjaśniejszych twarzy obozu rządzącego (inna sprawa, czy powinien się w nim w ogóle znaleźć – jak na jego wcześniejsze funkcjonowanie polityczne, to uważam, że nie powinien, a już przynajmniej jako poseł klubu PiS).

Wicepremier oraz minister rozwoju: Mateusz Morawiecki. Z tego, co się mówi, bardzo dobra nominacja. Liberał (choć z rekomendacji socjalnej partii), syn znanego Kornela (socjała z kolei – choć z generalnie nawet mocno wolnorynkowego klubu Kukiz'15). Ciekawa będzie konfrontacja jego poglądów z poglądami PiS, zwłaszcza w kontekście wygórowanych obietnic. Wszakże zajmować się będzie m.in. gospodarką.

Minister cyfryzacji: Anna Streżyńska. Powszechnie chwalona (i to przez liberałów) szefowa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Bardzo dobra nominacja.

Minister edukacji narodowej: Anna Zalewska. Niezbyt sympatyczna postać z czasu ław opozycyjnych. Pamiętamy ostre wystąpienie po expose Ewy Kopacz. Może i będzie sprawna, tylko niech nie szaleją z tymi gimnazjami, no i te siedmiolatki z powrotem w szkołach to też mocno kontrowersyjny postulat.

Minister finansów: Paweł Szałamacha. Dobra nominacja. PiS powierzył mu finanse, choć był w UPR. Ma być jednak podobno "tylko księgowym". Pierwszy raz się z tym nazwiskiem zetknąłem, jak w czasie poprzednich rządów PiS Jadwiga Staniszkis uznała, że PiS powinno postawić prędzej na niego niż na Pawła Poncyljusza, bo to fachowiec, chociaż Poncyljusz... jest lojalny. No jeśli tak wypadł w porównaniu z Poncyljuszem, to coś w tym pozytywnego musi być.

Minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej: Marek Gróbarczyk. Osoba na pewno kompetentna, tylko pytanie o sens specjalnego resortu – bo niektórzy twierdzą (i to nie żadni korwiniści), że niekoniecznie jest potrzebny.

Minister infrastruktury i budownictwa: Andrzej Adamczyk. Pierwsze, to zastanawia mnie nazwa resortu. W infrastrukturze zawsze zawierało się budownictwo, a jeśli budownictwo występowało osobno, to równolegle do transportu (czy to w ramach dwóch różnych resortów, czy w nazwie jednego), więc nazwa trochę na zasadzie masła maślanego. Jeśli chcieli wyszczególnić budownictwo, to resort powinien się raczej nazywać "transportu i budownictwa". Sam A. Adamczyk od transportu na pewno jest fachowcem, a czy od budownictwa? Zespół Szkół Budowlanych ma ukończony, więc może i się coś zna. Jastrząb nie jest, choć chyba potrafił ostro powiedzieć w opozycji. Czy będzie dobry, poznamy po działaniu.

Minister obrony narodowej: Antoni Macierewicz. Nominacja oparta na symbolicznym założycielskim oszustwie rządu PiS. Że najbardziej prawdopodobnym (a nie "jednym z najbardziej prawdopodobnych", jak próbowała manipulować własne słowa Beata Szydło podczas prezentacji rządu), w domyśle praktycznie pewnym ministrem tego resortu będzie Gowin, a już na pewno nie Macierewicz. Nie chodzi tyle o to, że Gowin nie został, ani nawet, że AM w ogóle znalazł się w rządzie. Ale objęcie przez niego akurat MON-u to było ów symboliczne oszustwo. I jeszcze te zapewnienia rzeczniczki PiS, że wszystko to tylko prywatne poglądy Macierewicza, to co wygadywał. Co do samej postaci – skandalicznie przeprowadzona lustracja, skandaliczny sposób likwidacji WSI, no i liczne skandaliczne wypowiedzi, zwłaszcza w kontekście katastrofy smoleńskiej. Specjalista od politycznego kanalizowania, a co gorsza podsycania nastrojów fanatycznie nastawionych prawackich wyborców. Kompetencje do resortu zapewne ma i – co dla mnie zaskakujące – nawet Paweł Poncyljusz uznał, że byłby dobrym ministrem. Jak nie będzie odlatywał, to może i będzie, ale jednak jest to mocno ryzykowna nominacja. Cóż – życzmy, aby fanatycy poczuli się zawiedzeni.

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej: Elżbieta Rafalska. Może być niezła, zobaczymy. Ciekawe jest umieszczenie "rodziny" w nazwie resortu.

Minister rolnictwa i rozwoju wsi: Krzysztof Jurgiel. Bardzo słaby szef tego resortu w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Ostro krytykowany szczególnie przez Jana Rokitę, który uważał go wówczas za najgorszego ministra w rządzie. Jeśli przy powszechnie znanym stosunku Rokity do Andrzeja Leppera już za ministrowania Leppera mówił on, że dzięki Bogu, że Jurgiel już nie jest ministrem, to samo za siebie mówi, jak podchodzić do tej nominacji...

Minister skarbu państwa: Dawid Jackiewicz. Powołany do resortu w roli jego wygaszacza. Oby wygasił dobrze, a nie jak kto inny z tego rządu kiedyś co innego. Ciekawe, że chciało mu się odejść z Europarlamentu (podobnie jak Gróbarczykowi).

Minister sportu i turystyki: Witold Bańka. Nie kojarzyłem w ogóle faceta, zanim dostał nominację, więc nic się nie wypowiem. Wyrażę tylko nadzieję (oprócz tej na dobre ministrowanie), że nie skończy urzędowania, jak inny młody lekkoatleta, którego PiS powołało na ten urząd 10 lat temu...

Minister spraw wewnętrznych i administracji: Mariusz Błaszczak. Dość nieprzyjemna postać z czasów ław opozycyjnych, tzw. twardogłowy kaczysta krytykujący wszystko. I już po dzisiejszej generalizującej wypowiedzi (o "niemieckiej bucie") widać, że średnio nadaje się na pełnienie tak eksponowanej funkcji. Na szczęście nie związanej ze sprawami zagranicznymi. Samo ministrowanie poznamy po owocach – trudno powiedzieć, czy będzie dobre, czy nie. Sprawne ma szansę być, okaże się.

Minister spraw zagranicznych: Witold Waszczykowski. Też kontrowersyjna nominacja, ale zawsze lepszy niż Anna Fotyga. Oby wyrażał się bardziej dyplomatycznie niż Błaszczak, choć wstawka o "oszalałym lewactwie" w wywiadzie radiowym została odebrana fatalnie.

Minister sprawiedliwości: Zbigniew Ziobro. Bardzo kontrowersyjna nominacja rozłamowca skłóconego z dawną i obecnie znów bliską sobie partią, która przed trzema laty mówiła, że jej wizja państwa to "IV RP minus Ziobro". Przypomnijmy, że po jego słynnej wypowiedzi mocno spadły wskaźniki przeszczepów, a jego medialne szołmeństwo w stylu det. Rutkowskiego też wywoływało przykre skutki. Choć wielu porządnych ludzi ceni go za twardą walkę z korupcją i chuliganami. Myślę, że to ciekawa nominacja. No bo rozumiem parytet dla Solidarnej Polski, ale jednak partia, która w nazwie ma "Sprawiedliwość", jej prezesem jest doktor prawa, a na ministrowaniu tym resortem przez jego legendarnego brata ona w ogóle wyrosła, na ten resort musi mianować niebylekogo. Sam Ziobro wprawdzie nie odcina się od tego, co robił jako minister i wszystkiego broni, ale najprawdopodobniej wie, że narozrabiał. Blisko współpracował ostatnio z Gowinem, który stwierdził parę miesięcy temu, że na Ziobrę jako ministra patrzył mocno krytycznie (podzielając opinię Władysława Frasyniuka, który na Ziobrze nie zostawił suchej nitki), jednak teraz jest zupełnie inny (nawrócony). I tego trzymajmy się z nadzieją.

Minister środowiska: Jan Szyszko. Wieczny szef tego resortu w rządach prawicy, bo był też nim za AWS i za pierwszych rządów PiS. Raczej kontrowersyjna nominacja.

Minister zdrowia: Konstanty Radziwiłł. W wyborach do Senatu bardziej kibicowałem Romanowi Giertychowi, który z nim przegrał, ale jednak bez silnego przekonania. Radziwiłł to bardzo porządna postać i rokuje na całkiem dobrego ministra tego trudnego resortu.

Ministrowie bez teki. Zwykle jest nich 1, góra 2. A tym razem mamy aż 5! Samo to wygląda śmiesznie. Ale skupmy się na osobach.

Mariusz Kamiński (koordynator ds. służb specjalnych). Po 8 latach funkcja ta wróciła w ręce ministra konstytucyjnego. Ceniony za ideowość, jednak skrajnie kontrowersyjny. Można mu zarzucić upolitycznienie CBA. Jako szef tej służby wręcz powiedział, żeby patrzeć, na kogo nie głosować. Choć chodziło o osobę, która przeca już nie kandydowała. Być może wyrok na niego jest nawet i głupi (trudno powiedzieć) i się nie uprawomocni, ale jeśli ktoś skazany na bezwzględne więzienie zostaje tak odpowiedzialnym ministrem, to jednak trochę opadają ręce. I teraz jeszcze te jakieś dziecinne pretensje do poprzednika, czyli Marka Biernackiego. Sorry, ale jeśli ktoś zarzuca przed kamerami brak powagi właśnie Biernackiemu, to tylko sam się ośmiesza moim zdaniem.

Beata Kempa (szef Kancelarii Premiera). Nominacja prawdopodobnie po prostu na "zaduszenie" Solidarnej Polski i w ramach parytetu koalicyjnego. Kontrowersyjna osobowość, ale jednak mniej krzykliwa niż za czasów członkostwa w PiS.

Henryk Kowalczyk (szef Komitetu Stałego Rady Ministrów). Dobra nominacja, chociaż lepiej, żeby był ministrem rolnictwa zamiast Jurgiela.

Krzysztof Tchórzewski (przyszły minister energii czy tam energetyki). Może być niezły (choć uważa się, że lepszy byłby Piotr Naimski), tylko niech się koncentruje bardziej niż na zaprzysiężeniu, kiedy zapomniał (?) kartki z rotą przysięgi i postanowił powiedzieć z pamięci, co skończyło się słabo ;)

Elżbieta Witek (szef gabinetu politycznego premiera i rzecznik rządu). Taki oto superresort konstytucyjny dostała... Na tle PiS robi dobre wrażenie.

***

Ogólnie parę nominacji bardzo dobrych i parę bardzo kontrowersyjnych. Trudno powiedzieć, co przeważy. Wizerunkowo może być nie najlepiej, ale lepiej niż za poprzednich rządów PiS, pod warunkiem, że jeden z ministrów nie stanie się ministrem ataku narodowego ;) Bardzo dobrzy wicepremierzy i słaba premier. A najwięcej zależy od tego, który formalnie nie odpowiada za nic.

Jeszcze statystycznie partyjnie. 16 ministrów należy do PiS, 2 do Solidarnej Polski, 1 do Polski Razem, a 5 jest bezpartyjnych (w tym 2 współpracujących z Polską Razem). A teraz, ilu do jakiej partii należało wcześniej (z tego, co wiadomo):

  • 5 – Porozumienie Centrum
  • 2 – Unia Wolności, Ruch Odbudowy Polski, Porozumienie Polskich Chrześcijańskich Demokratów, Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, Prawo i Sprawiedliwość (to u ziobrystów oczywiście), Ruch Obywatelski Akcja Demokratyczna
  • 1 – Platforma Obywatelska, Akcja Polska, Ruch Katolicko-Narodowy, Ruch Patriotyczny, Unia Polityki Realnej, Przymierze Prawicy, Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe – Ruch Nowej Polski

Październik podsumować

pawmak

Pora na podsumowanie najważniejszego miesiąca politycznego od momentu powstania bloga, czyli października 2015. Bo się odbyły wybory parlamentarne, dlatego najważniejszego.

Partią miesiąca zostało:

Prawo i Sprawiedliwość

Bo wygrało wybory parlamentarne. W dodatku komitet wyborczy tej partii (nie mylić z samą partią) uzyskał, jako pierwszy w III RP (nawet nie IV), większość w izbie sejmowej (bo w Senacie akurat to często ma większość, kto wygrywa). I niech teraz wypijają to piwo, kredyt dostali.

Nagroda dodatkowa będzie przyznana ex aequo, bo były dwie partie, co na nią se zasłużyły. Znaczy Nowoczesna i Partia Razem. Nowoczesna, bo w niecałe 5 miesięcy od powstania weszła do Sejmu, wywalczając 28 mandatów. A nie miała wcześniej żadnego parlamentarzysty. Ba, to jest pierwsze od 1993 roku ugrupowanie, które przekraczając próg, nie wprowadziło do Sejmu żadnej osoby, która wcześniej nie zasiadała w parlamencie (wówczas takimi były chyba KPN i BBWR). No bo Ruch Palikota miał Palikota, Samoobrona Mojzesowicza, LPR także wprowadzała ze swoich list znane z parlamentu osoby. No a Nowoczesna nikogo. Także Kukiz'15 nie wprowadził żadnego byłego posła na Sejm ani senatora, ale byłego eurodeputowanego Chruszcza już owszem. No i nie jest to partia, toteż ani subwencji, ani nagrody tutaj nie dostanie. A Partia Razem dostaje. Była bardzo mało znana i się zapowiadało na 1%, a się zrobiła znana i dostała ponad 3,5%. I hajs dostanie, i skostniałych postkomunistów podgryźć spore szanse posiada.

A skoro już przy postkomunistach jesteśmy, to na nagrodę antypartii miesiąca zasłużył:

Sojusz Lewicy Demokratycznej

Czerwonej partii zabrakło w parlamencie (nie licząc tandemu senackiego Borowski-Napieralski, ale oni już nie są z tej głównej Partii) po raz pierwszy od 1944 roku. Wówczas PPR powołała Krajową Radę Narodową, w której zasiadała wraz z PPS. Obie obsadziły sobą własnoręcznie także w 1947 Sejm Ustawodawczy, a w roku następnym połączyły się w jedną Zjednoczoną partię, która, podobnie jak w nowym Sejmie klub parlamentarny PiS, do roku 1989 dzierżyła większość mandatów poselskich. A ponieważ kandydowała dalej, to i dalej wchodziła. Jako SdRP w ramach koalicji o nazwie SLD, a potem jako partia SLD - czy to w koalicji, czy to samodzielnie. No i gdyby tym razem wystartowali ponownie jako SLD, no to by se te dwadzieścia parę mandatów mieli, a tak nie mają. Bo myśleli, że kto jak kto, ale czerwoni to w Sejmie być muszą. A tu klops, na szczęście nie muszą. Wystarczy, że ludzie nie chcą, no i nie ma, proste.

Tyle jeśli chodzi o nagrody, ale w pozytywny bądź negatywny sposób wyróżniło się dużo więcej partii, więc i im należy się wspomnienie. Na plus na pewno Ruch Narodowy, bo wprowadził kilku posłów. Jeszcze więcej (a poza nimi senatorów) Solidarna Polska i Polska Razem (zwłaszcza w przypadku tej drugiej można mówić o sukcesie, ze względu na wyraźne zwiększenie stanu posiadania), jednak na tyle były nietwarde, że kasy z budżetu nie dostaną. Pierwszego od 8 lat posła wprowadziła także Prawica Rzeczypospolitej, ale jej Wielki Brat na więcej nie pozwolił. Ale jak poseł ów się postara, to może i koło Prawicy w którymś momencie w Sejmie nowym ujrzymy. Pierwszego posła natomiast od 11, a nie licząc rychłego uciekiniera do PO (choć obecnie kiszącego się w KNP), to od 18, a nie licząc dołączającego do partii w trakcie kadencji, to aż od 22 lat, wprowadziła Unia Polityki Realnej. No i pierwszego od kilku miesięcy (czyli od wywalenia Wiplera) wprowadził Kongres Nowej Prawicy. Do parlamentu wrócił też w osobie senatora Czerwińskiego Ruch Katolicko-Narodowy, który był w Sejmie w latach 1997-2005 i 2007-2012. Przyzwoicie w wyborach do Senatu wypadło startujące własnymi siłami Narodowe Odrodzenie Polski. Na plus także partie lewicowe, które w cwany sposób skorzystały z głupoty SLD - czyli Partia Zieloni, Unia Pracy, Polska Partia Socjalistyczna, a nawet w pewnym stopniu Twój Ruch (choć ta partia chyba bardziej na minus niż na plus, bo mimo wszystko 11 posłów miała, a będzie mieć 0, no ale podejście do wyborów na plus, bo gdyby nie jej cwaniactwo, dotacji by nie miała - choć gdyby zgodziła się po prostu na start z list SLD, to miałaby choćby 1-2 mandaty - no nie wiadomo, czy na nich, czy na dotacji TR-owi bardziej zależało). No ale Zieloni ani PPS dotacji nigdy nie wąchały, a teraz się im ona dostanie. UP się już dostawała, ale ostatnio nie. A żadna z tych 3 partii w czasie ostatnim parlamentarzystów też nie miała. A teraz mają za co budować tę nową lewicę, no i stara w Sejmie im już dzięki tej koalicji nie przeszkadza... Na minus na pewno wyniki wyborcze Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Także KORWiN-u, choć wynik tu akurat był przyzwoity, w przeciwieństwie do debilnych wypowiedzi lidera tej partii (w stylu niejakich meneli...).

Podsumowania zmian nie będzie, bo zmian nie było. Ani Sejmie, ani w Senacie, ani w Europarlamencie, ani w Radzie Ministrów, ani w prezydium izb parlamentarnych, ani we władzach żadnych partii chyba też nie. Się dopiero będzie działo.

Powyborczo

pawmak

Czas na podsumowanie wyborów parlamentarnych. Przedstawić wyniki i napisać o ugrupowaniach w kontekście tych wyborów.

  1. Prawo i Sprawiedliwość — 37,58%
  2. Platforma Obywatelska — 24,09%
  3. Kukiz'15 — 8,81%
  4. Nowoczesna — 7,60%
  5. Zjednoczona Lewica — 7,55%
  6. Polskie Stronnictwo Ludowe — 5,13%
  7. KORWiN — 4,76%
  8. Partia Razem — 3,62%
  9. KWW Zbigniewa Stonogi (Stonoga Partia Polska) — 0,28%
  10. Mniejszość Niemiecka — 0,18%
  11. Zjednoczeni dla Śląska — 0,12%
  12. JOW Bezpartyjni — 0,10%
  13. KWW Grzegorza Brauna "Szczęść Boże!" — 0,09%
  14. Kongres Nowej Prawicy — 0,03%
  15. Samoobrona — 0,03%
  16. Ruch Społeczny RP — 0,03%
  17. Obywatele do Parlamentu — 0,01%

Mandaty uzyskali:

  • PiS — 235 (w tym: 9 — członkowie Solidarnej Polski, 8 — przedstawiciele Polski Razem, 1 — działacz Prawicy Rzeczypospolitej)
  • PO — 138
  • Kukiz'15 — 42 (w tym: 5 — członkowie Ruchu Narodowego, z czego 1 także Unii Polityki Realnej; 1 — członek Kongresu Nowej Prawicy)
  • Nowoczesna — 28
  • PSL — 16
  • MN — 1

Mandaty w Senacie zdobyli:

  • PiS — 61 (w tym: 6 — reprezentanci Polski Razem, 2 — działacze Solidarnej Polski, 1 — członek Ruchu Katolicko-Narodowego)
  • PO — 34 (w tym 1 członek Biało-Czerwonych)
  • Po 1 mandacie zdobyli: PSL, Grzegorz Bierecki (wspierany przez PiS), Marek Borowski (prawdopodobnie SDPL, popierany przez centrystów i lewicowców, z PO na czele), Jarosław Obremski (kandydat prawicy, popierany głównie przez Polskę Razem, ale także m.in. PiS) i Lidia Staroń (kandydatka prawicowa, jednak oficjalnie nie popierana przez żadną partię – choć bliska Polsce Razem)

A teraz ocena i sytuacja poszczególnych ugrupowań.

Prawo i Sprawiedliwość. Komitet tej partii jako pierwszy w III RP uzyskał większość. Większość będzie miał także klub tej partii – choć warto pamiętać, że PiS jako taki większości w Sejmie nie ma ani bez Solidarnej Polski, ani bez Polski Razem. Aczkolwiek może ją łatwo zdobyć, przyjmując posłów z innych ugrupowań, głównie z Kukiza'15. Nie będzie oczywiście też problemu z powołaniem rządu. Co się złożyło na taki wynik PiS? Dwie rzeczy – po pierwsze zmęczenie i zawiedzenie przez wielu wyborców Platformą Obywatelską, po drugie całkowita zmiana strategii PRowej PiS w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. PiS najpierw porozumiało się z partiami Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina, następnie wystawiło chyba najlepszego w tym celu z możliwych kandydata na prezydenta Andrzeja Dudę, zrobiło Beatę Szydło zamiast Jarosława Kaczyńskiego kandydatem na premiera, no i trochę ograniczyło agresywny język. Złożyło też mocno populistyczne obietnice wyborcze, co musiało w tej sytuacji przełożyć się na sukces. Obietnice te będą jednak mocno na tej partii ciążyły. Wygląda na to, że możliwe są dwa warianty: albo PiS będzie zachowywać się racjonalnie, co oznaczałoby wycofanie się z wielu ważnych obietnic, ale też duże rozczarowanie licznych wyborców, albo PiS będzie się starał spełnić jak najwięcej obietnic, co z kolei może oznaczać rozwalenie budżetu i pójście trochę w kierunku greckim. Obstawiałbym, że będzie coś pośrodku – PiS będzie się starało spełniać populistyczne obietnice, ale wszystkiego i tak nie spełni. W każdym razie, cokolwiek się nie stanie, prędzej czy później rzesza wyborców od PiS się odwróci i wkurzy. No a partie Gowina i Ziobry zawsze mogą sobie i wyborcom przypomnieć, że są odrębnymi partiami i się z tego okrętu ewakuować. Oczywiście na razie wyjście z klubu nie będzie im się opłacało. Potencjał ma szczególnie Polska Razem, której reprezentantami mogą się stać potencjalni przybysze z innych klubów. Co ciekawe – partia ta już teraz ma tylu bliskich sobie senatorów, że gdyby chciała, mogłaby od razu powołać klub senatorski (pomijając oczywiście fakt, że senatorami PO i PiS zostało m.in. trzech byłych posłów PJN, no i to, że w Sejmie wraz z niektórymi posłami wybranymi z list Kukiza’15, ale także PO i Nowoczesnej, partia Jarosława Gowina też jak najbardziej ma potencjał klubowy).

Platforma Obywatelska. Porażka po ośmiu latach musiała przyjść. Zwłaszcza, że kryzys uniemożliwił zrealizowanie szumnie brzmiących obietnic z kampanii wyborczej w 2007 roku, no a ponieważ naturalne, że obywateli bardziej interesuje własne życie niż budżet państwa, partii musiało się dostać też za podwyższenie wieku emerytalnego. Poza tym Donald Tusk nie zrobił wszystkiego, co mógł, a podsłuchane rozmowy w restauracjach i ich okoliczności zrobiły fatalne wrażenie. Także przywództwo Ewy Kopacz nie mogło się skończyć dla PO lepiej. Partia niepotrzebnie skręciła także w lewo, co może aż tak wielu wyborców nie odstraszyło, jednak część owszem (mnie przede wszystkim to). Jeśli Ewa Kopacz zostanie wybrana na przewodniczącą partii, pogrzebie szanse na sukces PO w wyborach za kilka lat. Jedynie Tomasz Siemoniak i Rafał Trzaskowski będą wówczas widoczną wartością dodaną, jednak wiele to nie pomoże. Schetynowcy wówczas odejdą i najpewniej sprzymierzą się z Nowoczesną (o ile wręcz nie poszerzą tej partii o siebie). Przewodnictwo Grzegorza Schetyny w PO jednak jest możliwe, a to stwarzałoby szanse na realną odbudowę partii.

Kukiz’15. Paweł Kukiz nie roztrwonił całego potencjału z wyborów prezydenckich, jednak się poobijał. Raczej wątpliwe, aby klub tego ruchu rozpoczął kadencję w liczbie 42 posłów. Najpewniej powstanie koło Ruchu Narodowego, o którym pisałem już w poprzednim wpisie, przed wyborami. Być może, jeśli miałoby to zablokować powstanie tego koła, posłem niezrzeszonym zostanie Liroy? W każdym razie z biegiem czasu możliwe są różne secesje z tego klubu i powstanie nowych kół (a może i jakiegoś klubu), niektórzy posłowie mogą też przejść do klubu PiS. Mało prawdopodobne jest istnienie klubu Kukiz’15 pod koniec kadencji, za cztery lata.

Nowoczesna. Poważny projekt dla sierot po Unii Wolności oraz liberałów rozczarowanych PO. Zrobił też bardzo dobrą kampanię. Nie wszedł może z jakimś super wynikiem, jednak sukces jest niewątpliwy. Potencjał tego ugrupowania zależny jest wprost od tego, w którą stronę pójdzie PO. Sama Nowoczesna niczego nie zepsuje, ale może być przyblokowana przywództwem Schetyny w Platformie. Wtedy być może za kilka lat będzie zmuszona wejść z PO w koalicję wyborczą. Jeśli na czele PO pozostanie Kopacz – sojusz Petru i Schetyny będzie miał większe poparcie od Platformy i stanie się najrealniejszą siłą opozycyjną.

Zjednoczona Lewica. Lawina błędów SLD i partii Janusza Palikota spowodowała, że los lewicy, pomimo dobrego finiszu, uzależniony był od szczęścia – tego im na ostatniej prostej jednak zabrakło (głównie za sprawą Partii Razem). Teraz lewicy pozostanie głównie demokracja uliczna. Oczywiście rozczarowanie rządami PiS stwarza lewicy jakąś szansę na powrót za cztery lata, jednak trudno powiedzieć, czy zostanie ona wykorzystana. Być może za jakiś czas powstanie z tego jedna partia (przynajmniej z połączenia SLD z TR i może UP, bo zielona partia jest potrzebna, a PPS to jednak tradycja – chyba że Zieloni i PPS staną się takimi częściami nowej partii, jak UPR Ruchu Narodowego).

Polskie Stronnictwo Ludowe. Partia tradycyjnie przekroczyła próg wyborczy, jednak w sposób naturalny dostało jej się za 8 lat współrządzenia (m.in. za udział w podwyższeniu wieku emerytalnego, być może także za trzymanie na funkcji szefa klubu Jana Burego i jego start z „1” na liście). Szansy do końca nie wykorzystał także nowy szef partii Janusz Piechociński. Zastąpić go powinien wkrótce Władysław Kosiniak-Kamysz, co stworzy dobrą przestrzeń dla partii (chyba lepszą niż gdyby na funkcję szefa wrócił Waldemar Pawlak bądź Jarosław Kalinowski – co wprawdzie ustabilizowałoby partię, jednak nie gwarantowałoby jej przekroczenia progu w kolejnych wyborach).

Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja. Podobnie jak w przypadku ZL, zabrakło szczęścia w końcówce. Główną przyczyną całej tej sytuacji, że Janusz Korwin-Mikke nie wszedł do Sejmu, jest Paweł Kukiz, który odessał mu elektorat. Częściowo także Ryszard Petru. Jednak, co ciekawe, próg prawdopodobnie zostałby przekroczony pomimo Kukiza’15 i Nowoczesnej, gdyby nie wystartowały komitety Zbigniewa Stonogi i Grzegorza Brauna oraz w kilku okręgach KNP. Być może jakąś cząsteczkę zabrali także JOW Bezpartyjni. KORWiN nadal jednak zasiada w Europarlamencie i będzie mógł realnie zbierać prawicowy elektorat rozczarowany Pawłem Kukizem i nie chcący (więcej – w części przypadków) głosować na PiS. Ma szansę za cztery lata, choć lider coraz starszy.

Partia Razem. Gdyby odbyły się powtórzone wybory, miałaby naprawdę spore szanse na przekroczenie progu. Potencjał jest ewidentny, jednak co z tego zostanie za kilka lat? Trudno powiedzieć. Gdyby nie podchwycony przez media występ Adriana Zandberga w debacie telewizyjnej, ugrupowanie pomimo wykonania olbrzymiej pracy prędzej czy później by się wykończyło.

Pozostałe ugrupowania wystawiające listy. Zbigniew Stonoga powinien dać sobie raczej spokój z polityką, bo nie ma na nic szans. Podobnie Grzegorz Braun (chyba że dogada się z KNP w sprawie ideowego egzystowania na skrajnych obrzeżach polityki). JOW Bezpartyjni, jeśli chcą nadal działać, powinni organizować struktury od podstaw i liczyć na rozczarowanie Pawłem Kukizem. Priorytetem powinny być dla nich wybory samorządowe, a ich wynik odpowiedzią na pytanie o sens kolejnego startu w wyborach parlamentarnych. Z KNP nie może być dalej, jak jest, jeśli partia chce jakoś zaistnieć. Chyba że nie chce. A jeśli chce, ale nie z Korwin-Mikkem jako liderem, niech tworzy coś wspólnie z RN i być może Republikanami na bazie postkukizowego koła w Sejmie. Samoobrona i RS RP powinny połączyć siły, a najlepiej dogadać się z ZL (np. jako sojusznicy PPS) albo z Partią Razem (która chyba jednak nie widziałaby ich mile, podobnie zresztą jak PSL, jeśli chciałby się odświeżyć). Coś takiego, jak OdP, nie jest potrzebne jako odrębny byt – jeśli chce działać, to w ramach czegoś takiego, jak JOW Bezpartyjni.

Nie będę pisać o ugrupowaniach, które ani nie wystawiły list, ani nie dostały się do parlamentu, jednak niektóre z nich mogą spróbować odnaleźć się w różnych konfiguracjach.

© Karuzela
polityczna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci