Menu

Karuzela
polityczna

ProKOD-owska Platforma 2.0

pawmak

Wczoraj z Platformy Obywatelskiej wykluczono trzech posłów (Jacka Protasiewicza, Stanisława Huskowskiego i Michała Kamińskiego - który, jak się okazało, był członkiem partii, odkąd do zarządu krajowego wpłynęła jego deklaracja) oraz radnego sejmiku lubuskiego (Tomasza Możejkę). Nie będę na razie oceniać, kto ma rację i do kogo mi tu bliżej, a do kogo dalej, ale dla "zabawy" skupię się na prawdopodobnym scenariuszu na przyszłość.

Oczywistością jest, że mamy do czynienia z początkiem poważnego rozłamu w tej partii i początkiem lawiny. Pytanie jest o skalę tej lawiny, gdyż nie jest tajemnicą, że liderką antyschetynowego środowiska jest sama I wiceprzewodnicząca partii, niedawna premier Ewa Kopacz, a patronem honorowy przewodniczący partii Donald Tusk (mający jednak w tym momencie związane ręce, jeśli chodzi o politykę krajową, a w przypadku, jeśli w 2020 roku zostałby prezydentem Polski, to nadal nie mógłby panować nad partią, w związku z czym jego kandydatura jest tak bardzo na rękę Grzegorzowi Schetynie). Przyjrzyjmy się działaczom, którzy w ewidentny sposób powinni trzymać z wyrzuconymi. Nazwiska, które można tu wymienić (poza Ewą Kopacz), to Stefan Niesiołowski (faktycznie już postawił się poza partią), Bogdan Borusewicz, Marek Biernacki, Jarosław Wałęsa, Marian Zembala, Henryka Krzywonos, Cezary Grabarczyk, Joanna Mucha, Waldy Dzikowski, Agnieszka Pomaska, Michał Szczerba, Sławomir Nitras, Cezary Tomczyk, Joanna Kluzik-Rostkowska, Jan Filip Libicki czy Jacek Tomczak, być może także m.in. Hanna Gronkiewicz-Waltz (Małgorzata Kidawa-Błońska chyba nie, raczej lojalni wobec obecnego lidera powinni być też Tomasz Siemoniak czy Rafał Trzaskowski).

Jeśli rzeczywiście doszłoby do odejścia tych osób, prawdopodobnie powstałaby nowa partia. Oczywiście nie po to, aby startować w wyborach samodzielnie, lecz dążąca do szerokiej koalicji antypisowskiej. Spośród polityków nierozłamowych z PO, do takiej formacji mogliby dołączyć Roman Giertych czy Rafał Dutkiewicz. Ugrupowanie to byłoby bardziej antypisowskie od Platformy Obywatelskiej i ściśle współpracowało z Komitetem Obrony Demokracji. Co do rysu ideowego tej partii - byłaby ona wielonurtowa - od twardych prawicowców (Giertych, Biernacki, Libicki, Tomczak), przez umiarkowanych konserwatystów po ewidentnych centrowych liberałów. Z obecnie istniejących partii najbardziej po drodze nowemu tworowi byłoby z jednej strony z centrowo-liberalnym tercetem Nowoczesna - Partia Demokratyczna - Stronnictwo Demokratyczne, a z drugiej strony z narodową Ligą Polskich Rodzin, ewentualnie antypisowskim środowiskiem wałęsowskiej Chrześcijańskiej Demokracji III RP. Rozłamowcy nie dołączą do żadnej z tych partii. Nie tylko dlatego, że Nowoczesna nie chce przyjmować "spadów" (Michał Jaros był tutaj uzasadnionym wyjątkiem), a pozostałe te ugrupowania są zapomniane i marginalne, ale także dlatego, żeby powołać konkretną partię zespalającą te wszystkie nurty, będącą silnym podmiotem koalicji pod patronatem KOD (jednym z dwóch najsilniejszych obok Nowoczesnej, która w odróżnieniu od nowej partii jest czysto centrowo-liberalna i składa się głównie z nowych w polityce działaczy). Ideowo obchodziłaby PO zarówno z prawej, jak i z lewej strony. Byłaby radykalnie antypisowska, ale jednocześnie miała w sobie silne prawicowe skrzydło (być może nawet wzmocnione rozwiązaniem LPR czy ChDRP), a także skrzydło tożsame z dawną Unią Demokratyczną (której wzorem mogłaby się dzielić na oficjalne frakcje, w przyszłości mogłaby też zresztą wchłonąć PD).

Jeśli chodzi o nazwę nowego tworu, to chyba najsensowniejsze to Polska Platforma Demokratyczna, tudzież Polska Akcja Demokratyczna. "Polska" w nazwie podkreślałoby przywiązanie do patriotyzmu, co byłoby ukłonem w stronę twardych konserwatystów. Z kolei przymiotnik "Demokratyczna" nawiązywałby do demokracji, która byłaby główną wartością ugrupowania (stojącego w opozycji do wodzowskich PiS i PO Schetyny, niedemokratycznych rządów PiS i zgadzałoby się z bliskością do KOD oraz z jednej strony do partii typu PD i SD, a z drugiej strony do nurtów narodowo-demokratycznego i chrześcijańsko-demokratycznego). Partia mogłaby się nazywać po prostu Polska Demokratyczna, ale skrót nie byłby na rękę Partii Demokratycznej, więc sensowny byłby człon środkowy. Człon "Platforma" byłby z jednej strony nawiązaniem do PO Tuska, a z drugiej podkreślałby wielonurtowość. Natomiast człon "Akcja" nawiązywałby do AWS (w której byli Kamiński, Niesiołowski czy Biernacki i która też była wielonurtowa) z jednej strony, a z drugiej strony w zbitce "Akcja Demokratyczna" do ROAD-u. Może więc PPD, może PAD (co by myliło się w internetowym świecie z Andrzejem Dudą), a może jakimś rozwiązaniem byłaby też nazwa Polski Ruch Demokratyczny (zupełnie nowy skrót PRD i takowoż "świeżościowe" nienawiązywanie do PO, AWS ani ROAD, lecz może zamiast tego takie "podskórne" do ruchu Kukiza, Ruchu Palikota, tudzież Ruchu Społecznego AWS...).

Spójrzmy jeszcze na to zjawisko z pewnego bliskiego mi punktu widzenia w kontekście historii alternatywnej. Wyobraźmy sobie, że Platforma Obywatelska wyglądałaby tak samo trzy lata temu, kiedy odchodził z niej Jarosław Gowin. W partii rządzi Schetyna (z którym trzymał przeciw Tuskowi), którego ważnym stronnikiem jest Paweł Zalewski, a wypychani są Kamiński (którego Gowin nie chciał w Polsce Razem, mimo że wywodził się z PJN) czy Niesiołowski (często krytykujący Gowina), a sama partia rozmawia z PiS-em np. w sprawie Wołynia czy koalicji w sejmiku dolnośląskim i pomimo deklaratywnej opozycyjności totalnej, PiS (choćby ustami Ryszarda Terleckiego) otwarcie woli ją od Nowoczesnej... Wygląd wiec na to, że wówczas Gowin (zwłaszcza gdyby wiedział, jak rządzić będzie PiS, co będzie musiał firmować jako wicepremier) z PO by nie odszedł. Ale z drugiej strony... Mógłby odejść, ale jeśli już, to na pewno nie w orbitę PiS, tylko do nowej partii (bo mimo wszystko miałby tam Biernackiego, Dutkiewicza czy Libickiego i Niesiołowski by mu nie przeszkadzał, a gowinowa przeszłość i do tradycji udeckiej też by pasowała...).

Po czerwcu

pawmak

Pora podsumować kolejny już miesiąc, czyli czerwiec, w którym polityka nie była pierwszoplanowym tematem, toteż nie za wiele się w niej działo.

Partią miesiąca zostaje:

Nowoczesna

Zanotowała chyba najkorzystniejszy bilans sondażowy, poza tym przejęła z PO idealnie pasującego do niej posła. Wprawdzie kolejni "dolni" działacze się zbuntowali, ale to akurat nie ma większego znaczenia.

Antypartią miesiąca zostaje:

Platforma Obywatelska

Nie doszło w niej (przynajmniej na razie) do rozłamu, jednak tarcia są coraz bardziej jawne i wstydliwe. Odszedł poseł do Nowoczesnej, a członkostwo zawiesił eurodeputowany będący szefem think tanku i będący synem legendarnego Lecha Wałęsy. Już nawet trudno ukryć gierki Ewy Kopacz, a Stefan Niesiołowski prezentuje taką postawę wobec partii, za jaką ostro krytykował partyjnych kolegów za czasów Donalda Tuska... Partia nie ma też dobrej prasy.

Podsumowanie zmian:

Nowym posłem PiS (w miejsce Andrzeja Jaworskiego) został Grzegorz Raczak. Poseł Michał Jaros przeszedł z PO do klubu Nowoczesnej. Senator Józef Zając ponownie wstąpił jednak do klubu PSL, w związku z czym przestało istnieć Koło Senatorów Niezależnych - Marek Borowski i Lidia Staroń dołączyli do jedynego do tej pory niezrzeszonego Grzegorza Napieralskiego. Mandat eurodeputowanej PiS objęła (w miejsce Janusza Wojciechowskiego) Urszula Krupa. Co ciekawe, ze wszystkich wymienionych przeze mnie powyżej (przynajmniej nie w nawiasach, bo tu może być różnie) osób, członkami partii są jedynie... Napieralski (BC) i ewentualnie Borowski (SDPL), a Raczak, Jaros, Zając i Krupa reprezentują różne partie jako bezpartyjni.

Podsumowanie maja

pawmak

Pora podsumować politycznie następny miesiąc, maj. Choć nastąpiło trochę (choć nie bardzo znaczących) zmian, to generalnie była stabilizacja i żadna partia nie wyróżniła się znacząco w żadną stronę.

W tych warunkach partią miesiąca zostaje:

Polskie Stronnictwo Ludowe

PSL wreszcie bardziej przebiło się medialnie, a to za sprawą mocno koncyliacyjnej postawy w obliczu kryzysu związanego z Trybunałem Konstytucyjnym. Ludowcy z jednej strony jak najbardziej są po stronie krytyków postawy obozu rządzącego i wraz z KOD-em walczą o praworządność, jednak z drugiej potrafili przygotować projekt ustawy, który zyskał pewne uznanie nawet w Prawie i Sprawiedliwości, z którym do rozmów prezes PSL zasiadł. Stronnictwo przebiło się więc jako jedyna partia wyrażająca z pewnością poglądy sporej grupy społeczeństwa, pt. "Wszystko jedno jak to zrobicie, ale dogadajcie się w końcu w sprawie tego TK, bo chcemy mieć już święty spokój z tym tematem". Zresztą sondaże PSL drgnęły generalnie w górę. Postawa PSL była oczywiście kontrowersyjna dla wszystkich innych, ale tak to już jest w warunkach polaryzacji politycznej. Nagrody dodatkowej za maj nie będzie, natomiast pewne małe korzyści w minionym miesiącu odniosło m.in. PiS.

Antypartią miesiąca zostaje:

Nowoczesna

Której przypadło to po raz pierwszy. Jest to właściwy moment na sygnał ostrzegawczy dla tej partii. Sondaże poszły nieco w dół, odeszło sporo działaczy we Wrocławiu (którzy założyli stowarzyszenie Wrocław 2018), a Ryszard Petru po raz kolejny zaliczył wpadkę retoryczną (w sprawie Konstytucji 3 maja). Jeśli chodzi o inne partie, to coraz mocniej gotuje się w Platformie Obywatelskiej, ale ewentualne spektakularne wydarzenia są dopiero przed nami...

Podsumowanie zmian:

W Sejmie powstało pierwsze w tej kadencji koło, Wolni i Solidarni. Założyli go dotychczasowi posłowie niezrzeszeni Kornel Morawiecki (który został jego przewodniczącym) i Małgorzata Zwiercan, a także Ireneusz Zyska, który przeszedł bezpośrednio z klubu Kukiz'15. Ponadto wygasł mandat posła PiS Andrzeja Jaworskiego, a z RN wystąpili dwaj posłowie, którzy zdecydowali się pozostać w klubie Kukiz'15 (Adam Andruszkiewicz i Sylwester Chruszcz). W tej chwili tylko Bartosz Józwiak (UPR) i Jacek Wilk (KNP) są partyjnymi członkami klubu Pawła Kukiza. Zmiany nastąpiły także w Senacie. Józef Zając przystąpił do Koła Senatorów Niezależnych (okazuje się, że już w kwietniu wystąpił z klubu PSL). Nie wiadomo, czy porzucił w ogóle współpracę z PSL (którego i tak nie był członkiem), czy mamy tu powtórkę sytuacji z kadencji 2005-2007, kiedy dwaj senatorowie (lecz i członkowie) PSL także współtworzyli początkowo klub tej partii, by potem współtworzyć Koło Senatorów Niezależnych i Ludowych (pozostając w PSL). Ludowcy na razie nie odpowiadają na twitterze w tej sprawie, więc być może po prostu w kwietniu stracili senatora. A w KSN bilans jest zerowy, bowiem do klubu PiS przeszedł Jarosław Obremski. Był on bliższy Polsce Razem niż samemu PiS, jednak nic nie wiadomo, aby został jej reprezentantem. Tym bardziej nie można tego zakładać, że partia ta straciła dwoje senatorów, którzy weszli z jej rekomendacji jako bezpartyjni. W kwietniu przeoczyłem Małgorzatę Kopiczko, która wstąpiła do PiS. W maju uczynił to natomiast sam minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Polska Razem ma więc w tej chwili 4 senatorów, jednak wszyscy są członkami tej partii (parę miesięcy temu został nim Tadeusz Kopeć). Mandat eurodeputowanego utracił Janusz Wojciechowski z PiS, który został wybrany do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego. Nastąpiły też zmiany we władzach partyjnych. Zapowiadanymi nowymi (i śrubującymi rekord do 11) wiceprzewodniczącymi SLD zostali Anna Mackiewicz i Sebastian Wierzbicki. Zmiany nastąpiły też w 9-osobowym zarządzie (czyli kolektywnym liderze) Partii Razem. Zniknęli z niego Aleksandra Cacha, Jakub Danecki i Katarzyna Paprota, których zastąpili Magdalena Malińska, Mateusz Trzeciak i Weronika Samolińska. To nie koniec, jeśli chodzi o lewicowe partie, bowiem wybrano też władze Polskiej Lewicy (coraz przychylniejszej komunistom, nawiasem mówiąc). Jeśli chodzi o najwyższe funkcje, to zmiany dotknęły jedynie wiceprzewodniczących. Chyba jako jedyny funkcję tę zachował Stanisław Opala, a dołączyli do niego Józef Lewandowski, Marek Mrówczyński i Andrzej Ordziejewski. Wcześniej (dotychczas?) funkcję tę pełnili Karol Kostrzębski i Anna Orzeł. Na funkcji wiceprezesa Jedności Narodu Jana Szymańskiego zastąpił Adam Domaradzki. Ponadto powołano przypadającą na bieżącą kadencję władz radę polityczną PD, której to rady przewodniczącym został Janusz Onyszkiewicz.

Masa partii do wykreślenia?

pawmak

Blisko miesiąc temu na stronie Państwowej Komisji Wyborczej pojawił się komunikat w sprawie sprawozdań finansowych złożonych (bądź nie) przez zarejestrowane partie polityczne za 2015 rok. Spośród ponad 80 zarejestrowanych do 2015 partii, aż 14 nie złożyło sprawozdań w ogóle, zaś trzy uczyniły to po wymaganym terminie (czyli dopiero w kwietniu). W art. 38c ustawy o partiach politycznych czytamy:

1. W przypadku niezłożenia przez partię polityczną sprawozdania w terminie określonym w art. 38 ust. 1 Państwowa Komisja Wyborcza występuje do Sądu z wnioskiem o wykreślenie wpisu tej partii z ewidencji.

2. W przypadku, o którym mowa w ust. 1, Sąd po przeprowadzeniu rozprawy wydaje postanowienie o wykreśleniu wpisu partii politycznej z ewidencji.

Oznaczałoby to, iż aż 16 (bez rozwiązanej w 2013 roku Racji Polskiej Lewicy, która niedawno w końcu została już wykreślona) partii zostałoby wykreślonych z rejestru z powodu problemów ze sprawozdaniami finansowymi. Czy jednak odbywa się to na zasadzie automatycznej? Z praktyki wynika, że jeśli chodzi o partie, które w ogóle nie złożyły sprawozdań, to raczej tak. Czasem nie odbywa się to szybko i taka partia jeszcze przez rok czy nawet i dłużej pozostaje w rejestrze, jednak w końcu zostaje wykreślona. Chyba jedyny przykład z ostatnich lat dotyczący partii, która pomimo braku złożenia sprawozdania nie została wykreślona, to casus Polskiej Lewicy, która nie złożyła sprawozdania za 2008 rok, a mimo to do tej pory pozostaje w ewidencji pod tym samym numerem. Pewnie jednak doszło do uwzględnienia jakiegoś odwołania i był to rzeczywiście wyjątkowy przypadek. Wygląda na to, że takich skutków nie rodzi złożenie sprawozdania po terminie, jak można wnioskować z przypadku Polskiej Partii Narodowej, która pozostaje pod tym samym numerem ewidencyjnym, pomimo nieterminowego złożenia sprawozdania za rok 2013. Być może więc wobec Elektoratu, Ruchu Narodowego i Jedności Narodu nie zostaną wyciągnięte tak daleko idące konsekwencje. Co do Elektoratu, to wydawało się, że partii tej nie chce się już działać, gdyż rozwiązała swój komitet przed wyborami parlamentarnymi, a od tej pory na jej stronie widnieje wyłącznie informacja o zawieszeniu KW. Skoro jednak złożyła to sprawozdanie, to może jeszcze nie koniec. Być może obronią się też dwie narodowe partie - ambitny RN posiadający nawet reprezentacyjkę w Sejmie oraz niedawno powstała JN, w której szeregach są m.in. byli parlamentarzyści i inne w miarę znane osoby.

No to zajmijmy się tymi 13 (bez Racji PL) formacjami, które, jak wszystko na to wskazuje, zostaną wyrejestrowane.

Stonoga Partia Polska i tak się już rozwiązała, więc tu nie ma o czym mówić. Wydawało się, że przestała działać Partia Emerytów Rencistów Rzeczypospolitej Polskiej, jednak właśnie odkryłem, że ponownie, i to w nowej wersji, funkcjonuje strona tego ugrupowania (http://www.perrp.pl/), więc może jednak działają, aczkolwiek żadnych aktualności tam nie widać. Polskie Forum Osób Niepełnosprawnych i Specjalnej Troski nie złożyło sprawozdania także za 2014 rok, więc tu pewnie mamy przypadek, kiedy sąd po prostu nie zdążył do końca roku wyrejestrować tej formacji (po której słuch i tak dawno zaginął, jednak w latach 1993-1997 miała ona posła). Wśród partii, które nie złożyły sprawozdań, mamy sporo takich, które działają od ledwie kilkunastu miesięcy i być może po prostu... nie zdawały sobie sprawy z takiego obowiązku, podobnie jak nie zdawał sobie jej z niego Janusz Palikot, którego Ruch Poparcia nie złożył sprawozdania za rok 2010, w związku z czym w 2011 zarejestrował on formalnie nową partię Ruch Palikota. A ugrupowania, które tym razem są w takiej sytuacji to: Dzielny Tata, Legion Patriotów, Moja Polska, Obywatelska Rzeczpospolita Polska, Frankowicze Przeciw Bezprawiu oraz Republikanie RP. Wygląda na to, że działalności odechciało się funkcjonującej od 2007 roku Partii Regionów, która kiedyś była chyba jedną z kilkunastu najsilniejszych partii, jednak od kilku lat nie ma strony internetowej, a jej działacze mogli się porozchodzić (np. do Zmiany, notabene ciągle niezarejestrowanej) lub w ogóle sobie dać spokój. Jeszcze sporo dłuższą historię ma Polski Ruch Uwłaszczeniowy, który też od wielu lat nie ma strony, a jego lider (chyba jedyny aktywny działacz :P) już w 2011 wystartował do Senatu jako członek Polski Patriotycznej, a np. w 2014 poparł KNP. Czyli żadna strata, tylko sytuacja naturalna. Zastanawia obecność w tym gronie Ruchu Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka. Nie jest to duża partia, niemniej jej strona wciąż aktywnie działa i nic nie wskazuje na zaniechanie aktywności tego ugrupowania. Największą niespodzianką jest jednak w tym gronie obecność Polskiej Partii Pracy - Sierpień 80. Przez kilka niedawnych lat była to największa siła na lewo od SLD, która w latach 2004-2011 solidnie wystawiała wszędzie listy wyborcze. W ostatnich latach aktywność tego ugrupowania jednak wyraźnie spadła. PPP była jednak już kiedyś wykreślona i zarejestrowana ponownie (i bynajmniej nie ona jedna) - a więc jakkolwiek liczba tych wszystkich partii, którym grozi wykreślenie, jest wyjątkowo duża i pewnie rzeczywiście zostaną one wyrejestrowane, tak nie jest wielkim problemem zarejestrować takiej partii w niedługim czasie ponownie.

 

Dawno po kwietniu

pawmak

Późno trochę, ale nigdy za późno na podsumowanie poprzedniego miesiąca, w tym wypadku kwietnia.

Żadna partia się szczególnie nie wyróżniła, natomiast z tego, co się dało, powiedzmy, że partią miesiąca została:

Nowoczesna

Przejęła ona, wraz z kilkoma dotychczasowymi radnymi PO, współwładzę w 4. co do wielkości mieście w Polsce, czyli Wrocławiu, powołując jeden ze swoich nielicznych klubów radnych. Utrzymała też stabilne poparcie w sondażach, pomimo twardej konkurencji ze strony PO i niesprzyjających komentarzy ze względu na próby jej konstruktywnej opozycyjności.

Antypartią miesiąca został tym razem:

Ruch Narodowy

PiS się dalej kompromitowało, ale niczym tak spektakularnym. PO bardzo dużo straciła w sejmiku dolnośląskim i na poważnie słychać o tąpnięciach w niej, ale na razie nie było spektakularnych odejść, typu parlamentarzyści (a mogą one nastąpić już wkrótce). O Ruchu Narodowym wprawdzie zrobiło się głośno w mediach i nawet się pojawił w jakimś sondażu, a żaden poseł tej partii nie przestał jeszcze być jej członkiem, jednak de facto RN przeżył w minionym miesiącu dotkliwą porażkę. Miał 5 posłów i podjął taką decyzję, że został mu de facto tylko 1 i to niezrzeszony, choć decyzja ta była o powołaniu własnego koła. Z pozostałej "4" posłów tej partii, 2 okazało się, że do niej nie należy, a pozostałych 2 formalnie jeszcze należy, ale ponieważ sprzeciwili się decyzji partii, de facto jej już nie reprezentują. A za tym powinny iść dość poważne konsekwencje, bowiem wśród tych niezgodnych z linią posłów są liderzy najważniejszych filarów ugrupowania, czyli Młodzieży Wszechpolskiej i UPR. Oprócz tego, choć RN wprowadził z list Kukiza'15 5 posłów, to jeszcze 5 weszło z jego poparciem i także żaden z nich nie zdeklarował chęci budowy koła, a niektórzy z nich się mocno z liderem partii poróżnili.

Podsumowanie zmian:

Zmarł poseł PiS Artur Górski, po którym mandat objął Andrzej Melak. Ponadto 3 posłów stracił Kukiz'15. To Małgorzata Zwiercan, Kornel Morawiecki i prezes RN Robert Winnicki, którzy na razie pozostają niezrzeszeni. Po kongresie SD nie nastąpiły duże zmiany we władzach partii, niemniej w wyniku redukcji liczby wiceprzewodniczących funkcję tę przestali pełnić Bogdan Lis, Magdalena Skrzydlewska i Robert Smoleń. Przewodniczący, pozostali wiceprzewodniczący, gensek ze swoim zastępcą oraz skarbnik pozostali ci sami.

Marzec do podsumy

pawmak

Podsumujmy teraz kolejny miesiąc w polityce, czyli marzec.

Partią miesiąca została tym razem:

Partia Razem

Ze względu na genialną PR-owo reakcję po opinii komisji weneckiej na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z wyświetlaniem go na KPRM i efektownym pokazaniem się swoimi protestami. Zaprzepaszcza wprawdzie to dobre wrażenie lewackim radykalizmem w sprawie aborcji, ale to dopiero zaczęła w kwietniu. Zresztą też nie wiadomo, czy kapitału politycznego summa summarum i na tym nie zbije.

Antypartią miesiąca zostaje:

Prawo i Sprawiedliwość

Cóż, zastanawiałem się, czy nie dać PiS-owi trochę "oddechu" i nie przyznać nagrody Platformie Obywatelskiej, w której dzieją się różne tarcia na czele z zmniejszeniem klubu w sejmiku dolnośląskim z 16 do 6 radnych i utraty władzy w tym jej bastionie, a partii notowania generalnie spadają, jednak PiS-owi sondaże owe spadają jeszcze bardziej konsekwentnie, a i powody są konkretne. Klarownym wstydem dla partii jako siły demokratyczno-unijnej jest jej zachowanie w kontekście opinii komisji weneckiej. Wyjątkowe lekceważenie jej wytycznych, a przecież to sami ją prosili... No i tradycyjna tania propaganda, że wszyscy winni, tylko nie oni, bo co złego, to nigdy nie oni.

Podsumowanie zmian:

Nastąpiła zmiana w składzie posłów PiS, gdyż wybranego na członka Rady Polityki Pieniężnej Jerzego Żyżyńskiego zastąpił Bartłomiej Stawiarski. Mandat senacki objęła reprezentująca PiS Anna Maria Anders. Wiceprzewodniczących wybrała wreszcie Nowoczesna, którymi zostali Katarzyna Lubnauer, Jerzy Meysztowicz i Joanna Schmidt. Na funkcji skarbnika UPR Sylwię Domaradzką zastąpił Jacek Wychowaniec. Nie piszemy w tym miejscu o sejmikach, jednak ponieważ poprzedni wpis traktował na ten temat, a nastąpiła duża zmiana w sejmiku województwa dolnośląskiego, to nadmieńmy, że 16-osobowy klub PO zmniejszył się o 10 osób (wszystkich radnych z ODŚ, a także rozłamowców z samej partii), a skorzystali na tym Bezpartyjni Samorządowcy, którzy wreszcie powołali własny klub. Do 3 z 4 ich dotychczasowych niezrzeszonych radnych dołączyło ów 10 z klubu PO, a także inny niezrzeszony, reprezentujący dotychczas SLD, w związku z czym BS stali się od razu największym klubem, mając 14 rajców. A propos, na blogu pojawiła się nowa zakładka z partyjnym licznikiem radnych wojewódzkich (wzorem partyjnego licznika parlamentarzystów), który w miarę możliwości będzie aktualizowany.

Partie i kluby w sejmikach województw

pawmak

Pora przedstawić aktualną sytuację w sejmikach województw. Akurat nie ma żadnych wakatów, jeśli chodzi o mandaty radnych i można wszystko sensownie ogarnąć. Sytuację przedstawię pod kątem klubów, jakie występują w sejmikach, a także partii, których przedstawiciele w nich zasiadają.

Oto, podobnie jak w jednym z wpisów jeszcze sprzed wyborów samorządowych, zestawienie partii reprezentowanych ogółem w sejmikach:

  • Platforma Obywatelska - 178 radnych
  • Polskie Stronnictwo Ludowe 156 radnych (klubowo 157)
  • Prawo i Sprawiedliwość - 140 radnych (klubowo 169)
  • Sojusz Lewicy Demokratycznej - 20 radnych
  • Polska Razem - 12 radnych
  • Solidarna Polska - 9 radnych
  • Prawica Rzeczypospolitej - 7 radnych
  • Biało-Czerwoni 3 radnych
  • Stronnictwo "Piast" 1 radny
  • Unia Pracy - 1 radny

PO, PSL i PiS mają radnych we wszystkich województwach. PSL i PiS wszędzie mają kluby radnych, natomiast PO ma kluby w 15 województwach, w świętokrzyskim jej radni są niezrzeszeni. SLD ma własny klub w sejmiku lubuskim (choć przez parę miesięcy go nie miał), a w dwóch sejmikach tworzy kluby koalicyjne (w śląskim wraz z BC klub SLD Lewica Razem, a w wielkopolskim wraz z jedynym radnym wojewódzkim UP klub SLD-UP). W opolskim radny SLD zasiada w klubie PSL, natomiast niezrzeszeni radni Sojuszu są w 9 sejmikach. W województwach małopolskim, podkarpackim i pomorskim nie ma żadnego "czerwonego" radnego. Rajcy Polski Razem, Solidarnej Polski, Prawicy Rzeczypospolitej i Stronnictwa "Piast" zasiadają jedynie w klubach PiS. BC (zakładam, nie dam głowy, czy prawidłowo) posiada w sejmiku śląskim radnego we wspomnianym klubie SLD LR oraz dwóch radnych niezrzeszonych w sejmiku zachodniopomorskim. Dodać można też, że 1 osoba wybrana w wyborach na radnego należy w tej chwili do Nowoczesnej, jednak mandatu w ogóle nie objęła. Radnymi wojewódzkimi jest dwóch szefów partii - Zdzisław Podkański ze Stronnictwa "Piast" i Waldemar Witkowski z Unii Pracy (jedyni radni sejmikowi tych ugrupowań).

A teraz, jak przedstawia się sytuacja klubowo-partyjna w poszczególnych sejmikach:

Dolnośląskie

PO ma 16 radnych, z czego 5 to dutkiewiczowcy ze stowarzyszenia Obywatelski Dolny Śląsk. Klub PiS posiada 9 radnych, w tym 1 z Polski Razem. PSL ma 5 radnych, natomiast 6 jest niezrzeszonych. 4 z nich weszło z list Bezpartyjnych Samorządowców (w tym 2 działaczy ODŚ), 2 innych zaś reprezentuje SLD.

Kujawsko-Pomorskie

PO posiada 14 radnych, PSL 10, PiS 7 (w tym 1 z Polski Razem), a 2 jest niezrzeszonych. 1 z nich reprezentuje SLD, drugi tego zaprzestał.

Lubelskie

13 radnych liczy klub PiS, z czego po 1 należy do Solidarnej Polski i do Stronnictwa "Piast". 12 radnych ma PSL, 7 PO, a 1 niezrzeszony reprezentuje SLD.

Lubuskie

10 radnych ma PO, 7 PSL, po 5 PiS i Bezpartyjni Samorządowcy, a 3 SLD. BS to nowy klub, który utworzyło 3 dotychczasowych radnych stowarzyszenia Lepsze Lubuskie (w tym 1 wybrany z listy PSL) i 2 niedawnych radnych klubu Lewica, którzy dotychczas należeli do SLD (choć opuścili klub tej partii kilka miesięcy temu).

Łódzkie

PiS ma 12 radnych, w tym 1 z Polski Razem. Po 10 radnych posiadają PSL i PO, zaś niezrzeszony jest 1 radny SLD.

Małopolskie

Klub PiS ma 17 radnych, z czego po 2 reprezentuje Polskę Razem i Solidarną Polskę. Jako partia PiS przegrywa więc z PO, która ma radnych 14. PSL posiada 8 rajców.

Mazowieckie

PiS ma 18 radnych, jednak 3 z nich reprezentuję Prawicę Rz., a 1 Polskę Razem. Jako partia PiS jest zatem dopiero na 3. miejscu, gdyż 16 radnych posiada PSL, a 15 PO. Niezrzeszone są 2 radne - 1 z SLD i 1, która znalazła się poza PiS.

Opolskie

Po 9 radnych liczą kluby PO i PSL, jednak klub tej drugiej partii zawiera w sobie reprezentanta SLD. 7 radnych posiada Mniejszość Niemiecka. Klub PiS ma 5 radnych, z czego 2 z Solidarnej Polski.

Podkarpackie

Bezwzględnie najwięcej radnych ma PiS - klubowo 18, przy czym po 2 z nich należy do Polski Razem i Solidarnej Polski, a 1 do Prawicy Rz. 9 radnych ma PSL, a 4 PO. 2 radnych jest niezrzeszonych (ona opuściła PiS, on PO).

Podlaskie

Klub PiS ma 12 radnych, z czego 2 reprezentuje Polskę Razem, a 1 Prawicę Rz. 9 radnych liczy klub PO, 8 PSL, zaś niezrzeszony jest radny SLD.

Pomorskie

17 radnych ma PO, 9 PiS (w tym 1 z Polski Razem), a 7 PSL.

Śląskie

17 radnych posiada PO, 16 PiS (w tym 1 z Solidarnej Polski), 5 PSL, 4 Ruch Autonomii Śląska. 3 radnych liczy klub SLD Lewica Razem - 2 z SLD i 1 z BC.

Świętokrzyskie

Tu mamy tylko 2 kluby. 17 radnych liczy klub PSL, zaś 8 klub PiS - z czego 1 działacza Solidarnej Polski, a także 1 przedstawiciela stowarzyszenia Samorząd 2002 związanego z Wojciechem Lubawskim (to o tyle istotne, że w 2006 i 2010 ów radny tego stowarzyszenia uzyskiwał mandat z listy komitetu Porozumienie Samorządowe - sytuacja analogiczna jak z dutkiewiczowcami i PO w dolnośląskim). 5 rajców jest niezrzeszonych - po 2 z PO i SLD oraz 1 były radny PO.

Warmińsko-Mazurskie

PSL ma 14 radnych, PO 9, PiS 6 (w tym 1 z Polski Razem), niezrzeszony jest radny SLD.

Wielkopolskie

14 radnych posiada PO (jeden z nich na początku kadencji opuścił SLD), 12 PSL, 8 PiS (w tym 2 z Prawicy Rz.), 3 klub SLD-UP (2 z SLD i 1 z UP), a niezrzeszonych jest 2 radnych z listy komitetu Teraz Wielkopolska (w tym jego lider Ryszard Grobelny).

Zachodniopomorskie

12 radnych ma klub PO, 7 PSL, a 6 PiS. 5 jest niezrzeszonych - 2 reprezentuje SLD, a 2 innych, jak domniemuję, BC. 1 radna wybrana została z listy Bezpartyjnych Pomorze Zachodnie (Piotra Krzystka).

Senat uzupełniony podlasko

pawmak

Ze względów technicznych (a także tego, że dużo skakali na nartach) nie udało mi się w piątek zrobić wpisu na temat wyborów uzupełniających do Senatu w okręgu nr 59 (łomżyńsko-suwalskim). Ale teraz jest. A wybory przeprowaadzone zostaały, bo z PiS-u senator na wojewodę powołaany został /że tak zaciągnę to zdanie po podlasku ;)/. A Bohdan Paszkowski na wojewodę powołany mógł być albo z powodu krótkiej ławki rządzącej partii (nawet w województwie, w którym ma tak duże poparcie), albo, właśnie z powodu tego poparcia, po to, aby propagandowo pokazać, że po kilku miesiącach rządzenia Prawo i Sprawiedliwość nadal ma wysokie poparcie społeczne. Partia w końcu mocno się w tę kampanię zaangażowała. Zresztą, jak to zwykle bywa przy wyborach uzupełniających, było wysokie zainteresowanie i niska frekwencja. Trzeba jednak zaznaczyć, że frekwencja, czyli 17,11%, była najwyższą frekwencją w wyborach uzupełniających do Senatu od 1994 roku, nie licząc wyborów przeprowadzonych w 2010 roku razem z prezydenckimi (będących wynikiem katastrofy smoleńskiej). A ponieważ w 1994 roku wybory uzupełniające odbyły się z kolei razem z samorządowymi, mamy do czynienia z najwyższą frekwencją w wyborach uzupełniających do Senatu co najmniej od 1990 roku (a być może i w ogóle, bo nie znamy danych frekwencyjnych z wyborów uzup. w 1989 i 1990). Podczas 25 (nie licząc tych posmoleńskich) elekcji uzupełniających z lat 1995-2015, tylko czterokrotnie frekwencja przekroczyła 10%. Najwyższa (15,84%) była w 2013 roku na Podkarpaciu, kiedy wygrał Zdzisław Pupa (też w pisowskim terenie, i też w wyniku krótkiej ławki, bo senator został powołany na marszałka województwa - wówczas zwycięstwo kandydata PiS było jednak miażdżące...). No właśnie - oto wyniki wyborów (razem z kandydatami, rzecz jasna):

1. Anna Maria Anders - 47,26%

Minister w KPRM, córka gen. Władysława Andersa, posługująca się też nazwiskiem Costa. Bezpartyjna kandydatka Prawa i Sprawiedliwości, popierana także przez partie z PiS współpracujące (szczególnie przez Polskę Razem), ale także przez większość ruchu Kukiz'15 z Pawłem Kukizem na czele (w tym Ruch Narodowy, jak można wnioskować z poparcia Tomasza Rzymkowskiego, a także oficjalnego poparcia Unii Polityki Realnej). W jej kampanię zaangażował się oczywiście też Gniewomir Rokosz-Kuczyński, o którym nie wiadomo, aby opuścił Chrześcijańską Demokrację III RP (która poparła Anders w wyborach październikowych, od których jednak sytuacja się zmieniła). Osoba o znanym nazwisku, jednak z Podlasiem nic wspólnego nie mająca.

2. Mieczysław Bagiński - 41,03%

Wiceprzewodniczący sejmiku podlaskiego, były jego przewodniczący, a także były wojewoda łomżyński. Działacz i kandydat Polskiego Stronnictwa Ludowego, popierany przez praktycznie całą opozycję "prokodowską" - oficjalnie przez Platformę Obywatelską i Nowoczesną (choć ta druga odcięła się częściowo od jego kampanii), ale kibicowały mu zapewne także przez inne partie centrowe i centrolewicowe (zwłaszcza, że Zjednoczona Lewica poparła go w październiku, a Stronnictwo Demokratyczne postuluje właśnie tego typu startowanie zjednoczonej opozycji w wyborach). Także główny nurt ChDRP ewidentnie kibicował Bagińskiemu, gdyż związany z tą partią Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie, konsekwentnie będąc za odsunięciem PiS od władzy, pogratulował mu wyniku. Bagiński do Senatu kandydował już po raz piąty (w tym drugi uzupełniająco), a do parlamentu szósty, przynajmniej w XXI wieku.

3. Jerzy Ząbkiewicz - 6,44%

Bezpartyjny działacz społeczny, górnik i ekonomista, prezes stowarzyszenia Samorządna Suwalszczyzna, kandydat własnego komitetu Praca i Przyszłość, lobbysta na rzecz wydobycia złóż tytanu na Suwalszczyźnie.

4. Szczepan Barszczewski - 3,07%

Radca prawny, kandydat partii KORWiN (szef podlaskich struktur tego ugrupowania), popierany także przez Kongres Nowej Prawicy.

5. Sławomir Gromadzki - 1,18%

Były radny sejmiku podlaskiego z ramienia Samoobrony RP, PO i Prawicy Podlasia. Bezpartyjny kandydat komitetu Szary Obywatel.

6. Andrzej Chmielewski - 1,03%

Były wicemarszałek województwa podlaskiego i radny sejmiku z ramienia Samoobrony RP, a obecnie lider Samoobrony na Podlasiu, kandydat tej partii.

Konkluzja

Mandat senacki jako taki Annie Anders się należał, gdyż nieznacznie przegrała go w październiku niewielką różnicą głosów, a otrzymała ich bardzo dużo (chociaż jeszcze w 2014 nawet nie chciała głosować w eurowyborach, uważając, że za mało zna Polskę...). Nieporozumieniem może być jednak to, że zdobyła go akurat w okręgu podlaskim. Gdy jeszcze rozważała start z ramienia PO, interesował ją tylko okręg warszawski, gdyż głosuje w nim Polonia. A tutaj dała się po prostu wykorzystać PiS-owi, którego zwycięstwo jest zresztą dość pyrrusowe. Gołym okiem widać totalnie lepszy wynik Bagińskiego niż jesienią. Bez względu na jego przyczynę (mimo średniej jego kampanii), wynik ów musi być dla rządzących pewnym sygnałem ostrzegawczym.

Osobiście, o ile nawet może było i mi bliżej do Anders niż do kandydatki PO w październikowych wyborach w Warszawie, o tyle tym razem byłem za kandydatem PSL (jak i wówczas w tym okręgu).

Po lutym

pawmak

Pora podsumować kolejny miesiąc, czyli luty. Jakkolwiek był gorący politycznie, żadna partia jakoś znacząco nie zaplusowała ani nie zaminusowała, toteż ciężko przyznać nagrody, no ale trzeba. Na pewno jednak nie na podstawie sondaży, w których jak jedna partia idzie w górę, a inna w dół, tak w innych jest odwrotnie - mamy na razie pewną stabilizację.

Przy tejże słabej konkurencji, partią miesiąca zostali:

Biało-Czerwoni

Dlaczego? Dlatego, że stali się jądrem nowego lewicowego stowarzyszenia Inicjatywa Polska, którego powstanie odbiło się pewnym echem medialnym. Jego szefem została współprzewodnicząca Twojego Ruchu Barbara Nowacka, pojawiły się też jakieś inne osoby z TR (np. Maciej Mroczek), jednak nic nie wiadomo, aby ugrupowanie to angażowało się jakoś gremialnie w tę inicjatywę (np. nie ma Janusza Palikota). Jest też parę nawet znanych twarzy z SLD, które tej partii nie opuszczają, jednak ewidentnie są teraz poza jej głównym nurtem. Pojawili się przedstawiciele Zielonych, jednak chyba bardziej jako goście. Są i osoby, które odeszły z SLD i nawet chciały tworzyć nową partię (jak Tomasz Lewandowski), ale chyba poszły po rozum do głowy i się nie zdecydowały. Natomiast BC jako jedyna partia rzuciła na pokład Inicjatywy Polska całe swoje siły - wszystkich najważniejszych działaczy, którzy utworzyli tę partię. BC najbardziej z partii zaangażowało się więc w ten projekt i pokazało, że po prostu żyje, działa i potrafi jednoczyć (a nic sensowniejszego w tej chwili na lewicy zrobić nie można), a przyciągnięcie Nowackiej jako lidera też ma swoją wagę. BC, przy zachowaniu odpowiednich proporcji, pełni teraz tę rolę, co kiedyś Socjaldemokracja Polska, czyli nowocześniejszej od SLD centrolewicy o tendencjach jednoczeniowych (za czasów kierowania SDPL przez światłego polityka Marka Borowskiego było ono np. inicjatorem LiD). Zastanawiałem się, czy nagrody nie przyznać Partii Zieloni, która miała swój kongres, jednak ponieważ nie dokonała ona niczego poza wyborem nowych władz, zdecydowałem przyznać nagrodę partii, która mimo wszystko dokonała czegoś ważniejszego niż zajęcie się sobą.

Antypartią miesiąca zostało:

Prawo i Sprawiedliwość

Pal licho program 500+, bo trudno ocenić, czy ogólnie zrobiono dobrze, czy niekoniecznie (cel bezwzględnie dobry, pytanie o metodę i sposób jej realizacji). Generalnie niedający się ukryć opisywany w mediach chaos w rządzie, skandaliczne wypowiedzi niektórych działaczy na temat Lecha Wałęsy (nie tylko takich "dyplomatów" jak Witold Waszczykowski, ale członkiem PiS zdaje się jest też Krzysztof Wyszkowski, który porównał Wałęsę do Kajetana P., co miałoby świadczyć o "zdziczeniu moralnym" jego obrońców, a taka postawa nadaje się już chyba tylko do leczenia...) oraz po prostu gołym okiem widoczna kompromitacja PiS jako demokratycznej partii poprzez wypowiedzi nt. komisji weneckiej i żal, że się do niej zwrócono...

Podsumowanie zmian:

W parlamencie ani w Radzie Ministrów nie było żadnych zmian, natomiast miały one miejsce we władzach partyjnych. Wiceprzewodniczącymi PO przestali być Cezary Grabarczyk i Radosław Sikorski, a zastąpili ich Borys Budka i Tomasz Siemoniak (dwoje pozostałych wiceszefów partii pozostało bez zmian). Pełniącym obowiązki sekretarza generalnego tej partii został Stanisław Gawłowski. Powołano także trzech jego zastępców, co jest pewnym ewenementem (niczym rekordowa ilość wiceszefów SLD). Nowym skarbnikiem został Mariusz Witczak, który zastąpił Łukasza Pawełka (ten z kolei został jego zastępcą). Powołano też rzecznika partii (Jana Grabca, chyba nikogo nie zastąpił), a Siemoniak został szefem rady programowej (poprzednim był jeszcze... Andrzej Olechowski, 12 lat temu, przez rok). Zmiana rzecznika nastąpiła także w SLD, gdzie Dariusza Jońskiego zastąpiła Anna Maria Żukowska. W Partii Zieloni nastąpiła zmiana męskiego przewodnictwa - Adama Ostolskiego zastąpił Marek Kossakowski. Ponadto dotychczasowego sekretarza Marka Matczaka zastąpiła, uwaga... sekretara - Elżbieta Hołoweńko.

Zanim ktoś nazwie Lecha Wałęsę agentem...

pawmak

W sytuacji zaistniałej po opublikowaniu materiałów na Lecha Wałęsę zaobserwować można cztery rodzaje przybieranych postaw wobec byłego prezydenta (abstrahując od postawy dość obojętnej na ten temat, która zresztą wraz z możliwym milczeniem u pewnych środowisk jest jak najbardziej wskazana – mowa tu np. o Sojuszu Lewicy Demokratycznej).

Pierwszy rodzaj postawy polega na absolutnej wierze w czystość Lecha Wałęsy – w to, że mówi prawdę i rzeczywiście nie donosił ani nie brał pieniędzy, a wszystkie kwity są spreparowane. Drugi rodzaj postawy prezentują ci, którzy uznają za dość prawdopodobne, że Lech Wałęsa uwikłał się na początku lat 70. we współpracę z SB, jednak nie ma to specjalnego znaczenia i na całą kontrowersyjność tej postaci trzeba przymknąć oczy i zdecydowanie bronić dobrego imienia Wałęsy, gdyż jest to obrona pewnego eksportowego polskiego symbolu. Trzeci rodzaj postawy w tej sprawie polega na tym, że nie kwestionuje się zasług Lecha Wałęsy z lat 80. i jego legendy, jednak zupełnie się nie wierzy, że w latach 70. był czysty, jest się przekonanym o jego współpracy, chociaż za najgorsze uważa się to, że od lat 90. i pewnych związanych z tym kontrowersyjnych momentów prezydentury cały czas "idzie w zaparte" i nie chce się przyznać, w związku z czym sam pozbawia się autorytetu. I wreszcie czwarty rodzaj przyjmowanej w tej sprawie postawy – polegający po prostu na tzw. opluwaniu byłego prezydenta i kwestionowaniu jego zasłużonej roli w ogóle, czynienie z niego postaci po prostu negatywnej i niegodnej szacunku.

Można wskazać przykłady wymienionych postaw z życia publicznego. Tę pierwszą reprezentuje najbliższe otoczenie byłego prezydenta, które powołało Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie (politycznie rzecz biorąc jest to linia Chrześcijańskiej Demokracji III RP oraz niektórych polityków PO). Drugą postawę prezentują generalnie rzecz biorąc środowiska partii politycznych, takich jak Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Polskie Stronnictwo Ludowe, Partia Demokratyczna, Stronnictwo Demokratyczne, można doliczyć także Twój Ruch czy Biało-Czerwonych (jeszcze bardziej przecież odległych Lechowi Wałęsie w poglądach). Pogląd ten widoczny jest też mocno u byłych działaczy PD niezwiązanych w tym momencie z żadną partią. W trzeciej grupie znajdują się osoby typu Jarosław Gowin, Kornel Morawiecki, Marek Migalski czy Piotr Gontarczyk. Czwartą grupę stanowi część, być może główna, środowiska Prawa i Sprawiedliwości (jak można wywnioskować z wypowiedzi choćby Witolda Waszczykowskiego) czy mocno radykalny Sławomir Cenckiewicz, a w szczególności, ma się rozumieć, członek PiS Krzysztof Wyszkowski (m.in. zatweetował w ten sposób: "Ci, którzy bronią Wałęsy, dowodzą takiego zdziczenia moralnego, jakby chodzili z napisem: Jestem Kajetanem Poznańskim i jestem z tego dumny!").

Osobiście co uważam? Ostatnia grupa jest oczywiście żałosna i szkoda na nią w ogóle słów. Wstyd i hańba. Najbliższa jest mi pierwsza grupa – Wałęsie od zawsze "kibicowałem" i nie chce mi się przytaczać na to przykładów, ale generalnie rzecz biorąc mam silne przekonanie, że jest to porządny człowiek (dowodzić mogą tego zresztą np. klapa marynarki, przekazanie pieniędzy z Nobla, mam nawet pewien mały przykład rodzinny). Jarosław Wałęsa opowiada, że jego ojciec jest tak zaszczuty, że próbuje tłumaczyć się w domu. Kiedyś opowiedział też nawet, że w nocy słucha Radia Maryja (w jego wypadku może to świadczyć tylko o tym, że nie jest religijny na pokaz) oraz że dokumenty były podrabiane u Czesława Kiszczaka przez całe departamenty w celu zdyskredytowania Lecha Wałęsy. Wszystko to jest naprawdę logiczne, a rozbieżności w podpisach "Bolek" (na papierze szwedzkim zresztą) na tymże zdjęciu mówią same za siebie...

 Podpisy_Bolek1

Są więc silne podstawy, żeby wierzyć Lechowi Wałęsie i temu, że rzeczywiście nie było donosów ani brania pieniędzy. Wbrew temu, co się często mówi, nie widzę też jakoś specjalnie, żeby w jego tłumaczeniach były sprzeczności. Nigdy nie wypierał się, że podpisał pewne rzeczy, ale zawsze powtarzał, że nie był agentem, tylko prowadził pewną grę. A dokładnie, jak twierdzi, na razie ze względu na pewną osobę wytłumaczyć się nie może. A to, że jego tłumaczenia nie wyglądają zręcznie, wynika zapewne z jego niepowtarzalnego charakteru... Lecha Wałęsy nie można mierzyć tą miarą, co innych i jakkolwiek lustracja jest ogólnie rzeczą pożyteczną, to w przypadku Wałęsy, znając fakty o preparowaniu na niego dokumentów i niszczeniu go przez komunistów, trzeba do znalezionych kwitów podchodzić ze szczególną ostrożnością.

Aczkolwiek, jeśli się nie jest zaślepionym i nie zna się osobiście Lecha Wałęsy, trudno dać sobie cokolwiek uciąć za jego absolutną prawdomówność i niewinność. Nie można wykluczyć, że legenda "Solidarności" pewne rzeczy nagina i nie mówi 100%-owej prawdy. Jakkolwiek by nie było, jest to postać bardzo zasłużona (a wtedy, kiedy rzekomo miał donosić, dobijał zaledwie do 30 lat i zakładał rodzinę, no a potem jak nikt wszystko odkupił – zresztą, jak powiedział Andrzej Czuma, "według ustawy lustracyjnej oraz ustawy o IPN, jeśli ktoś współpracował z SB i porzucił współpracę, a potem działał na rzecz wolności Polski, wówczas nie wolno go uważać za agenta bezpieki"). Czyli nawet gdyby miał coś na sumieniu, jego postać się broni, no a jeśli rzeczywiście potem niszczył dokumenty i nie mówił prawdy, to też trudno się dziwić i też nie umniejszałoby to jego wielkości (trudno nie wstydzić się takiej współpracy, jeśli ma się taką opinię na świecie, a sam twierdzi, że miał obiecane zniszczenie dokumentów, więc jeśli by tak robił, byłaby to pewna sprawiedliwość dziejowa... no i pamiętajmy o jego szczególnym charakterze). Ale, zastrzegam, jeśli rzeczywiście nie jest do końca czysty (bo jak wykazałem, bardzo możliwe, że jednak jest). Tak czy inaczej do obrony, a ponieważ opinię na świecie ma taką jaką ma i jest to dobry polska „marka”, dobrze robią ci, którzy go bronią, nawet jeśli ich zdaniem były prezydent ma coś za uszami. Trzeba bowiem znać proporcje, a po ostatniej fali medialnej, zwłaszcza ze strony TVP, silne wsparcie dla polskiego symbolu zawsze się przyda.

A co ze wskazaną przez mnie trzecią grupą? Daleko mi do niej dlatego, że po pierwsze zupełnie nie wierzy ona w niewinność Lecha Wałęsy ma jednak do tego prawo – a po drugie trudno się z tą grupą zgodzić, że nie warto bronić tej symbolicznej polskiej postaci, nawet jeśli chachmęci (choć zrozumiałe jest samo oburzenie z tego powodu). Grupie tej brakuje jednak po pierwsze dobrej woli (wiary w to, że były prezydent rzeczywiście może być czysty), po drugie ma ona zachwiane proporcje (za dużo krytyki Lecha Wałęsy). Trzeba oddać jej jednak szacunek za to, że przynajmniej nie opluwa legendy „Solidarności” i potrafi docenić zasługi Wałęsy z lat 80. – w przeciwieństwie do haniebnych przedstawicieli czwartej grupy, którzy Lecha Wałęsę po prostu niszczą, nawet nie przejmując się jego zdrowiem i zupełnie olewając jego zasługi.

Podsumowując: warto wierzyć Lechowi Wałęsie, bo naprawdę całkiem możliwe, że mówi prawdę. Ale nawet jeśli by jej nie mówił (co byłoby oczywiście nieładną i przykrą sprawą), to zupełną głupotą jest go gnoić, bo po pierwsze ma autentyczne zasługi dla wolnej Polski i myślący i znający temat w latach 80. nie kwestionują jego heroizmu, a po drugie jest bardzo ważnym symbolem polskiego zwycięstwa na świecie, co jest niezmienialne.

Warto potępić też działanie IPN, że udostępnił materiały bez ich zbadania. Nikt przy zdrowych zmysłach nie podejrzewałby tej instytucji o chachmęcenie na korzyść Lecha Wałęsy, gdyby opóźniano ich publikację do czasu wykonania rzetelnych badań. A ludźmi o zmysłach niezdrowych przejmować się nie warto (a najwyraźniej tym się właśnie kierowano, skoro swoją decyzję IPN tłumaczy tym, że z każdej strony był poddany presji).

PS. A to prawdziwy, na 100% autentyczny podpis Lecha Wałęsy, na który kiedyś zapolowałem :)

Autograf_pomn

 

© Karuzela
polityczna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci