Menu

Karuzela
polityczna

Porozumienie – prześwietlenie

pawmak

4 listopada partia Jarosława Gowina, Polska Razem, przekształciła się w Porozumienie. Doszło do tego poprzez poszerzenie jej o środowisko stowarzyszenia Republikanie (które pożegnało się z nią w lutym 2014), środowisko Chrześcijańskiego Ruchu Samorządowego (w znacznej mierze dawnych ZChN-owców; notabene w 2010 miał się on połączyć z ZChN właśnie, jednak działalności tej partii, po raz ostatni wówczas wykreślonej z rejestru, już nie reaktywowano), rozłamowców z partii Wolność oraz garść wolnych elektronów (jak poseł Zbigniew Gryglas, senator Józef Zając – który przystąpił do Polski Razem pod koniec jej działalności – czy prezydent Kalisza Grzegorz Sapiński).

Przyjrzyjmy się składowi personalnemu władz partii. Tu oto skład zarządu. Trzeba przyznać, bogato rozwinięty (zarząd liczy 51 osób, jego prezydium 18, a wiceprezesów partii jest 8 – dla porównania w Polsce Razem zarząd liczył około 30 osób, jego prezydium 9, a wiceprezesów było 4). Być może oddaje to proporcje poszerzenia się ugrupowania – a może ma to tylko udawać. Symboliczna jest zamiana rady krajowej (na czele której stał Paweł Kowal) na konwencję krajową (której szefem został Adam Bielan), pokazująca ewolucję charakterologiczną od momentu powstania Polski Razem (za tydzień notabene czwarta rocznica jej powołania).

Spróbujmy (dopuszczalne są jakieś błędy) przedstawić skład zarządu pod względem proweniencyjnym.

  • 32 – osoby wywodzące się z Polski Razem (nie licząc tych, którzy byli w niej początkowo, ale odeszli za Przemysławem Wiplerem; licząc natomiast Wojciecha Murdzka, który był już do tej pory posłem Polski Razem, jednak do niej nie należał)
  • 9 – osoby pochodzące z ostatniego rozłamu w Wolności
  • 7 – osoby, które weszły w skład partii, reprezentując stowarzyszenie "Republikanie" (w tym Szczepan Barszczewski, także pochodzący z rozłamu w Wolności, a także nieliczony z tym rozłamem Karol Rabenda, który odszedł z tej partii wiosną; nie licząc jednak byłego wiceprezesa Polski Razem Piotra Zająca, który wrócił do partii Gowina po przygodach z korwinistami już jakiś czas temu; dodajmy też, że jeden z przedstawicieli "R" to były wiceprezes Unii Polityki Realnej)
  • 2 – przedstawiciele ChRS (nie licząc działaczy ChRS, którzy jednocześnie działali w Polsce Razem, są to prezes Stowarzyszenia Chrześcijańsko-Narodowego i kandydat do Sejmu z listy Kukiz'15, przedostatni sekretarz generalny Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego Arkadiusz Urban oraz przedostatni prezes ZChN Jacek Szczot)
  • 2 – pozostali: poseł Gryglas wywodzący się z Nowoczesnej i prezydent Kalisza Sapiński, pozostający po wykluczeniu w 2014 z Platformy Obywatelskiej do tej pory ogólnopolsko niezależnym; obaj stanęli zresztą na czele dwóch z czterech powołanych przy Porozumieniu rad: odpowiednio programowej i samorządowej

Jeśli chodzi o te 32 osoby z Polski Razem, to:

  • 9 – trafiło do niej po odejściu z PO
  • 7 – chyba niezwiązane wcześniej z innymi partiami
  • 6 – weszło do niej wraz z partią Polska Jest Najważniejsza
  • 2 – weszły do niej wraz ze Stronnictwem Konserwatywno-Ludowym
  • 1 – po odejściu z Prawa i Sprawiedliwości współtworzyła PJN, jednak nie była w partii i szybko pożegnała się ze środowiskiem
  • 1 – radny wojewódzki zasiadający w klubie PiS, jednak przez pewien czas bezpartyjny po usunięciu z PiS
  • 1 – przeszła do niej z Solidarnej Polski
  • 1 – działała wcześniej w Młodzieży Wszechpolskiej (w tym, gdy ta była młodzieżówką Ligi Polskich Rodzin)
  • 1 – kandydowała kiedyś do Senatu z ramienia Krajowej Partii Emerytów i Rencistów
  • 1 – pozostawała bezpartyjna po odejściu z Ruchu Społecznego AWS
  • 1 – chyba pozostawała bezpartyjna po rozwiązaniu SKL–Ruch Nowej Polski
  • 1 – senator wybrany z ramienia PSL, który już wcześniej zasiadał w klubie PiS, jednak nie należał do żadnej partii

Jeśli chodzi o skład prezydium zarządu, to z Polski Razem wywodzi się prezes partii, połowa wiceprezesów, sekretarz generalny, szef konwencji krajowej oraz pozostali członkowie. Pośrednio z PO wywodzi się prezes i dwóch innych członków, z PJN jeden wiceprezes i dwóch innych członków (nie licząc szefa konwencji krajowej Adama Bielana), z SKL jeden wiceprezes i sekretarz generalny, a "znikąd" jedna wiceprezes i dwóch innych członków. Oprócz byłych razemiaków, w prezydium zasiadają trzej przedstawiciele "Republikanów" – dwoje wiceprezesów (tzn. jeden z nich to też były razemiak, jednak ostatnio działający w Wolności) i zastępca genseka, a ponadto po jednym wiceprezesie wywodzi się niemal bezpośrednio z Wolności, Nowoczesnej i ChRS.

Istotną zmianą w strukturze, w porównaniu z Polską Razem, jest rezygnacja ze struktur wojewódzkich i skupienie się na strukturach okręgowych. Partia nie wybrała (według strony) szefów w 11 z 41 okręgów (w których odbywają się wybory do Sejmu). Nie wszyscy szefowie okręgów zasiadają w zarządzie. Szefów okręgów jest 29, bowiem jeden powtarza się w dwóch (co ciekawe, są to okręgi płocki i gliwicki). 20 szefów okręgów wywodzi się z Polski Razem, nie licząc Republikanów Rabendy i Piotra Opaczewskiego, którzy odeszli z niej w 2014. Oprócz nich, "R" reprezentuje w tym gronie także dwoje innych działaczy. Trzech szefów okręgów (nie licząc Rabendy) to przybysze z Wolności, a jeden z Nowoczesnej. O pochodzeniu jednego nic nie wiadomo. 6 szefów okręgów było związanych z PO – przy czym 5 z nich to byli razemiacy. Jeśli chodzi o innych postrazemiaków, to 7 wraz z Bielanem, a 6 bez niego, wywodzi się z PJN, a po jednym z SKL i Solidarnej Polski (w jakimś sensie także PiS, choć z partią tą związanych było więcej z nich, jednak później z innymi ugrupowaniami). 5 to ci "znikąd" (nie licząc b. kandydata KPEiR).

Generalnie więc, oprócz Polski Razem, partiami, z których wywodzi się sporo działaczy Porozumienia, są PO, PJN, SKL, PiS, ZChN, Wolność, w pewnym stopniu także UPR i Kongresu Nowej Prawicy. Można powiedzieć, że w sporej mierze jest po linii dawnej Akcji Wyborczej Solidarność (jednak przy profilu ewidentnie wolnorynkowym). Jest jednak niesamodzielna, a jej spoiwem jest popieranie obecnego rządu PiS, który współtworzy (warto zwrócić ponadto uwagę na niewielkie udziały PJN, która 4 lata temu była głównym filarem współtworzącym Polskę Razem). Co do jej sytuacji, mogę się tylko w pełni zgodzić z tekstem byłego szefa Forum Prawicy Demokratycznej i Partii Konserwatywnej (która współtworzyła SKL), prof. Aleksandra Halla.

HallPor1

Po półmetku rządów PiS

pawmak

Przed kilkoma dniami minęło dwulecie rządu Beaty Szydło, a w tym miesiącu na pewno minęła połowa okresu rządu Prawa i Sprawiedliwości z sojusznikami. Dokonajmy więc małego podsumowania rządzących.

Podstawowe pytanie - jaka jest linia tej władzy? Zarówno wśród jej stronników, jak i przeciwników, nie ma wątpliwości, że osobą będącą jej architektem, która decyduje o wszystkim, co istotne, jest prezes rządzącego Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński. Jego linia jest więc w jasny sposób wyznacznikiem linii władzy. Tenże Jarosław Kaczyński szczególnie wsławił się wypowiedzią z mównicy sejmowej, jak sam przyznał, bez żadnego trybu - w reakcji na cytowanie (przez posła PO Borysa Budkę) Lecha Kaczyńskiego na tematy związane z sądownictwem, a będące w sprzeczności z omawianymi działaniami PiS w tej sprawie. Powiedział: Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego śp. brata, niszczyliście go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami. Nie ma sposobu, w których polityk może bardziej "napluć" na przeciwników. Po prostu nie ma, więc był to skandal absolutny. A ów lider polityczny nie dość, że nigdy za coś takiego nie przeprosił, to jeszcze uznał to potem w telewizyjnym wywiadzie za "imperatyw moralny", no a zaraz po wystąpieniu otrzymał od posłów swojej partii owacje na stojąco... Jarosław Kaczyński miewał jednak na koncie wiele super kontrowersyjnych wypowiedzi. Wywindował też na funkcje wiceprezesa partii oraz ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza (pomimo faktycznej obietnicy wyborczej Beaty Szydło, że nim nie będzie), wygłaszającego choćby szereg fantasmagorycznych teorii dotyczących katastrofy smoleńskiej ("zamachu") i mówiącego o wypowiedzeniu nią przez Rosję wojny. Jako szef MON polityk ten potwierdza zresztą znaczny dystans do racjonalności (co prowadzi do bardzo chorej sytuacji). To tyle pokrótce, jeśli chodzi o linię charakterologiczną władzy.

A jakie są działania rządu Beaty Szydło (oprócz tych Macierewicza, który skonfliktował się nawet z prezydentem Andrzejem Dudą i jego otoczeniem, a którego przeciwnikiem jest nawet ważny polityk z koalicji rządzącej Romuald Szeremietiew)? Dość fundamentalną sprawą dla normalnego funkcjonowania demokratycznego państwa jest przestrzeganie trójpodziału władzy. A ten ewidentnie został naruszony poprzez demontaż bezpieczników. Potwierdza to zarówno Komisja Wenecka (sama zaproszona do tej oceny przez szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego), jak i lwia część autorytetów prawniczych (w tym byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego, w znacznej mierze osoby o szczerze konserwatywnych poglądach). O dewastacji TK mówił nawet Marek Jurek, a Kazimierz Ujazdowski w proteście przeciw tym działaniom odszedł z PiS. No a w późniejszym czasie dwie z trzech ustaw dotyczących sądownictwa zawetował nawet prezydent Duda, i to po opiniach przychylnych partii rządzącej autorytetów (Jana Olszewskiego czy Zofii Romaszewskiej). Przy takich działaniach oczywiste jest zainteresowanie stanem praworządności odpowiednich organów Unii Europejskiej, do której Polska należy (i nie jest tu konieczne żadne "donoszenie"). Do izolacjonizmu w strukturach UE prowadzą zresztą inne ewidentnie idące w tym kierunku działania, jak olanie solidarności w kwestii uchodźców i nieprzyjęcie choćby najmniejszej, symbolicznej ich liczby (według zresztą dowolnego, wybranego przez rząd kryterium; i to wbrew jasnemu stanowisku Kościoła), czy kuriozalna szarża podczas wyboru szefa Rady Europejskiej, gdzie polski rząd nie tylko był jedynym, który nie poparł na nią ubiegającego się o reelekcję Polaka, ale wręcz próbował wystawić przeciw niemu kontrkandydata! Zresztą kompletnie bez przygotowania. Nikt nie powinien się więc dziwić, jeśli Polska nie będzie w UE poważnie traktowana i dopuszczana do ważnych decyzji. A poprzedniej władzy udało się nawet zdobyć dla Polaków stanowiska szefów Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej...

W kwestiach społeczno-gospodarczych oraz w innych dziedzinach rząd, jak każdy, można oceniać różnie - są działania zarówno pozytywne, jak i negatywne. Pewne sukcesy ma na koncie wicepremier Mateusz Morawiecki, jednak warto zauważyć, że Polska ma jeden z niższych w Europie wskaźników wzrostu gospodarczego i jednocześnie jeden z najwyższych wskaźników wydatków. Rząd ma zresztą bardzo silny rys demagogiczny, który wyraził się choćby w powrocie do poprzedniego wieku emerytalnego - choć na pewno w innych krajach oraz za poprzedniej władzy w Polsce wiek podniesiono nie dlatego, że rządom się tak podobało i poprawiało im to poparcie, tylko ruchy takie były ewidentnie konieczne (nie mówiąc już o tym, że niezgodnie z Konstytucją i logiką kobiety przechodzą na emeryturę 5 lat wcześniej). Program Rodzina 500+ jest słuszną ideą, choć nie jest on pozbawiony mankamentów i to jest normalne, jednak rząd ani myśli pochylać się nad propozycjami jego poprawy (formułowanymi choćby przez PSL, z ramienia którego ministrowie także mieli zresztą osiągnięcia w dziedzinie polityki społecznej, jednak nie potrafiły się one tak przebić PR-owo). Pozytywnie trzeba ocenić także program "Za życiem" i inne działania zmierzające do zwiększenia ochrony życia. Powszechnie szanowanym ministrem rządu jest odpowiadająca za cyfryzację Anna Streżyńska współpracująca z partią Porozumienie, której prezes, wicepremier Jarosław Gowin także jest zdecydowanie jasnym punktem tej ekipy, a swoje ustawy stara się szeroko konsultować, a także budować dla nich jednogłośne poparcie polityczne (co się udaje). Ewidentnie źle wypadającymi ministrami są natomiast (oprócz Macierewicza i Waszczykowskiego, który ostatnio doprowadził nawet do pogorszenia relacji z Ukrainą, co jest fatalną sprawą; zresztą w polityce zagranicznej warto zwrócić też uwagę na pewne ocieplenie - co jest nieprzypadkowym zresztą określeniem - relacji z Białorusią, a także branie za głównego sojusznika w UE premiera Węgier Viktora Orbana, racjonalniej jednak prowadzącego politykę zagraniczą) Mariusz Błaszczak, Jan Szyszko, Krzysztof Jurgiel, czy Anna Zalewska, która "na chama" (biorąc pod uwagę sposób pseudokonsultacji) przepchnęła w rewolucyjnym tempie bardzo kontrowersyjną kontrreformę edukacji. Bardzo złe notowania ma także Konstanty Radziwiłł, który wygłasza zupełnie odmienne przekonania niż te, które wygłaszał jeszcze kilka lat temu. Żałosna polityka w sprawie sądownictwa to oczywiście dzieło szefa Solidarnej Polski, ministra Zbigniewa Ziobry. W żałosnym kierunku - choć nie jest to dzieło rządu - zmierzają także działania PiS dotyczące zmiany ordynacji wyborczej - na razie samorządowej.

Charakterystyczna dla ekipy rządowej jest daleko posunięta arogancja, w której prym wiodą Macierewicz, Błaszczak, Waszczykowski, Zalewska, wicepremier Piotr Gliński, a także oczywiście sama premier Szydło. Absolutnie skandaliczna pod każdym względem była choćby tzw. afera billboardowa, związana z Polska Fundacją Narodową. Także zestawienia dotyczące obsadzania osobami związanymi z koalicją rządzącą spółek i innych instytucji państwowych pokazują tu skalę nieporównywalną z poprzednikami. Jeśli chodzi o sferę parlamentarną, największy pokaz arogancji władzy miał miejsce w wykonaniu marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, który za darmo wykluczył z obrad posła PO, a w związku z protestem wobec tej sytuacji dopuścił do wybitnie kontrowersyjnego załatwienia w kilka minut głosowań dotyczących ustawy budżetowej (wyjątkowo ważnej, gdyż jej nieprzegłosowanie może prowadzić do wcześniejszych wyborów), zaplanowanych na kilka godzin, które nie odbyły się nawet w sposób imienny i do których (oraz do debaty) faktycznie nie dopuszczono opozycji.

Charakterystyczna jest także sfera związana z szeroko pojętym przekazem. Politycy rządzący posługują się wyjątkowo nieprzekonującą, toporną propagandą. Że po prostu chodzi o to, że przeciwko nim jest oderwana od domyślnego "koryta" totalna opozycja, którą reprezentują byli komuniści, tudzież nieuczciwi beneficjenci systemu demonicznej "III RP" (słynne zawołanie liderów PiS "komuniści i złodzieje"), albo zideologizowane "lewactwo" (za które często uważa się osoby bynajmniej nieposiadające poglądów lewicowych), a na wszelką krytykę w najlepszym wypadku odpowiada się, że poprzednicy też popełniali błędy... Dezawuowane są wszelkie wygłaszające krytyczne opinie o władzy autorytety (nawet te, które skłonne były jej sprzyjać). Tragiczne jest też przypisywanie krytykom władzy "atakowania Polski" i całkiem expressis verbis odmawianiem im patriotyzmu i uznawaniem za zdrajców. Niedopuszczalny jest język szeregu posłów PiS, na czele z Krystyną Pawłowicz (mówiącej m.in. posłom, żeby "zamknęli mordy, jak prezes powiedział", czy też wg sejmowego stenogramu, przeklinającej pod adresem posłów opozycji na sali plenarnej). W przekazie rządzących charakterystyczna jest też olbrzymia hipokryzja (pierwszym z brzegu przykładem są tu chociażby kwestie związane z UE, która za rządów poprzedniej koalicji nie była uznawana za czynnik zewnętrzny, a o pomoc rzeczywiście ją wówczas proszono, całkiem jawnie). Zbójeckim ruchem było doprowadzenie do prezesury TVP Jacka Kurskiego, co skutkowało uczynieniem z niej tak prymitywnie topornej tuby propagandowej władzy, że zupełnie nie mieści się to w głowie. Do niezłych czystek doszło także w Polskim Radiu.

Partia rządząca cieszy się wysokim poparciem sondażowym (choć były już momenty, że wyprzedzały ją zarówno Nowoczesna, jak i PO, a po wyborach PiS wyjątkowo nie otrzymało charakterystycznej dla zwycięskiego ugrupowania premii), co jest wynikiem wspomnianego obniżenia wieku emerytalnego, programu 500+, czy być może także liczeniem na podobne efekty programu Mieszkanie +, jak również żerowaniem na irracjonalnym strachu przed uchodźcami (i podburzaniu go), częściowo także na nucie antyniemieckiej. Na pewno także, pomimo jej prymitywizmu, na wiele osób działa propaganda TVP, która w wielu gospodarstwach jest jedyną telewizją, z której można czerpać informacje. Mające jednak miejsce już w tej kadencji wyraźne spadki sondażowe PiS (a także spadki choćby Bronisława Komorowskiego na krótko przed końcem prezydentury) świadczą jednak o tym, że poparcie takie jeździ na bardzo pstrym koniu. Zwłaszcza, że ludzie zaangażowani w działalność opozycyjną nie darowaliby, gdyby liderzy opozycji takiej władzy (bez względu na to, kto będzie w drugiej połowie premierem - a być może zostanie nim wspomniany na początku Jarosław Kaczyński) od rządzenia nie odsunęli.

Po październiku

pawmak

Kolejny wpis ponownie dotyczy podsumowania minionego miesiąca, którym był w tym wypadku październik.

Partią miesiąca ponownie została:

Polska Razem

Naprawdę nie chciałem przyznawać jej za miniony miesiąc tej nagrody, gdyż przyznałem jej ją za wrzesień, a ponieważ w listopadzie przekształci się w nową partię, jest całkiem prawdopodobne, że ugrupowanie Jarosława Gowina otrzyma ją również za listopad. Ale za dużo się działo w październiku na korzyść tej partii, aby którakolwiek mogła ją przebić. Polska Razem pozyskała posłankę (która w dodatku nie zamierza wstępować do klubu parlamentarnego PiS, co jest pewną jaskółką samodzielności gowinistów) oraz senatora (zrównując się zresztą w liczbie polskich parlamentarzystów z mającym klub PSL), podjęła współpracę z posiadającym sporo znanych działaczy Chrześcijańskim Ruchem Samorządowym, a także pozyskała do współpracy spore grono innych działaczy (m.in. prezydenta Kalisza czy niedawnego wiceprezesa Wolności). Przebiła się także zaproponowaniem na kandydatkę na prezydenta Krakowa swojej wiceprezes. Wprawdzie wszystko to nie zapowiada na razie niczego znaczącego w polskiej polityce, bowiem Gowin nie zamierza rezygnować z roli przystawki skompromitowanego (acz mającego duże poparcie społeczne) PiS, a ostro jak nigdy mówi o nim Paweł Kukiz, jednak sukcesy polityczne tej partii są faktem.

Rzadka to ostatnio sytuacja, ale za październik przyznałem także nagrodę dodatkową. A nawet dwie, bo otrzymały je Solidarna Polska i Stronnictwo Demokratyczne. Solidarna Polska dlatego, że zorganizowała konwencję (pierwszy raz od 2014 roku), dobitnie przypominając o swoim mimo wszystko samodzielnym istnieniu, a gościem honorowym był de facto rządzący Polską prezes PiS Jarosław Kaczyński (choć zabrakło przedstawicieli Polski Razem). SD zorganizowało natomiast uroczyste obchody 80-lecia Klubów Demokratycznych, na których gościli m.in. dwaj byli prezydenci (Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski), a trzeci z żyjących (Lech Wałęsa) przysłał list. Cała trójka otrzymała od SD Laury Demokracji, a kilka innych osób otrzymało inne esdeckie odznaczenie (m.in. liderzy UED, co jest wyrazem ścisłej współpracy SD z tym parlamentarnym ugrupowaniem). Swoją drogą SD jest chyba jedyną obok PSL partią (nie licząc monarchistycznych PRM i UPUM), która przyznaje własne odznaczenia.

Antypartią miesiąca została:

Wolność

Odeszła z niej spora grupa działaczy, w tym wiceprezes i niektórzy liderzy regionalni (wielu z nich zasili nową partię Jarosława Gowina). Rozłam więc poważny, a perspektywy też gorsze niż lepsze.

Podsumowanie zmian:

Poseł Łukasz Rzepecki został wydalony z PiS i zasilił klub Kukiz'15. Nowoczesną opuścił poseł Zbigniew Gryglas. Posłanka niezrzeszona Magdalena Błeńska oraz bezpartyjny do tej pory senator PiS Józef Zając, nie zmieniając przynależności klubowej, przystąpili do Polski Razem. Z klubu Kukiz'15 do koła WiS przeszedł poseł Sylwester Chruszcz. Z Wolności odszedł jeden z wiceprezesów Robert Anacki, którego zastąpił na funkcji Sławomir Mentzen. Warto dodać, że niewiele po kongresie zmieniło się we władzach LPR (chyba najważniejsza zmiana to objęcie przez Andrzeja Dorszewskiego funkcji jednego z wiceszefów rady politycznej). Jeszcze przed kongresem - ale dokładnie nie wiadomo, kiedy - Edmund Zając przeszedł z funkcji wiceprezesa partii na stanowisko szefa rady politycznej (wakujące po śmierci Zenona Mroczkowskiego; wiceprezesa na razie partia nie posiada).

Podsumowanie września

pawmak

Pora podsumować politycznie/partyjnie wrzesień.

Partią miesiąca została:

Polska Razem

Partia Jarosława Gowina, pomimo pozostawania już od 3 lat pod ścisłym uzależnieniem od PiS, sukcesywnie się rozwija. Poinformowano o utworzeniu szeregu nowych kół w różnych województwach, pozyskano także posła PO dwóch poprzednich kadencji - który też ma budować struktury. No i o Gowinie i jego partii po prostu się mówi w mediach, a to znacząca rzecz dla ugrupowania, które nie ma nawet własnego koła poselskiego. Aż tak wysokie sondaże PiS też zapewne nie byłyby możliwe bez tego środowiska.

Antypartią miesiąca ponownie zostaje:

Prawo i Sprawiedliwość

Sondaże bardzo wysokie, klub pozyskał dwie posłanki (choć nie partia), ale absolutnie skandaliczna afera billboardowa - pod każdym względem.

Podsumowanie zmian:

Przestało istnieć koło poselskie "Republikanów", w wyniku akcesu do klubu PiS jego przewodniczącej Anny Siarkowskiej wraz z Małgorzatą Janowską, które znalazły się wśród założycielek wirtualnej na razie Partii Republikańskiej. Magdalena Błeńska na razie pozostała niezrzeszona (choć jej akces do klubu PiS też jest możliwy, ale już jako reprezentantki ww. Polski Razem). Okazało się również (choć fakt zapewne nastąpił wcześniej), że jedna partia zniknęła z krajobrazu sejmowego - poprzez wyrejestrowanie Ruchu Narodowego (którego posłem jest Robert Winnicki - organizacja działa więc nieformalnie - podobnie jak w latach 2012-2015). Chyba już we wrześniu nowym członkiem zarządu Partii Razem (czyli jej kolektywnego wodza) został Michał Mierzwa. Można dodać też, że Elżbieta Zielińska przestała być sekretarzem stowarzyszenia Kukiz'15 (a z funkcji jego wiceszefa zrezygnował Jacek Piwowarczuk, ale to chyba już wcześniej).

Zwycięzcy okręgowi w wyborach do sejmików

pawmak

Zacznijmy od tego, że na blogu pojawiły się pewne aktualizacje, głównie w zakładkach. Zresztą w miejsce folderu o tej nazwie powstały trzy osobne, a uaktualniono spis nagród miesiąca, po tym jak wcześniej przestał mieścić się na jednej stronie. Zaktualizowano też liczniki partyjne.

A teraz do rzeczy, czyli do tematu bieżącego wpisu. Przedstawię zestawienie zwycięskich opcji w wyborach do poszczególnych sejmików województw w poszczególnych okręgach, sumując zwycięstwa ze wszystkich elekcji (1998, 2002, 2006, 2010 i 2014, w przypadku województwa podlaskiego także 2007). Zaznaczmy, że w wyborach w 1998 okręgów było trochę więcej. Razem zestawiono komitety reprezentujące podobną orientację, czyli komitety, w ramach których startowała SdRP/SLD, komitety z udziałem PSL oraz AWS wraz ze środowiskami się z niej wywodzącymi (poza samodzielnie startującymi PO i PiS).

  • Dolnośląskie: 12 - Platforma Obywatelska, 9 - Sojusz Lewicy Demokratycznej / SLD-Unia Pracy, 6 - Akcja Wyborcza Solidarność / POPiS (Platforma Obywatelska-Prawo i Sprawiedliwość) / Obywatelski Dolny Śląsk (startujący jako komitet Rafała Dutkiewicza), 1 - Prawo i Sprawiedliwość
  • Kujawsko-Pomorskie: 14 - SLD / SLD-UP / Lewica i Demokraci, 14 - PO, 3 - Polskie Stronnictwo Ludowe
  • Lubelskie: 11 - Przymierze Społeczne / PSL, 4 - AWS, 4 - PO, 3 - Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej, 3 - PiS, 1 - SLD, 1 - Liga Polskich Rodzin
  • Lubuskie: 13 - SLD / SLD-UP / LiD, 9 - PO, 3 - PSL, 1 - AWS, 1 - PiS
  • Łódzkie: 7 - PS / PSL, 6 - SLD / SLD-UP, 6 - PiS, 6 - PO, 3 - Samoobrona RP, 2 - AWS
  • Małopolskie: 11 - AWS / POPiS, 11 - PiS, 7 - PO, 2 - SLD / SLD-UP, 1 - Samoobrona RP, 1 - LPR
  • Mazowieckie: 11 - PO, 10 - PSL, 9 - AWS, 5 - PiS, 4 - SLD, 2 - Samoobrona RP
  • Opolskie: 9 - Mniejszość Niemiecka, 8 - PO, 5 - SLD / SLD-UP, 2 - AWS, 2 - PiS, 1 - PSL
  • Podkarpackie: 15 - PiS, 8 - AWS / Podkarpacie Razem, 3 - LPR, 1 - PSL
  • Podlaskie: 15 - PiS, 6 - AWS, 5 - SLD / SLD-UP, 3 - PO, 1 - LPR, 1 - PSL
  • Pomorskie: 15 - PO, 8 - AWS / POPiS, 5 - SLD / SLD-UP
  • Śląskie: 16 - PO, 10 - SLD / SLD-UP, 8 - AWS, 5 - PiS
  • Świętokrzyskie: 11 - PS / PSL, 8 - SLD / SLD-UP, 5 - PiS, 1 - Samoobrona RP
  • Warmińsko-Mazurskie: 10 - PO, 9 - SLD / SLD-UP, 5 - PSL, 3 - AWS
  • Wielkopolskie: 13 - SLD / SLD-UP, 11 - PO, 4 - PSL, 2 - AWS / POPiS, 2 - PiS, 1 - Samoobrona RP
  • Zachodniopomorskie: 14 - PO, 10 - SLD / SLD-UP, 1 - PSL

Po wynikach tych widać oczywiście nastroje polityczne charakterystyczne dla danych regionów. Najbardziej prawicowe jest województwo podkarpackie, gdzie nigdy w żadnym okręgu w wyborach do sejmiku nie wygrał komitet lewicowy, za to w 2002 w większości wygrała narodowa LPR. Zdecydowaną dominację prawicy widać też w województwie małopolskim, trochę mniejszą w podlaskim. Dla odmiany najbardziej antyprawicowe są województwa kujawsko-pomorskie i zachodniopomorskie, gdzie nigdy w żadnym okręgu nie wygrał komitet ewidentnie prawicowy (czyli będący na prawo od PO i PSL). Także w województwach lubuskim, wielkopolskim, warmińsko-mazurskim i opolskim widoczne są mocno antyprawicowe nastroje. Przeważają one także (choć w nie tak zdecydowany sposób) w województwie śląskim. Dominację opcji ludowej widać natomiast w województwach lubelskim i świętokrzyskim. W województwie pomorskim nastroje są w największym stopniu centrowo-prawicowe - nigdy w żadnym okręgu nie wygrało tam PiS, ale nie była popularna również lewica. PO (a także środowisko wewnątrz AWS, które ją współtworzyło) jest tam opcją dominującą niezależnie od tego, czy jej głównym rywalem był SLD, czy PiS. Najbardziej pluralistyczny układ poparcia odnotować można w województwie łódzkim. Nie ma tam żadnej dominującej orientacji, przy czym jednak prawica jest tam nieco mniej popularna niż nieprawica, a stosunkowo popularni są ludowcy. Ciekawie wygląda też sytuacja w województwie mazowieckim (zawierającym zarówno Warszawę i kilka byłych miast wojewódzkich, jak i mnóstwo wsi), gdzie przy braku dominującej opcji i sporej popularności ludowców nastroje są bardziej na prawo niż na lewo. W województwie dolnośląskim z kolei nastroje są najbardziej zbliżone do liberalnego centrum. Stosunkowo popularna jest tam zarówno lewica, jak i centroprawica (niepisowska), a nie mają czego szukać zarówno PiS, jak i PSL.

© Karuzela
polityczna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci