Menu

Karuzela
polityczna

Co i kto startuje do parlamentu?

pawmak

Zanim tradycyjnie posumujemy miniony miesiąc, ogarnijmy po krótce, jakie komitety wyborcze i partie wystawią kandydatów w tegomiesięcznych wyborach parlamentarnych. Nie wszystkie dane mogą być jeszcze ostateczne, gdyż niektórzy kandydaci wycofują się z wyborów. Ale się uaktualni w razie cóś.

Komitety wyborcze startujące do Sejmu według ilości okręgów (na 41):

  • 41 – Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Zjednoczona Lewica, Polskie Stronnictwo Ludowe, KORWiN, Nowoczesna, Partia Razem, Kukiz'15
  • 19 – KWW Zbigniewa Stonogi
  • 13 – KWW Grzegorza Brauna "Szczęść Boże!"
  • 9 – JOW Bezpartyjni
  • 7 – Samoobrona
  • 6 – Kongres Nowej Prawicy
  • 3 – Ruch Społeczny RP
  • 2 – Zjednoczeni dla Śląska
  • 1 – Mniejszość Niemiecka, Obywatele do Parlamentu

PO, PiS, PSL, KORWiN, Nowoczesna, Partia Razem, Samoobrona i KNP to partie, ZL to koalicja (partii SLD, TR, PPS, UP i Zieloni), a pozostałe komitety to komitety wyborcze wyborców. W tym KWW Zbigniewa Stonogi, pod którym to szyldem ukrywa się znajdująca się zarejestrowana dopiero we wrześniu Stonoga Partia Polska. Komitet MN jest zwolniony z 5%-owego progu wyborczego, natomiast nie wiadomo, czy uda się to także komitetowi ZdŚ (także m.in. Niemcom).

Komitety wyborcze startujące do Senatu według ilości okręgów (na 100):

  • 98 – PiS
  • 83 – PO
  • 58 – PSL
  • 31 – ZL
  • 16 – Nowoczesna
  • 11 – KORWiN
  • 8 – KNP
  • 7 – Narodowe Odrodzenie Polski
  • 6 – JOW Bezpartyjni
  • 3 – MN, OdP, Obywatelski KWW Polskie Rodziny Razem, KWW Łukasza Gibały "Niezależni do Senatu"
  • 2 – RS RP, Samoobrona, Polska Patriotyczna, kilka KWW (Obywatelski KWW Romana Giertycha, Kruzel Andrzej – Wasz Senator, Ślonzoki Razem, Polska Obywatelska, Pakt Obywatelski, Forum Obywatelskie)
  • 1 – 67 komitetów: m.in. komitety Stonogi i Brauna, oprócz których wyszczególnię jeszcze partie – Związek Słowiański, Stronnictwo Pracy, Piast-JMEN, Partia Demokratyczna, Unia Polityki Realnej, Ruch Narodowy

Spośród komitetów, które zarejestrowały więcej niż jednego kandydata do Senatu, a nie zarejestrowały ich do Sejmu, partiami są oczywiście NOP i Polska Patriotyczna. De facto pod nazwą OKWW PRR ukryła się natomiast Liga Polskich Rodzin (dwoje z trzech kandydatów tego komitetu to członkowie zarządu tej partii, a inny członek zarządu jest pełnomocnikiem wyborczym).

Wymieńmy jeszcze paru ciekawszych kandydatów do Senatu z tych 58, którzy startują samodzielnie (niepartyjnie i jako jedyni z komitetu):

  • Marek Woch – w zeszłym roku zarejestrował komitet do Europarlamentu, który jednak nie wystawił żadnych list, i komitet, który wystawił 5 list w wyborach do sejmiku mazowieckiego (było to Centrum Społecznej Demokracji, a teraz komitet Wocha to KWW Społecznej Demokracji)
  • Krzysztof Cugowski – znany wokalista rozwiązanej niedawno Budki Suflera, w latach 2005–2007 senator PiS (po wejściu Samoobrony RP do rządu zadeklarował odejście z klubu, jednak chyba ostatecznie tego nie uczynił; w wyborach w 2005 popierała go też PO z Januszem Palikotem w regionie na czele), obecnie popierany przez PSL i nieoficjalnie także przez PO
  • Adam Kępiński – obecny poseł należący do SLD (a wcześniej do Ruchu Palikota), ale startujący z komitetu o nazwie streszczającej program (Min. 15 zł/h Świeckie Państwo ZUS Max. 30%), który zasłynął kontrowersyjną wizytą na Krymie w marcu zeszłego roku
  • Marek Borowski – obecny senator, także wybrany ze swojego KWW (zasiadający w Kole Senatorów Niezależnych), jednak wówczas przyznawał się jeszcze do członkostwa w stworzonej przez siebie partii SDPL. Tym razem się nie przyznaje, jednak nic nie wskazuje na to, żeby z niej odszedł ani żeby nie był już szefem jej rady politycznej. Były marszałek Sejmu, dawniej wicepremier i minister finansów. Dwukrotny członek PZPR, z przyzwoitszego nurtu tej partii. Konkuruje jedynie z kandydatem PiS.
  • Piotr "Vagla" Waglowski – prawnik, poeta, publicysta, webmaster, zaangażowany w ruch antyACTA. Popierany przez Partię Zieloni i Polską Partię Piratów (nie popierającą nikogo innego w tych wyborach)
  • Jarosław Obremski – obecny senator, wybrany z ramienia komitetu Rafała Dutkiewicza (jedyny związany z Obywatelami do Senatu), zwolennik Polski Razem, stronnik Bezpartyjnych Samorządowców, jednak nie kandydujący z JOW Bezpartyjnych, popierany m.in. przez PiS
  • Anna Kalata – celebrytka, dawna działaczka Samoobrony RP i z jej ramienia minister pracy i polityki społecznej. W 2011 niedoszła kandydatka OdS, przymierzana wówczas także do startu z PSL
  • Lidia Błądek – radna sejmiku podkarpackiego z listy PiS, jednak porzuciła tę partię. Popiera ją PSL, którego dawno temu była posłanką, jednak w trakcie kadencji związała się z Unią Wolności. Kilka lat temu należała do Stronnictwa "Piast"
  • Grzegorz Bierecki – obecny senator PiS, szef SKOK-ów. Popierany po cichu przez tę partię, jako jedyny (oprócz jego okręgu PiS nie ma kandydata tylko tam, gdzie popiera Obremskiego)
  • Tadeusz Ferenc – prezydent Rzeszowa. Członek SLD, ale nie stawiający na lojalność wobec swojej partii. Sam popiera w wyborach Nowoczesną, a w eurowyborach w 2009 i 2014 popierał PO. Tym razem wszystkie 3 partie go popierają
  • Zbigniew Girzyński – obecny poseł niezrzeszony, a wcześniej PiS. Niby dalej bliski PiS-owi, jednak konkurujący z jego kandydatem
  • Eugeniusz Czykwin – obecny poseł, działacz prawosławny i SLD, wyjątkowo konserwatywny polityk tej partii. Tak jak Włodzimierz Cimoszewicz kandydował w 2007 i 2011 z ramienia komitetu Cimoszewicz do Senatu (też jako członek SLD), tak tym razem Czykwin kandyduje z komitetu Czykwin do Senatu. Powtórzyć sukces WC szanse ma, gdyż przy wsparciu nie tylko lewicy, ale również PO i PSL, konkuruje jedynie z kandydatem PiS
  • Danuta Olejniczak – w zeszłej kadencji posłanka PO, 10 sierpnia tego roku odeszła z partii. Była raczej na jej prawym skrzydle
  • Marzena Wróbel – obecnie posłanka niezrzeszona. Do zeszłego roku w Solidarnej Polsce, wcześniej na prawym skrzydle PiS. Obecnie niby blisko PiS-u, ale w konflikcie z nim
  • Helena Hatka – obecnie senator niezrzeszona. Niedawno odeszła z PO, będąc na prawym skrzydle tej partii
  • Robert Smoktunowicz – senator w latach 2001–2007. Wcześniej w UPR, następnie jeden z założycieli PO. W 2007 odszedł z partii, ubiegając się o reelekcję z rekomendacji PD jako kandydat LiD. W 2009 działał w Stronnictwie Demokratycznym jako skarbnik tej partii. Naturalny kandydat dla twardego, centrowego elektoratu PO, nieakceptującego Romana Giertycha
  • Jerzy Pokój – obecnie radny powiatu jeleniogórskiego, w latach 2008–2014 szef sejmiku dolnośląskiego. Za założenie własnego konkurencyjnego komitetu wykluczono go z PO, jednak nadal popiera go Grzegorz Schetyna. Przed PO Pokój działał w Przymierzu Prawicy
  • Sławomir Preiss – obecny senator PO, kilkanaście dni temu usunięty z partii. Dlatego, że konkuruje z Grzegorzem Napieralskim z Biało-Czerwonych, jednak wystawionym przez PO. Wcześniej działał w Partii Konserwatywnej, SKL i RS AWS
  • Józef Franciszek Wójcik – pisarz, komandor, nawigator, wykładowca, w 2010 i 2015 rejestrował swój komitet w wyborach prezydenckich
  • Krzysztof Sońta – obecny poseł PiS, ale bezpartyjny, nie mający poparcia partii w tych wyborach i zawieszony w prawach członka klubu

Polecam przygotowane przeze mnie zestawienie członków partii na listach innych komitetów wyborczych. Przy okazji zestawienia z wyborów w 2011, 2007, 2005 i 2001, a także z eurowyborów w 2014, 2009 i 2004.

JOW-y. Za czy przeciw?

pawmak

W odbywającym się pojutrze referendum ciekawe jest pytanie o jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do Sejmu. Jest to kwestia budząca najwięcej dylematów i wątpliwości. Mnóstwo osób od wielu lat jest mocno zaangażowanych w sprawę wprowadzenia JOW, choć, jak wynika to z podawanych wielokrotnie przykładów, budzi ono ogromne wątpliwości.

Tezę o tym, że JOW-y nie odpartyjniają sceny politycznej, popiera się często przykładami ze Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii, gdzie panuje system dwupartyjny. To oczywiście prawda, ale trzeba zwrócić uwagę na różnice pomiędzy Polską a tymi krajami. Tam nie ma żadnej polityki poza partiami. Partie mają tam ogromne tradycje i są szanowane w społeczeństwie. U nas zupełnie odwrotnie. Partie nie mają bogatych tradycji i nie są, oględnie mówiąc, masowo szanowane w społeczeństwie. Wybory na prezydentów miast czy włodarzy niższego szczebla, bardzo często wygrywają (z kandydatami partyjnymi) kandydaci niezależni. Także lokalne komitety mają ogromnie dużo do powiedzenia w wyborach do rad. W wyborach do sejmików województw mniej, jednak też, przy dobrej organizacji i odpowiednich "motorach napędowych", zdarza im się osiągać dobre wyniki.

Bardzo często przywołuje się też przykład wyborów do Senatu w 2011 roku, kiedy przy JOW-ach tylko czterech kandydatów niezależnych zdobyło mandaty, przy czym tylko jeden bez pomocy dużej partii. No, ale w 2007 roku w ogóle tylko jeden kandydat z komitetu innego niż PO i PiS zdobył mandat. I to, że Borowski, Cimoszewicz i Kutz nie startowali z komitetu PO, świadczy o tym, że jednak start z ramienia tego komitetu byłby, czy dla nich, czy dla tej partii, w jakiś sposób niekorzystny. Jeszcze istotniejsza rzecz: w wyborach do Senatu okręgów jest 100, a do Sejmu 460 – czyli prawie pięć razy więcej i o tyle też są mniejsze, w związku z czym dużo łatwiej przebić się mniejszym, bardziej lokalnym środowiskom. I inna kolosalnie istotna tu rzecz – koherencja z systemem finansowania partii. W ostatnich wyborach do Senatu mieliśmy patologiczną sytuację JOW-ów przy obecnym systemie finansowania, w związku z czym, mówiąc językiem z mojego ulubionego sportu, duże partie startowały z wyższej belki (a językiem z drugiego chyba pod względem lubienia przeze mnie sportu, były na dopingu, a jak wiadomo, "bez dopingu nie wyjdzie nic – gdy kasa jest chuda, nic się nie uda"). W JOW-ach nie obowiązuje próg wyborczy, więc system finansowania automatycznie stałby się bezprzedmiotowy (chyba że próg ten by ktoś specjalnie obliczał, ale to byłoby w sposób oczywisty chore, zresztą w razie czego w tym samym referendum mamy też pytanie o system finansowania partii, którego wynik jest oczywisty). Także między wyborami do Senatu w 2011 roku (warto też pamiętać, że przeprowadzanymi w Polsce po raz pierwszy), a potencjalnymi wyborami w JOW-ach do Sejmu jest kilka naprawdę zasadniczych różnic.

Często przywoływaną zaletą JOW-ów jest fakt, że w systemie proporcjonalnym trzeba związać się z jakąś partią (i to prawie zawsze jedną z tych, które są finansowane z budżetu państwa), żeby mieć szansę pełnić mandat. A jak komuś nie odpowiada żadna z tych partii, to czemu ma tylko z tego powodu stracić szansę wykonywania mandatu? Np. jeśli jest apolitycznym ekspertem, który świetnie poradziłby sobie z wykonywaniem mandatu i mógł przekonywać do swoich pomysłów działaczy różnych partii. Tutaj zaleta JOW-ów jest oczywista. Wprawdzie teoretycznie może to rodzić też patologie związane z korupcją i oligarchizacją, jednak nie ma co przesadzać, bo Ukrainą nie jesteśmy, a przypadek Stokłosy był wyjątkowo oryginalny.

Przykładem totalnie "masakrującym" JOW-y jest sytuacja po wyborach do parlamentu w Wielkiej Brytanii, w oczywisty sposób skrajnie niesprawiedliwa (chodzi rzecz jasna o zestawienie wyników UKIP-u ze Szkocką Partią Narodową). Wybory jednoturowe w JOW są z gruntu rzeczy niesprawiedliwe i na pewno nie powinny mieć miejsca. Nikt jednak nie twierdzi, że w Polsce nie wprowadzonoby dwóch tur głosowania. A to już zupełnie co innego, jeśli chodzi o sprawiedliwość (choć niewątpliwie i tak wybory proporcjonalne są od tego bardziej sprawiedliwe). Można też powiedzieć o pewnym mechanizmie naturalnym, łagodzącym zjawisko niesprawiedliwości JOW-ów. Jeśli partia chce wygrać wybory, musi odwoływać się do szerokiego elektoratu. Toteż siłą rzeczy wiele osób (zwłaszcza o poglądach nieradykalnych) będzie mniej lub bardziej usatysfakcjonowanych ze swojej reprezentacji. Muszą pogodzić się z tym, że politycy chodzą na różne kompromisy, ale przynajmniej mamy tu wymuszoną stabilność władzy.

A zatem system jednomandatowych okręgów wyborczych, choć w dużym stopniu jest niesprawiedliwy i po prostu nieciekawy (jeśli ktoś śledzi życie partyjne i interesują go mniejsze partie) oraz posiada liczne wady, ma też sporo zalet. Poza tym jeśli chodzi o pytanie referendalne, to generalnie ci, którzy opowiadają się za systemem mieszanym, w referendum deklarują głos za JOW-ami, no i główna siła będąca za JOW-ami, czyli PO, nie jest jednomyślna w ich sprawie, toteż poparcie JOW-ów nie jest tak niebezpieczne, jak się wielu wydaje (zwłaszcza, że referendum będzie ze względu na niską frekwencję niewiążące). Każde głosowanie za JOW-ami prowadzi do poprawy systemu wyborczego, niekoniecznie na typowo JOW-owski, a głosowanie za statusem quo raczej tę dyskusję zamyka, co nie jest dobre. Zaletą JOW-ów jest też prostota, jasność i szybkość liczenia głosów.

Osobiście miałem duży dylemat, jak głosować w tej sprawie i wynik referendum jest mi generalnie obojętny (zresztą samo referendum nie zostało w mądry sposób zarządzone), ale bez szczególnego przekonania zagłosuję mimo wszystko za JOW-ami, będąc za dwiema turami (zresztą system dzielenia głosu także byłby interesujący) i systemem mieszanym.

A oto zestawienie ugrupowań politycznych będących za JOW-ami i przeciw.

Za:

  • Platforma Obywatelska (choć nie murem)
  • Kukiz'15 (w tym ugrupowania startujące z jego list)
  • Nowoczesna (za systemem mieszanym)
  • Polska Razem (też w obecnej sytuacji za systemem mieszanym)
  • Prawica Rzeczypospolitej
  • Kongres Nowej Prawicy
  • JOW Bezpartyjni

Przeciw:

  • cała lewica (w ogólnie przyjętym sensie)
  • Prawo i Sprawiedliwość
  • Polskie Stronnictwo Ludowe
  • Stronnictwo Demokratyczne
  • Partia Demokratyczna
  • Liga Polskich Rodzin
  • Narodowe Odrodzenie Polski

Pomieszane jest stanowisko Solidarnej Polski i KORWiN-u. KORWiN uważa JOW-y krok w dobrą stronę (czyli w kierunku odejścia od demokracji), jednak stanowczo bojkotuje referendum, a Janusz Korwin-Mikke w debacie telewizyjnej wykazał mocny sceptycyzm wobec JOW-ów, co doprowadziło do skłócenia się go z Pawłem Kukizem. Solidarna Polska opowiada się w programie za ordynacją mieszaną (czyli podobnie jak Nowoczesna i Polska Razem), ale unika deklaracji ws. referendum, a sam Zbigniew Ziobro niedawno w sprawie JOW-ów wypowiedział się sceptycznie.

Jako ciekawostkę warto dodać, że Ruch Palikota w swoim programie także miał ordynację mieszaną, jednak Twój Ruch jest obecnie na pierwszej linii frontu przeciw JOW-om. Konstruktywną opozycję w sprawie JOW-ów stanowią partie opowiadające się za WPP, czyli "wyborami prawdziwie proporcjonalnymi". Zaproponowało ją SD, a poparły PD i Biało-Czerwoni. Osobiście ta propozycja nawet mi się dosyć podoba, ale głosowanie w referendum przeciw JOW-om raczej nas do niej nie przybliży. Choć jeśli PO popiera Napieralskiego, to w sumie kto wie... ;)

Posierpniowo, ale i porocznie

pawmak

Za nami sierpień, kolejny miesiąc akcji politycznej. To pierwszy miesiąc, który podsumowuję po raz drugi – to w zeszłorocznym sierpniu powołałem bloga (5 dni temu minął rok). W tym czasie zmieniły się osoby sprawujące trzy najważniejsze urzędy: prezydent (po 5 latach), premier (po 7 latach) i aż dwukrotnie marszałek Sejmu. Zmienił się też wicepremier, a także szef głównej partii rządzącej. Polska zyskała szefa Rady Europejskiej, z Sejmu zniknął jeden klub (został kołem pod inną nazwą), a inny zmienił nazwę. Powstały też dwa inne koła – jedno duże (po angielsku "big"...), ale ulotne. Drugie małe, ale partyjne, na pewno ważniejsze. Tyle z najważniejszych rzeczy.

A jeśli chodzi o podsumowanie minionego miesiąca – partią miesiąca została:

Nowoczesna

Tak, wreszcie kilka dni temu została zarejestrowana. Mimo niewielkiej ilości znanych twarzy i braku doświadczenia, ugrupowanie idzie konsekwentnie do przodu. Zaprezentowało już wszystkie "1", niektóre listy nawet w całości. W dodatku niektóre nazwiska mogą nabić głosy ;) A poparcie wcale nie spada, tylko utrzymuje się, a może nawet i powoli rośnie, na poziomie okolic progu wyborczego, na którego przekroczenie szanse się zwiększają. Nowoczesna nie wyróżniła się specjalnie, no ale zdecydowanie nikogo nie dało się wyróżnić. Choć tym razem lekko na plus zapisał się SLD, ale to może delikatne odbicie od dna, z którego trudno na razie wyciągać specjalne wnioski.

Wyjątkowo w sierpniu zbłaźnił się ruch Kukiz'15, jednak to nie partia. W związku z tym, przy dość mocnej konkurencji, antypartią miesiąca został:

Kongres Nowej Prawicy

Nowoprawacy postanowili roztrwonić resztki kapitału politycznego, który niespodziewanie pozostał im jeszcze po odejściu Janusza Korwin-Mikkego, w związku z udziałem w wyborach prezydenckich Jacka Wilka. Zarówno on, jak i druga dobrze odbierana twarz KNP Artur Dziambor, zaangażowali się w projekt Kukiz'15. Część innych działaczy KNP też. Żaden z nich nie dostał jednak zbyt dobrego miejsca na liście, a sam KNP się zakiwał, wzywając do nieuczestniczenia w ruchu Kukiza (za uczestnictwo nie wyciągając żadnych konsekwencji), zapowiadając samodzielny start, a potem z niego rezygnując. Prezes swoje, popularni inni liderzy swoje, a dobrego nic z niczyjej postawy nie wynika. KNP zapewne wkrótce podzieli znaczenie Unii Polityki Realnej, która jednak jest partią z tradycjami, zakorzenioną na naszej scenie.

Podsumowanie zmian:

Przede wszystkim zmienił się prezydent naszej najjaśniejszej – Bronisława Komorowskiego zastąpił Andrzej Duda (przypomnę w tym miejscu, że już w owym zeszłorocznym sierpniu blog ten podał pogłoskę o jego starcie w wyborach, która upubliczniona została dopiero w listopadzie). W Sejmie z PO odeszła Lidia Staroń. Z klubem PiS pożegnało się 4 posłów, którzy zasiedli w Kancelarii Prezydenta – Małgorzata Sadurska (która została jej szefową), Adam Kwiatkowski (szef Gabinetu), Maciej Łopiński i Krzysztof Szczerski. W Senacie z PO odeszła Helena Hatka, a Stanisław Iwan (który uczynił to w lipcu) związał się z Polską Razem. Zarejestrowano też dwie ważne partie – Nowoczesną Ryszarda Petru (albo to pełna nazwa, albo kombinowany skrót) i Biało-Czerwonych (przewodniczącą partii jest Aleksandra Popławska, sekretarzem Tomasz Sybilski, a skarbnikiem Sławomir Kopyciński). Ponadto sąd wprowadził w życie zmianę nazwy Unii Lewicy na Wolność i Równość – z partią związał się (jako rada polityczna) zarząd nieformalnego wcześniej ruchu WiR, na czele którego/której jako koordynator stoi Jan Hartman. Wiadomo także o rejestracji innych partii (Legion Patriotów, Ruch Wolności, a także Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin), jednak zostały one zarejestrowane raczej wcześniej niż w sierpniu. W sierpniu powstały też dwie koalicje o nazwie Zjednoczona Lewica. Jedną zawarły SLD, TR, UP, Zieloni i PPS, a drugą SDPL, WiR i PL. Ta druga być może wystartuje z list BC, na razie rozmowy trwają.

 

KW PiS

pawmak

Często słyszymy, że do tegorocznych wyborów parlamentarnych idzie koalicja tzw. Zjednoczonej Prawicy – czyli sojuszu Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski, Polski Razem (pełna nazwa tej partii to "Polska Razem – Zjednoczona Prawica"), Prawicy Rzeczypospolitej i (choć o tym się prawie nie mówi) Stronnictwa "Piast".

Kodeks wyborczy oczywiście przewiduje formułę Koalicyjnego Komitetu Wyborczego, w której może iść kilka partii, jednak próg wyborczy dla takiej koalicji wynosi 8% (a nie 5), a próg finansowania z budżetu 6% (a nie 3). Toteż często partie, które nie mają pewności przekroczenia 8%-owego progu, po prostu biorą na listy inne partie, aby móc wejść do Sejmu, przekraczając próg 5%-owy. Partie startujące z ich list nie mogą otrzymać wówczas dotacji z budżetu, jednak cieszą się, że mają szanse wprowadzić do parlamentu choćby jednego posła. Są to jednak zwykle ugrupowania, których poparcie społeczne wynosi co najwyżej 1% głosów. Wówczas mamy do czynienia z Komitetem Wyborczym jednej partii, która jest w stanie przekroczyć 5%-owy próg wyborczy, a z jej list startują wówczas tzw. partie planktonowe.

Sojusz Lewicy Demokratycznej w ostatnich latach stosował różne warianty startu w wyborach. W wyborach parlamentarnych w 2005 i 2011 roku tworzył partyjny KW, z list którego startowało też parę innych partii. Wówczas jednak nie miał pewności przekroczenia 8%-owego progu – przekraczał go jedynie ledwo co, toteż mniejsze partie nie miały powodu do protestów. W 2001 roku SLD, mimo ponad 40- (a w pewnym momencie w sondażach nawet około 50-)%-owego poparcia, utworzył koalicję. I to nie tylko z Unią Pracy (która obok SLD była w nazwie komitetu), ale również z trzema bardzo małymi partiami (PLD, KPEiR i SD), które łącznie wprowadziły do Sejmu zaledwie 4 posłów, spośród 216 mandatów dla komitetu. Mimo, że nawet UP samodzielnie nie miałaby żadnych szans na wejście. Podobnie było w 2007 roku. SLD miał wówczas poparcie poniżej 15%, jednak zdecydowanie powyżej 8. I zawarł elegancką koalicję z SDPL, PD i UP, choć również i w tym wypadku żadna z tych partii szans na wejście samodzielnie nie miała. SLD zawierał też formalną koalicję z UP we wszystkich wyborach do Europarlamentu – nawet w 2009 roku, kiedy UP nie dostała żadnej "1", oraz w roku 2014, kiedy z list KKW SLD-UP startowało ledwie... 4 członków UP. Partia to wszakże obecnie marginalna, niemniej coś tam się jej należy. Najwspaniałomyślniej SLD zachował się jednak w tym roku, kiedy porywając się na słońce z przysłowiową motyką, zawiera koalicję z Twoim Ruchem i paroma malutkimi partyjkami (w tym PPS), choć nie ma nawet pewności, że przekroczy... próg 5%-owy. A na 8% szanse są małe.

No to teraz spójrzmy, jak do tego się ma ów "Zjednoczona Prawica", która przystępuje do tegorocznych wyborów parlamentarnych. Można powiedzieć, że o ile takiemu PPS-owi może niekoniecznie, ale TR-owi udział w KKW, jeśli nie startują samodzielnie, należy się jak przysłowiowa psu zupa. W końcu ma 11-osobowe koło poselskie, a koalicja Europa Plus (formalnie w końcu pod nazwą Europa Plus Twój Ruch), w której TR był hegemoniczną partią, zdobyła w eurowyborach ponad 3,5%. Czyżby? Jak wiadomo, mamy w parlamencie taki klub Zjednoczona Prawica – skupia on 15 posłów i 1 senatora (być może w każdej chwili zresztą nawet mógłby się poszerzyć o kilkoro prawicowych niezrzeszonych obecnie parlamentarzystów, którzy odeszli z PO, a obecnie sympatyzują z Polską Razem, która wraz z Solidarną Polską tworzy ów klub). Łącznie partie tworzące ów klub zdobyły w wyborach do PE 7,14% głosów. Solidarna Polska przeskoczyła całą koalicję Europa Plus, a Polska Razem minimalnie tylko z nią przegrała. Łącznie z wynikiem Prawicy Rzeczypospolitej z wyborów z 2009 (1,95%) trójka sojuszników PiS zdobyła, można powiedzieć, 9,09% głosów. Stronnictwo "Piast" wprawdzie w eurowyborach samodzielnie nigdy nie startowało, jednak jeszcze w wyborach samorządowych w 2010 wystawiało licznie kandydatów, w tym z własnych list do sejmików. I co? I jeśli chodzi o Sejm, to całkowite jajco – przysłowiowe. Ale w pewnym sensie i dosłowne, gdyż jajco ma kształt cyfry 0, bo mimo że PiS ma pewność przekroczenia 8%-owego progu, tyle właśnie subwencji z budżetu dostaną partie sojusznicze. I tyle też jest w nazwie komitetu choćby sygnalizacji ich obecności, gdyż jest to partyjny Komitet Wyborczy Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli chodzi o Senat – też jajco, jednak z wyjątkiem Prawicy Rzeczypospolitej, która będąc słabszą partią, potrafiła jednak wynegocjować sobie na tyle dobre warunki, że wystawia do niego własny komitet, a z jego ramienia 5 senatorów, z którymi PiS nie będzie konkurować. A partie Ziobry i Gowina guzik – ich kandydaci do Senatu wystartują pod szyldem KW PiS. Partia Marka Jurka ponadto ma w umowie z PiS możliwość powołania własnego koła, a pozostałe partie – no właśnie raczej nie bardzo. A przecież można było powołać KKW ZP (PiS+SP+PR+PR), albo choćby i wzorem Europy Plus Twój Ruch – KKW PiS ZP (dając drogę do subwencji mniejszym partiom, nie rezygnując z szyldu PiS). Ale co to, to jednak nie...

No i o czym to wszystko świadczy? Otóż po pierwsze – o pazerności PiS-u i braku szacunku dla mniejszych partnerów. PiS wcale nie ma większego poparcia niż w 2001 roku SLD, jeśli szukać analogii. Nie usprawiedliwia tej partii więc jej nieporównywalnie większa popularność w stosunku do mniejszych partii. Co nie znaczy nawet, że otworzenie się na ich elektorat nie dało wręcz prezydentury Andrzejowi Dudzie... A ogólnego szacunku PiS mogłoby się od SLD jedynie uczyć. Po drugie – jest to kompromitacja Solidarnej Polski i Polski Razem i ich kompletne poddaństwo. I trudno nawet powiedzieć, która z tych partii za przeproszeniem zbłaźniła się bardziej. Solidarna Polska wprawdzie nie wnosi do obozu "zjednoczonej prawicy" żadnej wartości programowej, jednak bądź co bądź uzyskała niemal 4% w wyborach do PE i ciągle posiada 11 posłów. Polska Razem z kolei – ma mniej parlamentarzystów i w eurowyborach dostała ciut mniejszy wynik, jednak też powyżej 3%. Partia ta jest jednak przede wszystkim gospodarczo liberalna i musiała stanąć na głowie, żeby dogadać się z PiS programowo. Myślę, że jej kapitulacja jest największa, bo Jarosław Gowin początkowo zapewniał o równym dystansie swojej partii do PO i PiS, obrazując to słowami Kazika "idę prosto". Odchodząc z PO, udowadniał też, że wcale nie jest mu blisko do PiS i wielokrotnie przekonywał, że PiS nie jest prawicą – co błyskawicznie zmieniło się po przegranych eurowyborach. A nawet jeśli jakoś uzasadnimy ten sojusz z PiS, to niezawarcie formalnej koalicji jest dopełnieniem kompromitacji. Nie dość, że partie Gowina i Ziobry nic dostaną z budżetu, to jeszcze nie dostaną żadnej "1"! A niektórzy liderzy (przynajmniej Polski Razem) wystartują jedynie do Senatu. A sam lider SolPol Zbigniew Ziobro wystartuje z ostatniego miejsca w okręgu, który w wyborach do Sejmu nie jest jego macierzystym (jedynie przypadkowo w wyborach do PE, bo tam obejmuje dwa województwa). Nawet mniejsza Prawica Rz. dostała pozwoleństwo na własny komitet do Senatu i własne koło. A tamte partie oddały się praktycznie za darmo. Przykre. A Gowin mówił nawet, że będzie się można zdziwić, jak atrakcyjną propozycję ma dla mniejszych partii Jarosław Kaczyński... Umowa została zawarta już ponad rok temu, ale zawsze można było ją zmienić na lepszą, ale widać, nie było takiej woli. Pozostaje nadzieja, że w przyszłej kadencji parlamentu przynajmniej część polityków z tych partii (przynajmniej odrębnej programowo Polski Razem) odseparuje się od związku z PiS i zacznie budować/odbudowywać coś sensownego z innymi politykami o podobnych poglądach (np. prawicowymi uchodźcami z PO). Dużo zależeć będzie od tego, jaką linię wizerunkową i gospodarczą przyjmie rząd PiS, ale na razie trudno to dokładnie przewidzieć.

Lipiec minięty

pawmak

Czas najwyższy na comiesięczne podsumowanie sceny. Tym razem kolej na lipiec. Wielkich zawirowań na scenie partyjnej nie było, jednak nagrody przyznać trzeba. Gdyby partią był Kukiz'15, zdobyłby nagrodę antypartii w cuglach. Ale partią nie jest. Na szczęście wniosek o rejestrację partii (NowoczesnaPL? Nowoczesna?) złożył Ryszard Petru, co jest czytelną i prawidłową rzeczą. I tak tzw. wszyscy mówią o jego ugrupowaniu jako o partii i nie jest to też stricte obywatelski ruch w stylu Pawła Kukiza, toteż bardzo dobrze, że taki wniosek się pojawił.

Partią miesiąca znowu zostaje:

Prawo i Sprawiedliwość

Za utrzymywanie wysokiego poparcia przybliżającego partię do zwycięstwa wyborczego i ustrzeganie się rażących błędów.

Antypartią miesiąca, w obliczu niepartyjności ruchu Pawła Kukiza, zostaje:

Platforma Obywatelska

Za totalne jaja związane z listami wyborczymi i narażanie się na drwiny, np. z powodu wyjazdowych posiedzeń rządu i okoliczności z nimi związanymi, co powoduje w praktyce kres jakichkolwiek złudzeń na odrobienie strat sondażowych do PiS.

Podsumowanie zmian:

Doszło do pewnych zmian w parlamencie. W Sejmie zostało zarejestrowane koło powstającej jeszcze partii Biało-Czerwoni, w którym zasiadło czterech wymienionych miesiąc temu posłów. Do koła tego nie weszli Łukasz Krupa i Marek Poznański, którzy mają się znaleźć na sejmowych listach PO, no ale formalnie w ich statusie nic się na razie nie zmieniło. W Senacie wygasł mandat Marka Ziółkowskiego z PO (który został ambasadorem w Maroku - mandat nie będzie już uzupełniony), natomiast z partii tej i klubu odszedł Stanisław Iwan. Zarejestrowano natomiast Partię Razem, która jest na tyle oryginalna, że nie posiada szefa - kieruje nią kolektywnie zarząd krajowy, który tworzą: Alicja Czubek, Marcelina Zawisza, Adrian Zandberg, Jakub Baran, Mateusz Mirys, Aleksandra Cacha, Katarzyna Paprota, Maciej Konieczny i Magdalena Malińska.

Zaczęły się już rejestrować komitety przed wyborami parlamentarnymi, jednak opiszę je, gdy się skończą rejestrować.

© Karuzela
polityczna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci