Menu

Karuzela
polityczna

Uzupełniamy Senat

pawmak

W najbliższą niedzielę, w trzech ze stu okręgów, odbędą się wybory do Senatu eRPe, które mają na celu uzupełnić mandaty wakujące po senatorach PiS - zmarłym Henryku Górskim w okręgu nr 47 (nazwijmy to, podwarszawskim) oraz wybranych do europarlamentu Bolesławie Piesze w okręgu nr 73 (rybnickim) i Beacie Gosiewskiej w okręgu nr 82 (nazwijmy to, podkieleckim).

W wyborach kandydują, jak się łatwo domyślić... kandydaci. A oto i oni:

OKRĘG NR 47

  • Dariusz Jaszczuk z Platformy Obywatelskiej, popierany także przez Polskie Stronnictwo Ludowe. Burmistrz Mrozów. Od tego roku, a wcześniej wójt, bo z 2014 rokiem miejscowość ta otrzymała prawa miejskie. Wójtem był przez wiele lat, w 2010 był jedynym kandydatem, otrzymując 86,77% poparcia (mimo członkostwa w PO startował z lokalnego komitetu).
  • Maria Koc z Prawa i Sprawiedliwości, popierana także przez sojuszników tej partii. Radna sejmiku mazowieckiego, przez półtora roku wiceburmistrz Węgrowa, wieloletnia dyrektor Sokołowskiego Ośrodka Kultury.
  • Zbigniew Stąsiek z Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Działacz społeczny, odznaczony Krzyżem Zasługi wszystkich trzech kolorów, a także m.in. Medalem Komisji Edukacji Narodowej. Nauczyciel, były pracownik Akademii Podlaskiej, od 1972 roku związany ze Związkiem Młodzieży Wiejskiej.
  • Krzysztof Bosak z Ruchu Narodowego. Jedyny szerzej znany kandydat. Były prezes Młodzieży Wszechpolskiej, a także były poseł Ligi Polskich Rodzin. Od 2008 roku bezpartyjny, był związany z Fundacją Republikańską.
  • Andrzej Gorayski z Demokracji Bezpośredniej, informatyk.
  • Zdzisław Litwińczuk z Partii Demokratycznej (sekretarz generalny tego ugrupowania i jego szef na Mazowszu), prezes OSP w powiecie otwockim, także społecznik i ratownik wodny.

OKRĘG NR 73

  • Marek Krząkała z PO, poseł tej partii od 2007 roku, członek od 2002. Popierany także przez PSL. Nauczyciel i tłumacz przysięgły języka niemieckiego.
  • Izabela Kloc z PiS, posłanka tej partii od 2005 roku, wcześniej radna powiatu pszczyńskiego, a jeszcze wcześniej sejmiku śląskiego. Działała w Stronnictwie Konserwatywno-Ludowym i Przymierzu Prawicy. Była nauczycielka. Popierana przez sojuszników PiS.
  • Piotr Chmielowski z SLD. Od listopada zeszłego roku członek, a od września (czyli roku) poseł tej partii (a wcześniej Ruchu Palikota). Przedsiębiorca.
  • Maciej Urbańczyk z Kongresu Nowej Prawicy, popierany podobno przez Ruch Autonomii Śląska (choć na poparcie tej organizacji liczył Chmielowski). Jedyny w tym gronie nieposeł. Jego środowisko to banki, ubezpieczenia i ogólnie finanse. Prezes Fundacji Ochrony Zabytków Ziemi Jurajskiej.

OKRĘG NR 82

  • Zbigniew Pacelt z PO, poseł tej partii od 2005 roku, w latach 2007-2008 wiceminister sportu i turystyki. Pięcioboista uczestniczący w IO w 1976, wcześniej wielokrotny mistrz Polski w pływaniu. Były trener i działacz sportowy.
  • Jarosław Rusiecki z PiS, poseł tej partii od 2005 roku, wcześniej od 2002 radny powiatu ostrowieckiego. Popierany przez sojuszników PiS. Były wicedyrektor biblioteki miejskiej.
  • Kazimierz Kotowski z PSL. Członek zarządu województwa świętokrzyskiego i radny sejmiku od roku 2010. Wcześniej przez 12 lat starosta powiatu opatowskiego. Prezes OSP w tym powiecie, a także Związku Powiatów Polskich.
  • Kazimierz Jesionek z SLD, były szef tej partii w Starachowicach, adwokat.
  • Jacek Wójcicki z KNP (członek tej partii od 2013 roku), popierany także przez Polski Ruch Uwłaszczeniowy. Przedsiębiorca.
  • Małgorzata Marenin, bezpartyjna kandydatka DB, była szefowa Twojego Ruchu w województwie świętokrzyskim. Feministka, która wsławiła się pozwaniem do sądu abpa Józefa Michalika.

Podsumowując: we wszystkich okręgach kandydatów zarejestrowały PO, PiS i SLD, w dwóch okręgach KNP i DB, a jednym zadowalają się PSL, RN i PD. Jeśli chodzi o faworytów, to w okręgu 47 prawdopodobnie wygra kandydat PiS, w 73 być może też, ale i kandydat PO nie jest bez szans, a w 82 raczej kandydat PiS, chociaż powinien liczyć się też kandydat PSL, a może i PO.

Osobiście prawdopodobnie głosowałbym po linii PSL, czyli w świętokrzyskim na ich kandydata, a w pozostałych na PO. Wybory są mocno partyjne, a frekwencja będzie zapewne kilku(nasto)procentowa.

W związku z prawdopodobnym wyborem Elżbiety Bieńkowskiej na komisarza UE, powinny nas czekać za jakiś czas także wybory w okręgu nr 75 (mysłowicko-tyskim), gdzie faworytem powinien być kandydat PO.

Go win? Raczej ciężka sprawa...

pawmak

Prezes Polski Razem Jarosława Gowina, poseł Jarosław Gowin, udzielił ostatnio wywiadu portalowi mpolska24.pl. Ponieważ nie będę hipokrytą udającym, że nie mam poglądów politycznych, przyznam, że do niedawna nawet "bawiłem się" w członkostwo w rzeczonej partii (z przekonania i z ciekawości, ale bez żadnych innych motywów). Ugrupowanie to zawarło jakiś czas temu koalicję wyborczą z Prawem i Sprawiedliwością, której jednak bynajmniej nie popieram (można by było zawrzeć inne, ale pewnie o tym kiedy indziej). Przejdźmy do analizy wywiadu.

W dużej mierze oczywiście zgadzam się z wypowiedziami Jarosława Gowina, jednak w kilku punktach mam zasadnicze wątpliwości.

Mariusz Gierej: Wierzył Pan w swój projekt czy to był sposób na podbicie swoich akcji? - wszystkie dotychczasowe, podobne doświadczenia kończyły się porażką. Czy Pański projekt, nowej partii należy uznać za zakończony, zawieszony … ?

Jarosław Gowin: Wierzyłem i wierzę. Zdecydowanie nie jest zakończony. Zawarliśmy porozumienie o współpracy z PiS-em i w przyszłych wyborach będą wspólne listy czterech głównych partii. Tej największej Prawa i Sprawiedliwości, Polski Razem, Prawicy Rzeczpospolitej oraz Solidarnej Polski. Z tego faktu nie należy wyciągać wniosku, że te trzy mniejsze partie zamierzają roztopić się w tej dużej. Było by to rzeczą szkodliwą. Jest wielu wyborców prawicowych, którzy nigdy nie zagłosują na PiS ze względu na ich program gospodarczy, ale gotowi są zagłosować na wspólne listy, bo zgadzają się z wolnorynkowym programem Polski Razem. Zresztą Zbigniew Ziobro czy Marek Jurek też mają swoich wyborców, więc ta różnorodność jest naszą siłą.

"Wspólne listy czterech głównych partii". Jak to ładnie brzmi. Pomijając fakt, że trzeba się głęboko interesować sceną partyjną, by dostrzec tam jeszcze jakieś inne partie - zapewne Stronnictwo "Piast", Przymierze dla Polski, Ruch Katolicko-Narodowy, może Polskie Stronnictwo Demokratyczne - zdaje się, że to maksimum. Nieważne zresztą, ile partii będzie wspólnie startowało z list Komitetu Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. "Jest wielu wyborców prawicowych, którzy nigdy nie zagłosują na PiS ze względu na ich program gospodarczy, ale gotowi są zagłosować na wspólne listy, bo zgadzają się z wolnorynkowym programem Polski Razem. Zresztą Zbigniew Ziobro czy Marek Jurek też mają swoich wyborców, więc ta różnorodność jest naszą siłą". Nie zagłosują na PiS, to nie zagłosują. To nie jest Koalicyjny Komitet Wyborczy (a przecież jest coś takiego!). Zresztą nie tylko ze względu na program gospodarczy, ale i np. na podejście do katastrofy smoleńskiej, no i na nieustannie uprawiane ciągłe "hejterstwo" tej partii. Naprawdę nie trzeba tego aprobować, żeby być prawicowcem. I nazwa komitetu też nie jest tutaj głównym problemem. W stukilkudziesięciu- lub ponad dwustuosobowym klubie poselskim PiS (bo umowa nie zakłada nawet odrębnych kół poselskich, a zakładała je nawet umowa PiS zawarta w 2012 roku z Prawicą Rzeczypospolitej - która ostatnio podobno miała być, pewnie zresztą z tego powodu, przez Jarosława Kaczyńskiego renegocjowana) znajdzie się w najlepszym wypadku kilkunastu członków innych partii niż PiS. I co oni niby będą mogli? Bo na pewno nie wpływać na politykę gospodarczą rządu Kaczyńskiego. Mało tego - co z tego, jeżeli np. w okręgu gdańskim zagłosuję na startującego z dalszego miejsca kandydata Polski Razem, który nie ma szans, a mandat w efekcie tego uzyska Andrzej Jaworski? Albo, sięgając do innych okręgów po bardziej ekstremalne przykłady, Antoni Macierewicz, Krystyna Pawłowicz, Stanisław Pięta, tudzież Adam Hofman? Kosztem np. umiarkowanych polityków PSL bądź bliskich Gowinowi w poglądach polityków PO czy KNP? No właśnie... ;) Jak mówi stare powiedzenie, "urna wyborcza magiczna szkatułka - głosujesz Mikołajczyk, wychodzi Gomułka". Jeszcze inna sprawa - obietnice Jarosława Kaczyńskiego dla mniejszych partii nieraz kończyły się ich niedotrzymaniem (bardzo konkretnie o tym pisał niedawno senator Jan Filip Libicki, wieloletni pisowiec, obecnie pomimo skrajnie konserwatywnych poglądów w PO, po odejściu Gowina nadal mu życzliwy). Zresztą jakikolwiek by nie był rozkład miejsc na listach, głosowanie na komitet PiS zawsze będzie skutkowało premierostwem Jarosława Kaczyńskiego i kropka. Wodzowskim premierostwem zresztą. Jeszcze jeden szczegół - z trójki owych głównych koalicjantów PiS największym jest Solidarna Polska. Jest to partia najbardziej zbliżona do PiS-u - zarówno retorycznie, jak i programowo. W zasadzie sztuczny twór. I zapewne temu ugrupowaniu przypadnie najwięcej mandatów spośród partii niepisowskich, których właściciele w efekcie mogą się spokojnie roztopić w PiS-ie, a już na pewno nie będą się od niego specjalnie różnić w poglądach.

Mariusz Gierej: Ale zdaje Pan sobie sprawę, że współfunkcjonowanie z Ziobrą, z PiS sprawia, że będzie Pan odbudowywał IV RP i wyjaśniał katastrofę smoleńską?

Jarosław Gowin: Nic nie będę musiał, bo współpraca jest raczej partnerska. I nie wyobrażam sobie innego funkcjonowania. (...) myślę, że Polsce Razem uda się odcisnąć swoje wolnorynkowe piętno na tej współpracy.

Czy pan poseł naprawdę w to wierzy?

Dla mnie odsunięcie od władzy przyszłej koalicji PO-SLD jest racją stanu.

Po pierwsze takiej koalicji na szczęście jeszcze nie ma, więc nie ma czego odsuwać. Po drugie nie będzie rządziła koalicja PO-SLD-PSL, jeśli będzie rządziła koalicja PO-PSL-Polska Razem (ew. jeszcze Solidarna Polska). Gowin wykluczył kilka miesięcy temu koalicję z Tuskiem, ale nie z PO. A wcześniej cały czas deklarował, że jego partia "idzie prosto", zachowując równy dystans do PO i PiS. A tu nagle kroczy najmniej prosto praktycznie ze wszystkich partii...

W PiS jest zdecydowanie więcej ideowości niż w Platformie, co do tego nie mam żadnych złudzeń i wiem to od bardzo dawna, a gdzie jest więcej liberalizmu? Jeśli wziąć program PO to tam są piękne wolnorynkowe deklaracje, jeżeli wziąć program PiS-u, to on jest na wskroś socjaldemokratyczny w sferze gospodarczej, ale jeżeli porównać praktykę rządzenia Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska, to sytuacja wygląda odmiennie. Większym etatystą w rządzeniu okazał się Donald Tusk…

Teza o porównaniu ideowości cokolwiek kontrowersyjna... Ale abstrahując od tego. PiS rządził w okresie koniunktury gospodarczej, a za politykę finansową odpowiadała charyzmatyczna i silna wicepremier Zyta Gilowska, z którą trudno było Kaczyńskiemu się kłócić. Była barwną i popularną postacią rządu powołaną jeszcze przez Kazimierza Marcinkiewicza. Kaczyński potem ją przywrócił, ale ze względu na jej popularność, zapewne dobre osobiste stosunki i brak ambicji partyjnych Gilowskiej. A że koniunktura była, ZG zachowała się zgodnie ze swoimi poglądami, a JK na to przystał. Zresztą przy obniżce podatków nie obniżono wydatków, co nawet Gowin krytykował w debacie eurowyborczej. A jeśli mocno antyliberalny retorycznie PiS miałby zgodzić się na wolnorynkową politykę, czyli sprzeniewierzyć się socjalnym obietnicom (na co jak rozumiem liczy Gowin), to gdzie tu ta wielka ideowość PiS-u?? A rząd Platformy deregulacje kontynuuje, co zresztą prezes Gowin przyznał na początku wywiadu. Ja nie znając się za bardzo na gospodarce, nie jestem jakimś zapaleńcem wolnego rynku, ale sądziłem, że ideowy Jarosław Gowin jest nim na tyle, żeby takiego sojuszu nie zawrzeć.

Jeżeli chodzi o Kraków to właśnie kilka dni temu ogłosiłem, że nie będę startował. Kandydata wskaże PiS.

A Solidarna Polska, jak przeczytałem, ma kandydata. Mirosława Gilarskiego. Czyli można. Zwłaszcza w mateczniku Gowina i jego partii można by było spokojnie wystawić kandydata. Jeśli Gowin pokonałby kandydata PiS (a widziałem taki sondaż), to dopiero by urósł na sile...

Co do prezydenta RP wiem jedno. To musi być osoba wskazana przez PiS.

W wyborach prezydenckich jest coś takiego, jak druga tura. I na to, czy do niej dojdzie, czy do niej nie dojdzie, nie ma wpływu, na jakich innych kandydatów niż ten mogący wygrać w pierwszej turze (w tym wypadku Bronisław Komorowski) się głosuje. Jak już jest ta koalicja z PiS-em - nic prostszego niż poprzeć kandydata tej partii w ewentualnej drugiej turze. O ile w Krakowie w II turze będzie Majchrowski i albo kandydat PO, albo PiS, to w wyborach krajowych, jeśli będzie II tura, i tak będzie w niej kandydat PiS. A Gowin zapowiadał wcześniej, że Polska Razem wystawi własnego kandydata. A jeszcze wcześniej (konkretnie rok temu, już będąc na ostatniej prostej w PO) uznawał Komorowskiego za znakomitego prezydenta. Wniosek jest oczywisty - Kaczyński odciął Ziobrze i Gowinowi możliwość startu w zamian za kilka miejsc biorących więcej na listach do parlamentu.

Podsumowując. Wierzę Jarosławowi Gowinowi i innym byłym politykom PO, którzy poznali się na Donaldzie Tusku i mają go dosyć. Ale tak samo wierzę byłym politykom PiS, którzy z kolei na dobre przestali ufać Jarosławowi Kaczyńskiemu. Na czele z Ludwikiem Dornem, który z PiS-em nie chce już mieć nic do czynienia i twierdzi, że dokładnie zna program tej partii - a to tęgi umysł, który PO zawsze krytykował i przekonująco mówi o powodach niepopierania PiS-u (przy czym nie rezygnuje w odpowiednich miejscach z krytyki PO). Jeśli Jarosław Gowin chce rozsadzić obóz PiS od środka i przejąć w przyszłości tę partię lub zbudować Polskę Razem na nowo na gruzach PiS, albo przynajmniej w przyszłej kadencji zrobić woltę - zerwać współpracę i znacząco osłabić partię Kaczyńskiego - i zrobi taki majstersztyk polityczny, że mu się to uda, to przyznam rację jego polityce i zdejmę przysłowiową czapkę z głowy, bo zasłuży na wspomniany na końcu wywiadu piedestał. Ale to będzie kolosalnie trudne zadanie i jeśli się tylko nie uda - zostanie niestety kreska. Jarosław i Lech Kaczyńscy rozsadzili w ten sposób od środka AWS, ale czy były minister w rządzie Tuska i w najlepszym wypadku przyszły minister w rządzie Kaczyńskiego będzie do tego zdolny? Raczej ciężka sprawa...

Rozliczenie miesiąca

pawmak

Zakończył się sierpień, a po zakończeniu każdego miesiąca przyznawane będą nagrody: partia miesiąca i antypartia miesiąca. Chyba mniej więcej wiadomo, o co chodzi. Partią miesiąca będzie to stronnictwo, które osiągnie jakiś sukces czy będzie o nim głośno z nienegatywnego powodu itp. Nie w każdym miesiącu (bo pewnie czasem niewiele się będzie działo) będzie przyznawana nagroda dodatkowa. Będzie to taka druga nagroda, kiedy jakaś partia się wyróżni, ale nie otrzyma tytułu partii miesiąca, bo inna się wyróżni bardziej. Antypartią miesiąca będzie formacja, która poniesie jakąś porażkę, czy się jakoś tam zbłaźni.

I tak, partią miesiąca sierpnia 2014 została:

Platforma Obywatelska

Uzasadnienie jest tylko jedno i dość oczywiste wybór jej przewodniczącego na szefa Rady Europejskiej. PO na ostatniej prostej wyprzedziła Sojusz Lewicy Demokratycznej, który wzbogacił się aż o trzech posłów i to przejętych bezpośrednio z Twojego Ruchu w ciągu kilku dni. Partie nieczęsto tyle zyskują, więc SLD otrzymuje oczywiście za sierpień nagrodę dodatkową.

Antypartią miesiąca został oczywiście:

Twój Ruch

Partia ta straciła aż czterech posłów ciągu czterech dni (w tym aż trzech jednego dnia) i liczbą reprezentacji poselskiej spadła za PSL. Została też raczej ograna przez SLD w kontekście wyborów samorządowych. Kiepsko to z nią wygląda.

Ponadto uważam, że nieformalne drugie miejsce w tej rywalizacji zająłby Kongres Nowej Prawicy, który stracił wprawdzie tylko jednego posła, ale to po pierwsze połowa całego parlamentarnego dorobku tej partii, a po drugie chyba był to najbardziej umiarkowany polityk tego ugrupowania. Gdyby takich było więcej, Kongres mógłby poszerzyć elektorat, a tak dogmatyzm ideowy u członków tej partii spowodował, że poseł Jagiełło szybko przestał czuć się dobrze w tym towarzystwie i się zwinął.

 

Podsumowanie zmian będzie przeprowadzane, kiedy w danym miesiącu nastąpiły zmiany np. w Radzie Ministrów, w parlamencie, w kierownictwie jakiejś ważniejszej partii itp.

W sierpniu doszło do pewnych przetasowań w Sejmie:

Poseł Platformy Obywatelskiej Jakub Szulc złożył mandat, a zastąpił go Robert Jagła. Ponadto z PO odszedł poseł Jerzy Ziętek.

Z Twojego Ruchu odeszło 4 posłów: Maciej Banaszak, Krzysztof Kłosowski, Jan Cedzyński i Witold Klepacz. Cedzyński stał się niezrzeszony, a pozostali przeszli do klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Klub TR liczył więcej posłów niż klub Polskiego Stronnictwa Ludowego, a teraz liczy mniej niż PSL i tylko o jednego więcej niż klub SLD.

Oprócz tego poseł niezrzeszony Jarosław Jagiełło odszedł z Kongresu Nowej Prawicy, po czym partia ta ma tylko jednego posła.

Co do funkcji Donalda Tuska nic się na razie formalnie nie zmieniło, ale jego nominacja była głównym wydarzeniem miesiąca. Poszła też pogłoska o odejściu eurodeputowanego Mirosława Piotrowskiego z delegacji Prawa i Sprawiedliwości, nawet "potwierdzona" przez niektórych polityków tej partii, która okazała się nieprawdziwa, jednak polityk zapowiedział decyzję na wrzesień.

 

Premier Tusk unioprezydentem elektem, czyli najpierw pomyśl, a potem idź do mediów

pawmak

Premier Donald Tusk został wybrany na przewodniczącego Rady Europejskiej. Bardzo dobrze i trzeba pogratulować. Dobrze też, że zniknie duopol Tusk-Kaczyński i ciekawe, co z tego wyniknie. Najgorszą opcją jako nowy premier byłaby wg mnie marszałek Ewa Kopacz, ale nawet jeśli ona stanie na czele rządu, to zapewne będzie się starała, bo jeszcze takiej funkcji nie pełniła. Byle nie skręciła rządu za bardzo w lewo (to już moje zdanie). No i jeśli będzie miała zostać także szefową partii (a nie tylko p.o.), to naprzeciw niej stanie Grzegorz Schetyna i wtedy też będzie ciekawie. Ale konkretniej sytuację będzie można przeanalizować, gdy do wiadomości zostaną już podane plany dotyczące osoby przyszłego premiera. Wariant wcześniejszych wyborów jest bowiem raczej nierealny, bo nie ma dla niego poważnego uzasadnienia.

A na razie można trochę się pośmiać z słów polityków i politologów. Sam premier Tusk (10 czerwca 2013):

Podjąłem decyzję o tym, że chcę być dalej polskim premierem i do 2015 roku będę angażował się wyłącznie w sprawy krajowe. (...)
Kiedy kładę na szali to, co jest dla mnie najważniejsze, to muszę powiedzieć, że nie doznam większego zaszczytu niż bycie premierem RP (...) Bycie polskim premierem jest stukrotnie ważniejszą rzeczą niż awans europejski. Zaznaczył też, że jego decyzja jest definitywna.
Sprawa dotyczyła wprawdzie objęcia stanowiska szefa Komisji Europejskiej, ale w kontekście przytoczonych cytatów to nie ma nic do rzeczy. Podobnie nieważne jest, że było to prawie ćwierćtora roku temu, bowiem wiadomo, że chodziło o rozdanie po tegorocznych eurowyborach. Zresztą jeszcze niedawno premier potwierdzał, że nie jest zainteresowany funkcją szefa RE. Czy to jest tak, że im bardziej ktoś zaprzecza i przekonuje, że na coś się nie zgodzi, to ma na to w UE większe szanse? Wydaje mi się, że jednak przesadził, gdy się w takich słowach zarzekał. To zawsze odejmuje wiarygodności.
 
Stefan Niesiołowski, 14 grudnia 2013:
Bardzo dużo ludzi wie, że nie ma Platformy bez Donalda Tuska. (...) Po to to mówię, żeby w naszej partii było przekonanie, że nie ma Platformy bez Donalda Tuska.
W podobnym tonie wypowiadał się jeszcze w tym tygodniu (i to w kontekście objęcia tej funkcji). Gdyby był konsekwentny, to by się po tym wyborze musiał załamać...
Słowa o tym, że nie ma PO bez Tuska, wypowiedział też niedawno Sławomir Neumann (w telewizji puszczali).
 
Także obaj panowie SN muszą teraz wypracować odpowiednie łamańce retoryczne ;)
 
A teraz ostrzeżenie, jak należy podchodzić do niektórych tekstów serwowanych przez ekspertów politologii. Dr Wojciech Jabłoński  wypowiedzi, uwaga, z przedwczoraj:
Nie wchodzi to w grę, aby prowincjonalny polityk z biednego kraju Unii, wmieszanego w konflikt z Rosją, został tak wysokie stanowisko w administracji europejskiej. (...) Platforma doskonale wie, że kandydatura Donalda Tuska nie wchodzi w grę. Propagandowo rozgrywa jednak sprawę w ten sposób, że stara się opinii publicznej przekazać sygnał: gdy zabraknie  Donalda Tuska – dojdzie do katastrofy w Polsce. Myślę, że jest to celowa gra na wzmocnienie premiera. Jednak nie w Europie – bo on tej pozycji nie ma w Europie, wbrew temu co mówią media sprzyjające PO. 
Odpowiedź na pytanie, czy to piarowskie działania: Nie tyle piarowskie, co propagandowe. Piarowskie byłoby gdyby mówili prawdę i mieli jakiś polityczny plan. Tutaj żadnego planu konkretnego nie ma  wszyscy wiedzą, że on nie ma szans. Jest kwestia pokazania, że jego wyjazd z Polski spowodowałby chaos i katastrofę.
Piękne. A z jaką pewnością! I takich ekspertów medialnych mamy więcej, że tylko przypomnę dra hab. Kazimierza Kika, który z podobną pewnością prognozował wynik Jarosława Gowina poniżej 1% w wyborach na przewodniczącego PO, po czym okazało się, że jego wynik przekroczył 20%. I co o tym sądzić??
 
W mediach można wszystko powiedzieć, tylko ślad zostaje i potem może być trochę głupio. Także zawsze lepiej się lepiej zastanowić.

Partie w Sejmie

pawmak

Dzisiaj praktycznie zero publicystyki, a trochę statystyki - chyba często będą się zdarzały takie wpisy. W dniu zakończenia pierwszego powakacyjnego posiedzenia Sejmu zajmiemy się sprawą dość podstawową. Ile partii znajduje się w tej izbie? Prawidłową odpowiedź znają zapewne jedynie najuważniejsi śledziciele sceny politycznej... Zresztą odpowiedź na nie nie zawsze jest jedna prawidłowa. W tym momencie w Sejmie zasiadają przedstawiciele 9 lub 10 partii. Liczbowo wygląda to tak:

  • Platforma Obywatelska - 201 posłów
  • Prawo i Sprawiedliwość - 136 posłów
  • Polskie Stronnictwo Ludowe - 32 posłów
  • Twój Ruch - 30 lub 31 posłów (zależy jak liczyć, zresztą szeroko patrząc nawet 32)
  • Sojusz Lewicy Demokratycznej - 28 posłów
  • Solidarna Polska - 12 posłów
  • Polska Razem - 3 posłów
  • Kongres Nowej Prawicy - 1 poseł
  • Partia Zieloni - 1 poseł
  • Dom Wszystkich Polska (chyba nadal w fazie rejestracji jako partia) - 1 poseł

Niezwiązanych z żadną partią jest 15/16 posłów (w jakimś sensie nawet 14). Nie liczę bezpartyjnych członków klubów, bo ilość tych jest nawet trudna do weryfikacji, jednak posłów tych zaliczyć można do reprezentantów partii.

PO, PiS, PSL, TR i SLD posiadają własne kluby poselskie. Solidarna Polska (która do niedawna także posiadała klub) i Polska Razem tworzą wspólny klub Sprawiedliwa Polska. Posłowie KNP i DWP są niezrzeszeni, a posłanka Zielonych zasiada w klubie Twojego Ruchu. Od początku kadencji (2011) w Sejmie obecne są PO, PiS, PSL i SLD. Solidarna Polska powstała jako partia w trakcie kadencji (w 2012), choć od jej początku posiadała już klub, który założyli rozłamowcy z PiS. TR powstał w 2013 z przekształcenia Ruchu Palikota, który przekroczył próg w wyborach. Polska Razem została założona w 2013 przez posłów, którzy odeszli wcześniej z PO i PiS (zarejestrowana w 2014). Jeden z nich przystąpił w 2014 do KNP, która to partia zyskała potem jeszcze jednego posła (także wybranego z listy PiS), który jednak szybko (akurat dzisiaj zresztą) ją opuścił. Do Zielonych z kolei wstąpiła posłanka klubu TR.

Inne partie, które obecne były w Sejmie tej kadencji:

  • Ruch Palikota (jak wspomniałem, przekształcony w TR)
  • Racja Polskiej Lewicy (miała 2 posłów, którzy zasiadali w klubie Ruchu Palikota i początkowo TR, jednak partia rozwiązała się /chyba że sąd postanowi inaczej/ i weszła w 2013 w skład TR)
  • Ruch Patriotyczny, Ruch Katolicko-Narodowy (należał do nich poseł PiS, który w 2012 przeszedł z nich do tej partii)
  • Ruch Odbudowy Polski (należał do niego poseł wybrany z listy PiS, który kadencję rozpoczął już jako poseł Solidarnej Polski, do której potem należał)

Ruch Patriotyczny i ROP już nie istnieją, choć swych reprezentantów w Sejmie utraciły jeszcze przed rozwiązaniem.

Największa i najmniejsza liczba posłów, jaką dysponowała w tej kadencji dana partia (nie licząc okresów z wakującymi mandatami, a także okresów nieistnienia danej partii):

  • PO - 207 / 201
  • PiS - 138 (choć w wyborach uzyskało 157 mandatów - łącznie z członkiem RKN i Ruchu Patr. - jednak część posłów od początku kadencji znalazła się poza klubem) / 135
  • Ruch Palikota - 43 / 36 (w obu przypadkach licząc z reprezentantami Racji PL) 
  • TR - 36 / 31 (licząc z członkinią Zielonych)
  • PSL - 33 / 28
  • SLD - 28 / 25
  • Solidarna Polska - 21 / 12
  • Polska Razem - 4 / 3
  • Racja PL - 2
  • KNP - 2 / 0
  • RKN / Ruch Patriotyczny - 1 / 0
  • ROP - 1 / 0
  • Zieloni - 1 / 0
  • (DWP - 1)

Kto reprezentuje te najmniej liczne partie? Tego na stronie Sejmu nie znajdziemy.

  • Polska Razem - Jarosław Gowin, Jacek Żalek i bezpartyjny Andrzej Dąbrowski (reszta posłów Sprawiedliwej Polski to członkowie Solidarnej Polski)
  • KNP - Przemysław Wipler
  • Zieloni - Anna Grodzka
  • Partie już nieobecne: Racja PL - Jan Cedzyński i bezpartyjny jej honorowy członek Roman Kotliński; RKN i Ruch Patr. - Antoni Macierewicz; ROP - Bartosz Kownacki

A skąd się wzięli obecni posłowie niezrzeszeni, nie związani z żadną partią i do kogo im teraz blisko?

  • Jan Cedzyński - odszedł z TR i zadeklarował "pozostanie człowiekiem lewicy"
  • Ludwik Dorn - odszedł z klubu Solidarnej Polski, obecnie względnie blisko mu do koalicji PO-PSL (choć generalnie obiektywny)
  • Ryszard Galla - reprezentant Mniejszości Niemieckiej, najbliżej mu także do partii rządzących
  • Łukasz Gibała - odszedł z TR, chcąc być niezależnym kandydatem na prezydenta Krakowa (partia zrobiła mu jednak psikusa, nie popierając go i wystawiając własnego kandydata, więc raczej do TR nie wróci - w poglądach najbardziej pasuje do Stronnictwa Demokratycznego bądź Partii Libertariańskiej)
  • John Godson - wykluczony z Polski Razem, obecnie umiarkowanie prorządowy, choć dość neutralny
  • Tomasz Górski - odszedł z Solidarnej Polski, zgłosił chęć akcesu do PO, jednak tam krzywo na niego patrzą; niewykluczone też, że zwiąże się z KNP
  • Jarosław Jagiełło - to ów poseł, który dziś szybko pożegnał KNP; w poglądach świetnie pasuje do Polski Razem, jednak to partia dla niego zbyt propisowska i zbyt mało perspektywiczna - pewnie będzie czekał na jakiś ferment w PO, do której mu teraz bliżej niż do PiS - a najbliżej to mu w tej chwili chyba generalnie do... Ligi Polskich Rodzin
  • Tomasz Kaczmarek - nadal nieformalny zatwardziały pisowiec, którego już nigdzie nie przyjmą
  • Ryszard Kalisz - bezpartyjny tylko pod warunkiem, że DWP nie został jeszcze wpisany do rejestru partii; wyrzucony wcześniej z SLD, a potem nieudany koalicjant Ruchu Palikota i TR
  • Wanda Nowicka - uważa się za nieformalną członkinię klubu TR, kiedyś wyrzucona z klubu Ruchu Palikota - ale potem pogodzona (choć w poglądach pewnie najbardziej pasuje do Zielonych)
  • Andrzej Piątak - prorządowy renegat z TR
  • Andrzej Smirnow - uchodźca z PO, nieformalny członek "zjednoczonej prawicy" - zwiąże się z PiS, tylko nie wiadomo, czy bezpośrednio, czy zostanie przedstawicielem Polski Razem, do której bardziej pasuje
  • Piotr Szeliga - w atmosferze skandalu odszedł z Solidarnej Polski, a czy ma przed sobą przyszłość polityczną - nie wiadomo
  • Jan Tomaszewski - renegat z klubu PiS; jeśli się zwiąże jeszcze z jakąś partią, to będzie to PSL lub PO
  • Marzena Wróbel - odeszła z Solidarnej Polski, będąc bliższa PiS-owi, ale nie związała się z tą partią; najbardziej pasowałaby chyba do Prawicy Rzeczypospolitej, której zresztą w 2007 o mało co nie współtworzyła
  • Jerzy Ziętek - ostatnio poróżnił się z PO, ale prorządowy pozostanie

Teoretycznie spośród posłów niezrzeszonych naturalne byłoby powstanie 4- lub 5-osobowego koła... LPR. Nie tylko Jagiełło z giertychowego Instytutu Myśli Państwowej, ale także Dorn, Godson i Górski (a może i Tomaszewski) to konserwatywni posłowie umiarkowanie prorządowi (a taka też jest obecnie ta partia)... Na marginesie - sensowne i nawet dość jednolite w poglądach byłoby niepartyjne Koło Posłów Łódzkich (Godson-Jagiełło-Tomaszewski).

Cdn., jeśli chodzi o tego typu wpisy ;)

Karuzela na samej górze

pawmak

Dzisiaj zajmiemy się tytułową karuzelą w ścisłym tego słowa znaczeniu i na najwyższym poziomie, tzn. karuzelą stanowisk na szczytach władzy. Niewykluczone, że premier Donald Tusk skłonny jest objąć funkcję szefa Rady Europejskiej, tj. nieoficjalnego prezydenta UE. Krótko: kto najlepiej się nadaje na jego następcę jako szefa Platformy Obywatelskiej i rządu? Pobawmy się w analizę kandydatur rozważanych w mediach, a także innych - podsuwając.

Ewa Kopacz - porażka. Kontrowersyjna była minister zdrowia o emocjonalnym charakterze i niewielkiej charyzmie. Raczej przedstawicielka lewego skrzydła partii. Trudno będzie jej utrzymać partię na dłuższą metę i osiągnąć sukces wyborczy.

Tomasz Siemoniak - niespodziewane nazwisko, wyciągnięte jakby z kapelusza. Mała rozpoznawalność nie jest problemem, gdyż nie mamy do czynienia ze stanowiskiem wyłanianym w wyborach. Zapewne dobry fachowiec, ale mógłby zostać powołany raczej na zasadzie premiera technicznego. Charyzmy nie widać, a partii też by za długo nie utrzymał, jeśli miałby objąć w niej przewodnictwo.

Grzegorz Schetyna - na pewno chętny, ale bez szans. Jako premier byłby niezły, jako szef partii - i dobry, i niedobry. Dobry ze względu na pracowitość i silną rękę, ale niedobry ze względu na może zbyt silną rękę i średnią charyzmę. Zapewne będzie próbował obalić lidera wskazanego przez Donalda Tuska, jeśli nie będzie to popularna osoba.

Jerzy Buzek - bardzo dobry kandydat, znany i szanowany, mogący spiąć wszystkie skrzydła i przywrócić nadzieję u rozczarowanych członków i wyborców partii. Tyle że ma 74 lata, więc pytanie o kondycję.

Rafał Trzaskowski - 41 lat to z kolei może być za mało - ale nie musi. Sytuacja podobna jak u Siemoniaka i może lepiej by sobie poradził z PR-em.

Krzysztof Kwiatkowski - też młody, ale już znany. I szanowany, dość powszechnie zresztą. Gdyby tylko nie był prezesem NIK...

Radosław Sikorski - przed taśmami jak najbardziej. Po taśmach odpada. Raczej...

Bogdan Zdrojewski - w sumie czemu nie...

Marek Biernacki - wg mnie ideał, ale ze strachu przed opinią lewicową raczej nie ma szans.

Jan Krzysztof Bielecki - drugi raz do tej samej rzeki raczej nie zaryzykuje wejść. Chyba że będzie się chciał wzorować na Buzku, ale raczej nie ten typ.

Janusz Lewandowski - z charyzmą nie bardzo, ale mógłby dać radę.

Paweł Adamowicz - jakby nie było, trzy razy w cuglach wybierany na prezydenta wielkiego miasta i zanosi się na raz czwarty. To się znikąd nie bierze, więc może i też niegłupi byłby to pomysł.

ktoś z PSL (np. Waldemar Pawlak) - nie ma szans. PO nie odda małemu koalicjantowi premiera, choć generalnie nie byłoby to najgorsze - koalicja pozostałaby na swoim miejscu i jakoś by pociągnęła.

Podsumowując: Donald Tusk jest jeden, ale nie jest niezastąpiony. Jest kilku kandydatów, którzy powinni podołać temu zadaniu. Ale jeśli premier jednak nie zaryzykuje zostawić rządu i partii lub wybierze na następcę kogoś typu marszałek Kopacz - to będzie szkoda. Przydałoby się zarówno nowe otwarcie rządowi, jak i tak poważne stanowisko dla Polski w instytucji międzynarodowej.

 

Na koniec gorący przeciek/plotka z blogosfery: kandydatem na prezydenta Polski z ramienia Prawa i Sprawiedliwości ma być podobno Andrzej Duda. Cóż, nie jest to Piotr o tym samym nazwisku, charyzmą się w ogóle nie umywa. Na nazwisko wyborcy też się nie nabiorą, bo w okresie kampanii zdążą się zorientować, że to nie ten Duda. I co na to ego Zbigniewa Ziobry, o wiele popularniejszego i ambitniejszego polityka, któremu Andrzej Duda zawdzięcza karierę? Pożyjemy, zobaczymy. Czy w ogóle ta informacja się potwierdzi.

 

Jutro lżejszy wpis statystyczny.

Nowy blog

pawmak

Witam :) Będę pisał jednego z wielu blogów o tematyce politycznej. Wpisy będą miały luźny charakter (nie będą szczególnie ambitne) i będą związane z obserwacją polskiej sceny politycznej - zawarte w nich zostaną zarówno subiektywne opinie, jak i obiektywne opisy, informacje czy statystyki.

© Karuzela
polityczna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci