Menu

Karuzela
polityczna

Podsumowanie lipcowe

pawmak

Nie działo się zbyt wiele na scenie partyjnej w lipcu, niemniej podsumujmy.

Nie było komu tak naprawdę przyznać nagrody partii miesiąca, z braku laku otrzymuje ją ponownie:

Sojusz Lewicy Demokratycznej

Coraz bardziej liczący się gracz na scenie opozycyjnej i pomimo statusu pozaparlamentarnego stale obecny medialnie. Okazał się mieć pecha co do kandydatury Andrzeja Celińskiego w Warszawie, jednak był w stanie natychmiastowo wybrnąć z tej sytuacji, oddalając niebezpieczeństwo wizerunkowe. Średnia sondażowa ponoć najlepsza od kilku miesięcy.

Antypartią miesiąca zostaje:

Prawo i Sprawiedliwość

Nieustannie taranem obchodzi się z instytucjami prawnymi, wywołując protesty społeczne i również nieustannie prowadzi kłamliwą propagandę (w której rozsmakował się nawet premier Morawiecki). Wkurza też swoimi działaniami coraz więcej osób popierających do tej pory tę partię (notabene współpracę wyborczą zerwała z PiS nawet wasalna do tej pory partia ojca premiera Wolni i Solidarni). Okazało się, że nawet rozdmuchany program 500+ wcale nie przyniósł efektu demograficznego. Średnia sondażowa najgorsza od roku.

Podsumowanie zmian:

Mandaty objęli nowi posłowie PiS: Mariusz Trepka (za Konrada Głębockiego) i Tomasz Zieliński (za Adama Abramowicza). Członkami kolegialnego lidera (czyli zarządu krajowego) Partii Razem przestali być Magdalena Malińska, Michał Mierzwa, Mateusz Mirys, Justyna Samolińska i Mateusz Trzeciak, a zostali nimi Konrad Mostek, Katarzyna Paprota i Maciej Szlinder. Wyszła też na jaw kwietniowa rejestracja kolejnej po LSP lokalnej partyjki, Aktywni Samorządowcy (jest to ugrupowanie z Żarowa, którego prezesem jest Zygmunt Worsa, a wiceprezesem Marek Zywer). Jeśli chodzi o zarejestrowanych w maju, kierowanych przez Leona Swaczynę Ślonzoków Razem, to wiadomo, że zastępcą przewodniczącego jest Jerzy Bogacki, sekretarzem Andrzej Roczniok, a skarbnikiem Witold Berus.

 

Po czerwcu

pawmak

Podsumujmy partyjnie kolejny miesiąc, czyli czerwiec. Choć nic szczególnie spektakularnego się w nim nie działo.

Partią miesiąca został:

Sojusz Lewicy Demokratycznej

Formacja o czerwonym kolorze od dłuższego czasu posiada notowania sondażowe wyjątkowe jak na ugrupowanie, które wypadło z Sejmu, choć jakichś szczególnych sukcesów ta partia nie miała. Tym razem punktuje za zawiązanie szerokiej lewicowej koalicji na wybory samorządowe i podobno europejskie. Partie, które zdawały się odchodzić od współpracy z SLD, jednak się na nią zdecydowały, zaś szereg formacji, które z reguły były wobec niej krytyczne, także zdecydowały się oficjalnie podpisać pod deklaracją koalicyjną (choć wiele z tych partii mogło - ku "zjednoczeniu opozycji" - spokojnie wystartować w ramach Koalicji Obywatelskiej).

Nagrodę dodatkową otrzymuje Prawo i Sprawiedliwość, ponieważ zanotowało w czerwcu najlepszą tendencję sondażową, zatrzymując negatywny trend, a ogromne szkody spowodowane zimowymi działaniami dotyczącymi prawa IPN-owskiego zostały jakoś tam naprawione. Partia nie wycofała się jednak z jawnego gwałtu na Konstytucji - w związku z czym już w tym miesiącu mamy do czynienia z w pełni uzasadnionymi protestami społecznymi.

Antypartią miesiąca została:

Platforma Obywatelska

Nie było specjalnie dobrego kandydata do tej nagrody, jednak PO po kilku miesiącach wzlotu, tym razem zanotowała ewidentnie negatywną tendencję sondażową, a symboliczne jest odejście z niej pełne najlepszych ideowych podstaw znanego senatora Libickiego, które pieczętuje zwężenie obszaru ideowego PO po prawej stronie. Jak ma być zresztą inaczej, gdy ugrupowanie słusznie protestując przeciw łamaniu podstaw praworządności, jednocześnie wpycha do tej samej atmosfery protestowej sprzeciw wobec po prostu poszerzenia ochrony życia... Kiedyś stosowała argumenty "wahadła", natomiast w tej chwili oficjalnie jest po prostu zdecydowanie przeciw takim rozwiązaniom (podobnie sprawa ma się w przypadku parad równości, bowiem jak kiedyś politycy PO na nie nie chodzili, tak teraz ważni są tam obecni). A abstrahując od kwestii moralnych, władzę podobno koniecznie chce odebrać w tej chwili prawicy, a nie libertynom.

Podsumowanie zmian:

Na stanowisku ministra rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztofa Jurgiela zastąpił Jan Krzysztof Ardanowski. Posłowie od maja niezrzeszeni Ryszard Petru oraz Joanny Scheuring-Wielgus i Schmidt powołali koło Liberalno-Społeczni, na czele którego stanął Petru. Wygasły mandaty posłów PiS Adama Abramowicza (który został rzecznikiem małych i średnich przedsiębiorców) i Konrada Głębockiego (mianowanego ambasadorem nadzwyczajnym i pomocnym RP we Włoszech). Poseł Stanisław Pięta z PiS po zawieszeniu w prawach członka PiS stał się niezrzeszony. Podobnie jak senator Jan Filip Libicki, który odszedł z PO. Krzysztof Kawęcki zastąpił Marka Jurka na stanowiskach prezesa i przewodniczącego rady naczelnej Prawicy Rzeczypospolitej. Kawęckiego z kolei na funkcji wiceprezesa partii zastąpił Bogusław Kiernicki. Nie wiadomo, od kiedy, ale wiceprzewodniczącym partii przestał być Jan Abgarowicz, który podobno już do niej nie należy. Wiadomo, że Krzysztof Bosak pozostał po kongresie wiceprezesem RN, jednak nie ma pewności, czy przestali pełnić tę funkcję Piotr Lisiecki, Maciej Migus i Artur Zawisza. Przewodniczącym ŚPR został Marek Nowara, wiceprzewodniczącą Ilona Kanclerz, sekretarzem generalnym Jerzy Gorzelik, a skarbnikiem Rafał Adamus. Na czele rady politycznej tej partii stanął Henryk Mercik. Wyszły też na jaw kwietniowa rejestracja Partii Chłopskiej (której przewodniczącym jest Krzysztof Filipek, wiceprzewodniczącą Danuta Hojarska, a sekretarzem Mariusz Świecki) i majowa rejestracja partii Ślonzoki Razem (jej liderem jest Leon Swaczyna).

Po maju

pawmak

Pora na podsumowanie maja.

Partią miesiąca została po raz kolejny:

Platforma Obywatelska

Wprawdzie niczym szczególnym się nie wyróżniła na plus, ale to jak i żadna inna partia. PO miała jednak w maju najlepszą tendencję sondażową, ponadto zorganizowała Marsz Wolności, potwierdzając hegemonię na opozycji (wyraźnie w cieniu został KOD, nie mówiąc o Nowoczesnej). Poza tym została z kolejnej rzeczy rozgrzeszona przez PiS, za sprawą protestu inwalidów w rodzicami i jego okoliczności. Nie było bowiem porównania z sytuacją sprzed 4 lat...

Antypartia miesiąca to tym razem:

Nowoczesna

Wszakże Ryszard Petru odszedł z partii Petru - czyli Nowoczesnej właśnie. W dodatku z dwiema rozpoznawalnymi posłankami, z których przynajmniej jedna jest dość popularna. W tym momencie partia ta praktycznie traci cały swój potencjał wyjścia ponad próg wyborczy - zresztą sama z takich planów zrezygnowała, wchodząc mocno pod skrzydła PO. Doszło też do kuriozalnej sytuacji we Wrocławiu, gdzie wycofała poparcie w wyborach na prezydenta tego miasta dla swojego posła i członka (niegdysiejszego nabytku z PO), który wcale nie zamierza rezygnować ze startu. Zresztą bynajmniej nie na rzecz kandydata PO, z którą jest w ogólnopolskiej koalicji. Jedynym pozytywem w funkcjonowaniu partii jest eksponowanie Wadima Tyszkiewicza, który jednak zgodził się zaangażować, nie ryzykując utraty poparcia w Nowej Soli. Jest to bowiem jeszcze główny symbol korzeni Nowoczesnej. Nowoczesna przegrała ten miesiąc z politycznego punktu widzenia, jednak trzeba także podkreślić haniebne dla Prawa i Sprawiedliwości okoliczności sejmowego protestu.

Podsumowanie zmian:

Posłowie Joanna Scheuring-Wielgus, Joanna Schmidt i Ryszard Petru opuścili Nowoczesną. Tyle jeśli chodzi o maj, natomiast jakiś czas temu niejaki... Włodzimierz Czarzasty został skarbnikiem LN. Wcześniej był nim Jerzy Zwierz, a w TdP (na którą LN przerejestrowano) Krzysztof Musiałek. Z innych info, co w maju wyszły na jaw, to w lutym zarejestrowano Ligę Samorządową Pierwszą (przewodniczący Ryszard Ziobro, jego zastępcy Stanisław Mazurczyk i Ewa Spyrczak, sekretarz Janusz Kroll, skarbnik Piotr Kubala), a w kwietniu Śląską Partię Regionalną (jej głównymi liderami są Henryk Mercik i Ilona Kanclerz). Podobno do ewidencji wpisano też mającą dwie posłanki w klubie PiS (Małgorzatę Janowską i prezes Annę Siarkowską) Partię Republikańską, ale to mgliste info.

 

 

 

 

 

Przeszłość i przyszłość w kontekście Ryszarda Petru

pawmak

Ostatnio poseł Ryszard Petru odszedł z założonej przez siebie partii Nowoczesna, w której pełnej nazwie jeszcze do niedawna było jego nazwisko. Polityk szykuje się do powołania nowej inicjatywy politycznej, które nastąpić ma najwcześniej za około pół roku. Wpis podzielony będzie na dwie części – w pierwszej przytoczymy przykłady innych przypadków z historii, gdy założyciel partii znajdował się poza nią, a w drugiej opiszemy sytuację Nowoczesnej i spróbujemy zarysować scenariusz przyszłego nowego ugrupowania.

Oto przypadki opuszczania polskich partii przez jej założycieli (wskutek innych okoliczności niż śmierć czy wybór na prezydenta):

  • w 1905 roku August Berfus odszedł z Polskiej Partii Socjalistycznej zaboru pruskiego, której przewodniczył od jej powstania w 1893 roku
  • w 1927 były (pierwszy) szef PSL "Piast" Jakub Bojko odszedł z partii, tworząc Zjednoczenie Ludu Polskiego i przystępując do BBWR 
  • w 1928 Bolesław Drobner wraz z większością działaczy opuścił kierowaną przez siebie od powstania w 1922 Niezależną Socjalistyczną Partię Pracy, przechodząc do PPS
  • w 1929 szef (i założyciel) PPS-Lewicy Andrzej Czuma został aresztowany, po czym jego grupa znalazła się po rozłamie w Związku Związków Zawodowych
  • w połowie lat 30. założyciele opuścili Stronnictwo Ludowe, próbując reaktywować swoje dawne partie: prezes NKW Stanisław Wrona-Merski Stronnictwo Chłopskie, a prezes Kongresu Maksymilian Malinowski PSL "Wyzwolenie"
  • jeden z głównych założycieli Konfederacji Polski Niepodległej Romuald Szeremietiew w 1985 odszedł z partii, tworząc Polską Partię Niepodległościową, a w 1993 założył Ruch dla Rzeczypospolitej – Obóz Patriotyczny, znalazłszy się poza kierowanym dotychczas przez siebie RdR, którego także był współzałożycielem
  • w 1991 z Polskiego Stronnictwa Ludowego odszedł jego pierwszy prezes Roman Bartoszcze, tworząc Polskie Forum Ludowo-Chrześcijańskie "Ojcowizna"
  • w 1998 Unię Pracy opuścił Ryszard Bugaj (powrócił do niej w 2006, jednak jeszcze w tym samym roku wystąpił ponownie)
  • także w 1998 z Porozumienia Centrum wystąpił Jarosław Kaczyński (powrócił jednak do niego w 1999)
  • w 2000 Adam Słomka opuścił partię KPN-Ojczyzna, którą w 1996 założył jako KPN – Obóz Patriotyczny; po odejściu z KPN-O założył ponownie partię o nazwie KPN-OP
  • w 2002 z działalności w Ruchu Społecznym zrezygnował Marian Krzaklewski
  • również w 2002, po ponownej rejestracji Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, nie znalazł się w nim Wiesław Chrzanowski
  • także w 2002 Tadeusz Mazowiecki odszedł z Unii Wolności (kilka lat później zaprzestał także działalności w Partii Demokratycznej, której był współtwórcą)
  • dwóch z trzech "tenorów" zakładających Platformę Obywatelską wystąpiło z partii – w 2003 będący od początku jej szefem Maciej Płażyński, a w 2009 Andrzej Olechowski (można nadmienić, że był on także współtwórcą Ruchu Stu, który opuścił pod koniec lat 90.)
  • w 2005 Centrolewicę RP opuścił jej szef Donat Kantorski, przechodząc do Unii Lewicy
  • UL z kolei w tym samym roku opuściła Izabela Jaruga-Nowacka, podejmując ściślejszą współpracę z Sojuszem Lewicy Demokratycznej
  • dwaj główni założyciele pożegnali się z Ligą Polskich Rodzin - w 2006 jej pierwszy prezes Marek Kotlinowski został sędzią TK, a prawdopodobnie w okolicach 2010 roku jej członkiem przestał być Roman Giertych (i tak poza aktywną działalnością od roku 2007)
  • co najmniej od 2007 roku nic wspólnego z Partią Centrum nie miał Zbigniew Religa, który przystąpił do reaktywowanego Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego
  • Leszek Miller w 2007 odszedł z SLD (którego był pierwszym przewodniczącym jako partii), zakładając Polską Lewicę, którą z kolei porzucił w 2010 na rzecz SLD właśnie
  • w 2009 z Naprzód Polsko został wykluczony będący jego prezesem od powstania partii w 2008 Janusz Dobrosz
  • Janusz Korwin-Mikke w 2009 opuścił Unię Polityki Realnej (przechodząc do Platformy JKM), a w 2015 Kongres Nowej Prawicy (tworząc KORWiN)
  • prawdopodobnie już w 2009 z członkostwa w SKL zrezygnował reaktywujący je wcześniej Artur Balazs
  • w 2009 z Partii Demokratycznej odszedł pełniący do 2006 jako pierwszy funkcję jej szefa Władysław Frasyniuk
  • Polska Plus istniała jedynie w 2010 roku, jednak przedwcześnie zdążył się z nią pożegnać inicjator jej powołania Ludwik Dorn
  • w 2011 kilku założycieli Ruchu Ludowo-Narodowego na czele z kierującym partią od jej powstania w 2007 Bogusławem Kowalskim przystąpiło do Prawa i Sprawiedliwości
  • także w 2011 partię Polska Jest Najważniejsza opuściła Joanna Kluzik-Rostkowska, podejmując współpracę z PO
  • w 2012 Antoni Macierewicz przystąpił do PiS, opuszczając założone przez siebie Ruch Katolicko-Narodowy i Ruch Patriotyczny
  • prawdopodobnie w 2015 z członkostwa w Socjaldemokracji Polskiej zrezygnował Marek Borowski
  • w 2015 poza dopiero co powołaną partią Kongres Republikański znalazł się jego szef Krzysztof Fluder, który powołał Republikanów RP
  • w 2017 Biało-Czerwonych porzucił inicjator powołania partii Andrzej Rozenek

Można się doszukiwać także innych przykładów współzałożycieli, ale to te najważniejsze. Najpodobniejszy do Ryszarda Petru jest tu chyba przypadek Korwin-Mikkego, który opuścił KNP krótko po utracie przywództwa. Po jego odejściu KORWiN (obecna Wolność) wyssała Kongresowi niemal całe poparcie, jednak sama także nie utrzymała swojego na przyzwoitym poziomie (choć ostatnio chyba się trochę odbiła).

W trakcie kadencji Sejmu wypromowała się pewna grupa posłów Nowoczesnej. Na pewno była wśród nich Joanna Scheuring-Wielgus, która przed Ryszardem Petru także odeszła z partii, podobnie jak Joanna Schmidt. Ta druga też się nieco wypromowała i jest (o ile to automatycznie z członkostwem w partii krajowej nie wygasa, ale chyba nie) wiceprzewodniczącą ALDE, jednak najbardziej znana jest raczej z romansu z ówczesnym liderem, dla którego, krótko mówiąc, zdradziła męża. Najbardziej znane osoby, które pozostały w partii, to przewodnicząca Katarzyna Lubnauer, a także Kamila Gasiuk-Pihowicz, Barbara Dolniak, Paweł Rabiej, Adam Szłapka, Krzysztof Mieszkowski (jednak on prawdopodobnie odejdzie, jako następny), Paulina Hennig-Kloska, Jerzy Meysztowicz i Witold Zembaczyński. Także Wadim Tyszkiewicz, obecnie jednak tylko formalnie szeregowy członek partii zachowujący autonomię. Właściwie tylko pierwsza czwórka (poza Tyszkiewiczem, przy którym nie ma to znaczenia) to osoby będące może nieco bardziej niż przeciętnie atrakcyjne dla wyborców, ale ani nie ma tam nikogo z charyzmą, ani przesłanie dla wyborców nie jest na tyle ostre, żeby ich zbyt dużo przyciągnęło. Z wolnym rynkiem najbardziej kojarzył się sam Petru, a elektorat lewicowy światopoglądowo albo wraca do SLD, albo jest w stanie przełknąć PO (która mówi o "prawach kobiet" w kontekście aborcji, eksponuje m.in. Bartosza Arłukowicza i wyrzuciła z partii m.in. Marka Biernackiego). Jedyną wartością dodaną Nowoczesnej jest jeszcze względna świeżość i brak obciążenia rządami, jednak to trochę mało jak na samodzielną siłę polityczną. Zresztą partia nawet już takich ambicji nie przejawia i jedyne, o co może walczyć, to utrzymanie dobrych relacji z Platformą i walka o to, by jak najwięcej jej kandydatów dostało w wyborach więcej głosów niż kandydaci PO na tych samych listach. W najlepszym wypadku Nowoczesna zostanie na scenie politycznej drugim Porozumieniem i Solidarną Polską, tudzież Unią Pracy z lat 2001–2004.

Jeśli chodzi o Ryszarda Petru, to kojarzy się on wprawdzie z liberalizmem, jednak jeśli miałby mieć u siebie Barbarę Nowacką, a co dopiero Roberta Biedronia (czyli ewidentnych lewicowców), to taką kakofonią też może wiele nie zdziałać. Nawet jeśli jego ugrupowanie poprą Aleksander Kwaśniewski, Włodzimierz Cimoszewicz, Ryszard Kalisz czy Andrzej Olechowski, bo to chyba najmocniejsze nazwiska, które mogą mu udzielić poparcia (nawet Władysław Frasyniuk i Leszek Balcerowicz mogliby kręcić nosem). I to też raczej tylko poparcia. Takie ugrupowanie konkurowałoby wówczas bardziej z SLD niż z PO i jej przystawką Nowoczesną, będąc po prostu cywilizowaną wersją Ruchu Palikota / Twojego Ruchu (mniej chamską, jeśli chodzi o język i antyklerykalizm i nie flirtującą z osobami typu Piotr Ikonowicz). Gdyby kandydatem takiej partii na prezydenta był Robert Biedroń, mogłaby być to kopia sytuacji z 1995 roku, kiedy kierowana przez liberała (i mentora Petru) Balcerowicza Unia Wolności wystawiła na prezydenta socjalnego i popularnego Jacka Kuronia. Nie przyniosło to jednak oczekiwanych wyników wyborczych.

Zagłębiając się w aspekt partyjny, można przypuszczać, że w orbicie petrystów może znaleźć się szereg niewielkich partii podobnie usytuowanych na scenie politycznej – jak Unia Europejskich Demokratów, być może Stronnictwo Demokratyczne, Wolność i Równość, Biało-Czerwoni, środowisko Twojego Ruchu, być może także Socjaldemokracja Polska – czyli wszystko, co umownie mówiąc, na prawo od SLD, a na lewo od PO i jej przystawki .N. Miejsca niewiele, więc kluczowe będzie tutaj zbudowanie mocnego i wiarygodnego przekazu – jednak ze względu na różnice ideowe wewnątrz ugrupowania i podobieństwa z jednej strony do SLD i z drugiej do Koalicji Obywatelskiej, niekoniecznie ideologicznego. Trudna sprawa, ale marzyć o wiernej kopii ruchu Emmanuela Macrona zawsze wolno.

 

Pokwietniowo

pawmak

Pora podsumować partyjnie kwiecień. Żadna partia w żadną stronę się jakoś znacząco nie wyróżniła, toteż wybór nagród nie był najłatwiejszy.

Partią miesiąca zostaje ponownie:

Platforma Obywatelska

Tendencja sondażowa była wprawdzie lepsza dla PiS, jednak to tuż po odbiciu tej partii od dna, a Platformie mimo to nadal rośnie. Nie obciążają jej takie rzeczy jak choćby kompromitacja PiS w kontekście protestu inwalidów i ich matek, czy też totalny populizm spowodowany kompromitacją w kwestii nagród. Nie najlepiej także PiS-owi wyszło, jeśli chodzi o kandydatów na prezydentów miast wojewódzkich (zarówno prezentacja, jak i w większości sami kandydaci). Na pewno na plus, jeśli chodzi o PO, było nawiązanie przez nią współpracy z jednym z najpoważniejszych (jeśli nie najpoważniejszym) polityków pozostałych na scenie politycznej, czyli Kazimierzem Michałem Ujazdowskim, który zgodził się na start pod jej skrzydłami na prezydenta Wrocławia. Także ponieważ jest to osoba jednoznacznie kojarzona z prawicą, rodzi to potencjał pewnego poszerzenia elektoratu PO w miejscu, w którym może ona powalczyć z PiS (a więc pewne zneutralizowanie kompletnej głupoty, jaką było styczniowe wykluczenie z partii trójki posłów - choć wciąż pozostają oni w klubie). Partii udało się też wyjść z twarzą z aresztowania jej dotychczasowego sekretarza generalnego.

Nagrodę dodatkową otrzymuje Polskie Stronnictwo Ludowe, za pracę młodzieżówki tej partii, która ujawniła rekordowe sumy, które "przytulili" radni PiS - wbrew wyborczym deklaracjom o skromności. Akcja "Sami Swoi" nie została jeszcze zresztą zakończona, no i co nieco wychodzi poza internet (choć skuteczna będzie tak naprawdę, jeśli wyjdzie poza niego wyraźnie).

Antypartią miesiąca zostaje:

Porozumienie

Jeśli nie rosnące w sondażach PiS, to na "nagrodę" tę zasłużyła tym razem partia Jarosława Gowina - w związku z ujawnieniem mocno podejrzanych transferów pieniężnych z resortu kierowanego przez szefa partii do organizacji związanych z jego partią, a niekoniecznie na ów transfery zasługujących Wspomniały o tym liczne media, a w innym kontekście mowy o tej partii w kwietniu praktycznie nie było.

Podsumowanie zmian:

Ministrem cyfryzacji został Marek Zagórski, w związku z czym resortem tym przestał kierować premier Mateusz Morawiecki. Zawieszony w prawach członka PiS Jan Dobrzyński (wzorem Stanisława Koguta i Waldemara Bonkowskiego) został senatorem niezrzeszonym. Eurodeputowany Kazimierz Michał Ujazdowski wystąpił z grupy ECR. Niby pozostał europosłem niezależnym, jednak podjął ścisłą współpracę z PO. Sekretarzem generalnym PO przestał być Stanisław Gawłowski, a jako p.o. zastąpił go Robert Tyszkiewicz.

 

 

© Karuzela
polityczna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci