Menu

Karuzela
polityczna

Listopad do podsumowania

pawmak

Podsumujmy niedawno miniony miesiąc pod tytułem listopad. Działo się sporo na scenie partyjnej.

Partią miesiąca zostaje:

Unia Europejskich Demokratów

Na początku miesiąca działająca jeszcze jako Partia Demokratyczna, która przekształciła się w UED właśnie, zyskując 4 posłów koła Europejscy Demokraci (które jednak nie zmieniło nazwy). Nurt UD/UW/PD/UED nie miał tylu posłów na Sejm od 2001 roku (choć do 2005 miał więcej senatorów, a w latach 2004-2009 nie mniej europosłów, ale i tak stał się najsilniejszy od roku 2009 i to mimo Nowoczesnej i silnego strukturalnie SD). Istotnym nabytkiem ugrupowania jest ikona antypisowskości i zasłużony opozycjonista z czasów PRL Stefan Niesiołowski. Wprawdzie partia nie sprawia wrażenia szczególnie ambitnej (na podstawie aktywności internetowej), ale fakt jest faktem i całkiem możliwe, że za jakiś czas UED bardziej się pokaże i ujawni jakieś konkretne struktury.

Nagrodę dodatkową otrzymuje Platforma Obywatelska. Powołała liczny Gabinet Cieni z "ministrami" i ich zastępcami i widać, że jest to konkretne ciało. Wprawdzie mocno ułomne jest to, że składa się on jedynie z parlamentarzystów (a żaden rząd tak nie wygląda), niemniej to dobry PR-owo ruch sugerujący merytoryczną pracę. Sondażowy bilans PO za listopad także jest raczej dodatni. Na plus można w listopadzie wyróżnić również Polskie Stronnictwo Ludowe (okazały kongres i umocnienie pozycji prezesa oraz szefa rady naczelnej - choć i utrata chyba już na dobre jedynego senatora), Sojusz Lewicy Demokratycznej (pierwsze skrzypce grane na Kongresie Lewicy - zresztą na plus są też inni uczestnicy tego kongresu, którzy się pokazali, jak PPS czy nawet Biało-Czerwoni) czy Nowoczesna (która przejęła posła od PO).

Antypartią miesiąca zostaje:

Solidarna Polska

Chciałem "wyróżnić" w ten sposób PiS, ale co złego ta partia robiła (przy czym jej sondaże były raczej pozytywne), to SolPol z pewnością szczerze popierała (z populistyczną ustawą o wieku emerytalnym na czele). Natomiast sporym ciosem wizerunkowym w tę partię były doniesienia o jajach z finansowaniem tej partii, w związku z czym jej policy byli niezwykle łatwo stawiani w idiotycznej sytuacji przez dziennikarzy. Ponadto chęć niebycia w tej partii zgłosił (składając wniosek o przyjęcie do PiS) jeden z jej najbardziej znanych działaczy, szef jej dawnego klubu parlamentarnego Arkadiusz Mularczyk.

Przy okazji można przypomnieć, że 1 grudnia minęła 5. rocznica wykluczenia z PiS parlamentarzystów należących do tegoż klubu. Na początku zeszłej kadencji byli oni członkami PiS i klubu SP, a teraz mamy odwrotną sytuację - członkowie SP są w klubie PiS.

Podsumowanie zmian:

Poseł Marek Sowa przeszedł z PO do klubu Nowoczesnej, a senator Józef Zając z klubu PSL do klubu PiS. Przy okazji przekształcenia PD w UED, I wiceprzewodniczącym tej partii został Jacek Protasiewicz. Nie mówię o mniej znaczących zmianach we władzach (zresztą na stronie do tej pory jest tylko skład zarządu, choć chyba trzy najbardziej "ekspozycyjne" osoby zasiadają w radzie politycznej). Miesiąc temu pisałem o zmianach we władzach KNP - Piotr Najzer jak się okazało nie był IV wiceprezesem już od kilku miesięcy. Wówczas zastąpiła go Beata Kopacka, a niedawno funkcję tę objął Łukasz Belter. II wiceprezesem został Stanisław Żółtek. Jeszcze może na zasadzie ciekawostkowej (bo nie dotyczy to najwyższych funkcji partyjnych) można zauważyć, że z jakichkolwiek władz LPR zniknął Antoni Sosnowski, który zasiadał w jej zarządzie (jako jeden z trzech byłych posłów obok W. Bałażaka i M. Giertycha).

UZUPEŁNIENIE DO PODSUMOWANIA

W listopadzie została też zarejestrowana partia Wolni i Solidarni, posiadająca trzech posłów (w kole o tej nazwie). Mamy więc już w Sejmie 12 partii:

  • 4 z własnymi klubami
  • 2 z własnymi kołami
  • 2 w klubie PiS (choć liczniejsze niż te, które mają koła)
  • 4 mające po jednym pośle (2 w klubie Kukiz'15 i 2 wśród niezrzeszonych)

Partia Demokratyczna – podsumowanie

pawmak

12 listopada powstała Unia Europejskich Demokratów, do czego doszło w wyniku przekształcenia Partii Demokratycznej – demokraci.pl poprzez poszerzenie jej o środowisko stowarzyszenia Europejscy Demokraci. UED to ugrupowanie centrowo-socjalliberalne. Z jednej strony posiada niewątpliwie skrzydło chadeckie (Stefan Niesiołowski czy Michał Kamiński, no i końcu odwołuje się do ewidentnego chadeka, jakim był Tadeusz Mazowiecki, a kongres rozpoczął się przemówieniem chadeckiego z krwi i kości Lecha Wałęsy), a z drugiej strony otwarte też oczywiście na stronę lewą. Pisano o rozmowach o współpracy z Domem Wszystkich Polska i Biało-Czerwonymi, na kongresie gościł lider Wolności i Równości, a list przysłał Aleksander Kwaśniewski. Pamiętamy zresztą udział PD w różnych koalicjach z udziałem lewicy, start samej Elżbiety Bińczyckiej wprost z listy SLD, a także niedawne przewodniczenie partii przez Andrzeja Celińskiego (niegdyś jednego z liderów SLD i SDPL), za którego zresztą PD wyraziła gotowość do akcesu do Twojego Ruchu (którym na szczęście dla siebie ostatecznie się nie splamiła). Na pewno jest to więc ugrupowanie o szerszych skrzydłach (i to z chyba obydwu stron) niż Nowoczesna. Ta wydaje się być oczywistym partnerem dla UED – wszak jest w niej sporo byłych pedeków. Najbliższy partner Unii to oczywiście Stronnictwo Demokratyczne. W bieżącym wpisie skupimy się na podsumowaniu działalności Partii Demokratycznej, która jako taka zakończyła przecież działalność.

PD była trzecim i najdłużej istniejącym wcieleniem powołanej 2 grudnia 1990 formacji. Unia Demokratyczna istniała do kwietnia 1994, kiedy poprzez połączenie z Kongresem Liberalno-Demokratycznym utworzyła Unię Wolności. UW istniała 11 lat i 2 tygodnie – wówczas (7 maja 2005) przekształciła się w PD, która istniała 11 i pół roku (+5 dni). Fazy działalności PD można podzielić na pięć okresów odpowiadającym poszczególnym przewodniczącym.

Władysław Frasyniuk (7 maja 2005 – 4 marca 2006)

Frasyniuk przejął przewodnictwo UW po Bronisławie Geremku, po wyborach w 2001, kiedy UW straciła reprezentację w Sejmie, jednak utrzymała ją w Senacie, a także posiadała niewielką subwencję budżetową. Ewenementem jak na partię wypadłą z Sejmu było samodzielne przekroczenie progu w wyborach do Europarlamentu w 2004, w których UW zdobyła 4 mandaty. W 2005 roku postanowiono przekształcić UW w PD, poszerzając ją o środowiska wywodzące się z lewicy. Czołowym przykładem był tutaj Jerzy Hausner (który został wiceszefem partii), z listy PD w 2005 startował też ówczesny premier Marek Belka. Wbrew przymiarkom nie poszerzono ugrupowania o środowiska prawicowe, jak wprost postAWSowskie Partia Centrum i Inicjatywa dla Polski (choć znaczna część tej drugiej z list PD w 2005 startowała). Pewnie ze względu na antykonserwatywne poglądy lidera. Do PD nie przystąpili więc działacze prawego skrzydła, m.in. Bogdan Borusewicz. Znalazł się w niej jednak mimo wszystko Tadeusz Mazowiecki, choć z powodu lewoskrętu partii Frasyniuka, opuścił UW już w 2002. Początkowo PD liczyła ponoć 13 tys. członków – o 5 tysięcy więcej niż w końcowej fazie UW. Posiadała posła Hausnera, de facto premiera Belkę, koło senackie (Krystyna Bochenek, Olga Krzyżanowska, Dorota Simonides, Klemens Ścierski i Andrzej Wielowieyski) oraz eurodeputowanych (Bronisław Geremek, Jan Kułakowski, Janusz Onyszkiewicz i Grażyna Staniszewska). Po wyborach w 2005 straciła parlamentarzystów oraz subwencję budżetową – zdobyła 2,45% głosów. Choć mogło się wydawać, że przy prawicowej (szykującej się do koalicji z PiS) PO i skompromitowanej lewicy ma szanse na lepszy wynik, zresztą sondaże były początkowo dobre. Zupełną porażką okazała się również kandydatka na prezydenta Henryka Bochniarz, która uzyskała 1,26% głosów. Ale przynajmniej był kandydat, a nie tak jak w przypadku UW w roku 2000. Były to, jak się okazało, jedyne wybory do Sejmu i na prezydenta, w których PD wystartowała samodzielnie.

Janusz Onyszkiewicz (4 marca 2006 – 10 stycznia 2009)

Znany polityk starał się odbudować pozycję PD, wręcz za wszelką cenę. W żadnej mierze nie posiadając lewicowych poglądów, po nieudanej próbie porozumienia z Platformą Obywatelską zawarł koalicję Lewica i Demokraci – z lewicowymi Sojuszem Lewicy Demokratycznej, Socjaldemokracją Polską i Unią Pracy. W wyniku tego odeszło sporo działaczy – m.in. Henryk Wujec i Andrzej Potocki, powstało też rozłamowe stowarzyszenie Forum Liberalne, a współpracę z PD porzuciła młodzieżówka Młode Centrum (zastąpiła ją efemeryczna oranżada.org). Część działaczy przeszła rzecz jasna do PO (wówczas już antypisowskiej, choć nadal będącej po prawej stronie). LiD sprawdził się jednak w wyborach samorządowych i wystartował również w 2007 do parlamentu (kandydatem z rekomendacji PD był m.in. ówczesny senator Robert Smoktunowicz, ubiegający się o reelekcję po opuszczeniu PO). PD wprowadziła dzięki temu 3 posłów (Marian Filar, Bogdan Lis i Jan Widacki), odzyskała też niewielkie pieniądze z budżetu państwa. Zachowała jednak centrowy charakter, w wyniku czego kierujący SLD Wojciech Olejniczak odciął się od PD, co skutkowało odejściem jej parlamentarzystów i powołaniem Demokratycznego Koła Poselskiego. Kontynuowano jednak współpracę z SDPL. Latem 2008 zginął europoseł Geremek, którego w PE zastąpił Andrzej Wielowieyski.

Brygida Kuźniak (10 stycznia 2009 – 21 stycznia 2012)

Najmniej znany i, jak się okazało, najbardziej nieudany przewodniczący partii. Objęcie przez nią przewodnictwa zbiegło się z przejęciem Stronnictwa Demokratycznego przez europosła Pawła Piskorskiego, który postanowił pobudzić je do życia. Jednak nowa szefowa PD mogła od razu przystąpić do współpracy, a tymczasem postanowiła trzymać kurs na lewo i nadal ściśle współpracować z SDPL. Pod koniec kadencji Europarlamentu z PD związał się deputowany Marek Czarnecki (wcześniej związany z Samoobroną i prawicą). PD, startując do PE w koalicji Porozumienie dla Przyszłości – CentroLewica (z SDPL i Zielonymi, nieformalnie także z SD i Unią Lewicy), nie utrzymała reprezentacji deputowanych. Kontynuowała jednak sojusz z SDPL, a nie z SD, w wyniku czego partia nadal uszczuplała się na rzecz ugrupowania Pawła Piskorskiego. PD opuściła cała trójka posłów, a także m.in. Krzysztof Pusz. Kolejna czara goryczy przelała się w grudniu 2009, kiedy w konkurencji do związanego z SD Andrzeja Olechowskiego PD wspólnie z SDPL wystawiła polityka tej drugiej partii, Tomasza Nałęcza. Po tym fakcie z PD odszedł sam Frasyniuk, który popierał Olechowskiego. Po katastrofie smoleńskiej i rezygnacji Nałęcza PD zrobiła jednak woltę i poparła... bardziej prawicowego niż Olechowski Bronisława Komorowskiego z PO. Za to niektórzy działacze partii objęli stanowiska w jego otoczeniu. W wyborach samorządowych natomiast PD nie zaistniała praktycznie w ogóle. Być może mogła zaistnieć u boku Janusza Palikota, który budował wówczas swoją partię, jednak ostatecznie się na to nie zdecydowano i w wyborach parlamentarnych w 2011 PD praktycznie nie zaistniała, ponownie tracąc subwencję. Powołała komitet do Senatu, jednak jej dwoje kandydatów zajęło ostatnie miejsca. Do Sejmu wystartowało zaledwie 5 osób z PD, zresztą z trzech różnych list... Po cichu do PD wstąpił wówczas kończący kadencję ówczesny poseł.

Andrzej Celiński (21 stycznia 2012 – 28 listopada 2015)

To właśnie ów poseł, który już jako pozaparlamentarny polityk objął przewodnictwo w partii i zapowiedział "nowe otwarcie". Gdy przejmował ugrupowanie, już wówczas należało do niego ledwie kilkuset działaczy. Za jego sprawą PD wreszcie wróciła do mediów, jednak wyłącznie jako partia, której Celiński był przewodniczącym (kwestia przedstawiania go i wymieniania nazwy). Choć przyszły i konkretne działania – paradoksalnie to za tego lewicowca wreszcie nawiązano bliższe kontakty z SD, np. poprzez internetowy tygodnik "Liberałowie i Demokraci" (odwrotność więc notabene Onyszkiewicza, który jako nielewicowiec zawarł koalicję z lewicą). Obie partie weszły też w 2013 roku w koalicję Europa Plus – a więc także sojusz z Palikotem, choć się odwlekł, to nie uciekł. PD miała nawet współtworzyć Twój Ruch, jednak ostatecznie do tego nie doszło i wydaje się, że słusznie. Koalicja Europa Plus (początkowo z przewagą podmiotów lewicowych, jednak ostatecznie wystartowała jako sojusz TR-PD-SD-DWP) nie weszła do Europarlamentu i przestała istnieć. Wybory samorządowe zostały przez PD praktycznie odpuszczone (członkowie startowali w sposób rozproszony), podobnie prezydenckie (jednak zdecydowano się na jedyne wówczas sensowne rozwiązanie, czyli ponowne poparcie Komorowskiego). Celiński miał ambitne plany wystawienia przez PD własnych list w wyborach w 2015, jednak guzik z tego wyszedł. Ponieważ powstała Nowoczesna, nie było po co jednak PD startować. Start z list .N byłby zupełnie naturalny, jednak nie dało rady pogodzić "świeżościowych" planów liberała Ryszarda Petru z lewicującym Celińskim, stojącym na czele ogranej partii. Sam Celiński wystartował z komitetu PD do Senatu, a dwoje działaczy z list Zjednoczonej Lewicy do Sejmu. Efekt żaden, przewodniczącego odwołano (później Celiński wystąpił z partii).

Elżbieta Bińczycka (28 listopada 2015 – 12 listopada 2016)

Podobnie jak Kuźniak, mało znana i odchylona raczej w lewo kobieta z Krakowa. Naprędce, jako dotychczasowa wiceprzewodnicząca, zastąpiła odwołanego Celińskiego. Wydawało się, że partia stanie się jeszcze słabsza niż dotychczas, a jednak stało się inaczej. Nawiązano kontakty z Komitetem Obrony Demokracji (wszak jego lider Mateusz Kijowski to były działacz ROAD, także odwołujący się do Tadeusza Mazowieckiego), a do partii wrócił nieżyjący już były skarbnik UW Marek Chimiak, który rozkręcił działające przy PD kluby dyskusyjne im. Mazowieckiego. Bińczycka stanęła ponadto na czele komitetu koordynacyjnego koalicji politycznej skupionej wokół KOD (choć znalazły się w niej dużo większe partie, jak Nowoczesna, PSL czy SLD). Połączenie się ze środowiskiem byłych posłów PO i utworzenie UED też było najsensowniejszą rzeczą, którą można było zrobić. Nawet gdyby rzeczeni po prostu wstąpili do PD i nie zmieniłaby ona nazwy, mało kto zwróciłby uwagę na ten fakt. Ale skoro już niegdyś popełniono przekształcenie Unię Wolności w Partię Demokratyczną, to kolejne przekształcenie na pewno partii nie zaszkodzi.

Stan i miejsce UED

UED będzie partią słabszą niż była PD do roku 2009, jednak silniejszą niż PD po 2010 roku. Samodzielnie nie ma czego w wyborach szukać, jednak wspólny start z Nowoczesną (a może i z PO) wydaje się oczywisty. Na scenie politycznej UED lokuje się minimalnie bardziej na prawo niż PD (przynajmniej dopóki nie weszły doń żadne środowiska lewicowe), jednak nawet trudno stwierdzić, czy jest generalnie na prawo, czy na lewo od Nowoczesnej i SD.

Partie byłych działaczy

Najbardziej znani działacze PD, którzy na pewno należą do UED, to Janusz Onyszkiewicz, Andrzej Wielowieyski, Elżbieta Bińczycka czy Ewa Hołuszko. A teraz wymieńmy innych byłych czołowych działaczy PD, którzy obecnie funkcjonują w innych partiach.

  • Platforma Obywatelska: Marcin Święcicki, Marcin Zawiła, Robert Kropiwnicki, Miron Sycz, Marek Zieliński, Piotr Borys, Zenon Durka, Janusz Cichoń, Julian Osiecki
  • Nowoczesna: Katarzyna Lubnauer, Jerzy Meysztowicz, Jerzy Wierchowicz, Mirosław Suchoń /Kamila Gasiuk poparła powstanie PD, ale chyba nie wstępowała, podobnie jak gensek młodzieżówki PD Adam Szłapka czy działająca w niej Monika Rosa/
  • Stronnictwo Demokratyczne: Bogdan Lis, Andrzej Potocki, Krzysztof Pusz /Marian Filar chyba już nie/
  • Twój Ruch: Andrzej Lewandowski, Małgorzata Gryniewicz
  • /do Polski Razem trafił związany z PD jako bezpartyjny europoseł Marek Czarnecki (może jeszcze w niej jest), poparł ją też w 2014 lider listy PD w 2005 Antoni Piechniczek (był też senatorem PO), omal nie trafił do niej Piotr Borys/

 

Podsumowanie października

pawmak

Trzeba podsumować październik, znaczy kolejny miesiąc.

Partią miesiąca zostaje:

Polskie Stronnictwo Ludowe

Żadna partia w minionym miesiącu nie zanotowała niczego szczególnie pozytywnego, więc nie było tak łatwo wybrać. PSL dlatego, że w miesiącu ostrej walki ideologicznej i nie tylko, zachowało tradycyjnie największy spokój i przyzwoitość. M.in. w sprawach związanych z projektem antyaborcyjnym, gdzie PSL, krytykując całą tę burzę, zagłosowało w największym stopniu za ochroną życia i nie poparło (tak jak "chadecka" PO) czarnego protestu. Przy całym spokoju, ugrupowanie postanowiło się też sprawdzić PR-owo, pokazując się jako przeciwnicy umowy CETA, co może jakoś zaOWOCować. PSL było też w październiku partią o chyba najlepszym bilansie sondażowym.

Antypartia miesiąca to:

Prawo i Sprawiedliwość

Narażenie się wszystkim w sprawie aborcji, głupie zamieszanie z reformą edukacji, pierniczenie Macierewicza i inne mądrości Błaszczaka czy Kownackiego, kpina z kolejną ustawą o TK, straszenie zupełną głupotą niepoparcia Tuska itd. Widać pewne spadki w sondażach, które powinny zwiększać się.

Podsumowanie zmian:

KORWiN zmienił nazwę na Wolność (chociaż w tzw. skrócie nadal jest KORWiN, co może wzbudzać tylko śmiech). Nastąpiły i zmiany we władzach KNP. Jacek Wilk awansował z funkcji II na I wiceprezesa. III wiceprezesem został Zbigniew Jarząbek. Wiceprezesami przestali być Stanisław Żółtek (był I), Jacek Boroń (III) i Piotr Najzer (IV), jednak nieobsadzone są na razie stanowiska II i IV wiceszefa partii.

Nowe partie "odkołowe"

pawmak

I rozpoczynamy setny wpis na blogu :) Dziś obchodzimy rok od wyborów parlamentarnych, jednak nie jest to specjalna okazja do podsumowań - kadencja obecnego parlamentu rozpoczęła się bowiem 12 listopada, a rząd Beaty Szydło funkcjonuje od 16 listopada. Nie sposób również omówić dokładnie zmiany poparcia dla ugrupowań politycznych, gdyż sondaże zawsze się różnią i znany jest stopień ich wiarygodności. Z grubsza można powiedzieć, że PiS, choć utrzymuje zdecydowane prowadzenie w sondażach (aczkolwiek zdarzały się momenty równej walki z nim Nowoczesnej i w niektórych badaniach ponownie niewiele do tego brakuje), pozbawione zostało charakterystycznej dla zwycięzcy wyborów premii i wydaje się, że nie ma co liczyć na drugą kadencję, przynajmniej z samodzielną większością (oficjalnie samodzielną, bo przecież i tak nie ma większości bez żadnej z partii koalicyjnych, które zasiadają w klubie PiS). Ogromnie urosło poparcie dla Nowoczesnej, głównie kosztem PO. Notowania pozostałych ugrupowań specjalnie się nie zmieniły. Nie powstały też nowe partie...

No właśnie - i tu przechodzimy do przedmiotu bieżącego wpisu. Otóż w nowej kadencji Sejmu powstały jak do tej pory dwa koła: Wolni i Solidarni oraz Europejscy Demokraci. I na bazie obydwu mają zrodzić się nowe partie partie. Obydwie łączy to, że kompletnie nie zanosi się, aby powstały z nich poważne siły polityczne. Po co więc powstają? Omówmy obydwa byty.

Wolni i Solidarni

Koło zrzeszające byłych posłów klubu Kukiz'15, powstałe w wyniku afery z głosowaniem "na cztery ręce". Założone przez owych aferzystów, pozujących jednak na wyjątkowo prawych ludzi, gdyż na jego czele stoi zasłużony opozycjonista w PRL Kornel Morawiecki, przemawiający głosem łagodnego dziadka. Zakładał on już kiedyś Partię Wolności, istniejącą w latach 1990-1993 (nie mylić z obecną Partią Wolności, jak od niedawna nazywa się kanapowy postkorwinistyczny Ruch Wolności, wywodzący się ze środowiska Republikanów). WiS na starcie będzie lepszy w tym, że będzie mieć posłów. Mimo jednak sporej popularności, jaką marszałek senior obecnego Sejmu zrobił w mediach (już po tym, jak w zeszłym roku nie udało mu się zebrać wystarczającej liczby podpisów potrzebnych do startu na prezydenta, a w 2010 zajął ostatnie miejsce - gdy jego pełnomocnikiem był bardzo kontrowersyjny Adam Słomka, zdobywca zresztą ostatniego miejsca w 2005), koło to liczy zaledwie 3 szable i mimo wątpliwej stabilności macierzystego ruchu Kukiz'15 nie zanosi się na zwiększenie tego stanu posiadania. W dodatku wielką karierę w strukturach PiS robi syn legendy Solidarności Walczącej - Mateusz, wicepremier i minister dwóch resortów. Z którego zresztą ojciec jest bardzo dumny. Nie widać ani specjalnego rozmachu w tworzeniu WiS, ani też elektoratu, do którego partia ta mogłaby przemówić. Już w tej chwili ostatnie aktualności na stronie WiS pochodzą z lipca, a jedynym "wikipedycznym" jej działaczem, o którym wiadomo, jest Wiktor Węgrzyn - popierający Nocne Wilki pełnomocnik komitetu Grzegorza Brauna w wyborach parlamentarnych sprzed roku. WiS na pewno nie będzie formacją spójną ideowo, bo choć wywodzi się ze środowisk bardzo prawicowych, to poglądy ma mocno socjalne i nawet niezbyt konserwatywne. Ponadto, choć teoretycznie jest to opozycja, to w ogóle tego po WiS-ie nie widać. Ogólnie rzecz biorąc, wyjścia są dwa - albo WiS prędzej czy później wejdzie w struktury PiS, albo i bez wchłaniania przez nikogo samo zniknie z jakiejkolwiek widoczności na scenie po najbliższych wyborach. Jeśli lider formacji chce docelowo wzmocnić frakcję syna w PiS, to też ma na to za mało siły politycznej.

Europejscy Demokraci

Tu już sytuacja wygląda trochę poważniej. Oczywiście w obecnym kształcie byli posłowie Platformy Obywatelskiej (bez których wykluczenia nowy byt by nie powstał) sami kompletnie nie mieliby czego szukać w konkurencji z bardzo podobnymi ideowo PO i Nowoczesną, jednak wpływają na kształt liberalnej opozycji. Z obiema dużymi partiami chcą współpracować (szczególnie z Nowoczesną), a razem z mniejszymi, ale też bardzo podobnymi ideowo ugrupowaniami (Partią Demokratyczną i Stronnictwem Demokratycznym) budują wspólny front, który będzie mówił jakimś tam słyszalnym głosikiem i będzie pewną siłą w koalicji pod patronatem KOD. Potencjalna siła ED zależna jest oczywiście głównie od sytuacji w PO - rozłam w niej może Eurodemokratów i ich pozycję w liberalnej opozycji wzmocnić i zbudować przynajmniej siłę notowaną we wszystkich sondażach, ale jeśli szczególnego rozłamu nie będzie, to wiele z tego projektu też nie będzie i kto może, będzie musiał wkręcić się prędzej czy później do Nowoczesnej.

AKTUALIZACJA

Chyba jednak nie będzie partii ED, bo ma nastąpić połączenie tego środowiska z Partią Demokratyczną w partię Unia Europejskich Demokratów. Myślę, że to chyba najciekawsze i pewnie najsensowniejsze, co mogło nastąpić. Dobrym ruchem byłoby też być może podwójne członkostwo działaczy SD w tej partii, co by ją wzmocniło i skonsolidowało centrowo-liberalny "plankton". SD po 77 latach istnienia rozwiązywać się raczej nie będzie.

Po wrześniu

pawmak

Pora na podsumowanie kolejnego miesiąca, czyli września.

Partią miesiąca zostaje:

Nowoczesna

Sondaże poszły jej ostro do góry. Widać, że pracuje i ostro walczy z PO (a także z lewicą) o elektorat. Szkoda, że m.in. "po trupach" dzieci nienarodzonych, ale to już sprawa ich sumień. Klub w Sejmie jej wprawdzie nie urósł, ale powstało koło będące dla niej dobrym partnerem do współpracy.

Antypartia miesiąca to:

Platforma Obywatelska

Odszedł niej ważny polityk Stefan Niesiołowski, a z wykluczonych wcześniej powstało koło. Notowania poszły w dół, a poparcie dla "czarnego protestu" zabiło wcześniejszy przekaz o prawicowej kotwicy (jeszcze bardziej dobiły go październikowe już postulaty likwidacyjne). Dobry w sumie tekst b. posła Budnika.

Podsumowanie zmian:

Zdymisjonowani zostali ministrowie skarbu (Dawid Jackiewicz) i finansów (Paweł Szałamacha). Zastąpili ich odpowiednio Henryk Kowalczyk (jako p.o.) i Mateusz Morawiecki (dotychczasowy minister rozwoju, obecnie rozwoju i finansów). To nieźle wyrolowano Jackiewicza, który miałby jeszcze przed sobą 3 lata kadencji w Europarlamencie... W Sejmie powstało koło Europejscy Demokraci, które utworzyli Jacek Protasiewicz (przewodniczący), Stanisław Huskowski i Michał Kamiński (ta trójka była od lipca niezrzeszona) oraz Stefan Niesiołowski (który przeszedł z PO). Do grona wiceprezesów PiS dołączyli Mariusz Błaszczak i Joachim Brudziński. Skarbnikiem tej partii została Teresa Schubert, która zastąpiła Beatę Szydło. Na analogicznej funkcji zmiana nastąpiła również w Nowoczesnej, gdzie p.o. w miejsce Michała Pihowicza został Adam Szłapka. Dwóch nowych wiceprzewodniczących ma także PD - do Anny Sporyszkiewicz dołączyli Włodzimierz Magdziarz i Kazimierz Wóycicki.

Podsumowanie sierpniowe

pawmak

Podsumujmy kolejny miesiąc, sierpniowy. Najbardziej "nagrodogenną" partią była w nim Platforma Obywatelska, jednak w dwie strony, toteż nie otrzymała żadnej nagrody. Z jednej strony udało się uspokoić nastroje w partii i przynajmniej na ten miesiąc zawiesić zagrożenie rozłamem. Na plus na pewno jest nakreślenie ideowe partii przez Grzegorza Schetynę, które stało się jednym z głównych tematów medialnych przez kilka dni. Z drugiej jednak strony wybuchła wrzawa związana z aferą reprywatyzacyjną w Warszawie, której twarzą zrobiono Hannę Gronkiewicz-Waltz. Słusznie czy nie, została ona mocno "przeorana", a ponieważ jest wiceszefową partii, odbiło się to wizerunkowo na samej Platformie. Bilans PO w sierpniu jest więc mniej więcej zerowy.

Partią miesiąca w tych warunkach zostaje:

Nowoczesna

Stabilne sondaże, wykorzystywanie chadeckiego kursu PO do wyrąbywania własnego miejsca na scenie politycznej (nie zgadzam się z ich naciskami np. w sprawie finansowania in vitro w poszczególnych miastach, jednak są to jakieś konkrety ideologiczne, racjonalne politycznie w obliczu obecnej linii platformerskiej), a także wykorzystywanie afery reprywatyzacyjnej. A memy typu spreparowane rzekome tweety Petru "Brawo Aneta" po medalu Anity Włodarczyk też pewnie mają przeciwskuteczny efekt.

Antypartią miesiąca zostaje:

Prawo i Sprawiedliwość

Sondaże raczej lekko spadające. Wiadoma linia partii się nie zmieniła, natomiast za konkretny punkt negatywny można uznać choćby wypowiedzi przedstawicieli rządu na temat obecności działaczy KOD na pogrzebie Inki... Szkoda słów.

Podsumowanie zmian:

Chyba jedyną widoczną zmianą na scenie politycznej była zmiana nazwy Partii Kobiet na Inicjatywę Feministyczną. Iwonę Piątek na stanowisku przewodniczącej partii została Elżbieta Jachlewska (jedyna kandydatka partii w zeszłorocznych wyborach parlamentarnych, startująca do Sejmu z listy Nowoczesnej), jednak docelowo (po rejestracji sądowej nowego statutu) kierownictwo ma być trzyosobowe. Radę liderską, która obejmie to przewodnictwo tworzą Piątek, Jachlewska oraz Katarzyna Kądziela.

Lipiec do podsumowania

pawmak

Pora podsumować lipiec. Trochę trudno, no ale trudno.

Partią miesiąca zostaje:

Unia Pracy

Jeśli chodzi o wszystkie liczące się partie, to żadna się niczym nie wyróżniła. A nawet jeśli, to czym innym straciła. Trzeba było więc sięgnąć do mniejszych. Blisko była Solidarna Polska, która wreszcie, pierwszy raz po wyborach, uaktywniła swoją stronę, na której nie wiedzieć skąd pojawiło się nagle mnóstwo aktualności od grudnia... Dziwna to sprawa, choć przynajmniej widać, że partia nie zrezygnowała z realnej działalności. Wyróżniłem UP dlatego, że widać, że coś tam konkretnego robią. Było posiedzenie rady programowej i rady krajowej, zwołanie kongresu, a także opisana w mediach wizyta przewodniczącego w Koszalinie. Aktywność widać na stronie internetowej zresztą nie tylko ogólnopolskiej, ale choćby i na dolnośląskiej. Mimo zapomnianego szyldu starają się jakoś przepchać na tej lewicy.

Antypartią miesiąca zostaje:

Platforma Obywatelska

Nie chciałem jej tego przyznawać, bo jednak w sondażach wręcz chyba najlepsza tendencja w lipcu ze wszystkich, no i być może i samooczyszczenie dobrze zrobi, poza tym proces wywalania został przyhamowany i udało się opanować sytuację. Niemniej kontrowersyjne i powszechnie krytykowane usuwanie osób z partii w stylu Jarosława Kaczyńskiego i było nie było, jej osłabienie, to na razie jedyne namacalne fakty. A co z tego wyniknie, to się okaże.

Podsumowanie zmian:

Wygasł mandat posła PiS Maksa Kraczkowskiego, którego zastąpił Grzegorz Piechowiak z Polski Razem (oczywiście także zasiadł w klubie PiS). W związku z tym Polska Razem zrównała się w liczbie posłów z Solidarną Polską (na stronie tej drugiej zresztą w zakładce "parlamentarzyści" nie figuruje Arkadiusz Mularczyk, jednak figuruje w składzie zarządu i nie wiadomo, aby występował z partii, więc załóżmy, że faktycznie jest 9:9). Z PO i jej klubu zostali usunięci posłowie Stanisław Huskowski, Michał Kamiński i Jacek Protasiewicz.

Wizja po rozłamie w PO – modyfikacja

pawmak

Tym razem kolejny wpis poświęcony sytuacji politycznej, która mogłaby wytworzyć się po prawdopodobnym rozłamie w Platformie Obywatelskiej. W poprzednim wpisie nakreśliłem wizję szerokiej partii, od obecnej LPR być może aż po obecną PD, która byłaby nowym, silnym antypisowskim podmiotem koalicji skupionej wokół Komitetu Obrony Demokracji. Pewnie poszedłem trochę za daleko, ale i tak może być ciekawie...

Otóż jak najbardziej można podzielić rozłamowców z PO, i – co ważne – bliskie im ideowo środowiska, na dwie grupy. Pierwszy jest zbiór centrowo-liberalny, a drugi to zbiór konserwatywny (wręcz z odcieniem narodowym).

Zajmijmy się najpierw tym drugim zbiorem. Otóż wydaje mi się, że z niego mogłaby powstać nowa partia. Na naturalnego lidera tego środowiska wyrasta Roman Giertych. Były prezes Ligi Polskich Rodzin jest coraz bardziej aktywny w przestrzeni publicznej, a linia jego aktywności jest zarysowana jasno – antypisowski konserwatysta. Pokazuje się on na marszach KOD i ostatnio zamieścił na facebooku wpis, w którym zaapelował o jedność opozycji. Ale jednocześnie wczoraj ostro skrytykował lidera KOD Mateusza Kijowskiego za jego wypowiedź o fundamentalizmach (że zrównał islamski z chrześcijańskim, i to jeszcze po zabójstwie księdza we Francji). W podobnym, bardzo ostrym tonie, wpis (pod tytułem "Kijowski oszalał czy się naćpał?") na tenże temat zamieścił na blogu Jan Filip Libicki – czyli największy konserwatysta z PO, a jednocześnie także ostry antypisowiec. Podobnie zresztą, jak przyjaciel Giertycha Michał Kamiński, wywodzący się z PJN... Pod owym wpisem Giertycha na fb (w którym chce on jedności opozycji), pojawił się komentarz, w którym ktoś zadeklarował natychmiastowe przystąpienie do partii, którą utworzyłby Giertych. Komentarz ten został polubiony przez obecnego prezesa LPR Witolda Bałażaka, który zresztą bardzo często teksty Giertycha udostępnia. Pamiętajmy, że LPR pod jego przywództwem poparła PO (Donalda Tuska, z Michałem Kamińskim na "1") w eurowyborach w 2014 roku... Może nie jest też przypadkiem, że od pewnego czasu nie działa strona internetowa LPR? A na pewno nie jest przypadkiem to, że z PO tak łatwo dał się wypchnąć Kamiński, dla którego nie ma przecież miejsca w żadnej partii centrowo-liberalnej... Bo politycy tacy jak Jacek Protasiewicz (którego współpracownikiem był Michał Jaros) czy Stanisław Huskowski, prędzej czy później mogliby trafić do Nowoczesnej (tudzież Partii Demokratycznej, o czym za chwilę), natomiast Kamiński, mimo dotychczasowej konsekwentnej ewolucji ideowej w kierunku centrum (NOP-ZChN-Przymierze Prawicy-PiS-PJN-PO), raczej by do takiej partii przyjęty nie został. Wygląda więc na to, że prawdopodobnym scenariuszem jest powstanie nowej partii (pewnie formalnie poprzez przerejestrowanie LPR, gdyż za takimi mykami nieraz stał mec. Giertych w przeszłości), która byłaby konserwatywna i zdecydowanie antypisowska (dołączyłaby do koalicji pod patronatem KOD, która w tej chwili jest jedynie centrowo-lewicowa, co zresztą coraz bardziej nie podoba się PSL-owi). Na czele takiej partii stanąłby Roman Giertych, a w jej składzie znaleźliby się m.in. Marek Biernacki, Michał Kamiński, Jan Filip Libicki z Jackiem Tomczakiem i innymi antypisowcami z dawnej PJN (np. Jackiem Pilchem), być może związałby się z nią także Kazimierz Marcinkiewicz. Struktury oparte byłyby w sporej mierze na obecnej LPR. W nazwie partii byłyby przymiotniki "konserwatywny" i "demokratyczny". Z obecnych małych partyjek ewentualnymi sojusznikami mogłyby być ChDRP i Republikanie RP. Niewątpliwie silna prawica demokratyczna i antypisowska by się przydała i jest na nią miejsce.

Zajmijmy się teraz zbiorem centrowo(może nawet lewicująco?)-liberalnym. Tutaj mamy poważną siłę polityczną, którą jest Nowoczesna, której posłem jest już współpracownik Jacka Protasiewicza Michał Jaros. Pewnie jeszcze przed końcem kadencji do .N mogliby dołączyć Stanisław Huskowski (już by mógł, ale na razie nie chce), czy Protasiewicz. W konsekwencji partia ta musiałaby przejąć wręcz całą rzeszę byłych polityków PO, jednak byłaby to radykalna zmiana wizerunku partii Ryszarda Petru. Ze skojarzenia pewnych faktów możnaby jednak ukuć ciekawą inną koncepcję... Otóż spójrzmy na ostatnią aktywność lidera KOD Mateusza Kijowskiego. Oprócz wspomnianej ideologicznej wypowiedzi o fundamentalizmach, powiedział on w wywiadzie, że namawiają ludzi w KOD do wstępowania do partii politycznych, a także że on sam może przestać być w KOD-zie. No to może tak... Jak już raz wspomniałem, ewidentnie najbliższą partią Kijowskiemu (jednemu z założycieli ROAD) jest Partia Demokratyczna. Obecnie jest to partia marginalna, jednak ostatnio bardzo aktywna i całkowicie zaangażowana w działania KOD, poza tym bardzo chcąca się odbudować, ale nie bardzo jest kim. Na jej czele stoi mało znana Elżbieta Bińczycka. A gdyby to tak Kijowski rzeczywiście przestał być liderem KOD (i ustąpił miejsca komuś o poglądach ciut bardziej na prawo, do zaakceptowania przez Giertycha i jego środowisko chcące być w szerokiej koalicji) i stanął na czele PD? Partia miałaby wówczas rozpoznawalnego lidera, a do siebie mogłaby przyciągnąć wielu ważnych działaczy PO, których nie chciałaby u siebie Nowoczesna... Aczkolwiek PD (choć na pewno od Nowoczesnej bardziej socjalliberalna) ściśle by z .N współpracowała. Liberalne centrum w ramach KOD-owskiej koalicji zostałoby bardzo wzmocnione (jak i cała koalicja, poprzez te nowe inicjatywy). W Sejmie mogłoby powstać na razie Demokratyczne Koło Poselskie (jak to powołane przez PD w 2008 roku). Być może Michał Kamiński początkowo mógłby się w nim znaleźć, ale jeśli nie, to skład mógłby na razie uzupełnić chociażby Stefan Niesiołowski (bo mógłby być on bardziej od Michała Kamińskiego akceptowalny w centrowo-liberalnym środowisku), choć prawdopodobne, że jednak pasowałby on bardziej do partii Giertycha, ale i wówczas jakiegoś liberała do koła się na pewno szybko dobierze... Spójrzmy na to pod jeszcze innym kątem. Jeden z publicystów napisał w „GW”, że nową partię lewicowo-liberalną powinien utworzyć prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, prezydent Słupska Robert Biedroń oraz Barbara Nowacka. Cóż... Żaden prezydent miasta pewnie partii zakładał nie będzie (a Jaśkowiak ogólnopolsko jest mało znany), a Nowacka jest lojalna w Twoim Ruchu (jeśli nie zbyt... lewacka). Ale... przynajmniej obaj prezydenci mogliby wstąpić do takiej kierowanej przez Kijowskiego PD i być ważnymi jej twarzami, co mogłoby to ugrupowanie jeszcze bardziej wzmocnić. Oczywiście, jeśli chodzi o bliskich sojuszników, satelitą partyjnym Nowoczesnej i PD byłoby pozostające na marginesie Stronnictwo Demokratyczne. Bardzo bliskiej takiej PD byłyby też takie partie jak Biało-Czerwoni, SDPL czy Wolność i Równość, a życzliwie patrzyłyby na nią także Twój Ruch czy Unia Pracy. Być może któreś z tych partii mogłyby się nawet rozwiązać, zasilając ją bezpośrednio. W każdym razie na silną partię socjalliberalną też jest miejsce.

ProKOD-owska Platforma 2.0

pawmak

Wczoraj z Platformy Obywatelskiej wykluczono trzech posłów (Jacka Protasiewicza, Stanisława Huskowskiego i Michała Kamińskiego - który, jak się okazało, był członkiem partii, odkąd do zarządu krajowego wpłynęła jego deklaracja) oraz radnego sejmiku lubuskiego (Tomasza Możejkę). Nie będę na razie oceniać, kto ma rację i do kogo mi tu bliżej, a do kogo dalej, ale dla "zabawy" skupię się na prawdopodobnym scenariuszu na przyszłość.

Oczywistością jest, że mamy do czynienia z początkiem poważnego rozłamu w tej partii i początkiem lawiny. Pytanie jest o skalę tej lawiny, gdyż nie jest tajemnicą, że liderką antyschetynowego środowiska jest sama I wiceprzewodnicząca partii, niedawna premier Ewa Kopacz, a patronem honorowy przewodniczący partii Donald Tusk (mający jednak w tym momencie związane ręce, jeśli chodzi o politykę krajową, a w przypadku, jeśli w 2020 roku zostałby prezydentem Polski, to nadal nie mógłby panować nad partią, w związku z czym jego kandydatura jest tak bardzo na rękę Grzegorzowi Schetynie). Przyjrzyjmy się działaczom, którzy w ewidentny sposób powinni trzymać z wyrzuconymi. Nazwiska, które można tu wymienić (poza Ewą Kopacz), to Stefan Niesiołowski (faktycznie już postawił się poza partią), Bogdan Borusewicz, Marek Biernacki, Jarosław Wałęsa, Marian Zembala, Henryka Krzywonos, Cezary Grabarczyk, Joanna Mucha, Waldy Dzikowski, Agnieszka Pomaska, Michał Szczerba, Sławomir Nitras, Cezary Tomczyk, Joanna Kluzik-Rostkowska, Jan Filip Libicki czy Jacek Tomczak, być może także m.in. Hanna Gronkiewicz-Waltz (Małgorzata Kidawa-Błońska chyba nie, raczej lojalni wobec obecnego lidera powinni być też Tomasz Siemoniak czy Rafał Trzaskowski).

Jeśli rzeczywiście doszłoby do odejścia tych osób, prawdopodobnie powstałaby nowa partia. Oczywiście nie po to, aby startować w wyborach samodzielnie, lecz dążąca do szerokiej koalicji antypisowskiej. Spośród polityków nierozłamowych z PO, do takiej formacji mogliby dołączyć Roman Giertych czy Rafał Dutkiewicz. Ugrupowanie to byłoby bardziej antypisowskie od Platformy Obywatelskiej i ściśle współpracowało z Komitetem Obrony Demokracji. Co do rysu ideowego tej partii - byłaby ona wielonurtowa - od twardych prawicowców (Giertych, Biernacki, Libicki, Tomczak), przez umiarkowanych konserwatystów po ewidentnych centrowych liberałów. Z obecnie istniejących partii najbardziej po drodze nowemu tworowi byłoby z jednej strony z centrowo-liberalnym tercetem Nowoczesna - Partia Demokratyczna - Stronnictwo Demokratyczne, a z drugiej strony z narodową Ligą Polskich Rodzin, ewentualnie antypisowskim środowiskiem wałęsowskiej Chrześcijańskiej Demokracji III RP. Rozłamowcy nie dołączą do żadnej z tych partii. Nie tylko dlatego, że Nowoczesna nie chce przyjmować "spadów" (Michał Jaros był tutaj uzasadnionym wyjątkiem), a pozostałe te ugrupowania są zapomniane i marginalne, ale także dlatego, żeby powołać konkretną partię zespalającą te wszystkie nurty, będącą silnym podmiotem koalicji pod patronatem KOD (jednym z dwóch najsilniejszych obok Nowoczesnej, która w odróżnieniu od nowej partii jest czysto centrowo-liberalna i składa się głównie z nowych w polityce działaczy). Ideowo obchodziłaby PO zarówno z prawej, jak i z lewej strony. Byłaby radykalnie antypisowska, ale jednocześnie miała w sobie silne prawicowe skrzydło (być może nawet wzmocnione rozwiązaniem LPR czy ChDRP), a także skrzydło tożsame z dawną Unią Demokratyczną (której wzorem mogłaby się dzielić na oficjalne frakcje, w przyszłości mogłaby też zresztą wchłonąć PD).

Jeśli chodzi o nazwę nowego tworu, to chyba najsensowniejsze to Polska Platforma Demokratyczna, tudzież Polska Akcja Demokratyczna. "Polska" w nazwie podkreślałoby przywiązanie do patriotyzmu, co byłoby ukłonem w stronę twardych konserwatystów. Z kolei przymiotnik "Demokratyczna" nawiązywałby do demokracji, która byłaby główną wartością ugrupowania (stojącego w opozycji do wodzowskich PiS i PO Schetyny, niedemokratycznych rządów PiS i zgadzałoby się z bliskością do KOD oraz z jednej strony do partii typu PD i SD, a z drugiej strony do nurtów narodowo-demokratycznego i chrześcijańsko-demokratycznego). Partia mogłaby się nazywać po prostu Polska Demokratyczna, ale skrót nie byłby na rękę Partii Demokratycznej, więc sensowny byłby człon środkowy. Człon "Platforma" byłby z jednej strony nawiązaniem do PO Tuska, a z drugiej podkreślałby wielonurtowość. Natomiast człon "Akcja" nawiązywałby do AWS (w której byli Kamiński, Niesiołowski czy Biernacki i która też była wielonurtowa) z jednej strony, a z drugiej strony w zbitce "Akcja Demokratyczna" do ROAD-u. Może więc PPD, może PAD (co by myliło się w internetowym świecie z Andrzejem Dudą), a może jakimś rozwiązaniem byłaby też nazwa Polski Ruch Demokratyczny (zupełnie nowy skrót PRD i takowoż "świeżościowe" nienawiązywanie do PO, AWS ani ROAD, lecz może zamiast tego takie "podskórne" do ruchu Kukiza, Ruchu Palikota, tudzież Ruchu Społecznego AWS...).

Spójrzmy jeszcze na to zjawisko z pewnego bliskiego mi punktu widzenia w kontekście historii alternatywnej. Wyobraźmy sobie, że Platforma Obywatelska wyglądałaby tak samo trzy lata temu, kiedy odchodził z niej Jarosław Gowin. W partii rządzi Schetyna (z którym trzymał przeciw Tuskowi), którego ważnym stronnikiem jest Paweł Zalewski, a wypychani są Kamiński (którego Gowin nie chciał w Polsce Razem, mimo że wywodził się z PJN) czy Niesiołowski (często krytykujący Gowina), a sama partia rozmawia z PiS-em np. w sprawie Wołynia czy koalicji w sejmiku dolnośląskim i pomimo deklaratywnej opozycyjności totalnej, PiS (choćby ustami Ryszarda Terleckiego) otwarcie woli ją od Nowoczesnej... Wygląd wiec na to, że wówczas Gowin (zwłaszcza gdyby wiedział, jak rządzić będzie PiS, co będzie musiał firmować jako wicepremier) z PO by nie odszedł. Ale z drugiej strony... Mógłby odejść, ale jeśli już, to na pewno nie w orbitę PiS, tylko do nowej partii (bo mimo wszystko miałby tam Biernackiego, Dutkiewicza czy Libickiego i Niesiołowski by mu nie przeszkadzał, a gowinowa przeszłość i do tradycji udeckiej też by pasowała...).

Po czerwcu

pawmak

Pora podsumować kolejny już miesiąc, czyli czerwiec, w którym polityka nie była pierwszoplanowym tematem, toteż nie za wiele się w niej działo.

Partią miesiąca zostaje:

Nowoczesna

Zanotowała chyba najkorzystniejszy bilans sondażowy, poza tym przejęła z PO idealnie pasującego do niej posła. Wprawdzie kolejni "dolni" działacze się zbuntowali, ale to akurat nie ma większego znaczenia.

Antypartią miesiąca zostaje:

Platforma Obywatelska

Nie doszło w niej (przynajmniej na razie) do rozłamu, jednak tarcia są coraz bardziej jawne i wstydliwe. Odszedł poseł do Nowoczesnej, a członkostwo zawiesił eurodeputowany będący szefem think tanku i będący synem legendarnego Lecha Wałęsy. Już nawet trudno ukryć gierki Ewy Kopacz, a Stefan Niesiołowski prezentuje taką postawę wobec partii, za jaką ostro krytykował partyjnych kolegów za czasów Donalda Tuska... Partia nie ma też dobrej prasy.

Podsumowanie zmian:

Nowym posłem PiS (w miejsce Andrzeja Jaworskiego) został Grzegorz Raczak. Poseł Michał Jaros przeszedł z PO do klubu Nowoczesnej. Senator Józef Zając ponownie wstąpił jednak do klubu PSL, w związku z czym przestało istnieć Koło Senatorów Niezależnych - Marek Borowski i Lidia Staroń dołączyli do jedynego do tej pory niezrzeszonego Grzegorza Napieralskiego. Mandat eurodeputowanej PiS objęła (w miejsce Janusza Wojciechowskiego) Urszula Krupa. Co ciekawe, ze wszystkich wymienionych przeze mnie powyżej (przynajmniej nie w nawiasach, bo tu może być różnie) osób, członkami partii są jedynie... Napieralski (BC) i ewentualnie Borowski (SDPL), a Raczak, Jaros, Zając i Krupa reprezentują różne partie jako bezpartyjni.

© Karuzela
polityczna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci