Menu

Karuzela
polityczna

ProKOD-owska Platforma 2.0

pawmak

Wczoraj z Platformy Obywatelskiej wykluczono trzech posłów (Jacka Protasiewicza, Stanisława Huskowskiego i Michała Kamińskiego - który, jak się okazało, był członkiem partii, odkąd do zarządu krajowego wpłynęła jego deklaracja) oraz radnego sejmiku lubuskiego (Tomasza Możejkę). Nie będę na razie oceniać, kto ma rację i do kogo mi tu bliżej, a do kogo dalej, ale dla "zabawy" skupię się na prawdopodobnym scenariuszu na przyszłość.

Oczywistością jest, że mamy do czynienia z początkiem poważnego rozłamu w tej partii i początkiem lawiny. Pytanie jest o skalę tej lawiny, gdyż nie jest tajemnicą, że liderką antyschetynowego środowiska jest sama I wiceprzewodnicząca partii, niedawna premier Ewa Kopacz, a patronem honorowy przewodniczący partii Donald Tusk (mający jednak w tym momencie związane ręce, jeśli chodzi o politykę krajową, a w przypadku, jeśli w 2020 roku zostałby prezydentem Polski, to nadal nie mógłby panować nad partią, w związku z czym jego kandydatura jest tak bardzo na rękę Grzegorzowi Schetynie). Przyjrzyjmy się działaczom, którzy w ewidentny sposób powinni trzymać z wyrzuconymi. Nazwiska, które można tu wymienić (poza Ewą Kopacz), to Stefan Niesiołowski (faktycznie już postawił się poza partią), Bogdan Borusewicz, Marek Biernacki, Jarosław Wałęsa, Marian Zembala, Henryka Krzywonos, Cezary Grabarczyk, Joanna Mucha, Waldy Dzikowski, Agnieszka Pomaska, Michał Szczerba, Sławomir Nitras, Cezary Tomczyk, Joanna Kluzik-Rostkowska, Jan Filip Libicki czy Jacek Tomczak, być może także m.in. Hanna Gronkiewicz-Waltz (Małgorzata Kidawa-Błońska chyba nie, raczej lojalni wobec obecnego lidera powinni być też Tomasz Siemoniak czy Rafał Trzaskowski).

Jeśli rzeczywiście doszłoby do odejścia tych osób, prawdopodobnie powstałaby nowa partia. Oczywiście nie po to, aby startować w wyborach samodzielnie, lecz dążąca do szerokiej koalicji antypisowskiej. Spośród polityków nierozłamowych z PO, do takiej formacji mogliby dołączyć Roman Giertych czy Rafał Dutkiewicz. Ugrupowanie to byłoby bardziej antypisowskie od Platformy Obywatelskiej i ściśle współpracowało z Komitetem Obrony Demokracji. Co do rysu ideowego tej partii - byłaby ona wielonurtowa - od twardych prawicowców (Giertych, Biernacki, Libicki, Tomczak), przez umiarkowanych konserwatystów po ewidentnych centrowych liberałów. Z obecnie istniejących partii najbardziej po drodze nowemu tworowi byłoby z jednej strony z centrowo-liberalnym tercetem Nowoczesna - Partia Demokratyczna - Stronnictwo Demokratyczne, a z drugiej strony z narodową Ligą Polskich Rodzin, ewentualnie antypisowskim środowiskiem wałęsowskiej Chrześcijańskiej Demokracji III RP. Rozłamowcy nie dołączą do żadnej z tych partii. Nie tylko dlatego, że Nowoczesna nie chce przyjmować "spadów" (Michał Jaros był tutaj uzasadnionym wyjątkiem), a pozostałe te ugrupowania są zapomniane i marginalne, ale także dlatego, żeby powołać konkretną partię zespalającą te wszystkie nurty, będącą silnym podmiotem koalicji pod patronatem KOD (jednym z dwóch najsilniejszych obok Nowoczesnej, która w odróżnieniu od nowej partii jest czysto centrowo-liberalna i składa się głównie z nowych w polityce działaczy). Ideowo obchodziłaby PO zarówno z prawej, jak i z lewej strony. Byłaby radykalnie antypisowska, ale jednocześnie miała w sobie silne prawicowe skrzydło (być może nawet wzmocnione rozwiązaniem LPR czy ChDRP), a także skrzydło tożsame z dawną Unią Demokratyczną (której wzorem mogłaby się dzielić na oficjalne frakcje, w przyszłości mogłaby też zresztą wchłonąć PD).

Jeśli chodzi o nazwę nowego tworu, to chyba najsensowniejsze to Polska Platforma Demokratyczna, tudzież Polska Akcja Demokratyczna. "Polska" w nazwie podkreślałoby przywiązanie do patriotyzmu, co byłoby ukłonem w stronę twardych konserwatystów. Z kolei przymiotnik "Demokratyczna" nawiązywałby do demokracji, która byłaby główną wartością ugrupowania (stojącego w opozycji do wodzowskich PiS i PO Schetyny, niedemokratycznych rządów PiS i zgadzałoby się z bliskością do KOD oraz z jednej strony do partii typu PD i SD, a z drugiej strony do nurtów narodowo-demokratycznego i chrześcijańsko-demokratycznego). Partia mogłaby się nazywać po prostu Polska Demokratyczna, ale skrót nie byłby na rękę Partii Demokratycznej, więc sensowny byłby człon środkowy. Człon "Platforma" byłby z jednej strony nawiązaniem do PO Tuska, a z drugiej podkreślałby wielonurtowość. Natomiast człon "Akcja" nawiązywałby do AWS (w której byli Kamiński, Niesiołowski czy Biernacki i która też była wielonurtowa) z jednej strony, a z drugiej strony w zbitce "Akcja Demokratyczna" do ROAD-u. Może więc PPD, może PAD (co by myliło się w internetowym świecie z Andrzejem Dudą), a może jakimś rozwiązaniem byłaby też nazwa Polski Ruch Demokratyczny (zupełnie nowy skrót PRD i takowoż "świeżościowe" nienawiązywanie do PO, AWS ani ROAD, lecz może zamiast tego takie "podskórne" do ruchu Kukiza, Ruchu Palikota, tudzież Ruchu Społecznego AWS...).

Spójrzmy jeszcze na to zjawisko z pewnego bliskiego mi punktu widzenia w kontekście historii alternatywnej. Wyobraźmy sobie, że Platforma Obywatelska wyglądałaby tak samo trzy lata temu, kiedy odchodził z niej Jarosław Gowin. W partii rządzi Schetyna (z którym trzymał przeciw Tuskowi), którego ważnym stronnikiem jest Paweł Zalewski, a wypychani są Kamiński (którego Gowin nie chciał w Polsce Razem, mimo że wywodził się z PJN) czy Niesiołowski (często krytykujący Gowina), a sama partia rozmawia z PiS-em np. w sprawie Wołynia czy koalicji w sejmiku dolnośląskim i pomimo deklaratywnej opozycyjności totalnej, PiS (choćby ustami Ryszarda Terleckiego) otwarcie woli ją od Nowoczesnej... Wygląd wiec na to, że wówczas Gowin (zwłaszcza gdyby wiedział, jak rządzić będzie PiS, co będzie musiał firmować jako wicepremier) z PO by nie odszedł. Ale z drugiej strony... Mógłby odejść, ale jeśli już, to na pewno nie w orbitę PiS, tylko do nowej partii (bo mimo wszystko miałby tam Biernackiego, Dutkiewicza czy Libickiego i Niesiołowski by mu nie przeszkadzał, a gowinowa przeszłość i do tradycji udeckiej też by pasowała...).

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [kmat] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Z Giertychem bym sobie dał spokój, ten człowiek jest już poza polityką. Do rozłamu pewnie w końcu dojdzie, Schetyna zachowuje się jak małpa z brzytwą i nawet jak opozycja sama nie odejdzie, to sam wytnie. A że WRD złagodzi twarde lądowanie spowodowane początkowym brakiem struktur, nazwisko Schetyny raczej odstrasza, a .N traci parę to miejsce na scenie politycznej się robi. W praktyce pewnie z tego wyjdzie jakaś centrowa, mocno nijaka partia z marginalnymi skrzydłami, jadąca na koncyliacyjności i umiarkowaniu.

© Karuzela
polityczna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci