Menu

Karuzela
polityczna

Prawica, centrum i lewica w wyborach prezydenckich w III RP

pawmak

Dziś przeanalizujemy kandydatów we wszystkich wyborach prezydenckich w III Rzeczypospolitej, począwszy od 1990 roku, pod kątem reprezentowania przez nie poszczególnych nurtów politycznych.

Na początek jednak słowo o zmarłym wczoraj Władysławie Bartoszewskim. Odszedł wielki człowiek, czynny świadek historii, moralny autorytet. Dotykany jednak w ostatnich latach, z błahych powodów, autentycznym przemysłem pogardy przez ludzi w niczym od niego nie lepszych. Z punktu widzenia politycznego działacz Polskiego Stronnictwa Ludowego (głównej tużpowojennej antykomunistycznej siły politycznej, w PRL nadal antykomunista), osoba bliska Unii Wolności, a w ostatnich latach zwolennik Platformy Obywatelskiej, lecz bliski także PSL-owi. Umiarkowany konserwatysta generalnie. Niech spoczywa w pokoju.

A teraz kandydaci w wyborach prezydenckich.

Prawica

W 1990 roku głównym kandydatem prawicy był niewątpliwie Lech Wałęsa. Bohater antykomunizmu, jednak w poglądach umiarkowany. Do prawicy można zaliczyć wówczas także kandydata KPN Roberta Leszka (bo tak brzmi właściwa kolejność jego imion) Moczulskiego. Za prawicowca można uznać także kandydata centrowego PSL, Romana Bartoszczego, wywodzącego się z ludowego nurtu antykomunistycznego. Trudno natomiast pomimo antykomunistycznego zaangażowania i wyznawania wartości chrześcijańskich za prawicowego kandydata uznać ówczesnego premiera Tadeusza Mazowieckiego, choć także jego popierały prawicowe środowiska (jak choćby Forum Prawicy Demokratycznej). Żaden z kandydatów nie reprezentował obozu narodowego. Żaden też nie był stricte konserwatywnym liberałem, choć bliscy takim poglądom (oczywiście w umiarkowanym wydaniu) byli Wałęsa i Mazowiecki. Prawicowcy w tamtych wyborach byli przede wszystkim antykomunistami.

W roku 1995 najważniejszym prawicowym kandydatem był ponownie Lech Wałęsa, ubiegający się o reelekcję. Popierało go nawet Radio Maryja. Prawicowymi kandydatami byli wówczas także Jan Olszewski, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Janusz Korwin-Mikke, Jan Pietrzak i być może Leszek Bubel (nie wiem, czy miał on już wówczas nacjonalistyczne poglądy, ale pamiętam, że był kandydatem najbardziej obśmiewanym). Trudno powiedzieć, czy prawicowcy z Unii Wolności głosowali na kandydata tej partii Jacka Kuronia, jednak wiadomo, że wewnątrz partii sprzeciwiali się jego kandydaturze (chociażby Rafał Grupiński). W tamtych wyborach ponownie zabrakło kandydata postendeckiego, jednak za kandydata umiarkowanie narodowego można uznać Olszewskiego. Część środowisk narodowych popierała Gronkiewicz-Waltz i Wałęsę. Nie wiem jak z Pietrzakiem, ale chyba nie był on wówczas jeszcze takim radykałem. Kandydatem typowo "kolibernym" był Korwin-Mikke, a bardziej umiarkowanie poglądy te bliskie były Gronkiewicz-Waltz i Wałęsie. Obecna prezydent Warszawy była wówczas kandydatką typowo konserwatywno-katolicką, choć Radio Maryja ją oczerniało. Przed wyborami na rzecz Wałęsy bądź Olszewskiego zrezygnowało kilku prawicowców, których kandydatury zostały zarejestrowane (na rzecz tego pierwszego Moczulski, Marek Markiewicz i Bogdan Pawłowski, na rzecz drugiego Lech Kaczyński).

W roku 2000 część prawicy (SKL, prawe skrzydło UW) popierała Andrzeja Olechowskiego, jednak raczej trudno uznać go za kandydata prawicowego, gdyż to zadeklarowany centrysta (choć, przynajmniej wówczas, umiarkowanie konserwatywny liberał). Kandydatami typowo prawicowymi byli Marian Krzaklewski (przedstawiciel głównej prawicowej siły AWS), Janusz Korwin-Mikke, Lech Wałęsa, Jan Łopuszański, Dariusz Grabowski, Tadeusz Wilecki i Bogdan Pawłowski. Nie wiem, czy ten ostatni był już wówczas nacjonalistą (wstąpił później do Polskiej Partii Narodowej Bubla), jednak tym razem kandydatów narodowych nie brakowało. Kandydatem obozu postendeckiego (który chwilę później powołał Ligę Polskich Rodzin) był Tadeusz Wilecki. Startował także Grabowski, późniejszy działacz LPR. Narodowym kandydatem był też niewątpliwie Łopuszański, popierany m.in. przez najbardziej nacjonalistyczną partię, Narodowe Odrodzenie Polski. No a umiarkowani narodowcy chrześcijańscy spod znaku ZChN poparli Krzaklewskiego, podobnie jak Jan Olszewski, który wycofał się przed wyborami. "Krzak" był jednak przede wszystkim kandydatem chadeckim, podobnie jak Wałęsa (wówczas lider założonej przez siebie mocno chadeckiej partii). Kandydatem typowo kolibernym był ponownie jedynie JKM, jednak umiarkowany nurt prezentujące te poglądy, jak wspomniałem, poparł Olechowskiego.

W 2005 roku wygrał prawicowy kandydat Lech Kaczyński, który w drugiej turze pokonał Donalda Tuska, będącego w tamtym czasie chyba najbardziej na prawo w swojej karierze politycznej. Tusk stał się wówczas zdeklarowanym katolikiem, numerem 2 w jego partii był Jan Rokita, a do PO przyciągani byli kolejni prawicowcy (Gronkiewicz-Waltz, Stefan Niesiołowski, a także Jarosław Gowin). Tuska także poparł kandydat w prostej linii postAWSowski Zbigniew Religa, który wycofał się przed wyborami. Platforma dokonywała wtedy, jak przyznał Bogdan Zdrojewski, korekty na prawo. Można zatem zaliczyć ówczesnego Tuska do kandydatów prawicowych. Kandydatami prawicowymi, którzy odpadli w I turze, byli wówczas ponownie Korwin-Mikke, a także Liwiusz Ilasz (nie określający się jako kandydat prawicy, jednak prezentujący bardziej te poglądy), Leszek Bubel (przypisywany do skrajnej prawicy, choć jego hasłem było "nie lewica, nie prawica, tylko Polska", jednak był to kandydat nacjonalistyczny i deklarujący się jako katolik tradycyjny), a także niewątpliwie Jan Pyszko. Potocznie do prawicy można zaliczyć także radykalnie antykomunistycznego Adama Słomkę, który określał się jednak wówczas jako kandydat lewicy patriotycznej. Przed samymi wyborami wycofał się Maciej Giertych, kandydat postendecki. Obóz narodowy w momencie głosowania reprezentowany był wówczas w skrajnej i komedianckiej wersji przez Bubla, a w wersji bardziej umiarkowanej przez Pyszkę. Najbardziej umiarkowani narodowcy (ZChN, część LPR) poparli Kaczyńskiego. A Roman Giertych, faktyczny lider LPR, zagłosował nawet (przynajmniej w II turze) na Tuska. Kandydaci konserwatywno-liberalni to wówczas Korwin-Mikke (w wersji skrajnej) i Donald Tusk (w wersji umiarkowanej).

W 2010 zwycięzca wyborów Bronisław Komorowski (były wiceszef SKL, a wcześniej działacz prawego skrzydła UW, zresztą w wyborach przez SKL poparty), podobnie jak kandydat PO w roku 2005, mógł zostać uznany za kandydata umiarkowanie prawicowego. W II turze pokonał ostrzejszego prawicowca Jarosława Kaczyńskiego. Kandydatami w jeszcze ostrzejszy sposób prawicowymi byli wówczas Janusz Korwin-Mikke, Marek Jurek i, od biedy, Kornel Morawiecki. Nie było kandydata typowo narodowego. "Koliberni" byli umiarkowanie Komorowski i skrajnie Korwin-Mikke. Najbardziej konserwatywno-kościelnym kandydatem był Jurek.

W obecnych wyborach mamy kandydatów prawicowych dostatek. Aż czterech można zaliczyć do prawicy radykalnej, wręcz skrajnej. To tradycyjnie Korwin-Mikke, jeszcze bardziej skrajny od niego Grzegorz Braun, przedstawiciel KNP, czyli partii skrajniejszej od KORWiN-u, Jacek Wilk, a także kandydat narodowców (były rzecznik Obozu Narodowo-Radykalnego) Marian Kowalski. Startuje także Paweł Kukiz, który w 2010 roku popierał Marka Jurka. Nie jest on jednak kandydatem ideologicznym, a chowającym światopogląd i opowiadający się przede wszystkim za JOW-ami. Najsilniejszym kandydatem typowo prawicowym jest natomiast Andrzej Duda, no i ponownie startuje urzędujący prezydent Komorowski (który być może minimalnie skręcił w lewo i popiera go z braku laku spora część lewicowego elektoratu), jednak tradycyjnie bliższy jest poglądom prawicowym niż lewicowym. W sporej mierze prawicowe poglądy ma także kandydat centrowego PSL Adam Jarubas, popierany przez LPR, a także niektórych innych zdecydowanych prawicowców.

Centrum

Kandydatów centrowych można podzielić generalnie na trzy kategorie: ludowców z PSL, liberałów i nieokreślonych ideowo populistów.

Kandydaci PSL to: w 1990 roku Roman Bartoszcze, w 1995 i 2010 Waldemar Pawlak, w 2000 i 2005 Jarosław Kalinowski, a w 2015 Adam Jarubas. Bartoszcze i Jarubas to kandydaci bardzo bliscy prawicy, jednak także Pawlak i Kalinowski to chadecy.

Kandydaci centrum liberalnego to: w 1990 roku Tadeusz Mazowiecki, w 1995 Jacek Kuroń (wprawdzie o socjalnym zacięciu, jednak był to kandydat UW, kierowanej przez Leszka Balcerowicza), w 2000 Andrzej Olechowski (choć środowiska prawicowe popierały go chętniej niż centrowe), w 2005 Henryka Bochniarz (choć elektorat ten w dużej części zgarnął Donald Tusk), a w 2010 ponownie Olechowski, choć centrowo-liberalna PD poparła wówczas Komorowskiego. W obecnych wyborach nie ma typowego kandydata liberalnego centrum, choć dwie największe typowe partie tego nurtu (SD i PD) popierają Komorowskiego, a PO, czyli główna siła za nim stojąca, też w dużym stopniu stała się centrowo-liberalna. Z kandydatów nietypowych bliskim temu nurtowi startuje jeszcze trzech: Magdalena Ogórek, Janusz Palikot i Paweł Tanajno. Ogórek jest jednak nominalnie kandydatką lewicowego, postkomunistycznego SLD. Palikot to zdecydowany antyklerykał, także przypisywany raczej do lewicy. Najbardziej centrowy jest zatem Tanajno, jednak on, podobnie jak prawicowiec Kukiz, chowa trochę swoją orientację ideową, opowiadając się przede wszystkim za referendami.

Kandydat, którego można zaliczyć do bezideowych populistów to Stan(isław) Tymiński, startujący w 1990 i 2005 roku (obecnie jednak popierający prawicowego radykała Mariana Kowalskiego, aczkolwiek podczas pierwszych wyborów działacz kanadyjskiej Partii Libertariańskiej, a więc centrysta od innej strony - jednak chyba w Polsce jako libertarianin się nie prezentował, a wręcz przeciwnie). Trudno powiedzieć, jakie poglądy mieli startujący w 1995 roku Tadeusz Koźluk i Kazimierz Piotrowicz.

Lewica

Kandydatów lewicowych podzielić można na reprezentujących nurt postkomunistyczny (krążący wokół Sojuszu Lewicy Demokratycznej) i pozostałych. Reprezentanci tego pierwszego nurtu to: w 1990 roku Włodzimierz Cimoszewicz, w 1995 i 2000 Aleksander Kwaśniewski, w 2005 Marek Borowski (zarejestrowany został także Cimoszewicz, ale się wycofał), w 2010 Grzegorz Napieralski, a w 2015 Magdalena Ogórek (prezentująca jednak mało lewicowe poglądy i do nurtu postkomunistycznego także niepasująca). W 1995, 2000, 2005 i 2010 roku populistyczno-chadecki nurt lewicowy reprezentował Andrzej Lepper. W 1995 roku mocno lewicowa Unia Pracy wystawiła Tadeusza Zielińskiego. Byli też kandydaci skrajnie lewicowi: w 2000 roku Piotr Ikonowicz, a w 2010 Bogusław Ziętek. Także w 2005 zarejestrowany został Daniel Podrzycki, jednak przed wyborami poniósł śmierć w wypadku. W 2015 roku wystartował Janusz Palikot, także zaliczający się generalnie do lewicy, choć może bardziej centrowo-lewicowy.

Podsumowanie

W każdych wyborach pod dostatkiem było kandydatów prawicowych. Najwięcej zarejestrowało się ich w wyborach w 2000 i w 2015 roku. W 2000 było najwięcej narodowców, a w 2015 najwięcej konserwatywnych liberałów. Nurt narodowy nie miał natomiast typowego reprezentanta w wyborach w 1990 i 2010, a nurt radykalnie konserwatywno-liberalny w 1990. Centryści najszerszy wybór mieli statystycznie chyba w roku 2005, a najmniejsze zło muszą wybierać w 2015. Lewica najszerzej reprezentowana była w 1995, 2000 i 2010 roku. W 2000 i 2010 ta paleta była najrozleglejsza. Typowi umiarkowani socjaldemokraci nie mają dobrego kandydata w 2015 roku, a największy (w zasadzie jedyny alternatywny) wybór mieli w roku 1995. Skrajna lewica nie dorobiła się dobrego reprezentanta w 1990, 1995, bardziej 2005, a przede wszystkim w 2015 roku.

Kandydaci prezentujący najbardziej socjalną linię gospodarczą, to kolejno: w 1990 roku Cimoszewicz, w 1995 Lepper, w 2000 Ikonowicz, w 2005 Lepper, w 2010 Ziętek, a w 2015... Duda. Kandydaci najbardziej wolnorynkowi to: w 1990 Mazowiecki (chyba że Tymiński rzeczywiście miał coś z libertarianizmu), a w każdych kolejnych wyborach Korwin-Mikke, choć w 2015 stoi to pod znakiem zapytania, w kontekście startu Wilka i Brauna. Kandydaci najbardziej konserwatywni (choć nie zawsze najbliżsi obecnemu nauczaniu Kościoła) to: w 1990 Wałęsa, w 1995 Bubel (jeśli był już tradycjonalistą), w 2000 nie wiem (Wilecki? Pawłowski? Grabowski? Krzaklewski?), w 2005 Bubel, w 2010 Jurek, a w 2015 Braun. Najdalsi od Kościoła: w 1990 Cimoszewicz, w 1995 Kwaśniewski lub Zieliński, w 2000 Ikonowicz (ew. Kwaśniewski), w 2005 Borowski, w 2010 Ziętek, a w 2015 Palikot.

Komentarze (25)

Dodaj komentarz
  • notozobaczymy

    Mocno powątpiewam w bajki RG, jakoby głosował wtedy na PDT ;) Nie po to papa rezygnował kilka tygodni wcześniej.

    A przeciwnikiem kandydatury Kuronia w UW był m.in. Komorowski, który chyba optował za HGW. Zresztą, gdyby UW nie nabrała się na sondaże popularności polityków, w których brylował schorowany już Kuroń, i wystawiła Suchocką... mogło być ciekawiej. Jeśli nawet nie w samych wyborach, to po nich i w kształtowaniu sceny partyjnej przez wyborami sejmowymi 1997.

  • kmsmat

    Chyba lepiej byłoby podzielić nie prawica/centrum/lewica a prawica/centroprawica/centrum/centrolewica/lewica. Byłoby wiadomo, gdzie dać przypadki typu Jarubas czy Ogórek.
    W 2015 szło by to tak:
    Prawica: Korwin-Mikke, Braun, Wilk, Kowalski, Duda(?).
    Centroprawica: Komorowski, Kukiz, Jarubas, Duda(?).
    Centrum: Tanajno.
    Centrolewica: Ogórek, Palikot.
    Lewica: w tym roku brak, Grodzka próbowała. Kiedyś Ikonowicz, Podrzycki, to ludzie jednak ze z deczka innej bajki niż Palikot, Kwaśniewski, Borowski etc.
    Pewien problem mam z Dudą, bo on taki graniczny jest. Może by prawe skrzydło uszczegółowić:
    Skrajna prawica: Braun, Korwin-Mikke, Kowalski.
    Prawica: Duda, Wilk.
    Centroprawica: Komorowski, Jarubas, Kukiz.
    Z byłych i niedoszłych lewicą byłaby np. Grodzka a skrajną lewicą Podrzycki.
    PS. Lepper to jakieś mętne "centrum egzotyczne" dalekie od centrum liberalnego, taka mocno populistyczna krzyżówka Jarubasa z Palikotem. W tym przypadku kategorie lewica/prawica zupełnie się gubią.

  • pawmak

    Za dużo by było kontrowersji, jak to w szczegółach sklasyfikować. I tak nie do końca jest to jasne, ale jakoś trzeba próbować. Jarubas może jest centroprawicowy, ale jest kandydatem partii centrowej (przyjmującej byłych polityków od Palikota i bliskiej historycznie SLD). Komorowski w pewnym sensie centroprawica, w pewnym sensie centrum. I tak takich trzeba i tu, i tu wspominać i takich przypadków byłoby tylko więcej. A centroprawica to też prawica, tylko umiarkowana i centrolewica analogicznie.
    Duda centroprawica - był w UW, PiS się zawsze określał jako centroprawica, a chociaż się przesunął, to Duda teraz nawet dopuszcza in vitro, a Celiński uznał go za najbardziej sensownego z PiS-u (a 5 lat temu jeszcze przed Smoleńskiem nawet Bielan kogoś skorygował w radiu, że L. Kaczyński nie jest kandydatem prawicy, tylko centroprawicy). A Lepper zawsze się określał jako lewica, tyle że światopogląd miał konserwatywny.

  • kmsmat

    W sumie prawda, że byłyby kontrowersje. Niemniej jednak one i tak są. Natomiast jest pewna zaleta takiego podziału. O ile prawica i lewica to bardzo szerokie kategorie, to centrum jest wąskie. Skutkuje to tym, że centroprawicowi i centrolewicowi kandydaci często mają bliżej do siebie, niż do skrajnie prawicowych i lewicowych. Tu też to widać, odpowiedź na pytanie, czy Duda ma bliżej do Ogórkowej czy Brauna nie jest przecież oczywista.

  • notozobaczymy

    Duda nie jest centroprawicowym politykiem. Popiera wszelkie brednie PiSu i poparł projekt zakazujący in vitro i karzący więzieniem lekarzy. PiS też nijak się ma do centroprawicy - wystarczy zobaczyć, z kim współpracuje w europarlamencie. To że PiS się tak określa, nijak na centroprawicowość nie wskazuje. Po prostu brak u nich elementu centrowego umiaru, pomijając już skrajny klerykalizm, miękki eurosceptycyzm z prawicowej pozycji, konserwatyzm światopoglądowy, czyli klasyczne cechy mocnej prawicy.

  • kmsmat

    @notozobaczymy
    Z PiSem jest trochę taki problem, że to w sporym stopniu bezideowa spółdzielnia, która obecne pozycje światopoglądowe zajęła dość przypadkowo. Oni bardziej pozują się niż są. Kaczyński tym "olszewikiem" został dosyć przypadkowo,po tym jak pożarł się z Wałęsą po prostu znalazł wspólny język z tym środowiskiem, i tylko tam przy specyfice jego charakteru nie uchodził za wariata. Zresztą widać to po różnych schizmach, wyjściach, czystkach etc. - prawie wszyscy wyrzuceni okazywali się dużo bardziej centrowi, gdy nie musieli się już trzymać linii partyjnej, nawet ziobryści to w sumie było coś w stylu bardziej konserwatywnego PSLu. Jedni jurkowcy byli bardziej na prawo, ale to byli ludzie z zewnątrz, którzy zawsze odstawali.

  • notozobaczymy

    Ideowość Kaczyńskiego wiąże się z zachłannością władzy i kontroli nad służbami specjalnymi/prokuraturą. Prezes przypomina takie komicznie przerysowane postacie z kreskówek, które robią różne głupoty, by dojść do celu, co im się nie udaje. Rzeczywiście ideowa była grupa Jurka (taki katotaliban, gdyby episkopat zażądał uznania prymasa za króla, Jurek zapewne by był pierwszy) i być może część ziobrystów (ziobryści byli jednak skrajniej prawicowi). W większej mierze PiS to zbieranina środowisk umownie określanych jako prawica, dość luźno podchodząca do głoszonych treści (bawi mnie klękanie przed klerem i jednoczesne olewanie kleru np. w kwestii trwałości związku małżeńskiego). Sojusze z biznesem toruńskim, częścią episkopatu, Solidarnością, przemysłem smoleńskim (powstałym niejako obok PiS), SKOKami, GazPolską, jakimiś mniej lub bardziej poważnymi ekspertami (jak kiedyś z Wiplerem czy ISobieskiego)... mają charakter taktyczny. Przynajmniej dla grupy dawnego PC, czyli ekipy wiernych prezesowi i mających zapewnione dobre miejsca na listach wyborczych - zapewne to około 20 osób.

  • pawmak

    Niemniej jeśli trzeba jakoś tę partię sklasyfikować, to częściowo centroprawica, częściowo prawica niecentro. Co do Dudy, to stary podpis się nie liczy - Jan Tomaszewski też był pytany o jego podpis pod tym projektem, to w ogóle był zdziwiony, że coś takiego podpisywał i że absolutnie tego więzienia nie popiera. A Duda teraz mówi konkretnie, że iv bez mrożenia i niszczenia zarodków by dopuścił. O żadnych zamachach też nie pieprzy i wątpliwe, aby w nie wierzył. No i że jego partia jest hejterska i populistyczna, to nie znaczy, że nie ma w niej nic z centroprawicy. Jurek kiedyś nazwał PiS radykalną centroprawicą, a własną partię po prostu prawicą. A wstawki o tym, że Jurek by chciał prymasa na króla, a PiS jest "skrajnie klerykalny", to za poważne nie są ;)

  • notozobaczymy

    Duda jest za in vitro nagle, bo mu to wygodnie wyborczo wychodzi, a nie z jakichś przekonań. W tym zakresie zresztą podejrzewam, że przekonań nie ma. To że nie głosi bredni smoleńskich jest również grą wyborczą. Zresztą zapewne w te brednie spora część głoszących również nie wierzy. Ale to się wpisuje w bezideowość. Natomiast w samym PiS nie ma nic centrowego i nikogo centrowego. W PE jest we frakcji eurosceptycznej, pełnej mocno prawicowych i nacjonalistycznych ugrupowań. Większość posłów popierała niehumanitarne zmiany w prawie aborcyjnym i blokadę in vitro - trudno znaleźć bardziej prawicowe ideolo społeczne. W zakresie głoszonych poglądów obyczajowych PiS jest typową partią prawicową. A to że ktoś tam był kiedyś w UW, bo mu kazał teść czy tak wypadało - niewiele znaczy. W UD był i lewicowy Kuroń i konserwatywny (nijak nie centroprawicowy) Ujazdowski.

  • kmsmat

    A nie no, UW to argument za niczym, tam było w zasadzie pełne spektrum.
    Co do centrowości - okolice LK jednak były centroprawicowe, czy wręcz centrowe. Inna rzecz, że to środowisko po Smoleńsku spacyfikowano, lub wymieciono.
    Co do SP - czy ja wiem, czy oni byli bardziej prawicowi od PiSu? Nie kojarzę jakichś przypadków, żeby prezentowali jakieś bardziej radykalne opinie. Inna rzecz, że o nich cicho było długi czas i mogłem coś przeoczyć.

  • notozobaczymy

    Możemy mówić o politykach z orbity PiS, którzy wydawali się centroprawicowi, po części może dlatego, że na pewne kwestie się nie wypowiadali. Z pewnością do centroprawicy można było w swoim czasie zaliczyć część PJNowców. Część osób z tej orbity (w tym z kancelarii LK) to byli raczej urzędnicy, a nie politycy - Stasiak, Wypych czy Gęsicka, więc tu w ogóle trudno pozycjonować.

    Podziały lewica-prawica są dziś umowne. Uważam, że Pawmak nadmierną wagę przywiązuje do samookreślania (wiadomo, że centro brzmi ładniej), podczas gdy tę - jeśli już chcemy pozycjonować - należałoby przywiązywać do określonych elementów pozycjonujących. Po stronie PiS mamy 1) miękki eurosceptycyzm z pozycji prawicowych/narodowych, 2) ścisłą współpracę z narodowo-konserwatywnymi ugrupowaniami w PE, 3) klerykalizm i deklarowany ścisły konserwatyzm światopoglądowy (przejawiający się projektami ustaw/głosowaniami, silnymi wpływami w partii kleru, dużą obecnością mocno prawicowych polityków w klubie itp.), 4) podejście także liderów do polityki karnej czy podejście do kary śmierci, 5) miękki autorytaryzm wykluczający elementy umiaru (a więc centrowość).

    SolPol sam się chyba pozycjonował na prawo od - m.in. przez udział w antyeuropejskiej frakcji EFD.

  • pawmak

    Z UW sam Lech Kaczyński ściągał ludzi, więc takiej przypadkowości w tym nie było. Co do Dudy, to trzeba się zdecydować - albo jest bezideowcem, albo prawicowcem... Trzeba być też obiektywnym i nie twierdzić, że jak kiedyś coś przypadkowo podpisał, to znaczy, że uważa tak, a nie tak, jak mówi. Zresztą trzeba się też zdecydować, czy bardziej przypadkowo wstąpił do UW, czy bardziej przypadkowo coś machinalnie podpisał, co mu podetknięto... I trudno też mówić, że skoro nie mówi o zamachu i zapewne nie wierzy w zamach, to jest ideowy, bo mówi co myśli... Że w pewnej mierze jest bezideowy, to inna sprawa, ale... tym łatwiej go sklasyfikować na centroprawicy niż na "gołej" prawicy. Tak jak wspomniałem, centroprawica to też prawica, tylko umiarkowana (i z centrolewicą analogicznie). Co do ECR to jest to grupa euroreliastyczna i są w niej różne partie, m.in. brytyjska, która w ważnej światopoglądowej sprawie dot. homoseksualizmu jest (bezwzględnie rzecz ujmując) na lewo od partii Palikota. Ujazdowski to klasyczny przykład centroprawicy, a Kuroń politycznie centrolewica.

    Solidarna Polska generalnie (z wyjątkiem gospodarki) jest na prawo do PiS. To od niej, a nigdy od PiS, wychodzą te straszne i wstrętne "klerykalne" projekty światopoglądowe (które nawiasem mówiąc zakazują zabijania, które jest najbardziej niehumanitarną czynnością).

    Co do autorytaryzmu, to Tuskowi też można go było zarzucić ;) A jeśli mówimy o bardziej radykalnych formach, to na lewicy zarówno on, jak i popieranie kary śmierci, a także bycie przeciw UE też występuje, więc to akurat nie jest najlepszy wyznacznik ideowy.
    Palikot jest radykałem, ale to nie znaczy, że jest skrajnym lewicowcem - on jest centrowo-lewicowy, a radykalizm ma tylko w jednej kwestii programowej (w sferze retorycznej też radykał, ale nie ma to wpływu na określenie jego miejsca na scenie politycznej, podobnie jak w przypadku PiS-u).

    Z samookreśleniami nie zawsze się mogę zgodzić, np. Stronnictwo Pracy się też uważało za centrowe, a popierało Jurka i krytykowało UE z pozycji narodowych - w oczywisty sposób jest na prawo od PiS.

  • notozobaczymy

    Nie zakładajmy, że pozycjonowanie prawica/lewica wiąże się z ideowością. Ideowość to w mainstreamie przeżytek :)

    Pozycjonowanie jest tylko przypięciem łatki związanej z danym środowiskiem. Dalej nie widzę żadnych elementów, które by pozwalały sytuować PiS jako partię centroprawicową - ani programowych, ani personalnych. W zasadzie jest wręcz zaprzeczenie - skoro (trafnie) centroprawica jest umiarkowaną, to gdzie my widzimy umiarkowanie w PiS. Najłatwiejsze łatkowanie jest oczywiście według eurogrup (EPP-centroprawica, S/D-centolewica, ALDE-liberalne centrum, ECR-prawica, Zieloni-zielona lewica, itp.). Na marginesie klasyfikowany jako miękki eurosceptycyzm "eurorealizm" jest typowym elementem prawicowości. Centroprawica jest z istoty umiarkowania proeuropejska.

  • pawmak

    Umiarkowania nie ma w retoryce, ale to jak wspomniałem odrzucamy. PiS nie jest partią narodową, nie zgłasza jak wspomniałem postulatów światopoglądowych (i jurkowcy mieli powód, żeby odejść), zdecydowanie jest za obecnością w UE i w większości był za traktatem lizbońskim (i SolPol miała jak się też od nich na tym polu odróżnić), no a że mimo wszystko jest mocno konserwatywną partią, to poglądy gospodarcze też trochę wyrównują szalę. Ponadto przecież przez kilka lat PiS współpracował z PO jako z naturalnym partnerem. Zresztą ilu polityków się wymieniało między tymi partiami, i to m.in. naprawdę ideowi (np. Mężydło, Smirnow czy Libicki). Libicki był w PiS-ie na prawym skrzydle - jest w PO. LPR jest narodową partią, nie jest centroprawicą i jest na prawo od PiS - a wspiera PO i PSL. Sporo niedawnych polityków PO także związało się z PiS lub jako razemiacy startuje z list tej partii. PiS wywodzi się niemal w całości z centroprawicowej AWS, z której w dużej części wywodzi się też PO.

  • notozobaczymy

    Akurat AWS w bardzo dużej mierze również była prawicowa. Wymienianie się polityków nietworzących jakiejś zwartej grupy jest bez znaczenia. Wymienianie się następuje przecież praktycznie między wszystkimi grupami, ale nie zaburza istoty partyjnej etykietki, wymieniający się mają stanowić dodatek rozszerzający, a nie główny nurt.

    Postulaty światopoglądowe jak najbardziej zgłaszają posłowie PiS lub aktywnie popierają - niehumanitarny projekt zakazujący aborcji czy karanie więzieniem lekarzy lub odbieranie im uprawnień za in vitro, ideolo argumenty przeciw konwencji antyprzemocowej itp. Konserwatywne poglądy oznaczają prawicę, bo konserwatyzm z istoty jest prawicowy, a nie centroprawicowy. Centroprawicowa partia nie będzie w swej większości popierała takich rozwiązań jak wyżej. I centroprawicowa partia będzie popierała zwiększanie integracji europejskiej, z pewnością zaś na arenie międzynarodowej nie będzie współpracowała z narodowcami. Oczywiście też skrajna retoryka wyklucza umiar będący elementem definiującym centroprawicę. A program gospodarczy? Trudno powiedzieć jaki jest. Wydaje się mocno socjalny, coś jak lewicowa chadecja, ale to też z centroprawicą ma niewiele wspólnego.

  • pawmak

    Sikorski i Kluzik to jednak główny nurt PO, Kamiński też ważne miejsce przy premierze zajmuje.

    W AWS jedynie ZChN nie było za bardzo centroprawicową partią, a reszta była. PC zdecydowanie, na co nawet sama nazwa wskazuje - a to główny trzon PiS.

    Projekt zakazujący eugeniki był zgłoszony przez SolPol, a nie przez PiS. W sprawie więzienia no fakt, grupa posłów PiS go zgłosiła (chociaż autorka już nie jest posłanką). No ale wycofali się z tego i cała partia go nie popierała - bardziej głównonurtowy w PiS był liberalniejszy projekt Piechy (od którego Duda teraz nawet jest "na lewo").

    Konserwatyzm nie równa się koniecznie twarda prawica. Samoobrona czy PSL to partie konserwatywne, ale nie prawicowe. Poza tym kons. może być też umiarkowany. PSL tak samo był przeciw tej konwencji, a ideolo zapisy to zdaje się homolobby tam wrzuciło. Fakt, że PiS podnosi przegiętą histerię z powodu tej konwencji i rzeczywiście przesunęło się generalnie na prawo i być może nawet w większości nie jest już centroprawicą, ale przynajmniej jakaś liczna takowa część tam jest.

  • notozobaczymy

    ZChN, środowisko Radia Maryja (Rodzina Polska), Koalicja Konserwatywna, Prawica Narodowa, Stow. Rodzin Katolickich, RdR, Solidarność RI, środowisko Adama Słomki, około 2/3 posłów NSZZ "S" - to wszystko była nie centroprawica a typowa prawica.

    Przykłady pojedynczych polityków wędrujących są bezprzedmiotowe, bo na tej samej zasadzie transfer Piekarskiej do SLD nie spowodował, że sojusz stał się centrowy, czy transfer Arłukowicza i danie mu fuchy nie spowodował przejścia PO na pozycje lewicowe czy nawet centrolewicowe. Ba, udział Kuronia czy Kuratowskiej w UW nie powodował, by była to partia (centro)lewicowa.

    PSL nie jest prawicową partią konserwatywną, a co do zasady w głównym nurcie jest partią chadecką. Samoobrona była partią bezideową i w łatkowaniu się nie mieści, podobnie jak większość antysystemu - gdy do systemu weszła, została rozczłonkowana. PiS w głównym nurcie jest partią (pragmatycznie) klerykalną, ewidentnie jest partią konserwatywną, lekko eurosceptyczną ("eurorealistyczną") z pozycji prawicowych, z radykalnym propagandowym bełkotem (wykluczającym umiar). I gdzie tu centrowość ;)

  • notozobaczymy

    PS Nie mogę się powstrzymać:
    BEATA MICHNIEWICZ: Wpisałby pan do Konstytucji zapis o ochronie życia od momentu poczęcia?
    DUDA: Tak.
    MICHNIEWICZ: Czyli wpisałby pan coś, za co Marek Jurek został wyrzucony z PiS.
    DUDA: (chwila ciszy) Ale dzisiaj wpisałbym taki zapis.

    Rozumiem, że nakazanie rodzenia zgwałconym kobietom, 12-letnim dziewczynkom, nakaz rodzenia płodów z bezmózgowiem, albo donoszenia ciąży mimo zagrożenia zdrowia/życia kobiety - jest przejawem centroprawicy ;)

  • pawmak

    Co do bezmózgowia lub zagrożenia życia/zdrowia to tego chyba akurat nikt nie proponuje. A jeśli chodzi o dwa pierwsze przypadki, to normalne egzekwowanie prawa do życia, tyle że nie wiadomo, czy politycy to popierający (czyli np. większość Samoobrony i PSL, a także m.in. część PO) mają przemyślane odpowiednie propozycje w pakiecie, czyli wysokie odszkodowania czy ew. zapewnianie bezproblemowego znalezienia osób bądź instytucji gotowych zaakceptować takie dziecko.

    Nie tacy pojedynczy byli ci byli politycy PiS, którzy znaleźli się w PO. Nie mówię, że to miało specjalny wpływ na klasyfikację PO (bo mieć nie mogło, skoro się przesunęła w lewo), tylko chodzi o fakt, że to dość bliskie sobie ideowo partie, a PO nie jest bliska takiej twardej prawicy. PO przesunęła się do centrum z innego powodu - zmiany kursu obyczajowego. Ale także i coraz więcej byłych polityków SLD przyjmuje, choć raczej tym chętniej oni tam wstępują, jaki PO ma kurs. UW była centrowa, ale ze skrzydłem i centroprawicowym i centrolewicowym. Zresztą podobnie jest w PO i PSL. Co do wymienionych organizacji AWS to oczywiście zgoda (chociaż KK w sumie też mogła być centroprawicą), ale nie miałem na myśli początkowej drobnicy. Zresztą jedynym posłem PN został Biernacki ;) A w KK był m.in. Zalewski, który zresztą do 2008 roku szedł politycznie z Ujazdowskim nierozłącznie.

    Po raz kolejny - ów propagandowy bełkot nie ma wpływu na usytuowanie na scenie i dotyczy to nie tylko PiS, ale także np. Palikota. I centroprawicowość nie oznacza centrowości.

    Co do wywiadu, to Michniewicz się coś pomyliło i Duda też zapewne nie wiedział, o co chodzi. Lepsze konstytucyjne umocowanie zapisu o ochronie życia (które tak naprawdę i tak jest odpowiednio chronione, tyle że łatwo jest to opacznie interpretować) popierał cały PiS, a Jurek forsował zapisy, jak to się brzydko potocznie mówi, "zaostrzające" prawo (które zresztą poparła prawie 1/5 PO i zdecydowana większość dwóch wspomnianych nieprawicowych partii wiejskich).

  • notozobaczymy

    Nie rób z Dudy idioty, który nie wie, co podpisuje i co popiera. Jest oczywiste, że zapis o pełnej ochronie "od poczęcia", wyklucza przerywanie ciąży w każdym wypadku. I tyle.

  • pawmak

    Stwierdzenie "ochrona życia" nie precyzuje, czy chodzi o życie dopiero co poczęte, czy życie dorosłego człowieka, więc w przypadku zagrożenia życia matki na aborcję pozwala, bo jest równowaga dóbr i nawet Giertych mówił o tym jeszcze jako lider LPR. A obecnie Konstytucja tak samo mówi o ochronie życia, a że chodzi o życie poczęte, to wynika z wyroków Trybunałów, tylko że ludzie o innych poglądach mogą łatwiej mieć swoją interpretację.

    Duda na pewno bardziej wie, co mówi niż co mu podetknęli do podpisu, jak np. Janowi Tomaszewskiemu. Może nie wie, a może chorągiewka robiąca jak mu wygodnie w danej sytuacji - obie opcje są bardzo prawdopodobne.

  • notozobaczymy

    "Art. 38. Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia."

    I dopisanie "od poczęcia" będzie oznaczał, że 12 letnia zgwałcona dziewczynka będzie musiała donosić ciążę. Rozumiem, że to centroprawicowe podejście ;)

  • pawmak

    A wyroki (TK, ale też zagranicznych Trybunałów) uznały, że człowiek się zaczyna od poczęcia, więc na jedno wychodzi, jeśli chodzi o Konstytucję.

    A prawo do życia dla niewinnych zdrowych ludzi jak wspomniałem popierają nie tylko politycy prawicowi, ale także centrowi i lewicowi, choć tych jest mało.

  • kmsmat

    Akurat w kwestii opozycji radykalizmu i centrowości to się nie zgodzę. O ile skrajne skrzydła z natury rzeczy są radykalne, to partie i ideologie bliżej środka wcale nie muszą być umiarkowane. Tacy libertarianie to przecież czyste żywe centrum, a radykalni są nie mniej niż komuniści czy neonazi.
    W sumie ma to pewną ciekawą konsekwencję: KORWiN to nie skrajna prawica, a skrajnie radykalna centroprawica - połączenie elementów skrajnej prawicy (monarchiści, narodowcy, autorytarni konserwatyści) i skrajnego centrum (libertarianie). Jeszcze dziwniej wyglądają populiści typu Samoobrona, gdzie mamy miks dość radykalnych elementów lewicowych i prawicowych, ale właściwie brak centrowych.

  • pawmak

    Dokładnie tak co do libertarian - też mi się później ten przykład nasunął.

    Co do KORWiN-u: liberalizm gospodarczy stoi w opozycji do socjalizmu i komunizmu, więc bycie skrajnym gospodarczo jak najbardziej idzie w parze ze skrajną prawicowością, jeśli towarzyszy temu właśnie coś takiego, jak monarchizm, zdecydowany sprzeciw w sprawie aborcji czy inne elementy konserwatywne bądź narodowe. Na pewno w związku z tym skrajnie prawicowy jest KNP, ale KORWiN raczej też. To ugrupowanie bardziej elastyczne w przyjmowaniu członków, więc nie tak mocno doktrynerskie, ale baza jest ta sama. Można uznać więc KORWiN za skrajną prawicę, choć nie tak skrajną jak KNP (abstrahuję tu od osobowości kandydatów tych ugrupowań na prezydenta, bo Wilk jest dużo bardziej umiarkowanym człowiekiem niż JKM, natomiast chodzi o ideowość obu partii - Wilk nawet zarzucił Korwinowi, że zamiast konserwatywnego liberalizmu przyjął kurs czysto liberalny, no ale to normalne pozycjonowanie się konkurenta Korwina jako konserwatywny liberał). Libertarian cechuje wolność światopoglądowa - oni są centrum, bo nie mają nic wspólnego z monarchizmem czy konserwatywnymi postulatami światopoglądowymi.

    Co do Samoobrony, to rzeczywiście trudno uważać np. R. Czarneckiego za lewicowca, no i z niej wywodzą się np. tak mocno prawicowe partie jak Obrona Narodu Polskiego czy Samoobrona Odrodzenie, jednak generalnie rzecz biorąc to partia klasyfikująca się jako lewica - socjalistyczni populiści o rodowodzie w większości PRL-owskim (PZPR, ZSL, z SLD też sporo działaczy przyszło), odwołujący się trochę do PPS, a np. w 2011 roku będący w sporej części na listach PPP. Choć próbowali też z LPR-em tworzyć LiS, o czym wspomniany wyżej R. Giertych zresztą jakby zapomina, bo teraz mówi, że jego współpraca z Lepperem to tylko taktyczna była w jakiejś sprawie - no ale tworzenie wspólnej partii to jednak trochę więcej, zresztą te partie przez całe 6 lat bycia w Sejmie jakoś tam współpracowały. Na pewno Samoobrona to bardzo nietypowa jak na Europę lewica, ale są kraje, gdzie lewica jest związana z Kościołem.

Dodaj komentarz

© Karuzela
polityczna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci