Menu

Karuzela
polityczna

Klub PSL silniejszy byłymi palikotystami

pawmak

Przedwczoraj klub parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego został zasilony przez sześciu dotychczasowych posłów koła poselskiego Bezpieczeństwo i Gospodarka, które liczyło wcześniej posłów 11, a zatem do klubu ludowców przeszła większość tego koła. Zresztą zostali w nim najgorsi antyklerykałowie (Roman Kotliński i Armand Ryfiński), mocno kontrowersyjny Wojciech Penkalski, a także dwoje posłów, którzy razem ze znanym z pajacowania w czasie oglądania kanonizacji papieża Domarackim (obecnie klub SLD) nawaleni udali się na manifestację Wolnych Konopii, za co byli zawieszeni nawet w klubie Ruchu Palikota. W BiG-u zostali więc sami najgorsi, a pozostali jak jeden mąż udali się do klubu PSL. Dokładnie rok i tydzień wcześniej wszystkich czworo członków pierwszego koła, które założyli rozłamowcy z klubu Janusza Palikota (Inicjatywa Dialogu), także dołączyło do klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Najpierw krótka statystyka, jak rozkładają się byli posłowie Ruchu Palikota według przynależności. Spośród 40 posłów, którzy 3 lata temu weszli do Sejmu z list tej partii, mandat poselski utracił ostatnio Robert Biedroń. Był on do końca w klubie TR, ale jego sejmowy następca Jarosław Gromadzki zdecydował się przystąpić do klubu SLD. Jest on ósmym posłem wybranym z listy Ruchu, który zasiadł w tym klubie, a dziewiątym byłym posłem partii Palikota w ogóle w tym klubie (bo do klubu czerwonych powrócił Witold Klepacz). 14 posłów wybranych z list Ruchu PL zasiada w klubie Twojego Ruchu, czyli następczyni tej partii. Piętnasty poseł TR to Sławomir Kopyciński - także były poseł Ruchu Palikota, jednak wybrany z listy SLD (ciekawe, czy żałuje...). A niewiele mniej posłów wybranych z list Ruchu (aż 10) zasiada w tym momencie w klubie PSL. 5 tworzy wspomniane koło BiG, a 3 wybranych z listy (razem z wybranym z listy PO 4 byłych posłów Ruchu) jest w Sejmie niezrzeszonych (z czego jedna posłanka przystąpiła do Partii Zieloni).

Zajmijmy się teraz ciekawym zjawiskiem. Dlaczego aż 1/4 posłów wybranych z listy Ruchu Palikota zasiada teraz w klubie PSL i dlaczego stanowią oni ponad 1/4 klubu ludowców? Formacja Palikota się zużyła i co do tego nikt nie ma poważnych wątpliwości. Jeśli chce się być dalej w parlamencie, warto się więc gdzieś zaczepić. Ruch Palikota był niejako programową syntezą Platformy Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Ci, którzy znaleźli się w nim, a mieli jakąś przeszłość polityczną, działali głównie w tych dwóch partiach. To one były więc naturalnym kierunkiem eksodusu z partii Palikota. Koło ID rzeczywiście rozważało współpracę właśnie z PO bądź SLD. BiG-owcy w sporej mierze także do SLD pasują, ale i do PO mogliby iść na upartego. No i Sojusz rzeczywiście przyjął sporą część byłych palikotystów. Tylko dlaczego resztę zagarnęło PSL, a nie PO? Z pewnością wynika to z tego, że ludowcy w przeciwieństwie do "platfusów" otworzyli się na nowe środowiska. Platforma pewnie przyjęłaby jakieś łakome kąski, ale mało znani uchodźcy z formacji Janusza Palikota bynajmniej takimi nie są. Dbająca do przesady o PR i walcząca o każdy punkt poparcia Platforma zapewne obawiała się, że przyjęcie "wyrzutków od Palikota" pogorszy jej notowania. Może nikt do niej po prostu nie pukał, a może jak nawet pukał, to został odesłany właśnie do ludowców, którzy otwarci są. Janusz Piechociński po objęciu funkcji prezesa partii robi, co może, aby poszerzyć Stronnictwo. Początkowo zaproponował współpracę tak różnym partiom, jak Polska Jest Najważniejsza, Solidarna Polska, Unia Pracy i Stronnictwo Demokratyczne (zresztą jeszcze na długo zanim został prezesem, "bąknął" w programie "Młodzież Kontra..." do młodzieżówki lewackiej Polskiej Partii Pracy, że też zaprasza do współpracy). Oczywiście pogodzić wszystkie te formacje w jednym bloku politycznym byłoby niemożliwe, jednakże odchylenie w niektóre kierunki wcale nie musi świadczyć o jakiejś demonicznej bezideowości. PSL jest partią centrową, a więc mogącą współpracować z założenia zarówno z prawicą, jak i z lewicą. Z prawicą łączy PSL światopogląd konserwatywny, chadecki. Z lewicą natomiast rodowód peerelowski (dzięki któremu dwukrotnie wchodziło ono w koalicję z SLD i to jeszcze z obecnymi jastrzębiami PiS-u czy innymi prawicowcami w składzie), a także sprzeciw wobec zbyt liberalnej polityki. Która też zresztą nie oznacza poglądów socjalistycznych - stąd nawiązanie w 2007 roku współpracy z PO i przyjęcie do klubu m.in. Artura Dębskiego, któremu spodobała się troska o drobnych przedsiębiorców. W dzisiejszych czasach partie nie muszą, a nawet nie mogą (jeśli chcą w cywilizowanych krajach osiągać przyzwoite wyniki wyborcze) być zupełnie jednolite ideowo. Ważniejszy jest jasny przekaz wizerunkowy. I taki przekaz nie musi dotyczyć konkretnej doktryny - i przykładowo przekaz PSL jest taki, że jest to partia środka, w miarę możliwości niekonfliktowa i szukająca możliwie szerokiego porozumienia. No a posłów wybitnie do PSL nie pasujących (jak Kotliński czy Ryfiński, ale także innych wspomnianych kontrowersyjnych osób) przecież nie przyjmują. Wyborcy PSL byłych palikotystów może nie pokochają i wyborców Ruchu wielu nie przejmą, ale też z powodu tych transferów własnych wyborców nie stracą.

Jeśli posłowie reprezentujący wcześniej ugrupowania Janusza Palikota przychodzą do klubu PSL, to może nie zaczynają być konserwatystami, ale niewątpliwie przestają być antyklerykałami i do swoich libertyńskich poglądów ludowców nie przekonują (bo wiedzą, że się nie da). Nie mają też doktrynerskich poglądów na kwestie gospodarcze (których zresztą żadna duża partia nie ma) i widzą też interesy innej grupy ludzi, co na pewno jest pozytywną sprawą. Naturalne jest także, że po traumatycznym doświadczeniu politycznym z palikotystycznym i antyklerykalnym chuligaństwem łakną polityki spokojnej i normalnej, bo jak to powiedział Artur Dębski, linią Ruchu Palikota było obrażanie wszystkich... A zarzuty o koniunkturalizm? Spokojnie - PSL ma tak silne struktury, że zawsze ma kogo wystawić na listy i ma tak mało posłów, że bardzo trudno, zwłaszcza postpalikotowym nowicjuszom, będzie uzyskać mandat poselski. A jeśli komuś się to jednak uda, to znaczy, że ciężką pracą sobie na to zasłużył. A to rzecz chyba pozytywna bez wątpienia. Zresztą - jeśli w USA liczą się tylko dwie partie, to znaczy, że w tym chyba jednak cywilizowanym i ugruntowanym demokratycznie kraju wszyscy mają przypadkowo podobne poglądy, czy wszyscy są ordynarnie bezideowi?

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • notozobaczymy

    W USA partie to pojęcie umowne, to głównie przedsiębiorstwa wyborcze, gdzie walka toczy się przede wszystkim wewnątrz.

    Trudno powiedzieć, po co PSL to zrobiło. Najłatwiejsza odpowiedź: bo mogło i nic nie ryzykowało. Wartość wyborcza nazwisk palikotowców jest nikła, co potwierdziły np. wybory do PE czy wybory samorządowe (Sajak...). Do Sejmu dostali się, bo byli jedynkami na liście Palikota. W Sejmie też niczym nie zabłysnęli (większość z nabytków również nie negatywnie, coś tam wygłupiał się Dębski i niby miał jakieś problemy prawne), ciekawsza postać to Szymiec-Raczyńska, no ale to okręg wałbrzyski, gdzie do mandatu przy korzystnych układach potrzebne będzie z 9% - nie jest niemożliwe, ale trzeba się będzie napocić.

    Co do innych, trudno uznać, by mieli jakieś szanse w swoich okręgach, z 2., 3., 4. miejsc powyprzedzają ich zapewne lokalne tuzy PSL - nawet gdy, jak zapewne będzie, Piechociński będzie chciał odświeżyć klub i pożegnać trochę emerytów (z pożytkiem dla klubu).

  • pawmak

    Jurek też zarzucał PO i PiS, że są to przedsiębiorstwa wyborcze. Niemniej przedsiębiorstwo to jeden obóz polityczny. Jeśli tak mają duże partie funkcjonować w Polsce, to PSL doszedł do wniosku, że trzeba iść w tym kierunku. Ci posłowie może niewiele wniosą (przynajmniej niektórzy; Sajak i tak przyzwoiciej wypadł od Kmiecika ;)), ale PSL pokaże, że jest otwarty, że się poszerza, że chcą do niego przychodzić. Pasowałoby też przygarnąć jakąś grupę z prawej strony i ręce i nogi będą. Niestety Polska Razem nie chciała wejść w koalicję. Może ten Godson przystąpi, a może jeszcze ktoś, no ale to pojedyncze przypadki - choć PRJG jednak bardziej do PSL pasuje niż expalikotyści.

© Karuzela
polityczna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci