Menu

Karuzela
polityczna

Nisza na nową Unię Wolności?

pawmak

Pozostający od 14 lat poza polityką Leszek Balcerowicz, w latach 1995–2000 przewodniczący Unii Wolności, zasygnalizował w wywiadzie dla tygodnika "Wprost" potrzebę powołania "poważnej, wolnościowej partii złożonej z młodych ludzi", która skupiałaby "ludzi o liberalnych poglądach, zwłaszcza na kwestie gospodarcze". Stwierdził przy tym, że takich ludzi jest wielu, tylko są rozproszeni. I jakby się zebrali, to on by to poparł. Podobne zdanie wygłosił niedawno Władysław Frasyniuk,w latach 2001–2006 przewodniczący także Unii Wolności, jak również jej następczyni Partii Demokratycznej. Nie ma on za bardzo w tej chwili kogo poprzeć i nie zamierza wracać do polityki (z PD wypisał się w roku 2009), jednakże powiedział bardzo niedawno, że "z przyjemnością by się zaangażował" w jakiś nowy liberalny projekt (nawoływał zresztą do powołania czegoś takiego już przed czterema laty, w tekście "Liberałowie na barykady"). Składa się takowoż, iż WF namawiany jest do startu na prezydenta Wrocławia przez działaczy uważających się (jak mniemam, niezależnie od wciąż działającej PD, której błędów żałuje Frasyniuk) za spadkobierców Unii Wolności, którzy na terenie tego miasta powołali komitet wyborczy wyborców o tej właśnie nazwie (więcej w tym artykule). Podobno Unię Wolności reaktywować chciał już śp. Bronisław Geremek (przewodniczący tej partii między Balcerowiczem a Frasyniukiem, czyli od 2000 do 2001 roku), pod koniec życia europoseł PD.

Gdy w 2000 roku Donald Tusk przegrał z Geremkiem walkę o fotel przewodniczącego Unii, opuścił tę partię i wraz ze środowiskiem dawnego Kongresu Liberalno-Demokratycznego powołał do życia Platformę Obywatelską, z założenia partię mocno liberalną (choć z silnym rysem konserwatywnym, głównie za sprawą umiarkowanie prawicowego SKL-u). Od tamtej pory minęło jednak mnóstwo czasu i wiele się również w polityce wydarzyło. W tej chwili niewielu zdeklarowanych liberałów uważa rządzącą od 7 lat Platformę, kierowaną przez Tuska, za formację wymarzoną dla reprezentantów ich poglądów. Zresztą Balcerowiczowi czy Frasyniukowi właśnie o to chodzi.

Kogo mamy?

Zdeklarowani wolnorynkowcy działają obecnie w różnych formacjach politycznych. Część funkcjonuje oczywiście w ramach Platformy Obywatelskiej, jednak posiada na jej politykę niewielki wpływ. Część także w ramach chylącemu się ku upadkowi Twojego Ruchu (o silnym jednak rysie lewackim). Partiami skrajnie liberalnymi gospodarczo są oczywiście Kongres Nowej Prawicy i niedawno powstała, niszowa Partia Libertariańska. Niewiele pod tym względem ustępują im Unia Polityki Realnej (obecnie część Ruchu Narodowego, który też w sporym stopniu odwołuje się do wolnego rynku), stowarzyszenia "Republikanie" i "KoLiber", Polska Razem Jarosława Gowina (obecnie sojusznik prezentującego dość socjalne poglądy Prawa i Sprawiedliwości, na którego politykę trudno podejrzewać "razemiaków" o jakiekolwiek wpływy), Polska Partia Piratów (nie wiem, czy jednolita gospodarczo, w każdym razie bardzo malutka), Stronnictwo Demokratyczne, a także oczywiście Partia Demokratyczna (na czele której stoi jednak socjaldemokrata Andrzej Celiński, który był jednym z liderów SLD i SDPL). Oprócz organizacji partyjnych mamy jeszcze (poza ich młodzieżówkami) balcerowiczowe Forum (i Fundację) Obywatelskiego Rozwoju, Kluby Austriackiej Szkoły Ekonomii, środowiska związane z radykalną prawicą (typu Ruch Wolności), środowisko czasopisma "Liberté!" (powiązane ze stowarzyszeniem Forum Liberalne, które powstało w 2006 roku z rozłamu w PD, w proteście przeciwko zawiązaniu LiD-u - jego działalność zamarła i niedawno były próby jej wskrzeszenia, jednak chyba niewiele z tego jak do tej pory wynikło), a także tygodnik "Kultura Liberalna".

Kogo odrzucamy?

Oczywiście wszystkich liberałów gospodarczych do jednego wora politycznego wrzucić nie sposób. Korwin-Mikke nigdy w życiu nie założy partii z Balcerowiczem czy Frasyniukiem. Należy odróżnić liberałów liberalnych (czy libertyńskich) od liberałów konserwatywnych. Liberałowie konserwatywni (w każdym razie mocno konserwatywni) od takiego projektu odpadają. Odrzucamy więc KNP, UPR z narodowcami, Republikanów, KoLibra, Polskę Razem i Ruch Wolności. Nie wiem, jak z KASE.

Kto zostaje?

Wymieńmy kilku znanych liberalnych centrystów (czy to funkcjonujących obecnie w polityce, czy też nie):

  • Leszek Balcerowicz, Władysław Frasyniuk, Andrzej Olechowski, Paweł Piskorski, Janusz Onyszkiewicz, Grzegorz Schetyna, Łukasz Gibała, Artur Dębski, Paweł Śpiewak, Marcin Celiński (problematycznie także Andrzej o tym nazwisku)

Środowiska przez nich reprezentowane to:

  • Stronnictwo Demokratyczne, Partia Demokratyczna, Forum Obywatelskiego Rozwoju, "Liberté!"/Forum Liberalne, "Kultura Liberalna"

Pomysł?

Następujący: Partia Demokratyczna – demokraci.pl mogłaby powtórzyć, a zarazem odwrócić manewr z 2005 roku. Powtórzyć – bo otworzyć się na nowe środowiska: tym razem FOR, pisma liberalne, rzesze młodych ludzi o poglądach centrowo-liberalnych, a także ideowych polityków o tych poglądach rozczarowanych PO. Odwrócić – bo wrócić do nazwy Unia Wolności. Jest to znana i wielu środowiskom, także młodych ludzi, dobrze kojarząca się znana marka. Nazwa jest w sam raz. Nowa (choć formalnie stara) partia łączyłaby etos dawnej Unii Wolności (Balcerowicz, Frasyniuk, Onyszkiewicz) z młodymi, świeżymi środowiskami (Gibała, M. Celiński, mniej znani ludzie). Oczywiście Stronnictwo Demokratyczne i Partia Libertariańska (pewnie także Piraci) powinny startować z list nowej UW, gdyż same nie mają czego szukać, a poglądy mają odpowiednie. Zwłaszcza SD, jednak ponieważ to partia z tradycjami i dużym majątkiem, to bez sensu byłoby ją likwidować, natomiast byłaby ona silnym filarem list wyborczych. Co do Libertarian (ewentualnie Piratów), to ich radykalny program jest być może nieco odmienny, jednak przy zachowaniu tożsamości jak najbardziej do takiego obozu pasują. Do nowej UW mogłaby też przejść znacząca część struktur Twojego Ruchu (być może partia ta, mocno osłabiona i bez perspektyw, kierowana nadal przez silnie antyklerykalnego Janusza Palikota, mogłaby także startować z list UW – chyba że postawiłaby na współpracę z SLD bądź Zielonymi, co przy bardziej lewackim profilu chyba byłoby lepszym wyjściem). Natomiast jeśli w przyszłości Grzegorz Schetyna przegra walkę o przewodniczącego PO, także on mógłby wraz z grupą swoich zwolenników dołączyć do neoUnii. Jeśli zaś wygra – jako PO podjąć z nią współpracę (o ile PO nie wróci na tyle do liberalnych korzeni, że na nową silną formację nie będzie już praktycznie zapotrzebowania). Z list UW potencjalnie mogliby, choć by nie musieli, startować też działacze Demokracji Bezpośredniej.

Pozostaje kwestia lidera, który powinien mieć silny autorytet i najlepiej być znany, jednak nie prowadziłby partii w sposób wodzowski. Jeśli nie Schetyna (bo to zbyt mglista perspektywa, choć w przyszłości może i sensowne rozwiązanie), to pewnie Balcerowicz, Frasyniuk, Olechowski, Śpiewak bądź Gibała. Ugrupowanie cieszyłoby się ponadto dużą przychylnością prezydenta Komorowskiego.

Profil takiej partii byłby przede wszystkim bardzo mocno wolnorynkowy i prounijny. Obyczajowo partia byłaby w miarę różnorodna, choć daleka od nurtów zdecydowanego konserwatyzmu i silnego antyklerykalizmu. Zasadniczo (nie stosując jednak dyscypliny światopoglądowej) popierałaby w łagodnej formie rejestrowane związki partnerskie, finansowanie in vitro, parytety itp. W sprawie aborcji nie zajmowałaby jednolitego stanowiska, jednak raczej w zdecydowanej większości opowiadałaby się za zachowaniem obecnej ustawy.

Barwy partii? Można wrócić do barw Unii Wolności, tudzież (wskazując na nowe otwarcie) wykorzystać jakoś kolor żółty (jaki mają libertarianie czy niemieccy liberałowie), no i może pomarańczowy.

***

Osobiście oczywiście bym takiej partii nie popierał, ale podejrzewam, że poparłoby wystarczająco wielu Polaków, aby przy dobrym zabraniu się do tego przekroczyła próg wyborczy.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • pawelooss

    Ale to już było.

    "Profil takiej partii byłby przede wszystkim bardzo mocno wolnorynkowy"
    "popierałaby w łagodnej formie finansowanie in vitro"
    xD

  • pawmak

    Było, ale niedokładnie to samo i w innych czasach. I się sprawdzało w wyborach, dopóki Tusk nie zrobił platformowego rozłamu. Co do finansowania, to partia nie byłaby oczywiście skrajnie wolnorynkowa (jak Libertarianie, ale oni akurat tego postulatu by nie musieli popierać, to partia trochę inaczej wyprofilowana). Niestety to byłby postulat podkreślający ich liberalizm ogólny. Głupi, ale popularny w tych środowiskach politycznych.

    Jeszcze dodam, że do tych środowisk należą wielkopolskie Porozumienie Obywatelskie Wolność i stowarzyszenie Ruch Demokratyczny Akcja Obywatelska, czyli rozłamowcy od Palikota.

  • rjey

    Może by tak ozywać leseferyzm na poglądy wolnorynkowe, sformułowanie "liberalni liberałowie" jest naprawdę urocze.
    I tak zamiast tego
    "Należy odróżnić liberałów liberalnych (czy libertyńskich) od liberałów konserwatywnych."
    dać coś takiego
    "Należy odróżnić liberalnych leseferystów (czy libertyńskich) od konserwatywnych leseferystów."
    Sens ten sam a lepiej brzmi.

    Rożnicę mogłyby być też w prawach gospodarczych, bo jednak czym innym jest socjalliberalizm/pragmatyczny liberalizm, a czym innym libertarianizm.

  • pawmak

    Oczywiście że tak, ale Libertarianom z większych partii jest tam najbliżej, a z kimś muszą zawrzeć sojusz, skoro mają niewiele ponad 100 członków (z czego większość nie chce z KNP).

© Karuzela
polityczna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci